WAŻNE
TERAZ

Pałac Prezydencki szykuje gratulacje dla Magyara

Covid-19 (strona 3 z 18)

Czy koronawirusa można wyleczyć amantadyn? Ekspert nie pozostawia złudzeń
WIDEO

Czy koronawirusa można wyleczyć amantadyn? Ekspert nie pozostawia złudzeń

Amantadyna często pojawia się w dyskusji na temat leczenia koronawirusa. Profesor Marcin Drąg z Politechniki Wrocławskiej w programie ''Newsroom WP'' został zapytany między innymi o tę kwestię. Czy amantadyna leczy i należy ją stosować w walce z CIVID-19? - na razie nie brać, nie leczy i są kompletnie nieznane efekty działania. [...] Amantadyna jest jednym z setek leków, które są obecne w badaniach klinicznych. Na chwilę obecną kompletnie nie ma żadnych wskazań, aby ona mogła być skuteczna w leczeniu kowidu. Generalnie wydaje się, że te wskazania nie pojawią się, że ona jest nieskuteczna - powiedział prof. Drąg. Ekspert przypomniał przy tej okazji inny lek, który u nas nie był szeroko komentowany, ale także podobnie jak amantadyna, miał być skutecznym lekiem na koronawirusa. Chodzi o famotydynę, która była popularna przez jakiś czas np. w Stanach Zjednoczonych. Została ona podana nawet ówczesnemu prezydentowi USA - Donaldowi Trumpowi. Ze sklepów zniknęły zapasy tych leków. Okazało się, że famotydyna nie jest skuteczna w leczeniu COVID-19. Zdaniem prof. Drąga, podobnie jest u nas z amantadyną. Wokół niej również urósł mit, jakoby miała być skutecznym lekiem na koronawirusa. Redaktor prowadzący "Newsroom WP'' zatem dopytał, na zamknięcie tego tematu, czy jeżeli ktoś mówi, że jest w stanie wyleczyć się amantadyną w ciągu 48 godzin, to czy warto mu wierzyć? - Nie, nie warto mu wierzyć - odpowiedział jednoznacznie ekspert.
Dr Grzesiowski przestrzega: "COVID to jest choroba śmiertelna"
WIDEO

Dr Grzesiowski przestrzega: "COVID to jest choroba śmiertelna"

Jak dowodzą najnowsze statystyki, koronawirus stał się aktualnie trzecią najczęstszą przyczyną zgonów na świecie, tuż po chorobach serca i po udarze. Według danych zebranych przez amerykański Uniwersytet Johnsa Hopkinsa, w sumie na całym świecie odnotowano aż 5 mln zgonów związanych z COVID-19. - To jest tylko oficjalna informacja oparta na testach – zwraca uwagę ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. walki z COVID-19, dr Paweł Grzesiowski. - Szacuje się, że tych zgonów jest trzy razy więcej, czyli ok. 15 milionów na całym świecie, dlatego że są kraje, gdzie się po prostu nie testuje masowo z różnych powodów – dodał dr Grzesiowski, podkreślając przy tym, że do grona tych krajów należą m.in. Brazylia, Indie, a nawet Polska. - Tam tych testów wykonuje się naprawdę mało, a zgonów jest tam ogromna ilość – uważa ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej. - Myślę, że gdyby policzyć te zgony niedoszacowane, to naprawdę w tej chwili COVID jest chyba najwyższym zagrożeniem, jeśli chodzi o przyczyny śmierci. Nie chodzi tutaj zresztą o jakąś konkurencję z chorobami kardiologicznymi czy nowotworowymi. Chodzi o to, żeby uświadomić ludziom, że COVID to jest choroba śmiertelna, że to jest choroba niebezpieczna i że powinniśmy zrobić wszystko, aby ograniczyć liczbę zachorowań – powiedział w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski dr Paweł Grzesiowski.
Wrócą żółte i czerwone strefy? Zdecydują "trzy zmienne"
WIDEO

Wrócą żółte i czerwone strefy? Zdecydują "trzy zmienne"

- Mamy przygotowany plan, mamy przygotowane proporcje, kiedy takie strefy mogą powstać - mówił w programie "Newsroom WP" wiceminister zdrowia Waldemar Kraska. Mateusz Ratajczak pytał go, czy rząd zamierza w najbliższym czasie wprowadzić jakieś dodatkowe obostrzenia oraz czy plany te zakładają powrót do podziału powiatów na strefy żółte i czerwone. Kraska dodał, że obecnie nie ma takich zamierzeń, ale niewykluczone, że w przyszłości podobne restrykcje powrócą. Jak mówił, resort zdrowia chce, aby decydujące były tu dane o ilości zakażeń na danym obszarze, a także liczba osób zaszczepionych oraz przebywających w szpitalach. - Te trzy zmienne będą wpływały na to, czy dany obszar będzie w strefie żółtej, czy też w czerwonej - oświadczył wiceminister. Według niego liczby, które będą kwalifikować dany region do którejś z dwóch stref, będą prawdopodobnie dwu- lub nawet trzykrotnie wyższe niż przy poprzednich falach koronawirusa. Kraska tłumaczył to koniecznością uwzględnienia osób, które przyjęły już preparat przeciw COVID-19. Gość WP zapewnił też, że obecna zwłoka przy wprowadzaniu obostrzeń wynika z "czysto medycznego" podejścia, a nie ze względów politycznych. Według niego, prędzej czy później obostrzenia powrócą. - Prognozy ośrodków, które dla nas pracują, przewidywały troszeczkę inną sytuację. Ta fala może nie będzie aż tak wysoka, ale z tych najnowszych prognoz wynika, że będzie się dość długo utrzymywała - zaznaczył.
Maciej Zubel Maciej Zubel