Jarosław Kaczyński

Zełenski o propozycji Kaczyńskiego. Jest reakcja z polskiego rządu
WIDEO

Zełenski o propozycji Kaczyńskiego. Jest reakcja z polskiego rządu

Wołodymyr Zełenski udzielił obszernego wywiadu rosyjskim mediom. Ukraiński prezydent poruszył w nim m.in. kwestię propozycji prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego dotyczącą pokojowych sił NATO. - Nie do końca rozumiem tę propozycję. Nie potrzebujemy zamrożonego konfliktu w naszym kraju. Wyjaśniłem to na spotkaniu z naszymi polskimi kolegami - powiedział Zełenski. Słowa prezydenta Ukrainy skomentował w programie "Newsroom" WP szef KPRM Michał Dworczyk. - To była długa rozmowa, prawie półtoragodzinna, warto ją w całości odsłuchać. W tej rozmowie prezydent Zełenski mówi, że na początku konfliktu, wtedy, kiedy była zagrożona infrastruktura krytyczna, elektrownie atomowe, on sam z taką propozycją wychodził. Dziś sytuacja się zmieniła. Ta sytuacja na wojnie jest bardzo dynamiczna, potrafi się zmieniać z dnia na dzień - podkreślił Dworczyk. - Na dzień dzisiejszy prezydent Zełenski definiuje, że zamrażanie tego konfliktu z punktu widzenia Ukrainy byłoby niekorzystne. My też nie chcemy zamrażać konfliktu. Wtedy, równolegle do wizyty premierów (Morawieckiego i Kaczyńskiego - przyp. red.) w Kijowie, była atakowana infrastruktura krytyczna na zachodniej Ukrainie. Jednym z powodów przedstawienia tej propozycji było zachowanie ciągłości korytarzy komunikacyjnych, przez które dostarczana jest pomoc Ukrainie - tłumaczył. - Oczywistym jest, że wbrew dyplomacji ukraińskiej żadne działania nie będą podejmowane. My jesteśmy otwarci na wszelkie propozycje - dodał Dworczyk.
Natalia Durman Natalia Durman
Dziwne zachowanie Macierewicza, gdy mówił Biden. Miller komentuje
WIDEO

Dziwne zachowanie Macierewicza, gdy mówił Biden. Miller komentuje

Były szef MON Antoni Macierewicz podczas wystąpienia prezydenta USA kręcił głową. Jego zachowanie nie umknęło uwadze komentatorów. Głos w sprawie zabrał w programie "Tłit" Wirtualnej Polski były premier, europoseł Leszek Miller. - Trudno mi powiedzieć, co pan Macierewicz miał na myśli. Coś mu się w tych tezach Bidena nie podobało. Być może w ciągu najbliższych dni dowiemy się, co konkretnie - stwierdził. Jak mówił Miller, wizyta Joe Bidena w Polsce była historyczna z uwagi na okoliczności. - Po raz pierwszy prezydent USA był w Polsce, która graniczy z krajem w stanie wojny. Z tego punktu widzenia była to wizyta wyjątkowa. Natomiast jeśli ktoś oczekiwał, że to będzie przemówienie podobne do Kennedy'ego w Berlinie czy Reagana, to oczywiście czuje się zawiedziony. Ja tak nie sądzę. Uważam, że w tekstach, które wygłosił prezydent Biden, było wiele rzeczy ważnych - przekonywał. Miller zwrócił w tym kontekście uwagę na podkreślenie ze strony Bidena, że są dwa główne filary bezpieczeństwa europejskiego. - Pierwszy: wojskowy, gdzie artykuł 5 Paktu Północnoatlantyckiego jest świętością, jak powiedział Biden, i drugi: aspekt gospodarczy, czyli konieczność uniezależnienia Europy od rosyjskiego gazu i ropy - tłumaczył były premier. Miller położył też akcent na to, co prezydent USA powiedział o przestrzeganiu rządów prawa i wolności prasy. Czy była to uwaga pod adresem rządu PiS? - Oczywiście, że tak i tak trzeba to odbierać. Tym bardziej że Biden przedstawił rosyjską agresję na Ukrainę nie jako konflikt regionalny, tylko jako próbę podważenia porządku międzynarodowego ustanowionego po II Wojnie Światowej. Cały czas podkreślał, że to walka dobra ze złem, a to dobro oparte jest właśnie na wartościach demokratycznych. Jeśli mówił o przestrzeganiu państwa prawa, to oczywiście, że było to również skierowane do rządu w Warszawie - stwierdził gość WP. Miller skomentował też m.in. nieobecność Jarosława Kaczyńskiego na przemówieniu Bidena.
Natalia Durman Natalia Durman
Tomasz Siemoniak chwali wyjazd do Kijowa. Ma jedno "ale"
WIDEO

Tomasz Siemoniak chwali wyjazd do Kijowa. Ma jedno "ale"

- Trudno komentować ten wyjazd innymi słowami niż prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, że to było świadectwo wsparcia - ważne dla Ukrainy, ważne dla tych, którzy heroicznie walczą o swoje państwo. Na pewno w sensie moralno-politycznym ten wyjazd jest bardzo ważny i daleki jestem tutaj od dezawuowania czy powątpiewania. Tak trzeba było zrobić - mówił były szef MON Tomasz Siemoniak (PO) w programie specjalnym WP o wyjeździe Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego do Kijowa. - Dobrze, że było tych premierów trzech. Trzy państwa słowiańskie, ale członkowskie UE i NATO, pokazały, że są z Ukrainą. Uważam, że to jest ważne, potrzebne. Ktokolwiek byłby polskim premierem, powinien tak się zachowywać, dawać świadectwo wsparcia - podkreślił. Siemoniak przyznał zarazem, że "trochę nie podobał mu się hałas propagandowy, który towarzyszył tej wizycie, zanim przywódcy dojechali do Kijowa". - Historyczne porównania, cała dyskusja, czy Unia wysłała czy tylko wiedziała... Czasem lepiej jest poczekać do końca z komentarzami. Nie ogłasza się czegoś, co się dopiero dzieje, jako coś historycznego - stwierdził. Siemoniak odniósł się również do słów byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego, który w Radiu Zet oznajmił, że jest "rozczarowany" co do efektów wizyty w Kijowie. - Unikam takich ostrych ocen, bo wiem, że takie rzeczy można ocenić dopiero w długim okresie. Szanuję to, że premier Morawieckim i wicepremier Kaczyński tam pojechali. Kto pompował oczekiwania, niech się zastanowi, czy warto robić z tego mediospołecznościowe wydarzenie - powiedział Siemoniak.
Natalia Durman Natalia Durman