białoruś (strona 5 z 13)

Apel Prymasa Polski do szefa MSWiA w sprawie uchodźców. O. Gużyński: nie wolno tych ludzi traktować w taki sposób
WIDEO

Apel Prymasa Polski do szefa MSWiA w sprawie uchodźców. O. Gużyński: nie wolno tych ludzi traktować w taki sposób

Prymas Polski abp Wojciech Polak napisał w liście do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Mariusza Kamińskiego, że uchodźcy na granicy z Białorusią są brutalnie wykorzystywani do walki politycznej i istnieje potrzeba, aby patrzeć na nich jak na naszych bliźnich. Prymas poparł także chęci polskich medyków do niesienia pomocy uchodźcom. W programie ''Newsroom WP'' zapytany o te słowa Prymasa Polski został ojciec Paweł Gużyński, dominikanin. - W swoich czasach, moje pokolenie określało siebie jako pokolenie emigrantów. Sytuacja polityczna w Polsce rozproszyła nas po całym świecie. [...] W stosunku do uchodźców zachowujemy się nie najlepiej. Jeśli pytamy o chrześcijańską postawę wobec uchodźców, to powinniśmy mieć jako ludzie wierzący w naszym DNA, czyli głęboko wrażliwy i rozumiejący stosunek do ludzi, którzy z powodu wojny, czy z powodu prześladowań, czy z innego tytułu, również takich, którzy szukają swojego miejsca na ziemi, gdzie będą mogli godnie żyć - stwierdził ojciec Gużyński. Dodał także, że jego pokolenie rozproszyło się, ponieważ również szukali lepszego życia, ekonomicznej stabilności. - Nikt nam tego nie wypominał. Jako ludzie wierzący powinniśmy się przeciwko temu bardzo zbuntować i być bardzo stanowczy i mówić, że nie wolno tych ludzi traktować w taki sposób - dodał gość programu ''Newsroom WP''. Prowadząca zapytała także o plany postawienia muru na granicy z Białorusią, a także o obecne umocnienia, które polska strona wybudowała. Czy są to dobre kroki? Ojciec Paweł Gużyński stwierdził jednoznacznie. - Ja jestem zdruzgotany. I to podwójnie, potrójnie, poczwórnie. Bardzo irytuje mnie to, że ludzie, którzy zarządzają teraz Polską, odwołują się do chrześcijaństwa, katolicyzmu, a za grosz w ich podejściu do sprawy imigrantów, tego katolicyzmu po prostu nie ma. To jest oburzające. Nie będę dokonywał politycznej oceny, ale jako katolik, ksiądz, będę mówił. Moi bracia katolicy, zastanówcie się, czy wasze postępowanie [...] jest rzeczywiście katolickie. Bo wydaje mi się, że nie - powiedział na koniec gość "Newsroomu WP''.
"Nie da się tego inaczej nazwać". Posłanka opozycji odpowiada Kaczyńskiemu. Padły ostre słowa
WIDEO

"Nie da się tego inaczej nazwać". Posłanka opozycji odpowiada Kaczyńskiemu. Padły ostre słowa

- Są dwa fronty wojny hybrydowej: na granicy i w Warszawie. Gdyby działania opozycji były inne, ta operacja miałaby zupełnie inny przebieg. Uformowanie się dwóch frontów zachęciło Aleksandra Łukaszenkę i Władimira Putina do eskalacji i wzmocnienia ataku - stwierdził Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla "Gazety Polskiej". Słowa prezesa PiS komentowała w programie "Tłit" Wirtualnej Polski posłanka Koalicji Obywatelskiej Izabela Leszczyna. - Ja mogę powiedzieć równie ostro - Jarosław Kaczyński bredzi. Naprawdę, nie da się tego inaczej nazwać - stwierdziła. - Ja powiem Kaczyńskiemu, co powinien zrobić. Zamiast zajmować się budowlanką na granicy, powinien uruchomić dyplomację, współpracę międzynarodową i MSZ - podkreśliła. - Ponieważ Jarosław Kaczyński jest politykiem z XIX wieku, w ogóle nie rozumie współczesnego świata, prowadzi Polskę do katastrofy, to powtórzę: trzeba leczyć przyczynę, a nie skutki. Kaczyński leczy skutki. Myśli, że jak zbuduje mur, to rozwiąże problem. Nie, nie rozwiąże. Ponieważ problem należy rozwiązywać tam - mówiła Leszczyna. - Gdyby Kaczyński nie skazywał tych dzieci na śmierć w lasach, w zimnie i w jakimś bagnie, tylko przyjmowani byliby ci ludzie i odsyłani samolotami, jeśli nie należy im się azyl, do kraju pochodzenia, to opinia publiczna, ich krewni, rodzina, znajomi, sąsiedzi dowiedzieliby się, że nie ma po co lecieć do Polski - wskazała.
Natalia Durman Natalia Durman
Poruszający apel radnej Michałowa. "Te dzieciaczki nie są niczemu winne"
WIDEO

Poruszający apel radnej Michałowa. "Te dzieciaczki nie są niczemu winne"

- To jest przerażające. Bardzo boję się tego, że coraz częściej nasze Michałowo będzie znane z tego, że w Michałowie umierają ludzie. Boję się, że w tej kukurydzy będzie bardzo dużo osób, które straciły życie - powiedziała w programie "Newsroom" WP przewodnicząca rady miejskiej w Michałowie, Maria Bożena Ancipiuk. Skomentowała w ten sposób informację o tym, że w miejscowości Klimówka, niedaleko granicy, znaleziono ciało 24-letniego mężczyzny. Ze wstępnych ustaleń wynika, że znajdował się wcześniej na terenie Białorusi i pochodził z Syrii. Radna przyznała, że jeszcze nie spotkała na swojej drodze imigrantów, ale trafiła na mnóstwo porzuconych ubrań, które świadczą o ich obecności. - Jest to odzież praktycznie nowa. Widać, że była raz założona i zmieniona. Są tam też reklamówki, ogniska. Czuć, że niektóre jeszcze niedawno były rozpalane, że jeszcze niedawno odeszli stamtąd imigranci - relacjonowała kobieta. Jak dodaje, rada nawiązała współpracę ze strażą graniczą, by pomóc koczującym w lasach. - Zawieźliśmy cały samochód strażacki ubrań, ciepłych kurtek, spodni, butów, wodoodporne koce - wymieniała Ancipiuk. Podkreśliła, że przy obecnych minusowych temperaturach nawet dorosła osoba, odpowiednio ubrana do pogody, nie byłaby w stanie przeżyć w takich warunkach, w jakich trwają imigranci. - A co dopiero dzieci? Widzimy, że osoby starsze oddają ciepło tym dzieciom. Przytulają się. Widzimy, że te osoby, jak są w grupie, to siedzą jedna przy drugiej, żeby wzajemnie się ogrzewać, a w środku leżą te dzieci. Te małe dzieci. Te dzieciaczki, które niczemu nie są winne. Zostały zabrane z domu, gdzie nie ma tego ciepła, gdzie nie ma spokoju, i wywiezione w nieznane. Przecież one nie wiedzą, co się z nimi dzieje. Przecież to nie są terroryści. Rozumiem, że nienaruszalność granic jest podstawą, że to jest konieczne, ale można pogodzić jedno i drugie, prawda? - zapytała retorycznie przewodnicząca.
Kontrowersyjna ustawa PiS. Kidawa-Błońska ma teorię
WIDEO

Kontrowersyjna ustawa PiS. Kidawa-Błońska ma teorię

Przez Sejm w ekspresowym tempie pędzi ustawa, która pozwoli rządowi wybudować mur na granicy z Białorusią. Inwestycja ma kosztować 1 mld 600 mln zł. Oprócz kosztów rząd unika podawania szczegółów dotyczących samego muru. Co na to wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (PO)? - Nie wierzę, że z tej ustawy powstanie mur. Ta ustawa pozwoli działaczom PiS w ekspresowym tempie, bez przetargu, bez kontroli, bez procedur wydać ogromne środki. Takie pieniądze bez jakiejkolwiek kontroli to wielka niegospodarność - komentowała w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. Kidawa-Błońska podkreśliła, że "rząd ma dużo uprawnień, by strzec granicy". - Dla mnie ta ustawa to próba skoku na kasę. Jeśli tak zależy im na bezpieczeństwie, powinni pokazać, jak to będzie wyglądało. Wszędzie tam, gdzie jest mętna woda, nie wierzę w powodzenie danego przedsięwzięcia - stwierdziła. Pytana, czy zagłosuje przeciwko ustawie, zadeklarowała, że "tak". - Takich dużych środków nie możemy wydawać bez kontroli. Nie mam zaufania do tego, jak rząd wydatkuje pieniądze. Nie rozliczono jeszcze afery respiratorowej, nie rozwiązano problemu ze złymi maseczkami. Jestem na 100 proc. przekonana, że teraz będzie to samo - stwierdziła Kidawa-Błońska. - W 48 godzin nie robi się żadnej ustawy. Mam wrażenie, że nie chodzi o to, by ten mur wybudować, tylko stworzyć wrażenie, że rząd coś robi - podsumowała.
Natalia Durman Natalia Durman
Gowin wzywa Kaczyńskiego. Chodzi o sytuację na granicy
WIDEO

Gowin wzywa Kaczyńskiego. Chodzi o sytuację na granicy

Jarosław Kaczyński zaledwie kilka dni temu zapewniał, że dzieci migrantów zatrzymane przez Straż Graniczną w Michałowie zostały przetransportowane z powrotem na Białoruś i nic im z tego powodu nie zagraża. W rozmowie z Wirtualną Polską zaprzeczył temu Faruq Khalaf Hasan, który wraz z tymi dziećmi koczuje teraz pod polską granicą. - Jesteśmy w zimnym lesie, niektórzy z nas są chorzy. Nie mamy prawie wcale jedzenia - powiedział. Czy Jarosław Kaczyński powinien udzielić informacji na temat sytuacji na granicy? - Zdecydowanie tak, również z mównicy sejmowej. Każde państwo ma obowiązek dbać o swoją granicę, dlatego - posłowie Porozumienia - głosowaliśmy za wprowadzeniem stanu wyjątkowego, natomiast bezpieczeństwo nie kłóci się z człowieczeństwem, z europejskimi i polskimi standardami prawnymi - powiedział były wicepremier Jarosław Gowin w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. - Czym innym jest powstrzymywanie fali imigrantów, czym innym wypychanie poza granicę dzieci z Michałowa czy innych imigrantów, którzy już na terytorium Polski się znaleźli. W odniesieniu do tych osób trzeba wszcząć procedury azylowe, umieścić je w ośrodkach dla uchodźców, przeanalizować, czy są zagrożone w swoich krajach, a w odniesieniu do imigrantów ekonomicznych wszcząć procedurę odesłania ich do krajów ojczystych - wskazał Gowin. Dopytywany, czy Kaczyński powinien udzielić w Sejmie informacji nt. sytuacji na granicy, odparł: "Wiem, że Jarosław Kaczyński tego nie zrobi, ale sytuacja jest na tyle poważna, na tyle delikatna, zarówno polityczne jak i moralnie, że skoro mamy wicepremiera odpowiedzialnego za bezpieczeństwo, to jego głos powinien w tej debacie sejmowej wybrzmieć".
Natalia Durman Natalia Durman
Holland o sytuacji a granicy: karalny egoizm
WIDEO

Holland o sytuacji a granicy: karalny egoizm

- To karalny egoizm. Niewątpliwie zostaniemy ukarani tym, że świat nas zmusi do tego, żeby skonfrontować się z różnicami między naszym bogactwem, a nędzą świata - tak Agnieszka Holland w programie "Newsroom" w WP skomentowała obecną sytuację migrantów na granicy polsko-białoruskiej i ich losy. Reżyserka zwróciła także uwagę na fakt, że my - Polacy "byliśmy uchodźcami przez wieki i byliśmy nimi jeszcze całkiem niedawno". Skomentowała także list "Rodzin bez Granic", który został odczytany podczas gali Nagrody Literackiej Nike 2021. - Inaczej człowiek reaguje, jeżeli słyszy o jakimś zmarłym w lesie anonimowym człowieku, a inaczej, jeżeli widzi dzieciaki, które są takie jak nasze. One mają prawo do życia, do bezpieczeństwa do zdrowia, do zabawy, do poczucia, że są chciane i kochane. Do tego wszystkiego, do czego mają prawo wszystkie dzieci na świecie - mówiła Holland. "Rodziny bez Granic" to - jak sami o sobie piszą - "grupa założona przez rodziców solidaryzujących się z uchodźcami i sprzeciwiających okrucieństwu polskich służb na wschodniej granicy RP". W niedzielę opublikowali list, w którym apelują: "I jedno spojrzenie wystarczy, żeby nie zgodzić się na ich [dzieci - red.] śmierć w lesie. Musicie zrobić wszystko, co w waszej mocy, żeby jeszcze dziś dostały ciepłe mleko i lekarstwa. Jeśli politycy nie potrafią ich zobaczyć, to my im pomóżmy, przypomnijmy im, że też mają dzieci i wnuki. Przypomnijmy, że nasi przodkowie też nieraz musieli uciekać i ktoś im wtedy pomógł.".