chiny

W co grają Chiny? Prof. Bogdan Góralczyk wyjaśnia
WIDEO

W co grają Chiny? Prof. Bogdan Góralczyk wyjaśnia

- Chiny były podwójnie zaskoczone. Po pierwsze nie były przygotowane na skalę i rodzaj agresji, czego dowodem pierwszy tydzień w ich wypowiedziach, które były nieskoordynowane - raz mówiono o integralności terytorialnej, drugi raz, że to nie jest inwazja (...). Drugie ogromne zaskoczenie, że Zachód tak niebywale się zjednoczył, że prezentuje - poza Viktorem Orbanem - wyraźnie jednolity front - mówił prof. Bogdan Góralczyk (Uniwersytet Warszawski) w programie specjalnym WP. Jak podkreślił, "następuje w błyskawicznym tempie odbudowa USA jako przywódcy Zachodu, co dla Chin w dalszej perspektywie jest problemem". - Mamy sytuację nową. Na naszych oczach narodził się, w strasznych bólach, w krwawej walce, naród ukraiński. Nawet Ukraińcy mówiący po rosyjsku czują się częścią tego narodu. To jest nowa jakość - podkreślił Góralczyk. Jak tłumaczył, w interesie Chin nie jest główne założenie Putina, by scalić wszystkie ziemie ruskie. - Oni woleliby mieć Federację Rosyjską i niezależną Ukrainę. Ten konflikt gra na rzecz Chin. Rosja wyjdzie z niego osłabiona, bardziej skazana na wolę i znaczenie Chin. Nie jest natomiast w interesie Chin sprzedawanie broni Rosji, tym bardziej, żeby ona leżała na deskach. Jaki to wtedy sojusznik, jakie wsparcie dla Chin w najważniejszym starciu, jakim jest nowa zimna wojna w stosunkach z USA? To jest, to wsi, to wyskoczy z jeszcze większą siłą po tym konflikcie - podsumował Góralczyk.
Natalia Durman Natalia Durman
Niezwykła zbroja sprzed 2,5 tys. lat. Bezcenne odkrycie z Asyrii w chińskim grobowcu
WIDEO

Niezwykła zbroja sprzed 2,5 tys. lat. Bezcenne odkrycie z Asyrii w chińskim grobowcu

Asyryjska prehistoryczna zbroja w chińskim grobie. Ten niezwykły element ubioru żołnierza odkryto w grobowcu w północno-zachodnich Chinach. Badacze twierdzą, że to lekka, ale "wysoce skuteczna odzież ochronna", która powstała z małych nachodzących na siebie kawałków skóry. Strukturą przypomina rybie łuski. Fragment zbroi jeździeckiej znajdował się w grobie 30-letniego żołnierza na prehistorycznym cmentarzysku Yanghai w pobliżu miasta Turfan w Sinciang w Chinach. Konstrukcja zbroi wskazuje, że pochodzi ona z Imperium Nowoasyryjskiego i jest datowana na okres między 6 a 8 w. p.n.e. Z Bliskiego Wschodu trafiła do odległych Chin. Zbroja została odnaleziona w 2013 r. przez badaczy z Uniwersytetu w Zurychu. Jednak dopiero teraz naukowcy publikują szczegóły swoich wieloletnich analiz. Eksperci twierdzą, że bezcenne znalezisko dostarcza nowych informacji na temat technologii wojskowej w pierwszym tysiącleciu p.n.e. Odnaleziona konstrukcja jest fragmentem zbroi, której waga wynosiła 4-5 kg. Całość składała się z 5444 małych łusek i 140 większych. Łuski ze skóry zapewniały dodatkową ochronę przed ciosami wroga, bez dużego zwiększania wagi całego uzbrojenia. Dzięki datowaniu radiowęglowemu określono wiek artefaktu. Stworzono go między 786 a 543 r. p.n.e. Bezprecedensowe znalezisko przetrwało więc 2,7 tys. lat w ziemi dzięki jałowemu klimatowi w miejscu odkrycia. Ta forma zbroi była bardzo cenna ze względu na drogi materiał i pracochłonny czas produkcji. Noszenie takiej zbroi było przywilejem elit. W grobowcu chińskiego żołnierza znajdowała się jeszcze ceramika, czaszka owcy i elementy świadczące o tym, że pochowany mógł być żołnierzem-jeźdźcą. Zbroja mogła być transportowana tysiące km w trakcie wyprawy, mogła być też po prostu formą łupu. To, w jakiś sposób trafiła do Chin z terenów dzisiejszej Syrii i Egiptu pozostaje zagadką. Wyniki badań opublikowano w "Quaternary International".