chleb (strona 2 z 3)

Pomysł na biznes: Pracownia chleba
WIDEO

Pomysł na biznes: Pracownia chleba

Pracownia chleba z prawdziwymi, rzemieślniczymi wypiekami na zakwasie, w całości produkowanymi na miejscu. To pomysł na biznes Matyldy Kustry i Marty Baczyńskiej-Kaczmarek, właścicielek firmy "Bread Morning" z warszawskich Kabat. - Nasza mała piekarnia jest alternatywą dla pieczywa odmrażanego i masowego - podkreślają wspólniczki, które postanowiły rzucić wyzwanie okolicznym dyskontom. W ofercie "Bread Morning" znajdziemy tradycyjne wyroby, takie jak chleby żytnie, pszenne, orkiszowe, z płaskurki czy samopszy. Największym zainteresowaniem cieszą się jednak te z nietypowymi dodatkami - wędzonym serem i jalapeno, boczkiem, orzechami włoskimi czy żurawiną. Ceny? Od złotówki za bułkę po 14 zł za najdroższy chleb. Skąd pomysł na taki biznes? - Z potrzeby. Byłam na wakacjach we Francji, po powrocie brakowało mi w Polsce równie smacznego pieczywa. Pierwsze próby z bagietkami podejmowałam w domu - wspomina Matylda Kustra. - Z wykształcenia jestem tłumaczką języka litewskiego. Zrezygnowałam z tego na rzecz chlebów. Podobnie było z moją wspólniczką i znajomą z kooperatywy Martą, która porzuciła pracę w korporacji - dodaje. Właścicielki zainwestowały w swój biznes ok. 100 tys. zł. To wartość adaptacji lokalu, zakupu pieca i pozostałego sprzętu. Jak podkreślają wspólniczki, "sklepów z chlebem" jest mnóstwo, a tego typu miejsc - zaledwie trzy w całej Warszawie. Pomysł chwycił, a firma w pierwszym miesiącu działalności sprzedała kilka tysięcy sztuk pieczywa. Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".
WIDEO

Spleśniały chleb. Pod żadnym pozorem go nie jedz

Zdarza się, że robią sobie kanapkę odkrywamy, że na chlebie jest pleśń. Takie pieczywo powinno w całości natychmiast znaleźć się w koszu. Nie wystarczy odkroić spleśniały kawałek. Dlaczego? Otóż "czysta" część bochenka wcale nie jest czysta. Jest również przerośnięta pleśnią, mimo że tego nie widzimy. Pleśnie to grzyby, a zielony czy szary nalot widoczny na wierzchu to owocniki. Tak samo jak grzyby, które rosną w lesie. Pod kapeluszami, w glebie, znajduje się mająca często ogromne rozmiary grzybnia. To samo dzieje się w chlebie. Dotyczy to również krojonych bochenków i np. resztki pieczywa leżącej w tej samej torebce czy pojemniku. Owocniki pleśni wytwarzają niewidoczne gołym okiem zarodniki, którymi jest pokryty jest cały chleb. Dlaczego jednak nie powinniśmy jeść spleśniałego pieczywa, skoro jemy na przykład sery pleśniowe? Istnieją tysiące różnych gatunków pleśni. W przypadku sera producent używa konkretnego, nieszkodliwego gatunku. Na spleśniałym jedzeniu często jest ich co najmniej kilka, w tym te wytwarzające trujące i groźne mykotoksyny. Spleśniałego jedzenia nie należy też używać do gotowania. Wysoka temperatura owszem zabija bakterie ale nie rozkłada produkowanych przez pleśnie szkodliwych mykotoksyn. Spleśniały chleb powinien więc lądować w koszu w całości, tak samo spleśniałe owoce, dżemy i wszelkie inne produkty.