Tragedia na kanale La Manche. Iracka rodzina ofiary: służby ich zignorowały, czekali aż zamarzną
Rodzina irackiego migranta czeka na wieści o ich 19-letnim synu, który zaginął po wypadku łodzi na kanale La Manche. Pod koniec listopada doszło tam do katastrofy łodzi migrantów. Przepełniona zatonęła. W zimnych wodach utonęło lub zamarzło 27 osób, które próbowały nielegalnie przedostać się z Francji do Wielkiej Brytanii. Katastrofę przeżyło dwóch migrantów. Rodzina zaginionego Mohammeda Husseina wciąż czeka na informacje o synu. Mężczyzna ostatni raz był widziany na łodzi między Francją a Wielką Brytanią. Według rodziny 19-latek wybrał się najpierw w podróż do Turcji przez Iran. Został tam aresztowany za nielegalne przekroczenie granicy. W Stambule zapłacił przemytnikom, by dostać się na łodzi do Włoch. Stamtąd pojechał do stolicy Francji, a z Paryża wyjechał do Dunkierki. Tam kanałem La Manche miał przedostać się do Wielkiej Brytanii. To było jego marzenie i docelowy kierunek. - Wciąż liczę na jego powrót, jeśli Bóg pozwoli. Gdyby nie wrócił, będę broniła praw mojego syna wszelkimi środkami i sposobami. Nie wybaczę tym krajom, jeśli on utonął w brytyjskich wodach – tłumaczy Khadija Osman, matka zaginionego Kurda. - Kiedy zadzwonił ostatni raz mówił: kochana mamo, jestem w Dunkierce, wyruszamy zaraz, jak Bóg da. Obciąłem włosy i przystrzygłem brodę. Upiększyłem się i jeśli Bóg pozwoli, spełnię swoje marzenia. Ojciec 19-latka jest irańskim kurdyjskim uchodźcą, który przybył do Iraku w 1988 r., ale dotąd nie otrzymał irackiego obywatelstwa. Jego dzieci nie mogły pójść na studia, bo nie były uznawane za pełnoprawnych obywateli. Młody Mohammed Hussein marzył o ucieczce do Europy, o edukacji, pracy i lepszym życiu. Jego ojciec nie może pogodzić się ze stratą syna. Zrozpaczony wspominał relacje ocalałych. - Sześć razy próbowali przepłynąć. Spędzili noc na wodzie, skontaktowali się z francuską policją, wykonując trzy telefony i prosząc o pomoc, ponieważ zaczęli tonąć. Powiedziano im, że są na brytyjskich wodach, już ok. 5 km w głąb – opowiada Hussein Mohammed, ojciec zaginionego. - Skontaktowali się z Brytyjczykami, którzy odpowiedzieli, że do nich płyną. Z trzech telefonów wysłali lokalizacje. Jednak Brytyjczycy nie pojawili się. Ignorowali ich, czekali dopóki nie zamarzli w tej wodzie. Jeśli uchodźcy mają jakieś prawa na tym świecie, to ja wzywam... Nie, nie dam rady już kontynuować – przerwał zrozpaczony ojciec młodego Kurda.