hiszpania

Erupcja wulkanu na La Palma. Wielka ewakuacja na Wyspach Kanaryjskich
WIDEO

Erupcja wulkanu na La Palma. Wielka ewakuacja na Wyspach Kanaryjskich

Co najmniej 1000 osób ewakuowano po wybuchu wulkanu Teneguia na hiszpańskiej wyspie La Palma w archipelagu Wysp Kanaryjskich. Do erupcji doszło w niedzielę, po tygodniowym nasileniu aktywności sejsmicznej. Strumienie wystrzelonej lawy zniszczyły pojedyncze odizolowane domy. Obecnie nie ma informacji o ofiarach lub poszkodowanych. Co najmniej 10 tys. osób może być wkrótce dodatkowo ewakuowane. Instytut Wulkanologii Wysp Kanaryjskich (Involcan) podał, że do wybuchu doszło w pobliżu południowego krańca wyspy, na której ostatnia erupcja miała miejsce w 1971 r. Czerwone pióropusze magmy wystrzeliły z co najmniej dwóch otworów. Następnie jasnoczerwona magma spłynęła strumieniami w dół zbocza góry. - Sytuacja jest ciężka. Nie wiadomo, czego się spodziewać. Normalną rzeczą jest, że erupcja trwa kilka dni. Później zobaczymy czy sytuacja się powtórzy. Na szczęście erupcje na Wyspach Kanaryjskich nie są zazwyczaj długie – tłumaczy David Calvo, rzecznik Instytutu Wulkanologii Wysp Kanaryjskich (Involcan). - Niewiarygodne jest ciśnienie i hałas, jaki powstaje w tym momencie podczas erupcji. To jak turbina samolotu. Nie sposób jest wtedy usłyszeć siebie. Nie da się z nikim rozmawiać w pobliżu, bo ten hałas jest ogłuszający – podkreśla ekspert. La Palma liczy 85 tys. mieszkańców i jest jedną z ośmiu wysp wulkanicznych w hiszpańskim archipelagu Wysp Kanaryjskich, u zachodnich wybrzeży Afryki.
To zdjęcie obiegło świat. U wybrzeży Hiszpanii rozgrywa się prawdziwy dramat
WIDEO

To zdjęcie obiegło świat. U wybrzeży Hiszpanii rozgrywa się prawdziwy dramat

Cały świat obiegło zdjęcie 41-letniego ratownika z hiszpańskiej Gwardii Cywilnej, który wyciągnął z wody kilkumiesięczne niemowlę. W rozmowie z dziennikiem "El Pais" Juanfran wyznał, że dziecko było lodowate, i że trzymając je w rękach nie wiedział nawet, czy ono żyje, czy nie. Gwardia podała później informację, że niemowlę żyje i jest bezpieczne. Od poniedziałku u wybrzeży Hiszpanii rozgrywa się prawdziwy dramat. Według szacunków do Ceuty w ciągu tych ostatnich kilku dni przypłynęło ponad 8 tysięcy ludzi. Wielu z nich ryzykowało życie pływają wokół falochronu, by dotrzeć do plaży po europejskiej stronie. Szturm jest możliwy, bo straż graniczna Maroka postanowiła poluzować kontrole. Zrobiła to po tym, gdy Hiszpania zdecydowała się wpuścić na swoje terytorium szefa grupy bojowników, która walczy z Marokiem o niepodległość Sahary Zachodniej. Dowodzący Frontem Polisario, pod zmienionym nazwiskiem, został przyjęty w kwietniu na leczenie do hiszpańskiego szpitala. Tylko w środę wieczorem ogrodzenie portu w Ceucie próbowało sforsować kilkudziesięciu imigrantów. Mają nadzieję, że uda im się zakraść na statki towarowe i promy, które mogłyby zabrać ich do kontynentalnej Hiszpanii. Madryt twierdzi, że ponad połowa osób, które przekroczyły granicę, została zawrócona, ale tysiące pozostają w enklawie, a ich przyszłość jest niepewna.
Szkielet sprzed 700 lat. Niesamowite odkrycie w pałacu Alkazar w Hiszpanii
WIDEO

Szkielet sprzed 700 lat. Niesamowite odkrycie w pałacu Alkazar w Hiszpanii

To sensacyjne odkrycie, którego nikt się nie spodziewał. Szkielet 5-letniej dziewczynki sprzed 700 lat odkryto w małym sarkofagu pod podłogą Real Alcazar - najstarszego w Europie działającego pałacu królewskiego w Hiszpanii. Sarkofag znaleziono przypadkowo w trakcie remontu zabytkowych kafli, zaledwie 8 cm pod podłogą kaplicy pałacu w Sewilli. Hiszpańscy archeolodzy twierdzą, że to kości jasnowłosej, małej szlachcianki z 1300 roku. Kompletny średniowieczny szkielet znajdował się w drewnianej trumnie w ołowianym sarkofagu. Wiek dziecka określono na podstawie zęba. Eksperci liczą na odnalezienie śladów, które pozwolą ustalić dokładną tożsamość 5-latki. Analiza DNA z włosa pomoże rozwiązać wątpliwości, czy ciało było balsamowane przed pochówkiem. Kościół Katolicki zakazał przeprowadzanie tego zabiegu dopiero w XIV w. Naukowcy twierdzą, że dziewczynka została pierwotnie pochowana w innej części pałacu, a jej szczątki przeniesiono na bok ołtarza, kiedy kaplica była przebudowywana w latach 30. XX w. Sam kompleks pałacowy był wielokrotnie rozbudowywany. Początek historii kompleksu pałacowego sięga XI w. i czasów Kalifatu Kordoby. Pałac był chętnie wielokrotnie rozbudowywany przez kolejnych królów. Współcześnie to imponujący zabytek, w którym nagrywano m.in. popularny amerykański serial fantasy "Gra o tron". Pałac Real Alcázar był tu tłem królestwa rodu Martell. To pierwsze znalezione tu kości. Hiszpanie liczą teraz na odkrycie na terenie pałacu ukrytej krypty z królewskimi lub szlacheckimi szczątkami.
Masowy grób w Hiszpanii. Przerażające odkrycie sprzed II wojny światowej
WIDEO

Masowy grób w Hiszpanii. Przerażające odkrycie sprzed II wojny światowej

Hiszpańscy naukowcy odkryli masowy grób niedaleko Grenady w Andaluzji, w południowej części kraju. Do tej pory wydobyto szczątki co najmniej czterech osób. To prawdopodobnie rozstrzelane ofiary hiszpańskiej wojny domowej z lat 1936-39 i reżimu generała Francisco Franco. O odkryciu poinformował zespół z Uniwersytetu w Grenadzie, który pracował od początku kwietnia przy grobach masowych w Barranco de Viznar. To pierwsze szczątki odkryte po kilku tygodniach kopania. Badacze twierdzą, że podobnych grobów jest tu więcej. W grobie odkryto łuski po pociskach. Generał Franco i nacjonaliści w trakcie przewrotu i wojny domowej zacięcie walczyli o władzę, zabijając tysiące swoich przeciwników. W trakcie egzekucji w masowych grobach grzebano polityków opozycji, socjalistów, dziennikarzy, poetów, burmistrzów miast i cywilów. Badania mają pomóc ustalić miejsca pochówków i tożsamość ofiar dla krewnych, którzy wciąż poszukują informacji o losach członków rodziny. W 2017 r. archeolodzy odkryli pierwsze masowe groby w mieście Valladolid, wypełnione warstwowo ciałami ofiar reżimu Franco. W całej Hiszpanii może znajdować się nawet 2 tysiące masowych grobów z czasów hiszpańskiej wojny domowej. Historycy szacują, że w latach 1936-39 zginęło nawet 500 tys. osób, zarówno po stronie nacjonalistów jak i republikanów. Dyktatura Franco i skrajnej prawicy trwała do jego śmierci w 1975 r.