koronawirus (strona 30 z 160)

Młodzi chcą szczepić się na COVID-19. "Szczepionki powinny być wykorzystane"
WIDEO

Młodzi chcą szczepić się na COVID-19. "Szczepionki powinny być wykorzystane"

Do Centrum Medycznego "Medyk" w Rzeszowie wciąż przychodzi wiele młodych osób niezarejestrowanych na szczepienie przeciw COVID-19 z nadzieją na wcześniejsze otrzymanie pierwszej dawki - np. w sytuacji, gdyby osoba zapisana na przyjęcie preparatu nie pojawiła się i nie zgłosiłby się nikt z listy rezerwowej. W ostatnich dniach całą Polskę obiegły zdjęcia ogromnych kolejek sprzed rzeszowskiego "Medyka". Placówka postanowiła wykorzystać dawki, które mogłyby się zmarnować w wyniku czego zaszczepiono wiele młodszych osób, nawet w wieku 30 lat. Dziś już niektórzy zostali odesłani z kwitkiem. - Jestem w 8. miesiącu ciąży i chciałam się zapytać, czy jak zostaną szczepionki, to czy zostanę wieczorem zaszczepiona. Żeby się nie zmarnowały, bo to jest chyba najważniejsze - mówiła reporterowi Wirtualnej Polski jedna z mieszkanek Rzeszowa, która pojawiła się we wtorek w centrum. Jak relacjonowała, nie udało jej się jednak zakwalifikować na szczepienie. - Niestety przez tę nagonkę na Rzeszów są bardzo pilnowani. Pani powiedziała, że pewnie lepiej wylać tę szczepionkę niż gdyby ktoś się zaszczepił - dodała. - Szczepionki powinny być wykorzystane, nie możemy tego marnować - podkreślała kolejna Rzeszowianka. Zaznaczyła, że jej zdaniem prezes Medyka podjął słuszną decyzję o udostępnianiu preparatów dla osób młodszych. - Myślę, że lepiej zaszczepić tych, którzy chcą niż tych, którzy się nie stawili - oceniła.
Szczepienie na COVID prosto z ulicy. Szef przychodni z Rzeszowa wyjaśnił
WIDEO

Szczepienie na COVID prosto z ulicy. Szef przychodni z Rzeszowa wyjaśnił

- Słychać głosy, że można po prostu tutaj przyjść i zaszczepić się z ulicy. Były takie przypadki czy nie? Jak to się stało, że 20- i 30-latkowie, którzy nie są medykami ani mundurowymi, są zaszczepieni? - dopytywał w rzeszowskiej przychodni reporter WP Klaudiusz Michalec. - To są promile. Na 100 tysięcy szczepień, które wykonaliśmy, mogło się tak zdarzyć - odpowiedział Stanisław Mazur, prezes lokalnego Centrum Medycznego "Medyk". - A z czego ten błąd wynikał? - drążył dziennikarz. - Wydaje mi się, że to nie był błąd. Byli tacy młodzi z widoczną niepełnosprawnością, niewidomi lub z zespołem Downa. Tak, wszystkich wpuszczałem i będę wpuszczał - przekazał prezes Mazur. Reporter WP przytoczył historię 50-letniej kobiety, która bez niepełnosprawności również została zaszczepiona w rzeszowskim punkcie. - Wszystkie szczepionki, które były rozmrożone pod koniec dnia zostały wykorzystane - przyznał Mazur. Według lekarza opisywane historie to "margines", a media zachowują się "tendencyjnie". Szef przychodni pytany był także o badania kliniczne nad szczepionką J&J. Preparat tej firmy ma wkrótce trafić do ośrodka. - Nie muszę się z tego tłumaczyć, bo nie ma to nic wspólnego z polityką ani z Narodowym Programem Szczepień. W dodatku mam podpisaną umowę o zachowaniu poufności - przyznał w rozmowie lekarz.
Marek Mikołajczyk Marek Mikołajczyk