koronawirus (strona 31 z 160)

Kto może zaszczepić się w Rzeszowie? Koordynatorka z CM "Medyk" odpowiada
WIDEO

Kto może zaszczepić się w Rzeszowie? Koordynatorka z CM "Medyk" odpowiada

Główna koordynator szczepień Centrum Medycznego "Medyk" w Rzeszowie, które prowadzi szczepienia dla wszystkich chętnych, opowiedziała w rozmowie z WP, jak w ostatnich dniach funkcjonowała placówka o której jest głośno w całej Polsce. Według Joanny Dobrzańskiej, rzeszowskie Centrum szczepi ok 4 tys. osób dziennie. - To jest standard przepustowości tego punktu szczepień, który mamy zaplanowany i wdrożony do działania - powiedziała. Według niej, punkt działa "bardzo sprawnie". - Staramy się pozyskać jak największą ilość pacjentów z uwagi na przepustowość tego punktu. Ona jest wysoka. W planie mamy utworzenie kolejnych dwunastu takich punktów masowych szczepień na terenie całego województwa podkarpackiego. Myślę, że z końcem tego tygodnia będą otwierane pierwsze tego typu punkty w innych miejscowościach - dodała Dobrzańska. Według niej, każdy "z dnia na dzień" może zapisać się na szczepienie w rzeszowskim Centrum. - Mamy udostępnione miejsca w rejestracji, które są wolne. Tych wolnych miejsc na ten tydzień mamy ok 9,5 tys. zaznaczyła. Dopytywana, czy można też przyjść do punktu "na koniec dnia" licząc, że uda się zaszczepić, Dorzańska stwierdziła, że osób, które tak robią, jest coraz więcej. - Rzeczywiście na koniec dnia zbierają się duże grupy populacji. Jeśli zostają nam jakiekolwiek dawki wieczorem, decydujemy się na nieutylizowanie tych dawek tylko wszczepienie populacji - dodała. Zastrzegła jednak, że z tej grupy w pierwszej kolejności szczepione są najstarsze osoby. Jej zdaniem każdego dnia zostaje "od kilku do kilkunastu" dawek szczepionki.
Maciej Zubel Maciej Zubel
Zapisy na szczepienia przeciw COVID. Absurdalna historia pani Joanny z Warszawy
WIDEO

Zapisy na szczepienia przeciw COVID. Absurdalna historia pani Joanny z Warszawy

Uwolnienie możliwości zapisywanie się na szczepienia dla osób w wieku od 40 do 59 lat i awaria systemu rejestracji na szczepienia wywołało prawdziwy chaos. Jak jednak wynika z relacji gościa programu "Newsroom" w WP, mieszkanki Warszawy Joanny Maciejko, organizacji szczepień w naszym kraju daleko do doskonałości. Z jej relacji wynika, że razem z mężem otrzymała pierwszą dawkę szczepionki Moderna 16 lutego. Termin kolejnego szczepienia wyznaczono im na 16 marca. Do tej pory jednak ani ona, ani jej mąż nie zostali zaszczepieni. - Gdy zbliżał się termin drugiego szczepienia otrzymaliśmy SMS-a, że przesunięto go na 20 marca. Kilka dni później wyznaczono kolejne terminy: dla męża na 29 marca, a dla mnie na 30 marca - opowiada pani Joanna. 29 marca, czyli w dniu, gdy jej mąż powinien otrzymać drugą dawkę szczepionki, mężczyzna otrzymał dwa kolejne SMS-y. Pierwszy przesuwał termin szczepienia na 7 kwietnia, kolejny informował, że mężczyzna zostanie jednak zaszczepiony 29 marca. Mąż kobiety choruje na serce, ma problemy ze słuchem. Pani Joanna pojechała więc z nim do punktu szczepień w szpitalu klinicznym MSWiA przy ul. Wołoskiej. - Tam panował straszny chaos, było mnóstwo ludzi. Zapytałam jedną z pracownic, czy mój mąż zostanie dzisiaj zaszczepiony. Ta pani zainteresowała się nami, sprawdziła i potwierdziła, że termin jest aktualny - opowiada w programie Newsroom" w WP kobieta. Była godzina 12, szczepienie miało zostać wykonane o godzinie 16. Małżeństwo zdecydowało się więc wrócić do domu. - Gdy przyjechaliśmy mąż otrzymał kolejnego SMS-a, o tym, że przesunięto mu szczepienie na 6 kwietnia - relacjonuje pani Joanna. - 6 i 7 kwietnia, bo to są daty, które nam ostatecznie wyznaczono, to już nie czwarty tydzień, nie szósty tydzień, ale siódmy tydzień od szczepienia. Nie wiem, co dalej - opowiada pani Joanna, zastanawiając się, czy nie powinna powtórzyć szczepienia pierwszą dawką. - Nie mam doświadczeń ze szczepieniem preparatem Moderny, natomiast, co do zasady, jeśli został przekroczony termin z charakterystyki produktu leczniczego, to szczepienie uznaje się za niebyłe i powinno zostać powtórzone - odpowiedział drugi gość programu "Newsroom" prof. Agnieszka Mastalerz-Migas, członek Rady Medycznej ds. COVID-19, która przysłuchiwała się relacji pani Joanny.
Violetta Baran Violetta Baran
Słońce niszczy wirusa. Sensacyjne doniesienia
WIDEO

Słońce niszczy wirusa. Sensacyjne doniesienia

To może być przełom w poszukiwaniu skutecznych metod walki z koronawirusem. Naturalne światło słoneczne neutralizuje komórki wirusa SARS-CoV-2 aż osiem razy szybciej, niż zakładano. Do takich wniosków doszedł zespół naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara. Eksperci porównali wyniki dotychczasowych badań z lipca 2020 r., z których wynika, że promieniowanie ultrafioletowe, a dokładnie fale UV-B średniej długości, skutecznie uderzają w RNA wirusa, powodując jego uszkodzenie. Inne rodzaje promieniowania nie są wystarczająco skuteczne. Dłuższe fale UV-A nie mają wystarczającej mocy. Z kolei krótkie i silne UV-C skuteczniej zabijałyby komórki wirusa SARS-CoV-2, ale ten rodzaj fal zazwyczaj nie ma kontaktu z powierzchnią Ziemi - jest pochłaniany przez warstwę ozonową. Wcześniejsze badania wykazały, że wirus SARS-CoV-2 był trzy razy bardziej wrażliwy na promieniowanie UV w świetle słonecznym, niż wirus grypy typu A. Aż 90 proc. cząsteczek koronawirusa ulegało neutralizacji w ciągu 30 minut ekspozycji na słońcu w południe latem. Dla porównania zimą cząsteczki były nienaruszone nawet przez kilka dni. Najnowsza analiza zakłada, że koronawirus może być neutralizowany przez światło słoneczne nawet osiem razy szybciej. Naukowcy podkreślają, że konieczne jest przeprowadzenie dodatkowych eksperymentów i ponowne zbadanie wpływu określonych długości fal świetlnych.