nato (strona 3 z 9)

Łukaszenka grozi Polsce rozmieszczeniem rosyjskiej broni jądrowej. "Jesteśmy na to gotowi"
0:47

Łukaszenka grozi Polsce rozmieszczeniem rosyjskiej broni jądrowej. "Jesteśmy na to gotowi"

Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka udzielił we wtorek wywiadu rosyjskiej państwowej agencji informacyjnej "RIA Nowosti". Autorytarny przywódca Białorusi poinformował, że zwróciłby się do prezydenta Rosji Władimira Putina o rozmieszczenie broni jądrowej na Białorusi, blisko granicy z Polską, jeśli USA i NATO zdecydują się na analogiczny krok w Polsce. - Jeśli USA rozmieszczą rakiety jądrowe w Polsce, to zaproponuję Putinowi rozlokowanie broni jądrowej na Białorusi – powiedział Łukaszenka. Prowadzący dopytywał o jakie pociski nuklearne chodzi. - Pomyślimy jakie. Na pewno takie, które byłyby najbardziej skuteczne. Nieprzypadkowo mówię, że na Białorusi jesteśmy już na to gotowi – stwierdził Łukaszenka. W trakcie wywiadu poruszono także wątek rosyjskiej aneksji Krymu. Łukaszenka pierwszy raz tak otwarcie przyznał, że w sensie prawnym Krym jest terytorium rosyjskim. Do tej pory Białoruś oficjalnie nie uznawała aneksji Krymu przez Rosję w 2014 r. - Krym jest de facto Rosji, mówiłem to od początku. Po referendum Krym stał się rosyjski również de iure. Mam wszelkie prawo do odwiedzenia Krymu, niezależnie od tego, pod czyją jest ochroną, pod czyim rządem lub do kogo należy. Krym jest również mój. Pierwszy raz pojechałem nad morze właśnie na Krym, kiedy moje starsze dzieci były jeszcze małe – wspominał przywódca Białorusi. - Powiedziałam prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi, że pojedziemy na Krym, gdy zostanę zaproszony. Postawiłem mu jednak drugi warunek, że wylądujemy samolotem w Sewastopolu. Status Krymu nie jest tajemnicą ani dla mnie, ani dla Putina – dodał Łukaszenka.
Rosja gromadzi siły przy Ukrainie. Szef NATO: każda agresja Rosji będzie miała wysoką cenę
1:15

Rosja gromadzi siły przy Ukrainie. Szef NATO: każda agresja Rosji będzie miała wysoką cenę

Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO, wezwał Rosję do "deeskalacji i zmniejszenia napięcia". Powodem jest koncentracja wojsk rosyjskich na granicy z Ukrainą. Szef NATO wyliczył, że Rosja już drugi raz w tym roku przerzuciła na granicę ciężką broń, artylerię, drony, systemy elektroniczne i "dziesiątki tysięcy żołnierzy gotowych do walki". W trakcie wizyty na Łotwie, Stoltenberg zapewniał, że zachowanie Rosji na granicy z Ukrainą jest "niesprowokowane i niewyjaśnione". - Każda przyszła agresja Rosji przeciwko Ukrainie będzie miała wysoką cenę, poważne konsekwencje polityczne i gospodarcze dla Rosji – ostrzegał na konferencji Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO. Ukraina wyraziła zaniepokojenie w obliczu rosyjskich działań wojskowych blisko granicy obu krajów. Według naszego wschodniego sąsiada, może to sygnalizować plany Moskwy dotyczące inwazji na fragment Ukrainy. Kreml zaprzecza tym doniesieniom, oskarżając Kijów i zachodnich sojuszników Ukrainy o snucie takich teorii, w celu ukrycia własnych rzekomo agresywnych planów. W piątek 26 listopada prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) prowadzi postępowanie w związku z planowanym zamachem stanu w kraju, który miał się odbyć na początku grudnia. W sprawę miał być zaangażowany jeden z najbogatszych ukraińskich oligarchów oraz Rosjanie. Obie oskarżone strony zaprzeczyły.
Ukraina: Rosja może zaatakować w styczniu. "Niestety wiemy, jaka jest forma polskiej dyplomacji"
3:33

Ukraina: Rosja może zaatakować w styczniu. "Niestety wiemy, jaka jest forma polskiej dyplomacji"

Rosja w styczniu będzie gotowa by zaatakować Ukrainę - poinformował naczelnik głównego zarządu wywiadu ministerstwa obrony Ukrainy Kyryło Budanow. Czy Moskwa zamierza przy tym wykorzystać kryzys na granicy polsko-białoruskiej? - Tutaj są rozgrywane dwie sprawy. Na pewno kwestia gazu i kwestia Ukrainy. Dołożyłbym też kwestię Białorusi. Na ile Białoruś będzie państwem niezależnym lub też kwaziniezależnym. Na ile Rosja będzie coraz bardziej ten kraj pochłaniać, ze szkodą strategiczną dla Polski - powiedział w rozmowie z "Newsroom WP" ppłk Marcin Faliński, były oficer Agencji Wywiadu. Dodał jednak, że Kijów ma duże wsparcie ze strony USA i Brytyjczyków. - Jeżeli Ukraińcy to czują, i my też powinniśmy zdecydowanie udzielać takiego wsparcia, tym trudniej będzie Rosji zdecydować się na jakiekolwiek ruchy. To jest taka analogia - czym więcej zaangażowania międzynarodowego, czym więcej poparcia dla Polski w przypadku kryzysu granicznego, tym trudniej jest operować reżimowi w Mińsku jak i w Moskwie - mówił podpułkownik. Podkreślił jednocześnie, że Polska powinna w tej sprawie działać zgodnie z wytycznymi NATO, bo "Polska jest mocna na tyle, ile jest mocna w strukturach północnoatlantyckich". Na pytanie, czy nasz kraj w odpowiedni sposób reprezentuje interes Ukrainy, powiedział: niestety wiemy, jaka jest forma polskiej dyplomacji. - Jeżeli porównamy nasze możliwości z okresem "pomarańczowej rewolucji" na Ukrainie i teraz, to niestety to porównanie wypada na niekorzyść Polski - podsumował Faliński.
Artykuł 4. NATO? Generał mówi, co jest ważniejsze
2:01

Artykuł 4. NATO? Generał mówi, co jest ważniejsze

Premier Mateusz Morawiecki przekazał, że wspólnie z premierami Litwy i Łotwy rozważa uruchomienie artykułu 4. NATO. Kiedy może to nastąpić i co w praktyce może to oznaczać? - pytany był w programie "Newsroom" WP gen. prof. Bogusław Pacek, dyrektor Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego. - Artykuł 4. NATO jest po to, żeby konsultować, żeby siąść do stołu z innymi państwami NATO w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa, a zagrożenie bezpieczeństwa rzeczywiście występuje i należy się spodziewać, że ono będzie narastało. Obserwując reakcje przywódców, liderów, szefów organizacji, państw zachodnich, myślę, że to nastąpi dość szybko - stwierdził. Gen. Pacek ocenił jednak, że ważniejsze od posiedzenia przedstawicieli NATO jest działanie w UE. Dlaczego? - Po pierwsze jest to przede wszystkim działanie Łukaszenki zwrócone przeciw Unii, a po drugie UE ma w tym wypadku większe możliwości. Myślę o Frontexie - wskazał. W opinii generała powinien on zostać użyty jak najszybciej i trzeba go o to poprosić. - Frontex ma różne wymierne możliwości - analizy, monitorowania, obserwacji, ale także fizycznego wsparcia. Frontex na zasadzie szybkiego reagowania może poprosić nawet do 1500 strażników granicznych z różnych państw - podkreślił, zaznaczając przy tym, że "nie to jest najważniejsze". - I Łukaszenka, i jego reżim, musi zobaczyć, że ma do czynienia nie tylko z Polską - że opór jest międzynarodowy. To zwiększy szanse na to, że odpuści albo przynajmniej znacznie zniweluje swoje działania - wyjaśnił Pacek.
Natalia Durman Natalia Durman
Amerykańscy żołnierze wtargnęli do fabryki. Skandal dyplomatyczny w Bułgarii
2:20

Amerykańscy żołnierze wtargnęli do fabryki. Skandal dyplomatyczny w Bułgarii

Amerykańscy żołnierze wtargnęli 11 maja 2021 roku na teren małej wytwórni oleju słonecznikowego ''KIM Engineering'' w miejscowości Cheshnegirovo w Bułgarii. Nielegalny szturm był związany z prowadzonymi przez wojska NATO ćwiczeniami blisko terenu, na którym funkcjonuje fabryka. Właściciel firmy - Marin Dimitrov poinformował media, że złożył pozew wobec osób odpowiedzialnych za incydent na jego posesji. Żołnierze NATO realizują ćwiczenia wojskowe o nazwie ''Swift Response 21'' na terenie Estonii, Bułgarii oraz Rumunii. Amerykańscy żołnierze z 173 Brygady Powietrznodesantowej podczas ćwiczeń symulowali zajęcie i zabezpieczenie zlikwidowanego lotniska w miejscowości Cheshnegirovo na południu Bułgarii. Przedstawiciele amerykańskiej armii w specjalnym oświadczeniu przekazali, że żołnierze weszli na teren budynków obok lotniska, które były częścią terenu szkoleniowego. Niestety okazało się jednak, że część budynków była zagospodarowana przez bułgarskich cywilów w celu prowadzenia działalności gospodarczej. Głos w sprawie zabrał nawet prezydent Bułgarii - Rumen Radew, który powiedział, że ''jest to absolutnie nie do przyjęcia, aby życie i spokój obywateli Bułgarii było narażone na jakiekolwiek ryzyko ze strony żołnierzy, niezależnie czy bułgarskich, czy też sojuszniczych''. Ambasada Stanów Zjednoczonych w Sofii przeprosiła oficjalnie właściciela i pracowników firmy ''KIM Engineering''.
Rosja zbroi się w Arktyce. Rośnie napięcie z NATO o północny region
2:11

Rosja zbroi się w Arktyce. Rośnie napięcie z NATO o północny region

Rosja zbroi się w Arktyce. Do tej pory baza lotnicza Nagurskoje, najdalej na północ wysunięty posterunek graniczny Rosji, była pasem startowym, stacją meteorologiczną i placówką łączności. Obecnie jest naszpikowana rakietami i radarami, a jej wydłużony pas startowy może obsługiwać wszystkie typy samolotów, w tym bombowce z napędem jądrowym. Tak Moskwa umacnia swoją władzę i wpływy w Arktyce w obliczu zaostrzającej się międzynarodowej rywalizacji o ogromne zasoby tego regionu. W marcu rosyjska armia przeprowadziła ćwiczenia wojskowe w Nagurskoje z udziałem wojsk lądowych i myśliwców MiG-31. Baza znacząco rozbudowała się od ostatniej wizyty Władimira Putina w 2017 r. W grze o Arktykę oprócz Rosji są Stany Zjednoczone, Kanada, Dania i Norwegia. Także Chiny wykazują coraz większe zainteresowanie regionem, w którym ma znajdować się do ¼ nieodkrytych zasobów ropy naftowej i gazu ziemnego. Prezydent Władimir Putin powołuje się tu na szacunki, według których wartość arktycznych bogactw mineralnych przekracza 30 bilionów dolarów. Rosja stale powiększa w tym regionie swoje wpływy, dodatkowo występując z roszczeniami wobec ONZ i pozostałych arktycznych graczy. - Modernizacja arktycznych lotnisk znacząco zwiększa potencjał lotnictwa Floty Północnej do kontroli przestrzeni powietrznej w rejonie Północnej Drogi Morskiej i pozwala zapewnić jej bezpieczeństwo z lotu ptaka – tłumaczy generał-major Igor Czurkin, szef sztabu Wojsk Obrony Powietrznej i Sił Powietrznych rosyjskiej Floty Północnej. NATO jest coraz bardziej zaniepokojone zbrojeniem się Moskwy w Arktyce. Waszyngton podjął decyzję o wysłaniu do Norwegii bombowców B-1B Sił Powietrznych USA. - Wróg nie przejdzie niezauważony. Wczoraj wykryto samolot zwiadowczy NATO. Śledziliśmy go cztery godziny. Przekazywaliśmy informacje o jego pozycji i kurs do wyższego stanowiska dowodzenia – podkreśla w rozmowie z AP Ivan Gluschenko, zastępca dowódcy kompanii radarowej. W poniedziałek (17 maja) Siergiej Ławrow, minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej, odniósł się do krytyki Zachodu dotyczącej ekspansji Rosji w Arktyce. Jednocześnie oburzył się na forsowanie przez Norwegię silniejszej obecności NATO w tym regionie.
Wielkie ćwiczenia wojskowe. Pokaz sił NATO z polskimi i amerykańskimi żołnierzami
1:55

Wielkie ćwiczenia wojskowe. Pokaz sił NATO z polskimi i amerykańskimi żołnierzami

Ruszyły ćwiczenia Defender-Europe 21. Blisko tysiąc spadochroniarzy z Polski, USA, Rumunii, Niemiec i Holandii wzięło udział w poniedziałek (10 maja) w manewrach wojskowych w bazie lotniczej Boboc w południowo-wschodniej Rumunii. To element programu Defender-Europe 21, corocznych i wielonarodowych ćwiczeń dowódczo-sztabowych, które organizuje Dowództwo Sił Lądowych USA w Europie i Afryce (USAREUR-AF). Dotyczą one budowania gotowości i interoperacyjności między wojskami USA, siłami NATO i partnerami w Europie. Generał dyw. Joe Jarrard, zastępca dowódcy sił lądowych USA w Europie, podkreślił, że ćwiczenia nie mają nic wspólnego z napiętą sytuacją we wschodniej części Ukrainy. Dodał, że mimo charakteru obronnego manewrów, nie są one skierowane przeciwko żadnemu konkretnego przeciwnikowi. Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych RP, generał broni Tomasz Piotrowski zwrócił jednak uwagę, że obecnie obserwujemy bardzo dynamicznie zmieniające się otoczenie. - Z wielu przyczyn środowisko bezpieczeństwa ulega degradacji – ocenił Piotrowski. W tym roku w ramach ćwiczeń w południowej Europie łącznie udział weźmie ponad 28 tys. żołnierzy z 26 państw członkowskich NATO i sojuszników. Działania będą prowadzone na 30 poligonach i strategicznie ważnych obszarach 14 krajów jednocześnie. Tegoroczne Defender-Europe 21 potrwają do początku czerwca.