nawałnice

Niemcy po katastrofie. Miasta walczą ze skutkami powodzi
WIDEO

Niemcy po katastrofie. Miasta walczą ze skutkami powodzi

W poniedziałek, 19 lipca, wody powodziowe w Niemczech wycofały się na tyle, by władze mogły kontynuować poszukiwanie ofiar oraz zacząć oczyszczać miasta po katastrofie. W najbardziej dotkniętym przez żywioł landzie - Nadrenii-Palatynacie, strażacy odpompowywali wodę z zalanego parkingu. Dziennikarz stacji Sky News rozmawiał z Holgerem Quintem, zastępcą dowódcy straży pożarnej, który potwierdził, że w środku może znajdować się od 40 do 50 samochodów. – Martwimy się, że znajdziemy kilka lub wiele osób w tych samochodach – wyznał. Dotychczas niemieckie władze potwierdziły śmierć co najmniej 165 osób: 117 w Nadrenii-Palatynacie, 47 w Nadrenii Północnej-Westfalii i jedną w Bawarii. W Belgii ta liczba wyniosła 31. Do najdotkliwszych szkód doszło we wsi Schuld, która w niemieckich mediach została określona jako "miejsce męczeńskie". To tutaj fala powodziowa doprowadziła do całkowitego zniszczenia domów, zawalenia się budników, dewastacji mostów i zerwania linii kolejowych. W niedzielę, 18 lipca, Angela Merkel odwiedziła Schuld, gdzie w bólu łączyła się z mieszkańcami. "Język niemiecki prawie nie zna słów na określenie takich spustoszeń" - mówiła kanclerz. W związku z tak intensywnym i poważnym procesem odbudowy wielu miast niemiecki rząd przygotowuje pakiet natychmiastowej i średnioterminowej pomocy finansowej. Katastrofa w Zachodniej Europie zaalarmowała ekologów. Klimatolodzy biją na alarm i twierdzą, że te powodzie to kolejny skutek zmian klimatycznych i dowód na to, jak mogą być one niebezpieczne dla człowieka.
Południe Holandii pod wodą. Dramatyczna walka mieszkańców ze skutkami powodzi
WIDEO

Południe Holandii pod wodą. Dramatyczna walka mieszkańców ze skutkami powodzi

Nie tylko Niemcy, Belgia i Austria walczą z wielką wodą, która nawiedziła te kraje na skutek nawałnic. Ucierpiała również Holandia. Na nagraniach z wieży telewizyjnej widać zalane miasto Roermond, nad rzeką Mozą, na południu kraju. Mimo że woda dotarła tam w zeszłym tygodniu, to wciąż widać, jak wielki teren wciąż znajduje się pod wodą. Najtrudniejsza sytuacja była w okolicach Maastricht, gdzie służby musiały ewakuować mieszkańców czterech miejscowości: Bunde, Voulwames, Brommelen i Geulle. Premier Mark Rutte ogłosił wprowadzenie na zalanych terenach stanu klęski żywiołowej. Dzięki temu poszkodowani będą mogli ubiegać się o odszkodowanie. Część Holandii znajduje się na obszarze będącym poniżej poziomu morza, dlatego kraj ma dobrze przygotowany system zabezpieczeń przed wdarciem się wody do miast. Jednak nie wszystkie wytrzymały pod naporem wody. W okolicach Roermond żołnierze musieli wzmocnić ponad kilometrowy odcinek konstrukcji, poprzez układanie worków z piaskiem. Część wałów została na tyle mocno uszkodzona, że potrzebna była ich całkowita odbudowa. Światowa Organizacja Meteorologiczna poinformowała, że w niektórych częściach Europy Zachodniej w dwa dni, spadło tyle deszczu, ile zazwyczaj przez dwa miesiące. Liczba ofiar śmiertelnych, w wyniku niszczycielskich powodzi, przekroczyła 180, ponad 1300 uznaje się za zaginione.
Mimo ulew, susza dotyka Polskę. "Zaczyna nam brakować wody"
WIDEO

Mimo ulew, susza dotyka Polskę. "Zaczyna nam brakować wody"

Zmiany klimatu dotykają Polskę, musimy przyzwyczaić się do suszy i gwałtownych zjawisk atmosferycznych. - Problem zagrożenia powodziowego i pogłębiającej się suszy jest permanentny. Bywają momenty, gdy pewien obszar dotykany jest suszą, a w tym samym czasie w innym regionie zmagamy się z powodziami. Powódź to gwałtowne zjawisko, a susza jest cyklem długotrwałym, który powoduje, że na niektórych obszarach zaczyna nam brakować wody - powiedział w programie "Money. To się liczy" Krzysztof Woś, zastępca prezesa Wód Polskich ds. ochrony przed powodzią i suszą. - W gospodarce wodnej obiekty hydrotechniczne mają tę zaletę, że są wielofunkcyjne, budowa zbiorników retencyjnych sprawdza się zarówno przy powodziach, jak i suszach, bo jesteśmy w stanie tę wodę przytrzymać do czasu, gdy zaczyna jej brakować. Ale powiedzmy sobie szczerze, Polska jest krajem o stosunkowo niewielkich zasobach wodnych. Średnio na obywatela Polski mamy trzy razy mniej wody niż na obywatela Europy. Chciałbym, żeby świadomość społeczna w tym zakresie była większa. Mierzymy się w Polsce z tym, że w pewnych regionach zaczyna nam brakować wody. By łagodzić suszę najlepiej byłoby spowalniać proces odpływu wody. Przez Polskę przepływają 62 mld metrów sześciennych wody, nasze zdolności retencyjne to około 4 mld metrów sześciennych, to jest około 6 proc., a w Europie Zachodniej jest to kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt procent. Dlatego musimy zacząć stosować różnego rodzaju retencję - dodał.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski