newsroom (strona 4 z 30)

"Wie, jaka jest prawda". Wiceminister odpowiada Tuskowi
148
2:55

"Wie, jaka jest prawda". Wiceminister odpowiada Tuskowi

- Od początku kryzysu na wschodniej granicy mówiliśmy o potrzebie umiędzynarodowienia. Polska nie powinna być samotna w sytuacji, w której się znalazła. Zajęło to dużo czasu, niestety za dużo czasu, by rząd zajął się aktywnym działaniem na arenie międzynarodowej. Trzeba robić wszystko, by utrzymywać jak najlepsze relacje, ale to w jakimś sensie musztarda po obiedzie. O dwa miesiące za późno - powiedział szef Platformy Obywatelskiej Donald Tusk. Co na to wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński? - Kompletnie nie mogę się z tym zgodzić. Tusk doskonale wie, że to jest wyłącznie jego teza publicystyczna. Podejrzewam, że wie, jaka jest prawda. Każdy, kto śledził aktywność polskiej dyplomacji od lata tego roku, kiedy była niezwykle duża aktywność i premiera, i prezydenta, i MSZ, zarówno z państwami unijnymi, jak i z państwami w regionie Bliskiego Wschodu, doskonale wie, że ta aktywność miała miejsce (...). To była praca dyplomatyczna, która wymagała długich tygodni, bo tak to w dyplomacji jest - komentował w programie "Newsroom" WP. - To, że dziś premier wyruszył w kolejną, jeszcze bardziej intensywną podróż, związane jest także z innym niebezpieczeństwem, które mamy na Wschodzie - z narastającym zagrożeniem działań rosyjskich wobec Ukrainy. Z tego też powinniśmy wszyscy zdawać sobie sprawę - dodał wiceminister.
Natalia Durman

N. Durman

Lockdown dla niezaszczepionych? Poseł PiS mówi wprost
4:58

Lockdown dla niezaszczepionych? Poseł PiS mówi wprost

Podczas gdy czwarta fala nabiera na sile, niektóre państwa europejskie decydują się w znaczący sposób ograniczyć dostęp do publicznych usług dla osób niezaszczepionych. Nieco inaczej jest w polskim rządzie, który nadal nie zdecydował się na taki ruch. Posła Bolesława Piechę z PiS zapytaliśmy w programie "Newsroom WP", czy boi się antyszczepionkowców. - Akurat ja się nie boję. Wiem, że istnieją takie siły i nie są nawet takie małe, ale jestem zwolennikiem działań, które chronią jak największą liczbę obywateli - powiedział. Jak przekonywał poseł, ewentualny lockdown nie powinien objąć wszystkich Polaków. - Jeżeli zostałby wprowadzony, powinien dotyczyć tylko osób niezaszczepionych. Nie bałbym się wprowadzania dla nich pewnych ograniczeń. Trzeba korzystać ze szczepień, na które zarówno Polska, jak i UE wydały setki milionów euro –tłumaczył. Piecha przyznał, że jest absolutnym zwolennikiem wykorzystywania możliwości, jakie idą za zaświadczeniem covidowym. - Tym ludziom, którzy się zaszczepili, podjęli ten obywatelski obowiązek, należy umożliwić więcej, niż pozostałym - powiedział. Gość programu dodał, że nie ma wątpliwości, że w razie wprowadzenia lockdownu dla niezaszczepionych, osoby te wyjdą na ulice. - Obserwujemy świat, nie żyjemy w bańce mydlanej. Widzieliśmy zamieszki w Belgii, Austrii czy we Włoszech. Sądzę jednak, że jest to pewien margines, bardzo agresywny, ale nadal margines. Ja się ich nie boję. Uważam, ze wykorzystywanie paszportu covidowego do pewnych usług gastronomicznych, kulturalnych i społecznych jest jak najbardziej na miejscu. (…) Nie mam wszystkich danych dotyczących epidemii w Polsce, ale wiem, że musimy bezwzględnie chronić naszą służbę zdrowia przed krachem. To niedopuszczalne, żebyśmy czwarty raz z rzędu popełnili te same błędy i nie próbowali ochronić zasobów służby zdrowia: respiratorów, tlenu, personelu i oddziałów szpitalnych - powiedział. Poseł przyznał również, że jego formacja powinna zastanowić się nad wprowadzeniem obowiązkowych szczepień dla pewnych grup społecznych.

E. Walas

Ks. Isakowicz-Zaleski chce pomóc na granicy. Mówi o reakcji na wpis
10
4:49

Ks. Isakowicz-Zaleski chce pomóc na granicy. Mówi o reakcji na wpis

"Jako ksiądz i podporucznik rezerwy jestem gotów pojechać do pomocy na granicę, o ile dowództwo Straży Granicznej wyrazi taką potrzebę. Mam swoje lata, ale obsługiwać kuchnię lub stać na warcie mogę" - napisał na Twitterze ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. O tym, co stało się potem, mówił w programie "Newsroom" WP. - Dostałem bardzo dużo maili od rodzin funkcjonariuszy Straży Granicznej oraz policji, którzy bardzo żywo reagują na każdy wyraz wsparcia - zdradził. - Ten tweet z mojej strony to było wywołanie dyskusji, w jaki sposób można pomóc. Akurat jestem w sytuacji, że jeszcze jako kleryk odbyłem dwuletnią obowiązkową służbę wojskową i posiadam stopień podporucznika. W Episkopacie jest bardzo duża grupa biskupów, którzy także posiadają stopnie wojskowe. Ale tu nie chodzi nawet o to, czy ktoś ma stopień wojskowy czy nie. Moim zdaniem powinnością każdego duchownego jest dziś wspieranie w najróżniejszy sposób - tak funkcjonariuszy i żołnierzy, którzy są na granicy, jak i rodzin. Bo to jest chyba najmniej w tej chwili podnoszona sprawa, że ten ogromny hejt, który płynie na żołnierzy, wywołuje w rodzinach ogromne stresy - podkreślił. - Jestem po wielu rozmowach, gdzie ci ludzie proszą, żeby ktoś im starał się pomóc. Nie chodzi nawet o pomoc psychologiczną czy duszpasterską, ale o życzliwość i empatię dla rodzin, zwłaszcza dla dzieci - dodał. Pytany, jak można pomóc, przypomniał, że jeden z portali strażackich podał informację, że brakuje kubków termicznych dla żołnierzy. - Jest to jakiś mankament w służbach. Myślę, że nawet taka skromna zbiórka na rzecz zakupu tych kubków, czy nawet zwykłe podziękowania, listy, rysunki - każda forma jest dobra, żeby rodziny miało to przekonanie, że jednak społeczeństwo jest po ich stronie - stwierdził. - Tu nie chodzi o politykę, kto na górze wydaje rozkazy, tylko że ci ludzi bronią polskich granic - wskazał Isakowicz-Zaleski.
Natalia Durman

N. Durman

Emocje w studiu sięgneły zenitu. Bosak o śmierci 30-latki z Pszczyny
15
4:13

Emocje w studiu sięgneły zenitu. Bosak o śmierci 30-latki z Pszczyny

30-letnia Izabela była w 22. tygodniu ciąży. Kobieta zmarła w szpitalu w Pszczynie. Na temat tragicznych wydarzeń wypowiedziała się matka nieżyjącej pacjentki. Opowiedziała o wiadomościach, jakie przed śmiercią otrzymała od córki. "Dzięki ustawie antyaborcyjnej muszę leżeć i nie mogą nic zrobić" - brzmiał jeden z SMS-ów. Sprawę komentował w programie "Newsroom" WP Krzysztof Bosak z Konfederacji. - To jest absolutnie skandaliczne. Jeżeli to jest całość korespondencji, to ona pokazuje, że pacjentka nie była przez lekarzy prawidłowo poinformowana o tym, jakie przysługują jej procedury medyczne, jakie są możliwe ścieżki troski o jej zdrowie i jaki jest jej stan prawny. Jest to po prostu złamanie praw pacjenta i dlatego postępowanie w tej sprawie uważam za zasadne - oznajmił Bosak. - Uważam też za wysoce szkodliwe to, co robią w tej chwili zwolennicy aborcji, tzn. pogłębianie już istniejącej dezinformacji opinii publicznej - dodał. Polityk odniósł się do komunikatu rodziny po śmierci 30-latki. Nie wykluczono w nim, że do zabiegu, który mógłby uratować życie pacjentce, nie doszło ze strachu przed odpowiedzialnością karną po wyroku TK. Bosak ocenił, że doszło do "rażącego błędu medycznego i złamania praw pacjenta". - Może lekarz się bał, ale czy to jest wina ustawodawcy, czy lekarza? Jeśli lekarz jest sparaliżowany strachem i nie pomaga pacjentce, to jest oczywisty błąd medyczny - przekonywał. Doszło do ostrej wymiany zdań z prowadzącym program Mateuszem Ratajczakiem.
Natalia Durman

N. Durman

"Tego się nie da inaczej nazwać". Lekarz o Niedzielskim. Użył mocnych słów
3
2:09

"Tego się nie da inaczej nazwać". Lekarz o Niedzielskim. Użył mocnych słów

Co dalej z protestem medyków? - pytany był w programie "Newsroom" WP dr Michał Bulsa - ginekolog i położnik, członek prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej. - Bierność rządzących za chwilę spowoduje najgorszą rzecz, jaka może się wydarzyć, czyli sytuację, w której medycy przestaną mieć ochotę rozmowy z rządem, tylko przejdą do bardziej radykalnych działań - zaalarmował. - My, jako NRL, już wskazaliśmy kolegom, żeby - z powodu tego, że całe prawo i okoliczności, które się dzieją, są niekorzystne dla medyków - powstrzymali się od dodatkowej pracy, ponieważ ta praca może ich narażać na odpowiedzialność karną, cywilną czy zawodową - wskazał. - Nie wiem, czy pan minister Niedzielski chce dążyć do tego, że za chwilę skłóci się z całym środowiskiem. Jeżeli nie będzie pracowników, to nie będzie leczenia - podkreślił. Pytany, jakie "radykalne działania" wchodzą w grę, odparł, że "wachlarz możliwości jest duży". - Czujemy odpowiedzialność wobec pandemii i wobec pacjentów, natomiast mamy również własną cierpliwość - wyjaśnił Bulsa. Zachowanie Niedzielskiego określił "ignoranctwem". Tego się nie da inaczej nazwać. To jest zachowanie odpowiadające moim dzieciom, które mają lat 5 czy 6, że się obrażą i idą do innej piaskownicy - stwierdził lekarz. Jak dodał, "poleca panu ministrowi siądniecie do rozmów".
Natalia Durman

N. Durman

Służba wojskowa. Propozycja Kaczyńskiego podoba się generałowi
3:03

Służba wojskowa. Propozycja Kaczyńskiego podoba się generałowi

Choć wicepremier Kaczyński i minister Błaszczak zapewnili, że nie będzie powrotu do obowiązkowej służby wojskowej, podczas ostatniej konferencji przedstawili inny pomysł. Rząd wprowadzi dobrowolną zasadniczą służbę wojskową dla ochotników. O skomentowanie takiego rozwiązania poprosiliśmy w programie "Newsroom WP" gen. Bogusława Packa. - Ten element właściwie bardzo mi się podobał, bo powrót do obowiązkowej zasadniczej służby wojskowej nie jest dobrym pomysłem. W Polsce to nie funkcjonowało najlepiej. Natomiast dobrowolna służba i właśnie taka, jak to podano (podczas konferencji - red.), praktycznie 12-miesięczna, to będzie duży postęp, jeśli chodzi o system obronny. Oczywiście, jeżeli będzie nas stać na zapłacenie 4400 zł żołnierzowi w czasie odbywania tej służby zasadniczej. (…) Mówimy tu oczywiście o poziomie bardzo podstawowym, bo w ciągu 12 miesięcy można nauczyć jedynie podstaw - stwierdził. Jak przekonywał generał, modernizacja wojska jest procesem ustawicznym, a państwa "czynią to ciągle, w zależności od zagrożeń, potrzeb i własnych możliwości". - Polska jest średnim krajem, jeśli chodzi o możliwości obronne. Biorąc pod uwagę zagrożenia, które mogą czekać na nas w Europie, nieprzypadkowo staramy się znaleźć miejsce w szerszym systemie obronnym, w którym moglibyśmy liczyć na sojuszników. (…) Trudno wyobrazić sobie tak potężną obronnie Polskę, żeby mogła samodzielnie stawić czoła takiemu państwu jak Federacja Rosyjska - przyznał.

E. Walas

Lekarz wspomina płacz kobiety. Nawołuje do egzekucji prawa
3:59

Lekarz wspomina płacz kobiety. Nawołuje do egzekucji prawa

Tylko w środę w Polsce potwierdzono 8361 nowych zakażeń koronawirusem. To najwięcej od kwietnia. O tym, czy sytuacja wymyka się już spod kontroli, rozmawialiśmy w programie "Newsroom WP” z prof. Robertem Flisiakiem, prezesem Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych. - W tej chwili bazujemy jeszcze na naszych doświadczeniach z poprzednich fal, bo wyrobiliśmy sobie pewne standardy postępowania. Z perspektywy całego kraju może wydawać się, że 5-7 tys. nowych zakażeń dziennie to niewielka liczba, ale musimy pamiętać o tym, że to obciążenie idzie w tej chwili na dwa województwa. Czwarta fala jest tam w tej chwili znacznie silniejsza, niż którakolwiek poprzednia - stwierdził profesor. Jego zdaniem, tej niepokojącej sytuacji nie da się dziś dostrzec na ulicach. - Nie widać ani działań policji, ani straży miejskiej. Nie widać też, żeby ludzie odczuwali ten poziom zagrożenia - powiedział. Zdaniem lekarza, służby powinny egzekwować obowiązujące zasady, jak noszenie maseczek w przestrzeniach zamkniętych. - Jeśli nie chcemy lockdownu (…), przestrzegajmy tych podstawowych, bardzo prostych i tak naprawdę mało uciążliwych rzeczy - zaapelował. Profesor wspomniał przy okazji sytuację jednej z ekspedientek, która "niemal płacząc, mówiła, że próbowała zwrócić uwagę jednej pani za brak maseczki i została zwyzywana". Jak przekonywał profesor, jedyną skuteczną metodą na walkę z pandemią będzie w tym momencie wzmożona kontrola służb w tym zakresie. Gość programu "Newsroom WP" podzielił się także relacją ze szpitali. - Na razie przyjmujemy pacjentów tylko tych najcięższych, ale COVID-19 to choroba bardzo dynamiczna i z godziny na godzinę może się zmienić w postać zagrażającą życiu. W związku z tym lekarz dyżurny ma straszne obciążenie psychiczne przy decyzji o tym, jakiego pacjenta przyjąć, a jakiego nie - przyznał.

E. Walas

Został wicepremierem, pojawiły się plotki. Henryk Kowalczyk dementuje
2
4:13

Został wicepremierem, pojawiły się plotki. Henryk Kowalczyk dementuje

Henryk Kowalczyk - w wyniku ogłoszonej we wtorek rekonstrukcji rządu - otrzymał nominację na stanowisko wicepremiera i ministra rolnictwa. W programie "Newsroom" WP pytany był, czy czterech wicepremierów w rządzie to nie za dużo. - Tak było do tej pory. To ważne, żeby wicepremierzy odpowiadali za swoje części, koordynowali dobrze politykę rządu. To nie jest tak, że każdy resort sam sobie rzepkę skrobie. Współpraca jest niezbędna. Nie wyobrażam sobie, że bez współpracy np. z ministerstwem klimatu i środowiska ministerstwo rolnictwa mogłoby dobrze współpracować. Ta współpraca powinna być bardzo ścisła - mówił. - To jest zwykła rekonstrukcja. Rekonstrukcja duża zmienia większość rządu, natomiast tutaj to była rekonstrukcja nie taka duża. (…) Zmiany dokonały się realnie w dwóch resortach, a reszta to jest uzupełnienie składu osobowego rządu - wskazał Kowalczyk. Pytany, czy jego wejście do rządu to osłabianie premiera Mateusza Morawieckiego, a wzmacnianie Beaty Szydło, stwierdził, że "takie głosy są absolutnie bezpodstawne". - Jak wytłumaczyć w takim razie, że pracowałem w rządzie premiera Morawieckiego, powołany przez premiera Morawieckiego, jako minister środowiska? Czy to było wtedy osłabianie premier Beaty Szydło? To są absolutnie bezpodstawne insynuacje - oznajmił Kowalczyk.
Natalia Durman

N. Durman

Czarny scenariusz dla rządu PiS. Ekspert ostrzega
2
3:59

Czarny scenariusz dla rządu PiS. Ekspert ostrzega

W środę w Parlamencie Europejskim w Strasburgu odbyła się debata o praworządności w Polsce. Udział w niej wziął m.in. premier Mateusz Morawiecki. Czy przekonał Unię Europejską do swoich racji? - Zobaczymy po owocach. Będziemy mieli bardzo konkretny miernik przekonania Komisji Europejskiej - polski wniosek o pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy. Powinniśmy dostać prawie 5 mld euro zaliczki w ciągu najbliższych tygodni. Jeśli jej nie będzie, to znaczy, że tych pieniędzy nie będzie. Zobaczymy, czy przekonał. Na razie, sądząc po komentarzach, to raczej mu się to nie udało - komentował w programie "Newsroom" WP prof. Antoni Dudek (UKSW). Czy, jeśli pieniędzy dla Polski nie będzie, można mówić o porażce Morawieckiego? - W moim przekonaniu tak. Nie dalej jak jeszcze latem przekonywał, że wynegocjowanie tych pieniędzy w ramach KPO jest ogromnym sukcesem jego rządu. Nagle się okazuje, że jest jakiś problem. Dlaczego? Dlatego, że rząd PiS-u od 6 lat realizuje tzw. reformę wymiaru sprawiedliwości, która nie dość, że nie doprowadziła do jakiegokolwiek usprawnienia sądów, to jeszcze wywołała konflikt z UE - stwierdził Dudek. - Premier Morawiecki będzie musiał to wielu obywatelom wyjaśnić. Oni mogą się zacząć rozczarowywać rządem. Sprawa jest bardzo poważna, ona może mieć konsekwencje dla poparcia dla PiS-u - stwierdził.
Natalia Durman

N. Durman