odkrycie archeologiczne (strona 2 z 3)

Najstarsza ofiara dżumy w Europie. Zaskakujące odkrycie naukowców
0:45

Najstarsza ofiara dżumy w Europie. Zaskakujące odkrycie naukowców

Szczep bakterii odpowiedzialny za plagę dżumy w XIV wieku, został wykryty w liczącym 5000 lat ludzkim szkielecie. Szczątki należą do mężczyzny z Rinnukalns, terenów w granicach dzisiejszej Łotwy. Analiza genetyczna ujawniła, że ta starożytna odmiana choroby była prawdopodobnie mniej zaraźliwa i nie tak zabójcza, jak jej średniowieczna wersja. To najprawdopodobniej ona jednak zmutowała do wersji, która, według szacunków, zabiła nawet połowę populacji Europy. Ben Krause-Kyora, biochemik i archeolog z Uniwersytetu w Kilonii w Niemczech uważa, że odkrycie bakterii w szkielecie to przełom. Mężczyzna, w którego szczątkach wykryto bakterię, w chwili śmierci miał od 20 do 30 lat. Ustalono to na podstawie analizy korzenia jego zęba. 5000-letni szczep prawdopodobnie został przeniesiony bezpośrednio przez ugryzienie przez zarażonego gryzonia. Na przestrzeni wieków bakteria ewoluowała i stała się bardziej śmiertelna dla ludzi, czego efektem była słynna Czarna Śmierć w Europie i Afryce w latach 1346-1353. Dżuma jest chorobą zakaźną wywoływaną przez bakterię Yersinia pestis i przenoszona jest przez pchły. Jej oznakami są nudności i gorączka. W zaawansowanym stadium pojawiają się otwarte rany wypełnione ropą. Dziś ta choroba nie stanowi już takiego zagrożenia, jednak dalej występuje. 90 procent wszystkich przypadków ma miejsce w Afryce. WHO w latach 2010-2015 podało, że na całym świecie potwierdzono 3248 przypadków zarażenia, w tym 584 zgonów z powodu tej choroby.
Ukryte pod tynkami. Polacy i Holendrzy uratowali malowidła sprzed tysiąca lat
1:07

Ukryte pod tynkami. Polacy i Holendrzy uratowali malowidła sprzed tysiąca lat

Naukowcy z Wydziału Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego i Wydziału Historii Uniwersytetu w Amsterdamie upublicznili efekty swojej kilkuletniej pracy nad renowacją syryjskich malowideł sprzed tysiąca lat. Freski odkryto ponad 20 lat temu w kościele Deir al-Surian, który położony jest w północnej części Egiptu. Znajdowały się pod grubą warstwą tynku i innych obrazów, którymi pokryto je w kolejnych latach. Dzięki pracy polskich i holenderskich archeologów można je teraz podziwiać w pełnej krasie. Malowidła wykonali chrześcijańscy mnisi z Mosulu, którzy przybyli do Egiptu w IX wieku. Lokalni duchowni przyjęli ich i dali im pod opiekę kościół Najświętszej Marii Panny w Deir al-Surian. Dr Dobrochna Zielińska, która jest szefową zespołu badawczego, w wywiadzie dla Nauki w Polsce podkreślała nietypowość obrazów. - Są to bardzo skomplikowane wyobrażenia teologicznie, pojawia się na nich na przykład rzadko ukazywany Bóg Ojciec w postaci starca z siwą brodą, czy też unikatowa scena Zaśnięcia Matki Boskiej okadzanej przez Siedem Dziewic znanych tylko z tekstów apokryficznych – mówi dr Zielińska. Nie tylko treść malowideł była zaskakująca dla naukowców. Eksperci zwrócili także uwagę na technikę, którą wykonano malunki. Mnisi zastosowali farby w spoiwie z wosku pszczelego. - To było dla nas zaskoczenie, bo technika ta była znana w Egipcie setki lat wcześniej. Stosowano ją na przykład do zdobienia trumien od I w. Tzw. portrety fajumskie w bardzo realistyczny sposób ukazywały zmarłych. Nie sądziliśmy, że technika ta była znana jeszcze mnichom chrześcijańskim – podkreśla Cristobal Calaforra-Rzepka szef zespołu konserwatorów projektu realizowanego dzięki Narodowemu Centrum Nauki i holenderskiej fundacji Dioraphte. Deir al-Surian znajduje się w Dolinie Natronu, która uważana jest za kolebkę chrześcijańskiego monastycyzmu. Są tam najstarsze klasztory w Egipcie i jedne z najstarszych na świecie działających nieprzerwanie od ok. 1,5 tys. lat.