pis (strona 8 z 82)

Aleksander Kwaśniewski nie wyklucza dalszej współpracy PiS i Lewicy
3:03

Aleksander Kwaśniewski nie wyklucza dalszej współpracy PiS i Lewicy

- Myślę, że KPO to nie jest ostatnie słowo ze strony Lewicy, ale początek współpracy również w kontekście naszych projektów socjalnych i ekologicznych - stwierdziła w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" wiceminister rozwoju, pracy i technologii Olga Semeniuk. Czy rzeczywiście do takiej współpracy między PiS a Lewicą dojdzie, między innymi podczas głosowania nad Nowym Ładem? - To zależy, o czym mówimy. Nie znamy dokładnie założeń tego Nowego Ładu, ale jeśli w tych propozycjach znajdą się kwestie np. podwyższenia kwoty wolnej od podatku, to ja myślę, że nie tylko PiS za tym zagłosuje. Jeżeli znajdą się kwestie pomocy dla osób uboższych, słabszych, to wszystko jest kanon programu Lewicy, wielokrotnie wyrażany przez nich. Takie elementy mogą się znaleźć - przyznał w programie "Newsroom" w WP były prezydent Aleksander Kwaśniewski. Dodał jednak, że są istotne bariery tej "nowej koalicji", którą straszą liberalne media. - Z punktu widzenia SLD barierą nie do przejścia jest głęboki, radykalny, antykomunizm PiS-u i jego koalicjantów, który przejawia się choćby w tych ustawach dotyczących funkcjonariuszy dawnych służb. Dla Biedronia i Wiosny granicą nieprzekraczalną jest również bardzo radykalny stosunek do LGBT. Dla Razem, które moim zdaniem może mieć najwięcej punktów wspólnych z PiS w niektórych kwestiach socjalnych, barierą nieprzekraczalną są kwestie światopoglądowe. Tych różnic między tymi ugrupowaniami a PiS jest dużo więcej niż ewentualnych wspólnych głosowań. Istotą parlamentaryzmu, istotą demokracji jest to, że opozycja potrafi znaleźć ważne elementy dla Polski, żeby głosować razem z rządzącymi. Gdyby parlamentaryzm miał polegać na tym, że większość głosuje zawsze na tak, a opozycja zawsze przeciw, to ta instytucja wiele by na tym straciła, stałaby się atrapą. Parlamentaryzm oznacza spór, ścieranie się poglądów, poszukiwanie czegoś, co jest ponadpartyjne, co jest wspólnym interesem. Myśmy bardzo w ostatnich latach to zatracili, głównie ze względu na politykę PiS-u. Ja bym był za tym, by to wróciło i by w konkretnych kwestiach partie mogły wypowiadać się nie za PiS-em lub przeciw PiS-owi, ale za konkretną sprawą - stwierdził były prezydent Aleksander Kwaśniewski.
Violetta Baran Violetta Baran
Senator klubu PiS mocno uderzył w partię Kaczyńskiego
4:52

Senator klubu PiS mocno uderzył w partię Kaczyńskiego

- Proszę mnie zwolnić z komentowania słów i postaw senatora Jackowskiego, który już od jakiegoś czasu zdaje się nie odczuwać łączności z resztą klubu PiS – mówił wicerzecznik klubu PiS Radosław Fogiel. Senator odniósł się do tych słów w programie "Newsroom WP". Jak ocenił, w klubie PiS "nastąpił uwiąd". - W zasadzie nie ma posiedzeń klubu, nie ma dyskusji. O tym, co dzieje się w naszym obozie, senatorowie i posłowie dowiadują się z mediów. Widać wyraźnie, że brakuje kultury dialogu. Słowa rzecznika odbieram jako przyznanie, że tak jest. Gdyby bowiem była wola dialogu, można byłoby takie dyskusje prowadzić wewnątrz partii. Jackowski przypomniał, że ma duże doświadczenie polityczne i ocenił, że teraz brak dialogu jest szczególny. – Co więcej, obawiam się, że nastąpiło duże oderwanie przedstawicieli aparatu partyjnego od wyborców, od nastrojów społecznych, ale też od szeregowych posłów i senatorów – stwierdził Jan Maria Jackowski. Na pytanie, czy dzisiaj bardziej pasuje do Solidarnej Polski niż do PiS-u, odpowiedział: - Nie jestem członkiem żadnej partii, należę tylko do klubu PiS i traktuję poważnie program, z którym szliśmy do wyborów. Mówiliśmy o Europie ojczyzn, o suwerenności. Fakt, że Solidarna Polska widzi to w taki sam sposób, nie oznacza, że jestem jej członkiem. Senator zadeklarował jednak, że nie zamierza zapisywać się do żadnej partii.
Remigiusz Półtorak Remigiusz Półtorak
"PiS wyszło z wielkiego dołka". Ale gość WP nie wróży różowej przyszłości
4:45

"PiS wyszło z wielkiego dołka". Ale gość WP nie wróży różowej przyszłości

- Lewica uratowała samopoczucie obozowi władzy – powiedział w programie "Newsroom WP" prof. Jarosław Flis, socjolog z UJ, pytany o to, kto wygrał na sporze o Krajowy Plan Odbudowy. - Przypomina mi to trochę sytuację z 2007 roku. Wtedy też PiS wspólnie z lewicą próbowali podzielić elektorat Platformy, doprowadzili do debaty Kwaśniewski-Kaczyński, ignorując Tuska. Plan się nie powiódł. Dzisiaj pytanie jest takie, jak zareaguje na to elektorat Lewicy. Wiemy z badań, że to on z największą niechęcią podchodzi do PiS. Gdyby taki manewr zrobiło PSL, wszystko byłoby bardziej klarowne. Jak ocenił prof. Flis, "Prawo i Sprawiedliwość wyszło z wielkiego dołka, ale to jeszcze nie znaczy, że będzie górą". - Problem PiS i Jarosława Kaczyńskiego polega na tym, że zawsze jeśli wpada w jakieś tarapaty, to trochę pokornieje, zaczyna łapać kontakt z rzeczywistością i zachowywać się względnie racjonalnie. Potem przychodzi jednak zwykle moment rozochocenia i dochodzi do karygodnych błędów – powiedział prof. Flis. – Widzieliśmy to w przypadku ubiegłorocznych wyborów, kiedy po wcześniejszym zwycięstwie w Sejmie partia wpadła w euforię i uwierzyła, że jest w stanie wszystko zrobić - nawet przeprowadzić wybory (prezydenckie) w środku pandemii, nie oglądając się na nikogo. Potem trzeba było pogodzić się z rzeczywistością. PiS znowu się rozochocił, doszło do całej serii błędów jesienią, po których notowania zaczęły spadać. Lewica z kolei ma chwilę radości, ponieważ wbiła szpilę swojej największej konkurentce, czyli Platformie Obywatelskiej. Ale nie jestem przekonany, kto będzie śmiał się ostatni. Może będzie to Szymon Hołownia - podkreślił.
Anna Kozińska Anna Kozińska
Sośnierz porzucił klub PiS. Smutny plan dla rządu Morawieckiego nakreślił prof. Dudek
2:23

Sośnierz porzucił klub PiS. Smutny plan dla rządu Morawieckiego nakreślił prof. Dudek

Informacja o tym, że poseł Andrzej Sośnierz odchodzi z klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości zelektryzowała polską scenę polityczną. Prof. Antoni Dudek w rozmowie z Agnieszką Kopacz w programie "Newsroom" skomentował jego transfer do koła poselskiego Agnieszki Ścigaj - Ktoś kto śledził występy posła Sośnierza od wielu miesięcy, ktoś kto jest specjalistą z zakresu polityki i ochrony zdrowia, mógł być w szoku. On formalnie występował jako poseł Zjednoczonej Prawicy, a należał do jednego z najbardziej ostrych krytyków polityki rządu Mateusza Morawieckiego i rządu Zjednoczonej Prawicy, jeśli chodzi o walkę z pandemią. Nic dziwnego, że w końcu opuścił szeregi ZP (…). Nie ma tu większej sensacji - stwierdził prof. Dudek. Dodał też, że takie sytuacje jak transfery posłów z jednego ugrupowania do drugiego są w parlamencie niemal od zawsze - Takie rzeczy się zawsze dzieją na obrzeżach sceny politycznej. Posłowie wędrują jak te "elektrony" między poszczególnymi większymi formacjami, a czasem tworzą takie małe grupki. To może być istotne jeśli rzeczywiście większość wspierająca rząd Morawieckiego stopnieje do takiego poziomu, że takie 3-osobowe koło poselskie, jak w przypadku pani Ścigaj, czy 5-osobowe jak w przypadku Pawła Kukiza, będzie decydowało o tym, czy rząd będzie wygrywał jakieś głosowania, czy nie – zauważa gość "Newsroom" WP.
"Dzieciuchowate”. Giertych reaguje na ruch Lewicy. W ironiczny sposób
3:34

"Dzieciuchowate”. Giertych reaguje na ruch Lewicy. W ironiczny sposób

PiS ma stałe około 30-procentowe poparcie od lat. Gdy wygrywało wybory, to poparcie wynosiło ok. 40 proc. Teraz zmalało. Myślę, że to jest stały trend. To jest zmęczenie elektoratu, a także zmiana pokoleniowa. W młodym pokoleniu PiS jest znacznie mniej popularny niż w starszym. A starsze wymiera, również ze względu na nieudolność rządu związaną z zarządzaniem epidemią - stwierdził w programie "Newsroom" w WP mecenas Roman Giertych, były wicepremier i minister edukacji w rządzie PiS-LPR-Samoobrona. W ten sposób odniósł się do gorszych wyników w sondażach partii rządzącej. - Nie sądzę, aby PiS był teraz zdolny do wygrania jakichkolwiek wyborów i uzyskania samodzielnej większości. Może je wygrać, jeśli opozycja będzie podzielona. Ja jestem przekonany, że dojdzie do porozumienia między panem Szymonem Hołownią a Platformą Obywatelską i że dołączy do tego PSL, że będziemy mieli jakąś formę koalicji wyborczej. Wówczas koalicja wygra wybory i będzie miała samodzielną większość, bez względu na to, czy Lewica dostanie się do Sejmu, czy też nie. Po tym, co się stało we wtorek (rozmowy Lewicy z PiS ws. Funduszu Odbudowy - przyp red.), sądzę, że Lewica się po prostu do Sejmu nie dostanie - dodał. - Po tym, co się stało, trudno sądzić, że osoby, które zasiadają przy jednym stole z Mateuszem Morawieckim, będą startowały w wyborach razem z partią taką, jaką jest Platforma Obywatelska. Nie bardzo sobie wyobrażam taką koalicję. Oczywiście, wszystko w polityce może się zdarzyć, ale gdyby wybory były w najbliższą niedzielę, czy w ciągu najbliższego miesiąca, to żadnej szansy na koalicję Platformy z Lewicą, bym nie widział. To by oznaczało ośmieszenie PO. Przypomnę, że wyborcy PO, a także Szymona Hołowni, chcą odsunąć PiS od władzy. Jeżeli nie będą mieć pewności, że głosują na osoby, które też chcą tego, to ich to zdemobilizuje. Postawa Lewicy pokazuje, że mogą poprzeć rząd PiS-u. To kto zagłosuje na taką Lewicę, która miałaby poprzeć następny rząd PiS-u? No, chyba nikt. Wzięcie ich na listy byłoby obciążające. Byliby obciążeniem dla układu opozycyjnego, bo się okazali dziećmi w piaskownicy, które jak zobaczyły premiera, to zrobiły wielkie oczy i powiedziały, "o, premier do nas przyszedł na klub. O jesteśmy tacy ważni, kamery będą i SOP razem z premierem". To jest tak dzieciuchowate, że aż trudno to komentować - dodał mecenas Roman Giertych.
Violetta Baran Violetta Baran