rosja (strona 18 z 77)

Nazistowski "kamieniołom śmierci". Makabryczne odkrycie w południowej Rosji
1:05

Nazistowski "kamieniołom śmierci". Makabryczne odkrycie w południowej Rosji

Przerażające odkrycie rosyjskich archeologów. Szczątki ok. 3,5 tys. osób, pochowane w masowym grobie, odkryli badacze na terenie cegielni w Salsku (obwód rostowski) w południowo-wschodniej Rosji. Miejsce to nazwano nazistowskim "kamieniołomem śmierci". Ofiary to cywile, miejscowa ludność, którą wojska Hitlera zmasakrowały w latach 1942-43, w trakcie bitwy stalingradzkiej. Archeologów szczególnie zszokowała liczba zamordowanych dzieci, w tym niemowląt. Zabijano także kobiety w ciąży. Niemcy oszczędzali amunicję lub zabrakło im naboi. Dzieci miały roztrzaskane głowy o glinę kamieniołomu. Kopano je butami lub okładano pięściami po głowie. Badacze przekazali, że kaci mieli tu bardzo dużo pracy. Ludzie byli zabijani kolbami karabinów, bagnetami. Wszystkich wrzucano do ogromnych dołów. Obszar ten był wcześniej słabo zbadany, dopiero najnowsze wykopaliska ujawniły szokującą prawdę. Na miejsce masowej zbrodni z II wojny światowej Rosjanie trafili dopiero teraz, po odnalezieniu i odtajnieniu dokumentów z archiwów KGB. Badacze twierdzą, że wśród zabitych są Rosjanie, Żydzi i Cyganie. Są tu też szczątki kilku jeńców wojennych Armii Czerwonej. Większość to jednak kobiety i małe dzieci, wśród nich starcy i młode osoby. Salsk był kluczowym rosyjskim węzłem kolejowym, który obsługiwał Stalingrad (obecnie Wołgograd). Niedaleko rozegrała się bitwa stalingradzka – jedna z najważniejszych bitew II wojny światowej, stoczona na froncie wschodnim przez Niemcy i ich sojuszników przeciwko ZSRR o kontrolę nad Stalingradem.
Opcje
Pucz moskiewski. 30. rocznica nieudanego zamachu stanu, który obalił ZSRR
2:09

Pucz moskiewski. 30. rocznica nieudanego zamachu stanu, który obalił ZSRR

Równo 30 lat temu miał miejsce pucz moskiewski. To była próba powstrzymania rozpadu systemu komunistycznego w ZSRR, zorganizowana przez przeciwników pieriestrojki, w tym wiceprezydenta - Giennadija Janajewa. Pucz trwał 3 dni i upadł, przyczyniając się wręcz do przyspieszenia demokratycznych reform w kraju. Wydarzenia z 19 sierpnia 1991 r. wspomina Alexander Zemlianichenko, rosyjski fotograf agencji Associated Press. Tego dnia Rosjanina obudził dźwięk czołgów, które otaczały najważniejsze polityczne siedziby. - Udałem się pod budynek moskiewskiego Białego Domu. Tam też były już czołgi i w ogół gromadzili się ludzie. Na szczycie jednego z tych czołgów wyszedł ówczesny prezydent RFSRR Borys Jelcyn i wygłosił przemówienie – wspomina Zemlianichenko. Prezydent Borys Jelcyn był głównym zwolennikiem demokratycznych reform i przeciwnikiem zamachu stanu. Przed swoją siedzibą gromadził tłumy, które protestowały przeciwko puczowi. W trakcie starć zginęło 15 osób, mimo tego, jak wspomina Zemlianichenko, panowało "podniosłe i radosne uczucie". - Nawet teraz, mówiąc o tym, czuję te emocje na nowo – wspomina fotograf. Mężczyzna relacjonował protesty tłumów i obalenie pomnika Feliksa Dzierżyńskiego, nazywanego Czerwonym Katem. Zdjęcia, które on i jego koledzy zrobili podczas zamachu stanu i upadku ZSRR przyniosły im Nagrodę Pulitzera w 1992 r.
Opcje
Zagrożenie ze strony Talibów. Manewry Rosji i sojuszników przy granicy z Afganistanem
1:53

Zagrożenie ze strony Talibów. Manewry Rosji i sojuszników przy granicy z Afganistanem

Władze Afganistanu ogłosiły, że Talibowie kontrolują już większość kraju. Rosja, Tadżykistan oraz Uzbekistan zakończyły we wtorek 10 sierpnia duże manewry wojskowe, które mają dać jasny sygnał Talibom, że kraje te są gotowe na zagrożenie militarne z ich strony. Wspólne ćwiczenia Rosji, Tadżykistanu i Uzbekistanu miały miejsce na poligonie Harb-Maidon ok. 20 km na północ od granicy z Afganistanem. Łącznie w manewrach wzięło udział 2500 żołnierzy oraz ok. 500 pojazdów wojskowych. Rosyjscy dowódcy podczas briefingu powiedzieli, że ćwiczenia musiały odbyć się z powodu ''destabilizacji sytuacji w sąsiednim Afganistanie, w celu wspólnego wypracowania kwestii odparcia ewentualnego zagrożenia i praktycznego zapewnienia bezpieczeństwa i stabilności w rejonie Azji Środkowej''. Rosja, która ma swoje bazy wojskowe w sąsiadującym z Afganistanem Tadżykistanie, zobowiązała się również oficjalnie do wsparcia militarnego swojemu sojusznikowi oraz innym krajom byłego bloku postradzieckiego, w przypadku jakiejkolwiek agresji ze strony Talibów. Ćwiczenia na terenie Tadżykistanu odbyły się po podobnych manewrach mających miejsce w ubiegłym tygodniu na terytorium Uzbekistanu. Wzięło w nich udział 1500 rosyjskich i uzbeckich żołnierzy oraz ok. 200 pojazdów wojskowych. Wiosną 2021 roku prezydent Stanów Zjednoczonych - Joe Biden, ogłosił, że USA wycofują swoje wojska z Afganistanu. Sytuacja ta była powodem nagłej destabilizacji państwa. Talibowie w szybkim tempie odbili od sił rządowych strategiczne punkty na terenie Afganistanu. Kontrolują już ponad połowę kraju. We wtorek 10 sierpnia przejęli kontrolę nad stolicą już siódmego regionu - miastem Farah, które znajduje się w zachodniej prowincji o tej samej nazwie. Siły rządowe Afganistanu nie są w stanie samodzielnie odeprzeć natarcia Talibów.
Opcje
Zielone światło od USA dla Nord Stream 2. Ekspert: ''Polska ma prawo czuć się zaniepokojona''
3:07

Zielone światło od USA dla Nord Stream 2. Ekspert: ''Polska ma prawo czuć się zaniepokojona''

Jak donosi agencja Associated Press, Stany Zjednoczone zawarły wstępne porozumienie z Niemcami w kwestii zielonego światła na dokończenie budowy gazociągu Nord Stream 2. W zamian za poparcie USA dla tego planu Niemcy miałyby pójść na pewne ''ustępstwa'' wobec Ukrainy i Polski. Dziś wieczorem ma dojść do spotkania przedstawicieli dyplomacji USA i Polski, aby omówić ustalenia amerykańsko-niemieckie. O jakich ustępstwach może być mowa, opowiadał w programie "Newsroom" WP były ambasador Polski w Stanach Ryszard Schnepf. - Ja bym nie mówił o jakichś ustępstwach, ale raczej o gwarancjach, że nawet dokończenie tego kontrowersyjnego bardzo projektu nie przyniesie nowych zagrożeń. (...) O to głównie chodzi, aby surowce energetyczne ponownie nie stanęły się orężem w walce politycznej Federacji Rosyjskiej z innymi krajami - powiedział gość programu "Newsroom". Były ambasador stwierdził w dalszej wypowiedzi, że spodziewa się przyznania Ukrainie rekompensaty lub gwarancji finansowej od strony niemieckiej. Miałoby to wynikać z tego, że to właśnie Ukraina straciłaby najwięcej w przypadku oddania do użytku gazociągu Nord Stream 2. Ryszard Schnepf podkreślił, że Polska ma prawo czuć się zaniepokojona ustaleniami Waszyngtonu i Berlina, ale dodał również, że sprawa dotyczy interesów wielu krajów. - Pamiętajmy o tym, że świat składa się z wielu interesów i tutaj interes Niemiec, ale i też interes globalny Stanów Zjednoczonych, które prowadzą pewną politykę szerszą niż nasza optyka (...), wymagają pewnych uzgodnień i kompromisów - stwierdził na koniec.
Opcje
Nowy system rakietowy S-500 już działa. Nagranie testów z poligonu w Rosji
0:45

Nowy system rakietowy S-500 już działa. Nagranie testów z poligonu w Rosji

Rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało, że we wtorek 20 lipca na poligonie Kapustin Jar przeprowadzono testy nowego systemu rakiet przeciwlotniczych S-500. Ćwiczenia zakończyły się pełnym sukcesem i wszystkie cele zostały zniszczone z idealną precyzją. Rakiety zostaną rozmieszczone w jednostkach obrony przeciwlotniczej w obwodzie moskiewskim. W oświadczeniu urzędnicy ministerstwa stwierdzili, że S-500 będzie "zdolny do uderzenia w każdy istniejący środek ofensywy w przestrzeni powietrznej w dowolnym zasięgu i prędkości". S-500 Prometeusz (Triumfator-M) to najnowszy system obrony ziemia-powietrze. Posiada bardzo duży zasięg oraz wysokość przechwytywania celów. Promień rażenia S-500 według instrukcji ma wynosić ok. 600 kilometrów. Służył będzie nie tylko do przechwycenia pocisków balistycznych, lecz będzie zdolny także do zestrzelenia śmigłowców, samolotów oraz innych pojazdów powietrznych. Rosjanie chwalą się również, że ich system rakietowy będzie w stanie uderzyć jednocześnie aż w dziesięć balistycznych celów naddźwiękowych, które będą leciały z prędkością do 7 km na sekundę. Parametry systemu S-500 wykazują, że ma być znacznie lepszy od jego amerykańskiego konkurenta, czyli systemu Patriot Advanced Capability-3. Polski rząd zamówił od Stanów Zjednoczonych dwie baterie rakiet Patriot. Pierwsza z nich ma trafić do Polski pod koniec 2021 roku lub na początku 2022 roku.
Opcje
Rosyjska sensacja sprzed 7 tys. lat. Chcą wpisania jej na Listę Światowego Dziedzictwa
2:51

Rosyjska sensacja sprzed 7 tys. lat. Chcą wpisania jej na Listę Światowego Dziedzictwa

Rosyjskie petroglify to absolutna sensacja archeologiczna, której - jak podkreślają eksperci – nie ma nigdzie indziej na Ziemi. Wszystko zaczęło się blisko 100 lat temu od przypadkowego odkrycia rysunku ogromnego łosia wyrytego w skale tuż obok Biełomorska, w północno-zachodniej Rosji, na obszarze blisko granicy z Finlandią. Jak się okazało, to jeden z tysięcy starożytnych petroglifów, czyli wyrytych w skale prehistorycznych rysunków z ery neolitycznej, które odnaleziono na terenie dzisiejszej Republiki Karelii. Teraz niezwykłe petroglify mogą zostać wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Te starożytne dzieła sztuki przedstawiają życie w epoce późnego neolitu i powstały na przybrzeżnych skałach wysp ok. 5-7 tys. lat temu. Od tego czasu Morze Białe obniżyło się już o ok. 7 km i odsłoniło "podwodne muzeum" naskalnej sztuki neolitycznej. Pierwsze odkrycia "diabelskich szlaków" tubylcy zgłaszali naukowcom w ubiegłym wieku. Przez dziesięciolecia ujawniono tu setki rysunków na skałach. Tylko przy wschodnim brzegu jeziora Onega, na obszarze 18,5 km, znajduje się ponad 1,2 tys. grafik. Większość petroglifów przedstawia codzienne życie neolitycznych ludzi: polowania, rybołówstwo, a także dowody na… używanie przez nich nart. - Białuchy, renifery, łosie, łabędzie, duże ptaki – grafiki przedstawiają wszystko to, co pozwalało przetrwać tym starożytnym ludziom – tłumaczy Tatiana Golovina, dyrektor Muzeum Petroglifów w Biełomorsku. Malowidła powstawały w różnym czasie. Najstarsze od najmłodszych dzieli ponad tysiąc lat. Rysunki wykonywano przy pomocy młotków z kwarcu. Rzeźbienie dzieł było trudne i czasochłonne. Wyrycie zaledwie 10 cm linii zajmowało ok. pół godziny. Rosyjskie petroglify każdego roku odwiedza ok. 10 tys. turystów. Lokalne władze i muzeum mają nadzieję, że jeśli zabytek trafi na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, to prehistoryczne grafiki będą przyciągać co najmniej trzy razy tyle osób. W planach jest też budowa w pobliżu dużego centrum turystycznego. Do 2024 r. mają tu powstać hotele i kawiarnie oraz nowe drogi. - Obiekt turystyczny mógłby być ważnym punktem wyjścia dla rozwoju rejonu biełomorskiego i całej naszej Republiki Karelii. Praktycznie narodziny nowego miejsca turystycznego dzieją się na naszych oczach – podsumowuje dumnie Tatiana Golovina z Muzeum Petroglifów w Biełomorsku.
Opcje
Pierwszy raz od czasów zimnej wojny. "Nie wykluczamy ochrony granic Rosji"
1:04

Pierwszy raz od czasów zimnej wojny. "Nie wykluczamy ochrony granic Rosji"

Rosja jest gotowa do "odparcia agresorów" - powiedział w czwartek (24 czerwca) Siergiej Riabkow, wiceminister spraw zagranicznych Rosji. Wcześniej Moskwa oświadczyła, że oddała strzały do brytyjskiego niszczyciela na Morzu Czarnym u wybrzeży Krymu. Rosja zaanektowała Krym w 2014 roku i uważa ten obszar za należący do swoich wód terytorialnych. Riabkow dodał, że ci, którzy próbują sprawdzić siłę Rosji, podejmują "wysokie ryzyko". Incydent z udziałem brytyjskiego okrętu "Defender" wydarzył się w środę (23 czerwca). Wielka Brytania poinformowała, że statek nie został ostrzelany. Zdarzenie to było pierwsze od czasów zimnej wojny, kiedy Moskwa przyznała się do używania ostrej amunicji do odstraszania okrętów NATO, podkreślając rosnące zagrożenie w związku z napięciami między Rosją a Zachodem. Zapytany, co Rosja zrobiłaby, aby zapobiec tego typu incydentom w przyszłości, Riabkow powiedział, że będzie gotowy do strzelania do celów, jeśli ostrzeżenia nie zadziałają. Rzecznik rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, Dmitrij Pieskow, poparł jego słowa. - Jeśli powtarzają się niedopuszczalne prowokacyjne działania, jeśli te działania zajdą za daleko, nie można wykluczyć możliwości legalnej ochrony granic Federacji Rosyjskiej – powiedział. Rosja od dawna narzeka na okręty wojenne NATO odwiedzające okolice Krymu. Uważa takie wizyty za destabilizujące.
Opcje