rosja (strona 19 z 77)

Rosja się zbroi. Putin rozmieszcza bombowce w Syrii i rozbudowuje bazy
1:04

Rosja się zbroi. Putin rozmieszcza bombowce w Syrii i rozbudowuje bazy

Ministerstwo Obrony Narodowej Rosji poinformowało we wtorek (25 maja), że Rosja rozmieściła trzy bombowce dalekiego zasięgu z napędem jądrowym w swojej bazie w Syrii. Ma to wzmocnić i podkreślić obecność Rosjan w basenie Morza Śródziemnego. Trzy bombowce Tu-22M3 przybyły do bazy lotniczej Hemeimeem w muhafazie (prowincji) Latakia, w północno-zachodniej Syrii. Tupolew Tu-22M3, nazywany przez NATO "Backfire", to naddźwiękowy, dwusilnikowy bombowiec dalekiego zasięgu, zdolny do przenoszenia broni jądrowej. Jego zasięg to ponad 5 tys. km. Rosyjskie media donoszą, że Tu-22M3 mogą zostać zmodernizowane, aby w niedalekiej przyszłości przenosić najnowsze pociski hipersoniczne. Załogi bombowców mają odbyć serię misji szkoleniowych nad Morzem Śródziemnym. Rosja prowadzi działania wojskowe w Syrii od września 2015 r., wspierając siły rządowe prezydenta Baszszara al-Asada w wyniszczającej wojnie domowej. W ramach współpracy Rosjanie przedłużyli i zmodernizowali pasy startowe w bazie Hemeimeem, by pomieściły one ciężkie bombowce. Kreml rozbudował i zmodernizował także bazę marynarki wojennej w syryjskim porcie Tartus. To jedyne takie miejsce, które Rosja posiada obecnie poza granicami byłego Związku Radzieckiego. Ze względu na rosnące napięcia Rosji w stosunkach z Zachodem, Władimir Putin podjął decyzję, by rosyjska marynarka powróciła do radzieckiej praktyki ciągłej rotacji swoich okrętów wojennych na Morzu Śródziemnym.
Opcje
Rosja zbroi się w Arktyce. Rośnie napięcie z NATO o północny region
2:11

Rosja zbroi się w Arktyce. Rośnie napięcie z NATO o północny region

Rosja zbroi się w Arktyce. Do tej pory baza lotnicza Nagurskoje, najdalej na północ wysunięty posterunek graniczny Rosji, była pasem startowym, stacją meteorologiczną i placówką łączności. Obecnie jest naszpikowana rakietami i radarami, a jej wydłużony pas startowy może obsługiwać wszystkie typy samolotów, w tym bombowce z napędem jądrowym. Tak Moskwa umacnia swoją władzę i wpływy w Arktyce w obliczu zaostrzającej się międzynarodowej rywalizacji o ogromne zasoby tego regionu. W marcu rosyjska armia przeprowadziła ćwiczenia wojskowe w Nagurskoje z udziałem wojsk lądowych i myśliwców MiG-31. Baza znacząco rozbudowała się od ostatniej wizyty Władimira Putina w 2017 r. W grze o Arktykę oprócz Rosji są Stany Zjednoczone, Kanada, Dania i Norwegia. Także Chiny wykazują coraz większe zainteresowanie regionem, w którym ma znajdować się do ¼ nieodkrytych zasobów ropy naftowej i gazu ziemnego. Prezydent Władimir Putin powołuje się tu na szacunki, według których wartość arktycznych bogactw mineralnych przekracza 30 bilionów dolarów. Rosja stale powiększa w tym regionie swoje wpływy, dodatkowo występując z roszczeniami wobec ONZ i pozostałych arktycznych graczy. - Modernizacja arktycznych lotnisk znacząco zwiększa potencjał lotnictwa Floty Północnej do kontroli przestrzeni powietrznej w rejonie Północnej Drogi Morskiej i pozwala zapewnić jej bezpieczeństwo z lotu ptaka – tłumaczy generał-major Igor Czurkin, szef sztabu Wojsk Obrony Powietrznej i Sił Powietrznych rosyjskiej Floty Północnej. NATO jest coraz bardziej zaniepokojone zbrojeniem się Moskwy w Arktyce. Waszyngton podjął decyzję o wysłaniu do Norwegii bombowców B-1B Sił Powietrznych USA. - Wróg nie przejdzie niezauważony. Wczoraj wykryto samolot zwiadowczy NATO. Śledziliśmy go cztery godziny. Przekazywaliśmy informacje o jego pozycji i kurs do wyższego stanowiska dowodzenia – podkreśla w rozmowie z AP Ivan Gluschenko, zastępca dowódcy kompanii radarowej. W poniedziałek (17 maja) Siergiej Ławrow, minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej, odniósł się do krytyki Zachodu dotyczącej ekspansji Rosji w Arktyce. Jednocześnie oburzył się na forsowanie przez Norwegię silniejszej obecności NATO w tym regionie.
Opcje
Szpiedzy z Rosji udają dyplomatów. "Polska odgrywa bardzo ważną rolę"
2:56

Szpiedzy z Rosji udają dyplomatów. "Polska odgrywa bardzo ważną rolę"

- Nawet niemal połowa personelu rosyjskich placówek dyplomatycznych to szpiedzy - ocenił Wiktor Suworow, mieszkający w Wielkiej Brytanii rosyjski pisarz, były oficer sowieckiego wywiadu wojskowego. Czy to prawda? Z takim pytaniem Patrycjusz Wyżga, prowadzący program "Newsroom" WP, zwrócił się do Vincenta Severskiego, byłego pułkownika Agencji Wywiadu i pisarza. - Myślę, że nie docenia Rosjan. Ja bym wyszedł z założenia, że cała ambasada rosyjska działa w niektórych krajach na rzecz wywiadu - odparł z uśmiechem gość "Newsroomu". - A poważnie, myślę, że w różnych krajach różnie to wygląda, w zależności od tego, jakie Rosja ma interesy. Ale z całą pewnością duża część personelu dyplomatycznego rosyjskich ambasad to są kadrowi oficerowie wywiadu - dodał. - Szpiegiem się jest, a tylko udaje się dyplomatę. Oczywiście, wypełniają pewne czynności przypisane do stanowiska, które pełnią w ambasadzie, natomiast ich podstawowym zajęciem jest szpiegowanie - tłumaczył. - Obsada kadrowa szpiegów w ambasadach jest dostosowana do znaczenia kraju, jaki ma on w polityce rosyjskiej - stwierdził były funkcjonariusz Agencji Wywiadu. Pytany, ilu z rosyjskich dyplomatów w warszawskiej ambasadzie Rosji to szpiedzy, odparł: "Myślę, że Polska odgrywa dzisiaj bardzo ważną rolę w polityce Rosji w stosunku do Unii Europejskiej, w związku z tym typuję na bardzo wysoki odsetek szpiegów pod przykryciem dyplomatycznym w Warszawie". - Dokładną liczbę na pewno zna nasz kontrwywiad - dodał Vincent Severski.
Opcje