rosja (strona 17 z 75)

Zielone światło od USA dla Nord Stream 2. Ekspert: ''Polska ma prawo czuć się zaniepokojona''
3:07

Zielone światło od USA dla Nord Stream 2. Ekspert: ''Polska ma prawo czuć się zaniepokojona''

Jak donosi agencja Associated Press, Stany Zjednoczone zawarły wstępne porozumienie z Niemcami w kwestii zielonego światła na dokończenie budowy gazociągu Nord Stream 2. W zamian za poparcie USA dla tego planu Niemcy miałyby pójść na pewne ''ustępstwa'' wobec Ukrainy i Polski. Dziś wieczorem ma dojść do spotkania przedstawicieli dyplomacji USA i Polski, aby omówić ustalenia amerykańsko-niemieckie. O jakich ustępstwach może być mowa, opowiadał w programie "Newsroom" WP były ambasador Polski w Stanach Ryszard Schnepf. - Ja bym nie mówił o jakichś ustępstwach, ale raczej o gwarancjach, że nawet dokończenie tego kontrowersyjnego bardzo projektu nie przyniesie nowych zagrożeń. (...) O to głównie chodzi, aby surowce energetyczne ponownie nie stanęły się orężem w walce politycznej Federacji Rosyjskiej z innymi krajami - powiedział gość programu "Newsroom". Były ambasador stwierdził w dalszej wypowiedzi, że spodziewa się przyznania Ukrainie rekompensaty lub gwarancji finansowej od strony niemieckiej. Miałoby to wynikać z tego, że to właśnie Ukraina straciłaby najwięcej w przypadku oddania do użytku gazociągu Nord Stream 2. Ryszard Schnepf podkreślił, że Polska ma prawo czuć się zaniepokojona ustaleniami Waszyngtonu i Berlina, ale dodał również, że sprawa dotyczy interesów wielu krajów. - Pamiętajmy o tym, że świat składa się z wielu interesów i tutaj interes Niemiec, ale i też interes globalny Stanów Zjednoczonych, które prowadzą pewną politykę szerszą niż nasza optyka (...), wymagają pewnych uzgodnień i kompromisów - stwierdził na koniec.
Nowy system rakietowy S-500 już działa. Nagranie testów z poligonu w Rosji
0:45

Nowy system rakietowy S-500 już działa. Nagranie testów z poligonu w Rosji

Rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało, że we wtorek 20 lipca na poligonie Kapustin Jar przeprowadzono testy nowego systemu rakiet przeciwlotniczych S-500. Ćwiczenia zakończyły się pełnym sukcesem i wszystkie cele zostały zniszczone z idealną precyzją. Rakiety zostaną rozmieszczone w jednostkach obrony przeciwlotniczej w obwodzie moskiewskim. W oświadczeniu urzędnicy ministerstwa stwierdzili, że S-500 będzie "zdolny do uderzenia w każdy istniejący środek ofensywy w przestrzeni powietrznej w dowolnym zasięgu i prędkości". S-500 Prometeusz (Triumfator-M) to najnowszy system obrony ziemia-powietrze. Posiada bardzo duży zasięg oraz wysokość przechwytywania celów. Promień rażenia S-500 według instrukcji ma wynosić ok. 600 kilometrów. Służył będzie nie tylko do przechwycenia pocisków balistycznych, lecz będzie zdolny także do zestrzelenia śmigłowców, samolotów oraz innych pojazdów powietrznych. Rosjanie chwalą się również, że ich system rakietowy będzie w stanie uderzyć jednocześnie aż w dziesięć balistycznych celów naddźwiękowych, które będą leciały z prędkością do 7 km na sekundę. Parametry systemu S-500 wykazują, że ma być znacznie lepszy od jego amerykańskiego konkurenta, czyli systemu Patriot Advanced Capability-3. Polski rząd zamówił od Stanów Zjednoczonych dwie baterie rakiet Patriot. Pierwsza z nich ma trafić do Polski pod koniec 2021 roku lub na początku 2022 roku.
Rosyjska sensacja sprzed 7 tys. lat. Chcą wpisania jej na Listę Światowego Dziedzictwa
2:51

Rosyjska sensacja sprzed 7 tys. lat. Chcą wpisania jej na Listę Światowego Dziedzictwa

Rosyjskie petroglify to absolutna sensacja archeologiczna, której - jak podkreślają eksperci – nie ma nigdzie indziej na Ziemi. Wszystko zaczęło się blisko 100 lat temu od przypadkowego odkrycia rysunku ogromnego łosia wyrytego w skale tuż obok Biełomorska, w północno-zachodniej Rosji, na obszarze blisko granicy z Finlandią. Jak się okazało, to jeden z tysięcy starożytnych petroglifów, czyli wyrytych w skale prehistorycznych rysunków z ery neolitycznej, które odnaleziono na terenie dzisiejszej Republiki Karelii. Teraz niezwykłe petroglify mogą zostać wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Te starożytne dzieła sztuki przedstawiają życie w epoce późnego neolitu i powstały na przybrzeżnych skałach wysp ok. 5-7 tys. lat temu. Od tego czasu Morze Białe obniżyło się już o ok. 7 km i odsłoniło "podwodne muzeum" naskalnej sztuki neolitycznej. Pierwsze odkrycia "diabelskich szlaków" tubylcy zgłaszali naukowcom w ubiegłym wieku. Przez dziesięciolecia ujawniono tu setki rysunków na skałach. Tylko przy wschodnim brzegu jeziora Onega, na obszarze 18,5 km, znajduje się ponad 1,2 tys. grafik. Większość petroglifów przedstawia codzienne życie neolitycznych ludzi: polowania, rybołówstwo, a także dowody na… używanie przez nich nart. - Białuchy, renifery, łosie, łabędzie, duże ptaki – grafiki przedstawiają wszystko to, co pozwalało przetrwać tym starożytnym ludziom – tłumaczy Tatiana Golovina, dyrektor Muzeum Petroglifów w Biełomorsku. Malowidła powstawały w różnym czasie. Najstarsze od najmłodszych dzieli ponad tysiąc lat. Rysunki wykonywano przy pomocy młotków z kwarcu. Rzeźbienie dzieł było trudne i czasochłonne. Wyrycie zaledwie 10 cm linii zajmowało ok. pół godziny. Rosyjskie petroglify każdego roku odwiedza ok. 10 tys. turystów. Lokalne władze i muzeum mają nadzieję, że jeśli zabytek trafi na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, to prehistoryczne grafiki będą przyciągać co najmniej trzy razy tyle osób. W planach jest też budowa w pobliżu dużego centrum turystycznego. Do 2024 r. mają tu powstać hotele i kawiarnie oraz nowe drogi. - Obiekt turystyczny mógłby być ważnym punktem wyjścia dla rozwoju rejonu biełomorskiego i całej naszej Republiki Karelii. Praktycznie narodziny nowego miejsca turystycznego dzieją się na naszych oczach – podsumowuje dumnie Tatiana Golovina z Muzeum Petroglifów w Biełomorsku.
Pierwszy raz od czasów zimnej wojny. "Nie wykluczamy ochrony granic Rosji"
1:04

Pierwszy raz od czasów zimnej wojny. "Nie wykluczamy ochrony granic Rosji"

Rosja jest gotowa do "odparcia agresorów" - powiedział w czwartek (24 czerwca) Siergiej Riabkow, wiceminister spraw zagranicznych Rosji. Wcześniej Moskwa oświadczyła, że oddała strzały do brytyjskiego niszczyciela na Morzu Czarnym u wybrzeży Krymu. Rosja zaanektowała Krym w 2014 roku i uważa ten obszar za należący do swoich wód terytorialnych. Riabkow dodał, że ci, którzy próbują sprawdzić siłę Rosji, podejmują "wysokie ryzyko". Incydent z udziałem brytyjskiego okrętu "Defender" wydarzył się w środę (23 czerwca). Wielka Brytania poinformowała, że statek nie został ostrzelany. Zdarzenie to było pierwsze od czasów zimnej wojny, kiedy Moskwa przyznała się do używania ostrej amunicji do odstraszania okrętów NATO, podkreślając rosnące zagrożenie w związku z napięciami między Rosją a Zachodem. Zapytany, co Rosja zrobiłaby, aby zapobiec tego typu incydentom w przyszłości, Riabkow powiedział, że będzie gotowy do strzelania do celów, jeśli ostrzeżenia nie zadziałają. Rzecznik rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, Dmitrij Pieskow, poparł jego słowa. - Jeśli powtarzają się niedopuszczalne prowokacyjne działania, jeśli te działania zajdą za daleko, nie można wykluczyć możliwości legalnej ochrony granic Federacji Rosyjskiej – powiedział. Rosja od dawna narzeka na okręty wojenne NATO odwiedzające okolice Krymu. Uważa takie wizyty za destabilizujące.
Rosja się zbroi. Putin rozmieszcza bombowce w Syrii i rozbudowuje bazy
1:04

Rosja się zbroi. Putin rozmieszcza bombowce w Syrii i rozbudowuje bazy

Ministerstwo Obrony Narodowej Rosji poinformowało we wtorek (25 maja), że Rosja rozmieściła trzy bombowce dalekiego zasięgu z napędem jądrowym w swojej bazie w Syrii. Ma to wzmocnić i podkreślić obecność Rosjan w basenie Morza Śródziemnego. Trzy bombowce Tu-22M3 przybyły do bazy lotniczej Hemeimeem w muhafazie (prowincji) Latakia, w północno-zachodniej Syrii. Tupolew Tu-22M3, nazywany przez NATO "Backfire", to naddźwiękowy, dwusilnikowy bombowiec dalekiego zasięgu, zdolny do przenoszenia broni jądrowej. Jego zasięg to ponad 5 tys. km. Rosyjskie media donoszą, że Tu-22M3 mogą zostać zmodernizowane, aby w niedalekiej przyszłości przenosić najnowsze pociski hipersoniczne. Załogi bombowców mają odbyć serię misji szkoleniowych nad Morzem Śródziemnym. Rosja prowadzi działania wojskowe w Syrii od września 2015 r., wspierając siły rządowe prezydenta Baszszara al-Asada w wyniszczającej wojnie domowej. W ramach współpracy Rosjanie przedłużyli i zmodernizowali pasy startowe w bazie Hemeimeem, by pomieściły one ciężkie bombowce. Kreml rozbudował i zmodernizował także bazę marynarki wojennej w syryjskim porcie Tartus. To jedyne takie miejsce, które Rosja posiada obecnie poza granicami byłego Związku Radzieckiego. Ze względu na rosnące napięcia Rosji w stosunkach z Zachodem, Władimir Putin podjął decyzję, by rosyjska marynarka powróciła do radzieckiej praktyki ciągłej rotacji swoich okrętów wojennych na Morzu Śródziemnym.
Rosja zbroi się w Arktyce. Rośnie napięcie z NATO o północny region
2:11

Rosja zbroi się w Arktyce. Rośnie napięcie z NATO o północny region

Rosja zbroi się w Arktyce. Do tej pory baza lotnicza Nagurskoje, najdalej na północ wysunięty posterunek graniczny Rosji, była pasem startowym, stacją meteorologiczną i placówką łączności. Obecnie jest naszpikowana rakietami i radarami, a jej wydłużony pas startowy może obsługiwać wszystkie typy samolotów, w tym bombowce z napędem jądrowym. Tak Moskwa umacnia swoją władzę i wpływy w Arktyce w obliczu zaostrzającej się międzynarodowej rywalizacji o ogromne zasoby tego regionu. W marcu rosyjska armia przeprowadziła ćwiczenia wojskowe w Nagurskoje z udziałem wojsk lądowych i myśliwców MiG-31. Baza znacząco rozbudowała się od ostatniej wizyty Władimira Putina w 2017 r. W grze o Arktykę oprócz Rosji są Stany Zjednoczone, Kanada, Dania i Norwegia. Także Chiny wykazują coraz większe zainteresowanie regionem, w którym ma znajdować się do ¼ nieodkrytych zasobów ropy naftowej i gazu ziemnego. Prezydent Władimir Putin powołuje się tu na szacunki, według których wartość arktycznych bogactw mineralnych przekracza 30 bilionów dolarów. Rosja stale powiększa w tym regionie swoje wpływy, dodatkowo występując z roszczeniami wobec ONZ i pozostałych arktycznych graczy. - Modernizacja arktycznych lotnisk znacząco zwiększa potencjał lotnictwa Floty Północnej do kontroli przestrzeni powietrznej w rejonie Północnej Drogi Morskiej i pozwala zapewnić jej bezpieczeństwo z lotu ptaka – tłumaczy generał-major Igor Czurkin, szef sztabu Wojsk Obrony Powietrznej i Sił Powietrznych rosyjskiej Floty Północnej. NATO jest coraz bardziej zaniepokojone zbrojeniem się Moskwy w Arktyce. Waszyngton podjął decyzję o wysłaniu do Norwegii bombowców B-1B Sił Powietrznych USA. - Wróg nie przejdzie niezauważony. Wczoraj wykryto samolot zwiadowczy NATO. Śledziliśmy go cztery godziny. Przekazywaliśmy informacje o jego pozycji i kurs do wyższego stanowiska dowodzenia – podkreśla w rozmowie z AP Ivan Gluschenko, zastępca dowódcy kompanii radarowej. W poniedziałek (17 maja) Siergiej Ławrow, minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej, odniósł się do krytyki Zachodu dotyczącej ekspansji Rosji w Arktyce. Jednocześnie oburzył się na forsowanie przez Norwegię silniejszej obecności NATO w tym regionie.
Szpiedzy z Rosji udają dyplomatów. "Polska odgrywa bardzo ważną rolę"
2:56

Szpiedzy z Rosji udają dyplomatów. "Polska odgrywa bardzo ważną rolę"

- Nawet niemal połowa personelu rosyjskich placówek dyplomatycznych to szpiedzy - ocenił Wiktor Suworow, mieszkający w Wielkiej Brytanii rosyjski pisarz, były oficer sowieckiego wywiadu wojskowego. Czy to prawda? Z takim pytaniem Patrycjusz Wyżga, prowadzący program "Newsroom" WP, zwrócił się do Vincenta Severskiego, byłego pułkownika Agencji Wywiadu i pisarza. - Myślę, że nie docenia Rosjan. Ja bym wyszedł z założenia, że cała ambasada rosyjska działa w niektórych krajach na rzecz wywiadu - odparł z uśmiechem gość "Newsroomu". - A poważnie, myślę, że w różnych krajach różnie to wygląda, w zależności od tego, jakie Rosja ma interesy. Ale z całą pewnością duża część personelu dyplomatycznego rosyjskich ambasad to są kadrowi oficerowie wywiadu - dodał. - Szpiegiem się jest, a tylko udaje się dyplomatę. Oczywiście, wypełniają pewne czynności przypisane do stanowiska, które pełnią w ambasadzie, natomiast ich podstawowym zajęciem jest szpiegowanie - tłumaczył. - Obsada kadrowa szpiegów w ambasadach jest dostosowana do znaczenia kraju, jaki ma on w polityce rosyjskiej - stwierdził były funkcjonariusz Agencji Wywiadu. Pytany, ilu z rosyjskich dyplomatów w warszawskiej ambasadzie Rosji to szpiedzy, odparł: "Myślę, że Polska odgrywa dzisiaj bardzo ważną rolę w polityce Rosji w stosunku do Unii Europejskiej, w związku z tym typuję na bardzo wysoki odsetek szpiegów pod przykryciem dyplomatycznym w Warszawie". - Dokładną liczbę na pewno zna nasz kontrwywiad - dodał Vincent Severski.
Violetta Baran Violetta Baran