rosja (strona 8 z 77)

"Ludzie oglądają zwłoki, poszukując swoich zmarłych". Relacja reportera WP z Ukrainy
10:03

"Ludzie oglądają zwłoki, poszukując swoich zmarłych". Relacja reportera WP z Ukrainy

- Mówi się, że nawet połowa terytorium Ukrainy może być zaminowana. W wielu miejscach znajdują się też niebezpieczne pociski, które w każdej chwili mogą ranić cywilów - mówił w programie "Newsroom" WP Patryk Michalski, który przebywa w Ukrainie. Reporter Wirtualnej Polski przekazał, że mimo wojennej rzeczywistości, w wielu podkijowskich miejscowościach trwa już próba powrotu do normalności. Otwierają się kolejne sklepy i bazary. Wielu Ukraińców próbuje też odnaleźć swoich bliskich. - Bardzo dużo grup w mediach społecznościowych wypełnia się zdjęciami ludzi. To są konkretne osoby, z imionami i nazwiskami, oraz tragedie, które za tym stoją. Coraz mniej osób ma jednak nadzieję, że te osoby mogą być żywe. Dlatego członkowie rodzin często wypatrują jakichkolwiek wieści przy zbiorowych mogiłach. Oglądają zwłoki, poszukując swoich zmarłych - relacjonował Patryk Michalski. Mimo doniesień o wycofaniu się wojsk Putina spod Kijowa, na ulicach wciąż można spotkać uzbrojonych ukraińskich żołnierzy. - Nikt absolutnie nie traci czujności i choć każdy ma nadzieję, że wszystko będzie w porządku, to obrońcy miast i wsi cały czas są w najwyższej gotowości, szczególnie biorąc pod uwagę to, że w okolicach wciąż mogą być dywersanci - mówił reporter WP. Patryk Michalski zaznaczył też, że w wielu miejscach rozpoczęło się porządkowanie miejscowości splądrowanych przez Rosjan. - Właściwie nie ma domu, z którego nie zostałyby powyrzucane wszystkie rzeczy w poszukiwaniu kosztowności. Rosyjscy żołnierze weszli do tych domów, spali w pościeli właścicieli, jedli z ich talerzy. Oni mają poczucie, że ktoś włamał się do ich życia - relacjonował reporter WP.
Maciej Zubel

M. Zubel

Opcje
"Samochody zalane krwią, obok prowizoryczne groby”. Relacja reporterów WP z Ukrainy
6:55

"Samochody zalane krwią, obok prowizoryczne groby”. Relacja reporterów WP z Ukrainy

Po ponad dwóch miesiącach od rozpoczęcia wojny, reporterzy WP - Patryk Michalski i Tatiana Kolesnychenko - powrócili do Ukrainy, by relacjonować rozgrywający się tam dramat. - Ludzie, którzy tutaj są, zdążyli się przyzwyczaić do tej wojennej rzeczywistości. Kiedy pierwszego czy drugiego dnia wojny w Kijowie było słychać alarm przeciwlotniczy, to ludzie masowo udawali się do schronów (…). W tym momencie wygląda to inaczej. Po pierwsze dlatego, że mnóstwo ludzi opuściło Kijów, a po drugie dlatego, że człowiek jest w stanie przyzwyczaić się do wszystkiego - mówił w programie "Newsroom" WP Patryk Michalski. Dodał, że uderzające wrażenie robi widok uzbrojonych ukraińskich żołnierzy tam, gdzie do ostatnich godzin przed wybuchem wojny tętniło życie towarzyskie. - Niemal na każdym kroku widać, że trwa wojna, choć Kijów nie został tak bardzo zniszczony, jak inne miasta w Ukrainie. Na każdym kroku są punkty kontrolne, na których są żołnierze z długą bronią. Sprawdzają dokumenty wszystkich przejeżdżających, czasami też bagaże. W całym mieście widać fortyfikacje stojące na drogach, które miały zatrzymać rosyjskie czołgi - relacjonowała Tatiana Kolesnychenko. Patryk Michalski dodał, że obecnie najgorsza sytuacja panuje na przedmieściach ukraińskiej stolicy. - Tam widać, jak wyglądała rosyjska okupacja. Widać pozostałości po rosyjskich czołgach i wozach opancerzonych i niestety widać też samochody ukraińskich cywili, którzy stracili życie w drodze do swoich miejscowości, takich jak m.in. Bucza. To naprawdę porażające, bo te samochody są zalane krwią. Obok znajdują się prowizoryczne groby, gdzie ludzie zakopywali zwłoki i zostawiali kartkę z napisem "trup" - opowiadał reporter WP.
Maciej Zubel

M. Zubel

Opcje
Zdenerwowany Putin ostrzega kraje Zachodu. ''To jest broń obosieczna''
1:21

Zdenerwowany Putin ostrzega kraje Zachodu. ''To jest broń obosieczna''

Prezydent Rosji Władimir Putin pokazał się publicznie w trakcie wideokonferencji we wtorek (5 kwietnia). Rozmawiał wtedy ze swoimi urzędnikami. W trakcie spotkania Putin ostrzegł kraje Zachodu, podkreślając, że wszelkie pomysły zmierzające do zamrożenia i przejęcia rosyjskich aktywów znajdujących się w tych krajach, będą "zbyt daleko idącym posunięciem''. - Niech nikt nie zapomina, że jest to broń obosieczna – dodał Władimir Putin. Przemawiając na spotkaniu poświęconym wsparciu rosyjskiego sektora rolno-przemysłowego, Putin stwierdził także, że Zachód próbuje rozwiązać własne problemy gospodarcze kosztem Rosji. Wyraził również ubolewanie z powodu, jak to określił, "nacisków administracyjnych" na rosyjskiego państwowego giganta energetycznego Gazprom, w niektórych krajach europejskich. Już ponad 200 rosyjskich dyplomatów zostało wydalonych z krajów Europy Zachodniej w reakcji na masakrę ludności cywilnej w miastach Bucza i Irpień w Ukrainie. Niemcy i Stany Zjednoczone zapowiedziały również kolejne sankcje gospodarcze dla Rosji. Wojska ukraińskie, które przejęły tereny wokół stolicy Ukrainy od Rosjan, ujawniły mnóstwo masowych grobów, w których zakopano setki ciał cywilów, w tym kobiet i dzieci. Wiele ofiar miało na sobie ślady tortur oraz gwałtów. Odkrycie grobów wstrząsnęło światową opinią publiczną. Rosjanie oskarżani są o zbrodnie wojenne i dokonanie ludobójstwa na terenie Ukrainy. Szef rosyjskiego MSZ – Siergiej Ławrow, powiedział, że wojska rosyjskie nie dokonały żadnych egzekucji na cywilach, oskarżając Ukrainę i USA o spreparowanie całej sytuacji, by przedstawić Rosję w złym świetle.
Opcje
Sukces Ukrainy na niebie. "Rosjanie nie będą mieli czym latać"
3:55

Sukces Ukrainy na niebie. "Rosjanie nie będą mieli czym latać"

Siły Powietrzne Ukrainy uderzyły w 17 wrogich celów powietrznych w ciągu ostatnich 24 godzin, zestrzeliwując osiem samolotów i trzy śmigłowce - poinformowało Dowództwo Sił Zbrojnych Ukrainy. Dane komentował w programie "Newsroom" WP były inspektor Sił Powietrznych gen. Tomasz Drewniak (Fundacja Stratpoints). - Bardzo dobrze, że Ukraina odnosi sukcesy. To oznacza, że Rosjanie nie zlikwidowali potencjału Sił Powietrznych Ukrainy. Ten potencjał był przytłumiony i powolutku się odradza - stwierdził. - Rosjanom się wydaje, że panują na niebie, ale Ukraina dość skutecznie uniemożliwia im realne panowanie. Każdy dzień, w którym Ukraina zestrzeliwuje kolejne samoloty rosyjskie, to zmniejszenie liczby potencjalnych samolotów, które Rosjanie mają, aż wreszcie dojdą do miejsca, w którym nie będą mieli czym latać, wreszcie to niebo nad Ukrainą stanie się czyste - dodał. Generał odniósł się też do informacji o atakach rakietowych w okolicach Równego, które uderzyły m.in. w skład ropy. - To by znaczyło, że Rosjanie przygotowują się do długotrwałej operacji. Zamiast niszczyć cele w strefie bezpośrednich działań, będą niszczyli cele na zapleczu - składy paliwa, amunicji, zgrupowania pojazdów czy miejsc, w których ukraińska armia przygotowuje się logistycznie. Chodzi o osłabienie potencjału Ukrainy, o to, żeby wymęczyć Ukrainę długotrwałą walką, doprowadzić do tego, że Ukraina nie będzie miała czym walczyć, (…) Ukraińcy nie będą mieli czym strzelać, czego jeść, ich pojazdy nie będą miały paliwa, żeby jeździć. To kolejny scenariusz, który Rosja wprowadziła do gry - tłumaczył Drewniak.
Natalia Durman

N. Durman

Opcje