rosja (strona 8 z 75)

"Przepraszam za emocje". Poruszający komentarz ambasadora Ukrainy
4:46

"Przepraszam za emocje". Poruszający komentarz ambasadora Ukrainy

- Systemy bezpieczeństwa, które działają na świecie, zawiodły. Zawiodło Memorandum Budapesztańskie, które nic nam nie dało. Oddaliśmy broń jądrową, a nic w zamian nie mamy. Napadła na nas Rosja, odebrała część naszego terytorium i nikt w żaden sposób nie zareagował - mówił w programie specjalnym WP Andrij Deszczyca, ambasador Ukrainy w Polsce. - Mamy ONZ, które nie może podjąć skutecznej decyzji, bo po pierwsze są skorumpowani przez Rosję, sekretariat tej organizacji, a po drugie Rosja, jako członek Rady Bezpieczeństwa ONZ, ma prawo weta. Rosja, która jest agresorem i terrorystą międzynarodowym, która jest zbrodniarzem, ma prawo weta! Oczywiście, że ona zablokuje każdą decyzję. Będzie dalej zabijać, a cały świat będzie mówić: no przecież nic nie możemy zrobić, bo mamy takie układy - kontynuował. - Tak samo z NATO. Czekamy na decyzję o zamknięciu przestrzeni powietrznej, a okazuje się, że NATO nie może podjąć takiej decyzji, bo ona ma być jednomyślna. Mamy państwa, które nas wspierają, które są gotowe zaryzykować, które mają śmiałość powiedzieć prawdę, pojechać do Kijowa i wesprzeć Ukrainę, a inne państwa sobie cicho siedzą i mówią: nie, nie, nie, może nie warto, może zaczekajmy, może to się zatrzyma tylko na Ukrainie, popatrzymy sobie przez wideo, jak jest zabijany naród ukraiński, jak jest niszczona Ukraina, będziemy sobie cicho siedzieć, aby do nas nic nie doszło. Taki system bezpieczeństwa nie powinien działać. Powinien być inny, który może być skuteczny. Rosja wykorzystuje tę słabość. Musi być wymyślony taki system, który zadziała efektywnie przeciwko Rosji - podkreślił Deszczyca. - Przepraszam za emocje, ale po tym, jak widzę zdjęcia z Mariupola, ze Lwowa, nie mogę sobie nawet wyobrazić, żeby bomby spadły na historyczny Lwów, na wspólną historię polską, żydowską, austriacką. Zniszczyłaby to wszystko Rosja i my mamy na to pozwolić? - pytał ambasador.
Natalia Durman Natalia Durman
Ukraina odda Krym i Donbas? "Myślę, że to nierealne"
5:05

Ukraina odda Krym i Donbas? "Myślę, że to nierealne"

Jaką ofertę może mieć Ukraina dla Rosji? - pytany był, w kontekście planowanej kolejnej tury rozmów pokojowych, w programie specjalnym WP były ambasador RP w Ukrainie Jan Piekło. - Ukraińska wersja, z tego, co wiemy, pozostaje cały czas taka sama. To jest bezwzględne wycofanie wszystkich wojsk rosyjskich z terytorium Ukrainy. Wtedy można negocjować. Myślę, że jest to warunek, którego Ukraina nie odpuści. Były spekulacje, co z Krymem, z republikami doniecką i ługańską, ale myślę, że ten pierwszy warunek jest warunkiem niepodważalnym - stwierdził. Co z roszczeniami terytorialnymi Rosji ws. Krymu i Donbasu? - Rosja może sobie w tej kwestii mówić, co chce. Zgodnie z prawem międzynarodowym zarówno Krym, jak i republiki doniecka i ługańska to są tereny ukraińskie. Trudno, żeby w sytuacji zwycięstw i skutecznego oporu Ukraina stwierdziła: oddajemy wam to, chcemy pokoju. Myślę, że to jest nierealne - ocenił Piekło. Były ambasador pytany był również o żądania Rosji ws. demilitaryzacji Ukrainy i zachowania jej neutralności. Przypomniał, że dążenie do członkostwa w UE i w NATO jest wpisane do ukraińskiej konstytucji. - To by więc wymagało zmiany konstytucji. Żeby dokonać takiej zmiany, procedura jest bardzo długa. Niekoniecznie byłoby to bardzo popularne w tej chwili. Nastroje ukraińskie są pozytywne, odnoszone są zwycięstwa, Ukraina nie uległa. Władze ukraińskie nie zaryzykowałyby w tej chwili pójścia w tym kierunku - ocenił Piekło.
Natalia Durman Natalia Durman
Co stoi na propagandą Putina? Była ambasador tłumaczy
7:23

Co stoi na propagandą Putina? Była ambasador tłumaczy

- Rosja przez trzy tygodnie przeszła w bardzo szybkim tempie drogę od autorytaryzmu do dyktatury militarnej. Tego już się nie da inaczej nazwać. Elementem tej dyktatury jest zmasowana propaganda, wycięcie wszystkich źródeł informacji, które mówią cokolwiek innego. (…) Jest dopuszczony tylko jeden oficjalny punkt widzenia. Ten punkt widzenia jest stalinowski, faszystowski. To jest taki skrajny ogląd spraw, że w Kijowie jest junta faszystowska, sterowana przez Amerykanów, ona jest ludobójcza, zbrodnicza i przeciwko niej Rosjanie walczą - mówiła w programie specjalnym WP była ambasador RP w Rosji, dyrektor Instytutu Strategie 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Jak podkreśliła, jest to budowanie obrazu fikcyjnego wroga już nie tylko na zewnątrz, ale też wewnętrznie. - Putin walczy o to, żeby większość ludzi do tej operacji przekonać. Najwyraźniej nie są. To jest gwarancja, że ludzie będą znosili te wszystkie ciężary ekonomiczne, będą w stanie dalej prowadzić tę wojnę. Ta wojna nie tylko dotyczy Ukrainy. Ta wojna toczy się dzisiaj wewnątrz Rosji ze społeczeństwem rosyjskim. Reżim próbuje do końca wyprać mózg Rosjanom. Każdy, kto myśli inaczej, jest zbrodniarzem, jest zdrajcą - tłumaczyła. W ocenie Pełczyńskiej-Nałęcz Putin rozumie, że może się tak stać, że na front ukraiński trzeba będzie wysyłać poborowych. - Trzeba zmobilizować społeczeństwo, żeby była zgoda społeczna na to, żeby młodzi ludzie tam ginęli - podkreśliła.
Natalia Durman Natalia Durman
Rosyjski dron na polskim niebie? Ekspert uspokaja
4:32

Rosyjski dron na polskim niebie? Ekspert uspokaja

W polską przestrzeń powietrzną miał wlecieć rosyjski dron - przekazało Dowództwo Sił Powietrznych Ukrainy. Polskie służby nie potwierdziły jednak tej informacji. Sprawę komentował w programie specjalnym WP płk. rez. Maciej Matysiak - ekspert fundacji Stratpoints, były zastępca szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Zalecił, by podchodzić do takich informacji "z dużą rezerwą i dużym spokojem". - Przykładów naruszania przestrzeni powietrznej czy zbliżania się do przestrzeni powietrznej polskiej, czy krajów NATO, było sporo ze strony rosyjskiej - mówił Matysiak. Jak wyjaśnił, celem tych działań było testowanie systemów. Ekspert podkreślił, że trzeba też zwracać uwagę na przekaz ukraiński, który będzie podnosił poziom zagrożenia. - Ukraińcy walczą o swoje. Oni prowadzą wojnę informacyjną z Rosją, ale ich celem jest też uzyskanie wsparcia. Jeśli my ocenimy, że poziom zagrożenia jest bardzo wysoki, może szybciej się zdecydujemy na działanie na ich rzecz - tłumaczył. W ocenie Matysiaka teren Polski jest bezpieczny. - Sytuacja jest monitorowana. Mimo ostrzelania blisko polskich granic, mamy bardzo silną kontrolę nad przestrzenią powietrzną i potencjał odstraszania. Jesteśmy wzmocnieni siłami natowskimi, brytyjskimi, francuskimi, amerykańskimi. Nasza czujność jest zdecydowanie większa niż w czasach przed konfliktem - podkreślił.
Natalia Durman Natalia Durman
Kolejne sankcje na Rosję? "Te rzeczy są bardzo mocno na stole"
4:29

Kolejne sankcje na Rosję? "Te rzeczy są bardzo mocno na stole"

Wzmocnienie sankcji związanych ze SWIFT-em i rozszerzenie sankcji energetycznych - te kwestie, jak mówił w programie specjalnym WP rzecznik MSZ Łukasz Jasina, są "bardzo mocno na stole", jeśli chodzi o kolejne sankcje wobec Rosji w związku z atakiem na Ukrainę. Co z TIR-ami jadącymi przez Polskę w stronę Białorusi? Jasina podkreślił w tym przypadku kwestię przepisów celnych UE. - Nie ma na razie żadnych zakazów z nimi związanych. Jako obywatel bardzo mocno popieram to, by sprawdzać bardzo porządnie każdy samochód wyjeżdżający z Polski, czy nie następuje łamanie przepisów prawa - podkreślił. Czy możliwe jest zaostrzenie sankcji niezależnie od UE, np. jeśli chodzi o niekupowanie węgla? - Każda rzecz zgodna z przepisami prawa międzynarodowego leży na stole i jest rozpatrywana. Jako Polska za kilka miesięcy, po uruchomieniu gazociągu Balic Pipe, będziemy mogli całkowicie pozbawić Rosję wpływu na nasz rynek energetyczny w tym aspekcie. Reszta to kwestia decyzji politycznych w kraju - wyjaśnił Jasina. Pytany, czy polski głos ws. Putina w końcu został usłyszany, odparł, że to "ponura satysfakcja". - Bardzo ponura, bo związana ze śmiercią tysięcy ludzi. Ta satysfakcja byłaby mocniejsza, gdyby ten głos naprawdę został usłyszany i nie próbowali niektórzy po zaledwie niecałych trzech tygodniach tej wojny próbować znowu z Putinem się porozumiewać, licząc na to, że on się zmienił. Nie zmienił się - powiedział rzecznik MSZ.
Natalia Durman Natalia Durman
Amerykanie ostrzegają przed rosyjską bronią chemiczną. Mocny komentarz władz USA
3:11

Amerykanie ostrzegają przed rosyjską bronią chemiczną. Mocny komentarz władz USA

Kilka godzin po tym, jak wiceprezydent Stanów Zjednoczonych, Kamala Harris, poparła wezwanie Ukrainy do przeprowadzenia międzynarodowego śledztwa w sprawie zbrodni wojennych popełnionych przez Rosję, Departament Stanu USA ostrzegł Kreml przed użyciem broni chemicznej na terenie Ukrainy. - To jest rząd, który w przeszłości używał zakazanej broni chemicznej wobec własnych obywateli. Zrobił to na terytorium Rosji. Zrobił to na brytyjskiej ziemi. Wspierał brutalny reżim Assada, który sam używał zakazanej broni chemicznej wobec swoich obywateli - powiedział Ned Price, rzecznik Departamentu Stanu USA. Price w swoim wystąpieniu zwrócił także uwagę na ogromną skalę dezinformacji, którą stosuje Rosja, zarówno w swoim kraju, jak i poprzez siatkę agentów w wielu krajach Zachodu. - Kreml nadal rozpowszechnia jawne kłamstwa, takie jak zarzut, że Stany Zjednoczone i Ukraina prowadzą w Ukrainie działania związane z użyciem broni chemicznej i biologicznej. A także bezpodstawne twierdzenie, że zbombardowanie szpitala położniczego to cytuję - fake news. To słowa rządu Rosji, który obecnie stosuje wiele metod, by ukryć prawdę przed własnym narodem. – stwierdził Price. Niedawno premier Wielkiej Brytanii, Borys Johnson, powiedział, że Kreml przygotowuje ''fałszywą teorię'' na temat tego, że Ukraina przechowuje broń chemiczną przygotowaną we współpracy ze Stanami Zjednoczonymi i szuka pretekstu, aby móc jej użyć wobec obywateli separatystycznych republik – Donieckiej i Ługańskiej, a w tym przeciwko Rosjanom zamieszkującym tamte tereny. Na koniec Rzecznik Departamentu USA podkreślił, że jeśli międzynarodowe śledztwo potwierdzi, że Rosja dopuszcza się zbrodni wojennych w Ukrainie, to sprawcy tych czynów zostaną ''bezwzględnie ukarani''. Rosyjskie Ministerstwo Obrony wyparło się odpowiedzialności za ostatnie ataki na szpital w ukraińskim Mariupolu i stwierdziło, że eksplozje zostały zainscenizowane w celu oczernienia Rosji. Strona ukraińska poinformowała, że w wyniku rosyjskiego ataku lotniczego zginęły trzy osoby, w tym dziecko, a 17 innych osób zostało rannych.
"To jest szaleństwo". Marek Biernacki wprost o działaniach Rosjan
4:54

"To jest szaleństwo". Marek Biernacki wprost o działaniach Rosjan

- Armia rosyjska została obnażona. Żołnierze ukraińscy pokazali słabość armii rosyjskiej, jej wyposażenia. Wszyscy zakładali, że konflikt skończy się w trzy dni. Stąd była pewna wstrzemięźliwość państw UE jeśli chodzi o pomoc, współpracę z Ukrainą. Okazało się, że naród ukraiński przygotował się bardzo dobrze do tej wojny - mówił w programie specjalnym WP były szef MSWiA i koordynator ds. służb specjalnych Marek Biernacki (PSL-KP). - Prezydent Zełenski przygotował bardzo dobrze podkład polityczny, nie dał się sprowokować Rosji, z drugiej strony armia ukraińska przygotowała się bardzo mocno do oporu. I ta wojna się toczy. Tragiczna wojna. Widać w pewnych zachowaniach szaleństwo Rosjan. Niszczenie miast, strzelanie do cywilów - to jest szaleństwo - podkreślił. W ocenie Biernackiego "widać wyraźnie, że wojskowi i GRU zdominowali otoczenie Putina". - To jest niebezpieczne. Putin jest otoczony bańką informacyjną przez tych ludzi, chyba nie wszystkie informacje do niego docierają - stwierdził. - Putin zakładał, że jego wojsko zostanie w Charkowie przywitane z kwiatami. Stąd ta nienawiść do Charkowa. (…) Okazało się, że obywatele ukraińscy rosyjskiego pochodzenia nie są piątą kolumną, są obywatelami państwa ukraińskiego. Tutaj nastąpiło bardzo mordercze załamanie - kontynuował Biernacki. Jak mówił, Putin "nie spodziewał się oporu narodu ukraińskiego, lekceważył ten naród i nie doceniał go". - Dlatego nastąpiło zderzenie. Rzeczywistość była diametralnie inna niż oni przewidywali - podsumował.
Natalia Durman Natalia Durman