Sezon grzewczy. O tym musisz pamiętać, by zaoszczędzić na ogrzewaniu
Sezon grzewczy nie ma konkretnych ram czasowych i terminów zapisanych w ustawie. Rozpoczyna się, gdy temperatura na zewnątrz osiąga ustaloną temperaturę lub gdy decyzję o włączeniu centralnego ogrzewania podejmie samodzielnie wspólnota mieszkaniowa. - W Warszawie granicą jest temperatura poniżej 12 st. C . To automatyka decyduje o włączeniu lub wyłączeniu ogrzewania w budynkach podłączonych do sieci ciepłowniczej – tłumaczy w rozmowie z wideo.wp.pl Robert Trzciński, dyrektor eksploatacji Veolia Energia Warszawa, która dostarcza ciepło mieszkańcom stolicy. A jak wygląda sytuacja w innych miastach? - Śledzimy prognozy długoterminowe, reagujemy, gdy temperatury w nocy schodzą poniżej 9 tys. C, a w dzień poniżej 15 st. C. To pierwszy sygnał, by centralne ogrzewanie uruchomić. W przypadku naszej spółdzielni zdecydowaliśmy się na to 20 września – podkreśla Zbigniew Sokół, prezes zarządu Fordońskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Bydgoszczy, która zarządza blisko 13 tys. mieszkań. - W poprzednich sezonach liczba dni grzewczych u nas była zbliżona do siebie. Średnio to 238 dni – dodaje Zbigniew Sokół. Po 20 września grzejniki pierwszy raz uchroniono np. w ponad 130 tys. mieszkań w Kielcach, zdecydowały się na to także duże spółdzielnie mieszkaniowe we Wrocławiu. Dlaczego u jednego sąsiada grzejniki są ciepłe wcześniej, a u innego później? Wszystko zależy od automatyki oraz ewentualnych indywidualnych ustaleń temperaturowych dla konkretnego budynku. Przy ręcznym wyłączeniu centralnego ogrzewania to właściciel decyduje, kiedy ponownie ma zostać dostarczone ciepło do budynku. Im wcześniej grzejniki będą ciepłe, tym wyższe rachunki zapłacimy. Można tu zaoszczędzić, pamiętając o instalacji termostatów przy grzejnikach, a także częstym, ale krótkim wietrzeniu mieszkania czy niezasłanianiu grzejników np. meblami.