wirus

Czy koronawirusa można wyleczyć amantadyn? Ekspert nie pozostawia złudzeń
WIDEO

Czy koronawirusa można wyleczyć amantadyn? Ekspert nie pozostawia złudzeń

Amantadyna często pojawia się w dyskusji na temat leczenia koronawirusa. Profesor Marcin Drąg z Politechniki Wrocławskiej w programie ''Newsroom WP'' został zapytany między innymi o tę kwestię. Czy amantadyna leczy i należy ją stosować w walce z CIVID-19? - na razie nie brać, nie leczy i są kompletnie nieznane efekty działania. [...] Amantadyna jest jednym z setek leków, które są obecne w badaniach klinicznych. Na chwilę obecną kompletnie nie ma żadnych wskazań, aby ona mogła być skuteczna w leczeniu kowidu. Generalnie wydaje się, że te wskazania nie pojawią się, że ona jest nieskuteczna - powiedział prof. Drąg. Ekspert przypomniał przy tej okazji inny lek, który u nas nie był szeroko komentowany, ale także podobnie jak amantadyna, miał być skutecznym lekiem na koronawirusa. Chodzi o famotydynę, która była popularna przez jakiś czas np. w Stanach Zjednoczonych. Została ona podana nawet ówczesnemu prezydentowi USA - Donaldowi Trumpowi. Ze sklepów zniknęły zapasy tych leków. Okazało się, że famotydyna nie jest skuteczna w leczeniu COVID-19. Zdaniem prof. Drąga, podobnie jest u nas z amantadyną. Wokół niej również urósł mit, jakoby miała być skutecznym lekiem na koronawirusa. Redaktor prowadzący "Newsroom WP'' zatem dopytał, na zamknięcie tego tematu, czy jeżeli ktoś mówi, że jest w stanie wyleczyć się amantadyną w ciągu 48 godzin, to czy warto mu wierzyć? - Nie, nie warto mu wierzyć - odpowiedział jednoznacznie ekspert.
Wybory 2020. Roman Giertych: winny jest Chińczyk, który nie dogotował nietoperza
WIDEO

Wybory 2020. Roman Giertych: winny jest Chińczyk, który nie dogotował nietoperza

- Chińczyk, który nie dogotował nietoperza - tak w programie specjalnym Wirtualnej Polski mec. Roman Giertych odpowiedział na pytanie, kto ponosi odpowiedzialność za odwołane wybory prezydenckie w niedzielę 10 maja. - Przyczyną odwołania głosowania był koronawirus - sprecyzował adwokat oraz były polityk. Uznał, że przeprowadzenie wyborów - nawet gdyby Państwowej Komisji Wyborczej się to udało - w tym terminie byłoby "działaniem nierozsądnym". - Natomiast ten stan faktyczny nie został odzwierciedlony prawnie. Rada Ministrów nie podjęła decyzji o wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego, który rozwiązałby wszystkie problemy prawne, a wybory zostałyby przesunięte prawdopodobnie na jesień - stwierdził Roman Giertych. Rozwiązania zastosowane przez obóz nazwał "schizofrenia prawną" i "wygibasami prawnymi". - Współczuję wykładowcom prawa konstytucyjnego, bo jak mają wytłumaczyć młodym ludziom, że według PKW 1 = 10. Przecież to jest sprzeczne z fundamentalną logiką prawa i życiową - dodał były wicepremier i szef MEN. W ocenie Giertycha, gdyby wicepremierowi Jackowi Sasinowi udało się doprowadzić do głosowania korespondencyjnego, to byłoby ono "kompletną farsą" i mogło wywołać niepokoje społeczne. - To już nie ma znaczenia. Przeprowadźmy te wybory w lipcu czy sierpniu, tak, aby suweren mógł wyrazić swoją wolę w wolnych demokratycznych wyborach - mówił gość WP.
Arkadiusz Jastrzębski Arkadiusz Jastrzębski