wojna (strona 14 z 25)

Sekret matki Hepburn. Aktorka chciała tajemnicę zabrać do grobu

Audrey Hepburn zawsze mówiła, jakim koszmarem była dla niej II wojna światowa, która zastała jej rodzinę, gdy mieszkali w Holandii. W roku 1944 dotknął ich głód. Od tamtej pory aktorka miała problemy zdrowotne. Zaskakujące jest więc to, co opisał Robert Matzen w swojej książce pt: "Holenderska dziewczyna". Okazuje się bowiem, że matka Hepburn - Ella van Heemstra - podziwiała Adolfa Hitlera i nazistów. Ella poznała osobiście Fuhrera w Monachium. Hitler ponoć nawet pocałował ją w rękę. Kobieta była tak zachwycona kanclerzem Niemiec, że nawet napisała artykuł do gazety, który był peanem na jego cześć. Podczas okupacji Holandii matka Hepburn dalej uważała, że trzeba "dobrze żyć" z nazistami. Podobno umawiała się nawet z jednym oficerem, a w domu była powieszona flaga ze swastyką. Na występy młodej Audrey, która pragnęła być primabaleriną, przychodzili niemieccy żołnierze. Sytuacja zmieniła się dopiero, gdy wuj Audrey i brat matki Otto van Limburg Stirum został zamordowany przez gestapo. 6 lat po wojnie Hepburn dostała rolę Gigi, która była jej przepustką do wielkiej kariery w Hollywood. Od tamtego czasu gwiazda kina bała się, że jeśli fascynacja jej matki Hitlerem wyjdzie na jaw, zniszczy to jej filmową karierę. Podobno już przez całe życie w relacjach między matką i córką było napięcie. Hepburn nie była w stanie uporać się z przeszłością i przekonaniami matki. Sekret ten chciała zabrać do grobu.
Opcje
Martin Bormann. Polowanie na "zaginionego" nazistę
2:50

Martin Bormann. Polowanie na "zaginionego" nazistę

Był jednym z przywódców III Rzeszy, najbardziej zaufanym człowiekiem Adolfa Hitlera. Ostatnie chwile istnienia nazistowskiego państwa spędził w bunkrze, razem z dyktatorem i spisał jego polityczny testament. Martin Bormann opuścił berliński bunkier Hitlera po jego samobójstwie i słuch po nim zaginął na długi czas. Choć jeden z towarzyszy Bormanna zeznał, że sekretarz Hitlera nie żyje, tuż po wojnie nie znaleziono jego ciała. Dało to początek licznym plotkom. Obsesja poszukiwania Bormanna ogarnęła również brytyjskie MI5. Agenci z różnych stron świata przez donosili centrali o rzekomych miejscach pobytu prominentnego nazisty. Wg raportów był widziany w Niemczech w tyrolskim kapeluszu. W Tybecie miał towarzyszyć blademu Hitlerowi. W szwajcarskim Lugano rzekomo podszywał się pod izraelskiego doktora, a w Maroko planował za pomocą map i globusa ponowny podbój świata przez nazistów. Rzekomo był też w Boliwii, Włoszech, Norwegii i Brazylii. Co raz to nowe rewelacje irytowały dowództwo MI5. Gdy kolejny meldunek doniósł, że Bormanna widziano w Szwecji, na meldunku umieszczono dowcipny dopisek: najwyższy czas, by Bormann przyjechał do Szwecji! Bormanna szukało przez wiele lat nie tylko MI5, ale też CIA, rząd RFN i łowca nazistów Szymon Weisenthal. Na próżno. W 1979 roku, podczas prac budowlanych w Zachodnim Berlinie, w okolicach gdzie świadek widział ciało Bormanna odkryto dwa szkielety. Jeden z nich został zidentyfikowany jako należący do Martina Bormanna. Został on uznany za zmarłego, a jego poszukiwania za zakończone. Nie zezwolono jednak na pochówek. Szczątki zachowano do przyszłych badań. W 1998 r., testy DNA potwierdziły śmierć ponad wszelka wątpliwość. Szkielet został skremowany, a prochy wrzucono do Bałtyku.
Opcje

Wspomnienia tłumacza procesów norymberskich

Opublikowane niedawno wspomnienia jednego z tłumaczy biorących udział w procesach norymberskich ukazują zaskakującą twarz sądzonych za najgorsze zbrodnie wojenne nazistowskich dowódców i dygnitarzy. Wolfe Frank tłumaczył z angielskiego na niemiecki podczas procesów 24 nazistów. 14 z nich, w tym wysoko postawieni dowódcy, usłyszeli z jego ust wyrok śmierci. Frank miał wątpliwą przyjemność poznać większość z nich osobiście, co opisał w swoim dzienniku. O Hermannie Göringu napisał, że miał rozbrajające poczucie humoru. Były marszałek Rzeszy żartował, że nie przywieziono mu mebli z jego rezydencji i że poskarży się kierownictwu. Tłumacz wspomina też jego podkrążone oczy. Jego zdaniem był to efekt kuracji odwykowej, jaką przeszedł Göring. Tłumacz poznał też innego prominentnego nazistę Roberta Leya, który chciał, by jego obrońca był Żydem. Rudolfa Hessa opisuje jako mającego szaleństwo w oczach i zupełnie zrezygnowanego. Otto Ohlendorf, dowódca Einsatzgruppe D, który przyznał się do zabicia 90 tys. Żydów, zrobił na tłumaczu piorunujące wrażenie. Napisał o nim: był bez wątpienia dumny ze swojej pracy. Nie miał żadnych skrupułów. Wolfe Frank wspomina, że nierzadko po całym dniu w sądzie nie był w stanie jeść i musiał się upić by zasnąć. Tłumacz sam był niemieckim Żydem. Działał aktywnie w ruchu oporu, a w 1933 r. uciekł z Rzeszy do Wielkiej Brytanii. Nie znał wtedy w ogóle języka angielskiego. Po procesach norymberskich został określony "najlepszym tłumaczem świata". Później pracował jako dziennikarz śledczy, tropiąc nazistów, którym udało się uciec sprawiedliwości.
Opcje