Ustawa o gatunkach obcych. Sprowadzenie tych roślin i zwierząt do Polski będzie surowo karane
Prezydent Andrzej Duda złożył podpis na przyjętej przez parlament ustawie o gatunkach obcych. Chodzi o regulacje dotyczące zwalczania obcych roślin i zwierząt, które zagrażają rodzimym gatunkom w Polsce oraz na obszarze całej Unii Europejskiej. Ustawa wprowadza kontrole granic, kary do nawet 1 miliona złotych, raportowanie i międzynarodową współpracę w zakresie ochrony przed gatunkami obcymi i inwazyjnymi. Rośliny uznane za obce będą mogły być kontrolowane przy wjeździe i niszczone przez służby, a zwierzęta cofnięte poza granice lub przekazane właściwym służbom, ogrodom zoologicznym. - Gatunki obce to takie, które niedawno pojawiły się w naszych ekosystemach, a inwazyjne to takie, które gwałtowanie zwiększają zasięg występowania i zagrażają ekosystemowi, rolnictwu i naszej gospodarce – tłumaczy w rozmowie z WP dr hab. Stanisław Czachorowski, prof. UWM, biolog i ekolog. Na liście Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska znajduje się obecnie 58 gatunków zwierząt i 60 gatunków roślin obcych inwazyjnych. Najpopularniejszy to parzący barszcz Sosnowskiego, sprowadzony kiedyś z Kaukazu. Samo przebywanie w pobliżu tej rośliny stanowi duże zagrożenie dla zdrowia człowieka. Wśród zwierząt najpopularniejsze gatunki inwazyjne to rak marmurkowy, żółw czerwonolicy, szop pracz, jenot, wiewiórka szara i czarna, gęsiówka egipska, bizon, sumik karłowaty, bernikla kanadyjska i gatunki piranii. Wśród roślin to m.in. kolczurka klapowana, trojeść amerykańska, azolla drobna, ambrozja bylicolistna, bożodrzew gruczołowaty, kabomba karolińska czy słonecznik bulwiasty. – Sama ustawa wszystkiego nie rozwiąże, sporo obcych gatunków zostało już sprowadzonych do kraju, część uciekła z prywatnych hodowli. Ważna jest tu edukacja – tłumaczy dr hab. Czachorowski. – Nie szkodźmy sobie i polskiej przyrodzie. Chęć sprowadzenia egzotycznych zwierząt jako maskotek domowych powinna być temperowana rozsądkiem. Należy najpierw poznać gatunek, sprawdzić czy nie jest on objęty różnego rodzaju konwencjami. Nie wspierajmy w ten sposób nielegalnego pozyskiwania zwierząt i roślin – apeluje profesor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. – Sprawdźmy, czy będąc na wakacjach nie wyrządzamy szkody populacji rodzimej i czy nie przysporzymy problemów polskiej przyrodzie i europejskiej różnorodności biologicznej. Czujmy się odpowiedzialnymi gospodarzami Ziemi. Ona jest tylko jedna – podsumowuje ekspert.