Plaga ''latających kleszczy''. Ich ukąszenie jest bardzo groźne i bolesne
Wybierając się na spacer do lasu lub na łąki, trzeba wziąć pod uwagę spotkanie nie tylko z kleszczami, ale także z tzw. ''latającymi kleszczami''. Mowa o strzyżaku jelenim, który w ostatnich latach stał się prawdziwą zmorą dla odwiedzających łono natury. Leśnicy z Lasów Państwowych wydają oficjalne ostrzeżenia przed tymi groźnymi owadami. W tym roku jest podobnie. Ich potoczna nazwa ''latające kleszcze'' nie wzięła się przypadkowo. Mają one sporo wspólnego z dobrze znanymi nam pajęczakami. Podobnie jak one żywią się krwią ofiary, a gdy już się wczepią, są bardzo trudne do wyciągnięcia. Innym podobieństwem jest także fakt, że strzyżaki również przenoszą bakterie, które wywołują groźne choroby, np. anaplazmozę lub boreliozę. Nie ma jednak potwierdzonych przypadków, aby strzyżak zaraził boreliozą człowieka. U alergików ukąszenie może wywołać dodatkowo problemy z oddychaniem i silne reakcje alergiczne skóry. Samo ukłucie jest bardzo bolesne i pojawia się w tym miejscu spora, swędząca grudka. Utrzymuje się przez ok. tydzień lub dwa tygodnie, a w niektórych przypadkach nawet do roku. Strzyżak jeleni jest groźny także z uwagi na to, że nie jest płochliwy. Próby odganiania go skutkują jeszcze bardziej zaciekłym atakiem. Owad chętnie wybiera też najmniej oczywiste miejsca do ataku. Zamiast siadać na ręce, wlatuje np. we włosy lub próbuje się dostać do uszu lub nawet nosa. Niestety nie ma stu procentowej możliwości ochrony przed ''latającymi kleszczami''. Można próbować używać środków chemicznych do odstraszania tradycyjnych kleszczy, lecz nie potwierdzono ich skuteczności wobec strzyżaka. Wiadomo jednak, że owady te skupiają swoją uwagę na ciemnym ubarwieniu swoich ofiar. Warto zatem zakryć nogi, ręce, mieć nakrycie głowy, oraz wybrać ubrania o jasnym kolorze.