białoruś (strona 3 z 13)

Wrzawa po wpisie Pawłowicz. Ochojska odpowiada
24
3:12

Wrzawa po wpisie Pawłowicz. Ochojska odpowiada

"Do p. Janiny OCHOJSKIEJ pytanie: KOGO na WOJNIE PRZECIW RP mamy bronić? AGRESORA atakującego ŻYCIE polskiego Żołnierza broniącego RP, czy tego ŻOŁNIERZA, odpierającego bezpośredni atak na jego ŻYCIE WODĄ? CO ważniejsze: PRZEZIĘBIENIE agresora, czy ŻYCIE żołnierza?" - napisała na Twitterze była posłanka PiS, sędzia Trybunału Konstytucyjnego Krystyna Pawłowicz (pis. oryg. - przyp. red.). To reakcja na skrytykowanie przez Ochojską użycia armatek wodnych na migrantów. Europosłanka stwierdziła, że ich ewentualna śmierć obciąży Straż Graniczną oraz Mariusza Kamińskiego. O skomentowanie słów Pawłowicz Ochojska była proszona w programie "Newsroom" WP. - Z reguły nie odpowiadam na pytania, które zawierają w sobie odpowiedź - zaznaczyła na wstępie. Po czym dodała: "Oczywiście chcę powiedzieć, że jestem za obroną polskiej granicy. Ale powiedzmy sobie szczerze, tej granicy nikt nie kwestionuje, nikt jej nie atakuje. Owszem, są migranci, którzy chcą złożyć wnioski o ochronę międzynarodową, znaleźli się na legalnym przejściu, gdzie powinni móc złożyć te wnioski, ale nie pozwala im się na to". Na uwagę, że jak migranci dotarli na przejście, to było już ono zamknięte, odparła: "Bo je zamknięto". - Grupy mogą przechodzić z miejsca na miejsce i próbować się przedostać. Były już wcześniej takie przypadki mniejszych grupek, kiedy na legalnym przejściu nie pozwalano im złożyć wniosków - wskazała Ochojska. - Czy Łukaszenka ich tam sprowadził, czy przyjechali tam sami, ale to są ludzie. To są ludzie, którzy cierpią. Czy nas nie stać na przyjęcie tej grupy, która tam stoi, po to, żeby mogli złożyć wnioski? Te wnioski można rozpatrzyć. Wystarczy uruchomić procedury, które są - stwierdziła Ochojska.
Natalia Durman

N. Durman

Opcje
Imigranci wiwatują w białoruskim magazynie. Tłum wykrzykuje jedno
1:04

Imigranci wiwatują w białoruskim magazynie. Tłum wykrzykuje jedno

Białoruskie służby przeniosły setki migrantów, w tym kobiety i dzieci, do hali magazynowej w pobliżu przejścia granicznego Bruzgi, ok. 500 metrów od granicy z Polską. W środę migranci otrzymali tam do dyspozycji część ogrzewanego budynku, żywność, wodę, materace i pomoc medyczną. Tłum opuścił obozowisko założone w pobliżu przejścia granicznego w Kuźnicy, kierując się w nieznane miejsce pod nadzorem strażników, co zarejestrowała polska Straż Graniczna. Na nagraniu jednego z migrantów z hali, zweryfikowanym i udostępnionym przez agencję Associated Press, widać setki osób skandujące "Białoruś, Białoruś". Według autora nagrania, irackiego Kurda o imieniu Miran Ali, tłum zareagował tak w podziękowaniu na informację o tym, że migranci nie będą zmuszani do powrotu na Bliski Wschód. Białoruskie służby miały zapewniać ludzi, że mogą pozostać w tym miejscu do momentu, "gdy Niemcy lub któreś z niemieckich miast ich przyjmie". Reżim Łukaszenki twierdzi, że w ten sposób Białoruś pomaga migrantom, zapewniając im dostęp do ciepłych i zamkniętych pomieszczeń po wielu nocach spędzonych na zewnątrz w namiotach. Białoruska agencja informacyjna BiełTA podała, że co najmniej 1000 osób zgodziło się na skorzystanie z pomocy Białorusi, by "poczekać na rozwiązanie sytuacji". Kilkanaście osób zdecydowało się pozostać bezpośrednio pod granicą. Potwierdziło to polskie Ministerstwo Obrony Narodowej, publikując nagranie, na którym widać pojedyncze namioty i ogniska z unoszącym się dymem. Kilka tysięcy migrantów z Bliskiego Wschodu utknęło na polsko-białoruskim przejściu granicznym 8 listopada. Ich celem jest przedostanie się do Niemiec lub innych krajów Europy Zachodniej. Polskie służby chronią granicę Polski i jednocześnie zewnętrzną granicę Unii Europejskiej przed jej nielegalnym przekroczeniem.
Opcje
Stan wyjątkowy na stałe? Jest rządowa ustawa, opozycja grzmi. Minister Ozdoba: Absurdalny argument
3:32

Stan wyjątkowy na stałe? Jest rządowa ustawa, opozycja grzmi. Minister Ozdoba: Absurdalny argument

Kończy się konstytucyjny okres trwania stanu wyjątkowego. Rząd, by reagować na kryzys na granicy Polski i Białorusi, przygotował projekt ustawy o ochronie granicy, którym zajmie się teraz parlament. Opozycja grzmi, że to pozwoli rządowi na omijanie konstytucji i niedopuszczanie dziennikarzy do granicy. - Absurdalny argument, ale tak naprawdę nie chciałbym zajmować się argumentacją opozycji, bo ona pokazuje, że jest nieodpowiedzialna. Zachowania, których byliśmy świadkami, od posła, który niczym pędziwiatr czy Benny Hill biegał z torbą po granicy, czy panią Jachirę, czy ataki na godność funkcjonariuszy. Ja uważam, że nawet przekroczono uprawnienia, bo pokazywanie legitymacji, skanowanie twarzy i wyzywanie, to jest coś niedopuszczalnego, a tego byliśmy świadkami - powiedział w "Money. To się liczy" Jacek Ozdoba, wiceminister klimatu, rzecznik Solidarnej Polski. - Wprowadzono stan wyjątkowy z uwagi na sytuację, która była na polsko-białoruskiej granicy. Wojna hybrydowa, której jesteśmy świadkami, z którą nie polemizuje Unia Europejska, nie polemizuje NATO, ale polemizuje cała opozycja totalna. To świadczy o tym, że oni mają podejście podobne do strony białoruskiej. Opozycja mówi językiem Mińska, coś tu jest nie tak. Nie podejrzewam ich o agenturalne wpływy, ale być może o głupotę, albo skrajny cynizm. To mocne słowa, które z moich usta padają, ale nikt już nie traktuje poważnie tych argumentów. Mur jest potrzebny, oni są na nie, debata - są na nie. Ze wszystkim są na nie. Teraz ustawa i rozwiązania, które mają zapewnić stabilność i dać nam pas bezpieczeństwa. Nikt niczego nie chce cenzurować, tu chodzi o bezpieczeństwo - dodał minister Ozdoba w rozmowie z money.pl pytany o kryzys na granicy z Białorusią.
Paweł Orlikowski

P. Orlikowski

Opcje
Ks. Isakowicz-Zaleski chce pomóc na granicy. Mówi o reakcji na wpis
10
4:49

Ks. Isakowicz-Zaleski chce pomóc na granicy. Mówi o reakcji na wpis

"Jako ksiądz i podporucznik rezerwy jestem gotów pojechać do pomocy na granicę, o ile dowództwo Straży Granicznej wyrazi taką potrzebę. Mam swoje lata, ale obsługiwać kuchnię lub stać na warcie mogę" - napisał na Twitterze ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. O tym, co stało się potem, mówił w programie "Newsroom" WP. - Dostałem bardzo dużo maili od rodzin funkcjonariuszy Straży Granicznej oraz policji, którzy bardzo żywo reagują na każdy wyraz wsparcia - zdradził. - Ten tweet z mojej strony to było wywołanie dyskusji, w jaki sposób można pomóc. Akurat jestem w sytuacji, że jeszcze jako kleryk odbyłem dwuletnią obowiązkową służbę wojskową i posiadam stopień podporucznika. W Episkopacie jest bardzo duża grupa biskupów, którzy także posiadają stopnie wojskowe. Ale tu nie chodzi nawet o to, czy ktoś ma stopień wojskowy czy nie. Moim zdaniem powinnością każdego duchownego jest dziś wspieranie w najróżniejszy sposób - tak funkcjonariuszy i żołnierzy, którzy są na granicy, jak i rodzin. Bo to jest chyba najmniej w tej chwili podnoszona sprawa, że ten ogromny hejt, który płynie na żołnierzy, wywołuje w rodzinach ogromne stresy - podkreślił. - Jestem po wielu rozmowach, gdzie ci ludzie proszą, żeby ktoś im starał się pomóc. Nie chodzi nawet o pomoc psychologiczną czy duszpasterską, ale o życzliwość i empatię dla rodzin, zwłaszcza dla dzieci - dodał. Pytany, jak można pomóc, przypomniał, że jeden z portali strażackich podał informację, że brakuje kubków termicznych dla żołnierzy. - Jest to jakiś mankament w służbach. Myślę, że nawet taka skromna zbiórka na rzecz zakupu tych kubków, czy nawet zwykłe podziękowania, listy, rysunki - każda forma jest dobra, żeby rodziny miało to przekonanie, że jednak społeczeństwo jest po ich stronie - stwierdził. - Tu nie chodzi o politykę, kto na górze wydaje rozkazy, tylko że ci ludzi bronią polskich granic - wskazał Isakowicz-Zaleski.
Natalia Durman

N. Durman

Opcje
Recepta na kryzys. Co zrobić, by ustabilizować sytuację na granicy?
9:47

Recepta na kryzys. Co zrobić, by ustabilizować sytuację na granicy?

Podczas Debaty Wirtualnej Polski: Kryzys na granicy, eksperci zastanawiali się nad kierunkiem, jaki powinny objąć polskie władzę, by zapanować nad sytuacją związaną z działaniami reżimu Alaksandra Łukaszenki. Wszyscy goście Patrycjusza Wyżgi zgodzili się, że Polska musi zadbać nie tylko o zażegnanie kryzysu politycznego, ale również o powstrzymanie dramatu wykorzystywanych przez białoruskie służby migrantów. - Nie powinniśmy marginalizować tego co się dzieje w głębi kraju i tego z czym się spotykamy. Do tego można zaangażować organizacje pozarządowe, można zaangażować Kościół, który zdeklarował już pomoc i tutaj bym zalecał rządzącym, aby się nie bali tej pomocy - mówił generał Mirosław Różański. Dr Piotr Łukasiewicz z Collegium Civitas apelował, by państwo Polskie pokazało swoje miłosierne oblicze. - Ja bym pragnął, żeby ludzie przestali umierać na polskiej granicy - mówił. - Żeby polskie państwo, które jest państwem bogatym z odpowiednimi instytucjami, mogło działać wielopłaszczyznowo. Mogło blokować granicę i strzec granicy, ale również, żeby było państwem miłosiernym - dodał. Anna Maria Dyner z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych podkreślała rolę edukacji społecznej w przeciwdziałaniu atakom hybrydowym. - Oprócz recept, które pojawiły się tutaj na rozwiązanie tej sytuacji, zwłaszcza humanitarnej, warto pomyśleć o budowaniu odporności państwa, o budowaniu odporności społecznej i to jest kwestia edukacji przez media, jak również przez komunikowanie strategiczne ze strony rządzących - mówiła.

M. Drzażdżewski

Opcje
Arłukowicz oburzony zapowiedziami rządu. Padły mocne słowa
7
3:42

Arłukowicz oburzony zapowiedziami rządu. Padły mocne słowa

Jeszcze w tym roku ma się rozpocząć budowa muru na granicy z Białorusią. Sprawę w mocnych słowach komentował w programie "Tłit" Wirtualnej Polski europoseł PO Bartosz Arłukowicz. - Oni już Ostrołękę zbudowali, a potem rozebrali. Za miliardy złotych - stwierdził. - Jestem dość zirytowany kiedy słyszę kolejne buńczuczne zapowiedzi rządu. Tak naprawdę powinni zacząć współpracować z UE, Frontexem, USA, NATO. Bo to, co się dziś dzieje na polskiej granicy, to jest problem europejski, jeśli nie światowy - kontynuował. Arłukowicz podkreślił, że "nie wierzy w żaden mur i nie wierzy w żadne porozumienie polskiego rządu z partnerami w UE", co - w jego ocenie - jest "kluczem do rozwiązania tego problemu". Polityk PO odniósł się również do projektu ustawy o ochronie granicy autorstwa MSWiA, która ma uregulować sytuację na polsko-białoruskim pograniczu po zakończeniu stanu wyjątkowego. - To są narzędzia, które rząd sobie daje po to, żeby przejąć całkowitą kontrolę informacyjną nad tym, co się dzieje na polskiej granicy (…). To są narzędzia, które - według rządzących - budują ich pozycję polityczną. Budowanie nastroju wojny, walki o granicę - to wszystko sprzyja budowaniu poparcia politycznego. Dlatego jestem bardzo oburzony tą sytuacją - że w tak trudnej sytuacji najważniejszym celem dla rządu jest budowanie narracji politycznej - oznajmił Arłukowicz.
Natalia Durman

N. Durman

Opcje
Biedroń oburzony. Uderza w rząd PiS
7
3:46

Biedroń oburzony. Uderza w rząd PiS

Jakie sankcje najbardziej zabolałyby reżim Łukaszenki? - pytany był w programie "Newsroom" WP współprzewodniczący Nowej Lewicy, europoseł Robert Biedroń. - Szerokie sankcje - sankcje, które będą uderzały tam, gdzie Łukaszenkę najbardziej boli, a boli go tam, gdzie jego najbliżsi współpracownicy tracą - tracą w swoich biznesach, które robią np. z Europą Zachodnią, tracą tam, gdzie rodziny oligarchów nie będą mogły podróżować po świecie. I takie sankcje powinny być jak najszybsze wdrożone - sankcje gospodarcze i personalne. Tak dzisiaj niestety nie jest, dlatego, że polski rząd jest bardzo słaby na arenie międzynarodowej, lobbując za takimi szerokimi sankcjami - mówił Biedroń. - To jest słabość polskiej dyplomacji. Od '89 roku Polska nie była w tak słabej kondycji dyplomatycznej. Ten rząd jest niestety dyplomatycznie nagi - przekonywał. W ocenie Biedronia działania polskiej dyplomacji są spóźnione. - Rząd PiS próbował wykorzystać tę sytuację do straszenia uchodźcami. Widzieliśmy tę tępą propagandę telewizji publicznej Kurskiego, która niczym w praktyce nie różniła się od tępej propagandy telewizji Łukaszenki - stwierdził. - Trzeba powiedzieć jasno i wyraźnie. Polska dzisiaj nie ma dyplomacji z prawdziwego zdarzenia, dyplomacji XXI wieku. Naszą dyplomację, w imieniu Polski, prowadzi np. Angela Merkel, rozmawiając z Putinem, czy Ursula von der Leyen, rozmawiając z Bidenem - mówił Biedroń. - Gdzie jest prezydent RP? Dlaczego nie jedzie do Brukseli, do Waszyngtonu, do Moskwy i nie próbuje załatwiać polskich interesów? Czy pani redaktor widziała w ostatnich miesiącach ministra spraw zagranicznych? Minister spraw zagranicznych i prezydent RP, czyli dwie osoby najwyżej odpowiadające w hierarchii za polską dyplomację, to są widma. Mamy prezydenta widmo i mamy ministra widmo - podsumował Biedroń.
Natalia Durman

N. Durman

Opcje
BBC i CNN nadają z Białorusi. Jest komentarz z rządu
7:12

BBC i CNN nadają z Białorusi. Jest komentarz z rządu

Na terenach przygranicznych jeszcze przez trzy tygodnie będzie obowiązywał stan wyjątkowy. Zgodnie z prawem nie można go już przedłużyć. Nic nie wskazuje jednak na to, by do tego czasu zakończył się kryzys na polsko-białoruskiej granicy. Jakie plany w tej sytuacji ma rząd PiS? Z doniesień mediów wynika, że pracuje nad ustawą, która będzie przypominała jeden z rodzajów stanów nadzwyczajnych. Sprawę komentował w programie "Tłit" Wirtualnej Polski wiceszef MSZ Marcin Przydacz. - Prawnicy analizują, w jaki sposób zgodnie z polską Konstytucją, zgodnie z prawem międzynarodowym, uregulować tę kwestię. Chyba wszyscy się zgodzimy, że jest konieczność utrzymania stabilności na polskiej granicy, a do tego potrzebne są konkretne instrumenty. Jest cały szereg potencjalnych rozwiązań, które można na podstawie ustawy wprowadzić, które będą w zgodzie z Konstytucją - przekonywał. Czy dziennikarze będą mogli być obecni na granicy, skoro nie będzie stanu wyjątkowego? - Wszystko zależy od tego, jak będą uregulowane te przepisy. Dzięki temu, że ten teren został wyblokowany, polskie wojsko może w pełni koncentrować się na obronie polskiej granicy - odparł Przydacz. - Dzięki temu wyblokowaniu, temu, że nikt postronny nie może tam przebywać, udało nam się powstrzymać już kilkuset szmuglerów - ludzi, którzy byli tam w celach przestępczych - podkreślił. Wiceminister skomentował też obecność dziennikarzy CNN i BBC po stronie białoruskiej. W ocenie Przydacza relacje stacji nie są "do końca obiektywne". - Miałbym do nich szereg uwag. Ale nie uważam, żeby obecność tych samych dziennikarzy po drugiej stronie granicy w diametralny sposób zmieniła ich nastawienie - stwierdził.
Natalia Durman

N. Durman

Opcje
Sankcje? Polska przygotowała listę
6:30

Sankcje? Polska przygotowała listę

- Udało nam się rozszerzyć na poziomie europejskim podstawę prawną reżimu sankcyjnego - tak, żeby objąć sankcjami nie tylko przedsiębiorstwa białoruskie, ale także przedsiębiorstwa mające swoją siedzibę w innych państwach, jeśli biorą udział w tym krwawym procederze - przekazał wiceszef MSZ Marcin Przydacz w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. Jak podkreślił, "linie lotnicze, mając świadomość, że te sankcje mogą je dotknąć, zamykają po kolei połączenia z Mińskiem". - Turkish Airlines nie transportuje migrantów do Mińska, syryjskie linie lotnicze zamknęły w ogóle loty do Mińska, nawet białoruska Belavia ogranicza loty z kierunków bliskowschodnich. Są jeszcze loty z krajów Zatoki Perskiej - nad tym pracujemy - wyjaśnił. - Jest gotowa lista sankcyjna na stole, Polska ją przygotowała, zbudowała koalicję wewnątrz UE. Zobaczymy, jak potoczy się dzisiejsza całodniowa dyskusja - czy ta lista będzie mniej lub bardziej ambitna. Są państwa w ramach UE, które chciałyby bardziej aktywnej polityki - podkreślił Przydacz. Wiceszef MSZ pytany był również o stosunek Węgier w tej sprawie. - Jako człowiek zajmujący się polityką wschodnią widzę pewne różnice w polityce węgierskiej a w polityce polskiej wobec partnerów wschodnich. O ile w wielu innych polach z Węgrami możemy prowadzić dyplomację, bo mamy wspólny ogląd sytuacji, o tyle na odcinku wschodnim czasami pojawiają się różnice - oznajmił.
Natalia Durman

N. Durman

Opcje
Polsko-białoruska granica. Fundacja Ocalenie uratowała na terenie Polski migrantów
2:15

Polsko-białoruska granica. Fundacja Ocalenie uratowała na terenie Polski migrantów

Dwóch Syryjczyków odnaleźli i uratowali w niedzielę na terenie Polski wolontariusze fundacji Ocalenie. Migranci byli wychłodzeni i prawie nieprzytomni. Wcześniej błąkali się w lasach niedaleko Bielska Podlaskiego. Do mężczyzn wezwano pogotowie i policję – podała fundacja. Jej członkini, Agata Kołodziej, w rozmowie z agencją Associated Press, wspomina swój pierwszy dzień pracy w lasach wzdłuż granicy z Białorusią. To tutaj w trakcie pierwszej interwencji w środku nocy udało jej się znaleźć w rowie wyziębionego migranta, który potrzebował pomocy medycznej. Służby medyczne zajęły się nim, a fundacja pomogła ubiegać się o azyl w Polsce. - Pomoc to jedyny słuszny wybór. Staramy się pomagać ludziom, którzy są zmuszeni do przebywania w lesie, często przez bardzo wiele dni. Chcemy tym ludziom po prostu pomóc. Dać jedzenie, ciepłe ubrania i w miarę możliwości znaleźć wyjście z sytuacji – tłumaczy Kołodziej. Organizacja istnieje od 20 lat i pomaga cudzoziemcom w osiedlaniu się w Polsce. Od czasu kryzysu migracyjnego jej wolontariusze podejmują interwencje wobec migrantów, głównie z Bliskiego Wschodu, którzy przekraczają granice Polski i Unii Europejskiej szukając azylu. Działania polegają na przekazaniu ciepłych posiłków, ubrań, wezwaniu pomocy medycznej i zapewnieniu pomocy prawnej. Wszystko odbywa się już na obszarze wyłączonym stanem wyjątkowym. - Po każdej interwencji, nieważne jak się skończy, czy pozostawieniem ludzi w lesie, czy zabraniem na posterunek Straży Granicznej, myślisz i zastanawiasz się, czy mogłeś bardziej pomóc i zrobić więcej – tłumaczy Agata Kołodziej. - We wszystkich tych sytuacjach nigdy nie wiesz, co stanie się następnego dnia. Czy rzeczywiście ci ludzie zostaną zabrani do odpowiednich placówek, a jeśli nie, to co stanie się z nimi za tydzień, za miesiąc – dodaje. Jak podkreśla agencji AP, najbardziej boi się zimy i tego, że w lasach odkrywane będzie więcej ciał uciekających migrantów.
Opcje