holandia

Południe Holandii pod wodą. Dramatyczna walka mieszkańców ze skutkami powodzi
WIDEO

Południe Holandii pod wodą. Dramatyczna walka mieszkańców ze skutkami powodzi

Nie tylko Niemcy, Belgia i Austria walczą z wielką wodą, która nawiedziła te kraje na skutek nawałnic. Ucierpiała również Holandia. Na nagraniach z wieży telewizyjnej widać zalane miasto Roermond, nad rzeką Mozą, na południu kraju. Mimo że woda dotarła tam w zeszłym tygodniu, to wciąż widać, jak wielki teren wciąż znajduje się pod wodą. Najtrudniejsza sytuacja była w okolicach Maastricht, gdzie służby musiały ewakuować mieszkańców czterech miejscowości: Bunde, Voulwames, Brommelen i Geulle. Premier Mark Rutte ogłosił wprowadzenie na zalanych terenach stanu klęski żywiołowej. Dzięki temu poszkodowani będą mogli ubiegać się o odszkodowanie. Część Holandii znajduje się na obszarze będącym poniżej poziomu morza, dlatego kraj ma dobrze przygotowany system zabezpieczeń przed wdarciem się wody do miast. Jednak nie wszystkie wytrzymały pod naporem wody. W okolicach Roermond żołnierze musieli wzmocnić ponad kilometrowy odcinek konstrukcji, poprzez układanie worków z piaskiem. Część wałów została na tyle mocno uszkodzona, że potrzebna była ich całkowita odbudowa. Światowa Organizacja Meteorologiczna poinformowała, że w niektórych częściach Europy Zachodniej w dwa dni, spadło tyle deszczu, ile zazwyczaj przez dwa miesiące. Liczba ofiar śmiertelnych, w wyniku niszczycielskich powodzi, przekroczyła 180, ponad 1300 uznaje się za zaginione.
Ukryte pod tynkami. Polacy i Holendrzy uratowali malowidła sprzed tysiąca lat
WIDEO

Ukryte pod tynkami. Polacy i Holendrzy uratowali malowidła sprzed tysiąca lat

Naukowcy z Wydziału Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego i Wydziału Historii Uniwersytetu w Amsterdamie upublicznili efekty swojej kilkuletniej pracy nad renowacją syryjskich malowideł sprzed tysiąca lat. Freski odkryto ponad 20 lat temu w kościele Deir al-Surian, który położony jest w północnej części Egiptu. Znajdowały się pod grubą warstwą tynku i innych obrazów, którymi pokryto je w kolejnych latach. Dzięki pracy polskich i holenderskich archeologów można je teraz podziwiać w pełnej krasie. Malowidła wykonali chrześcijańscy mnisi z Mosulu, którzy przybyli do Egiptu w IX wieku. Lokalni duchowni przyjęli ich i dali im pod opiekę kościół Najświętszej Marii Panny w Deir al-Surian. Dr Dobrochna Zielińska, która jest szefową zespołu badawczego, w wywiadzie dla Nauki w Polsce podkreślała nietypowość obrazów. - Są to bardzo skomplikowane wyobrażenia teologicznie, pojawia się na nich na przykład rzadko ukazywany Bóg Ojciec w postaci starca z siwą brodą, czy też unikatowa scena Zaśnięcia Matki Boskiej okadzanej przez Siedem Dziewic znanych tylko z tekstów apokryficznych – mówi dr Zielińska. Nie tylko treść malowideł była zaskakująca dla naukowców. Eksperci zwrócili także uwagę na technikę, którą wykonano malunki. Mnisi zastosowali farby w spoiwie z wosku pszczelego. - To było dla nas zaskoczenie, bo technika ta była znana w Egipcie setki lat wcześniej. Stosowano ją na przykład do zdobienia trumien od I w. Tzw. portrety fajumskie w bardzo realistyczny sposób ukazywały zmarłych. Nie sądziliśmy, że technika ta była znana jeszcze mnichom chrześcijańskim – podkreśla Cristobal Calaforra-Rzepka szef zespołu konserwatorów projektu realizowanego dzięki Narodowemu Centrum Nauki i holenderskiej fundacji Dioraphte. Deir al-Surian znajduje się w Dolinie Natronu, która uważana jest za kolebkę chrześcijańskiego monastycyzmu. Są tam najstarsze klasztory w Egipcie i jedne z najstarszych na świecie działających nieprzerwanie od ok. 1,5 tys. lat.