Kryzys na Litwie. Wprowadzili kontrowersyjne prawo, umacniają granicę
Litwa w ostatnim czasie mierzy się z ogromnym napływem imigrantów. Według Frontexu (Europejskiej Agencji Straży Granicznej i Przybrzeżnej) w czerwcu tego roku liczba nielegalnych przejść z Białorusi wzrosła sześciokrotnie, a lipcu zjawisko jeszcze bardziej przyspieszyło. Setki ludzi żyje w trudnych warunkach w obozie namiotowym, przy południowej granicy Litwy. - To jest więzienie. Litewska policja zabrała wszystkie telefony. Jedzenie jest raz dziennie. Toaleta nie jest czysta. Nie ma lekarza – mówi jeden z uchodźców z Iraku. Litewski parlament, we wtorek (13 lipca) uchwalił ustawę mającą na celu ograniczenie "agresji hybrydowej" poprzez przyjęcie procedury umożliwiającej przyspieszenie deportacji osób, które nielegalnie przekraczają granicę. Krytycy zwracają uwagę, że nowe prawo może naruszać prawa człowieka. Rząd odrzucił jednak te twierdzenia. Minister spraw zagranicznych Litwy, Gabrielius Landsbergis, ma wkrótce odwiedzić Turcję i Irak. Liczy na otwarcie kanałów repatriacyjnych dla osób, którym litewskie sądy odmówią azylu politycznego. Podjęto też działania na granicach po tym, jak prezydent Białorusi zapowiedział, że zostawi otwarte bramy do migrantów i narkotyków. Powstaje nowe ogrodzenie z drutu kolczastego – ma ciągnąć się na 550 km. Frontex podał, że granicę białorusko-litewską pokonało przez półtora miesiąca 20 razy więcej ludzi, niż przez cały 2020 rok. Polska przekazała Litwie 38 imigrantów próbujących przejść do zachodniej Europy.