Koronawirus w Peru. Brakuje miejsc na cmentarzach, dramatyczne relacje rodzin ofiar
Koronawirus pustoszy Peru. Wraz z kolejną falą pandemii, tamtejsze cmentarze z trudem radzą sobie z liczbą i tempem pogrzebów. Mieszkańcy Limy decydują się na potajemne pochówki m.in. w dołach na wzgórzach. Wszystko przez koszt uroczystości pogrzebowych i brak wolnych miejsc. W samej Limie jest 65 cmentarzy, z czego tylko 20 uzyskało właściwe zgody sanitarne. Jedna z mieszkanek stolicy Peru, Yeni Bautista, opóźniała pochówek swojego 45-letniego brata tak długo, jak mogła, próbując znaleźć mu miejsce na jednym z lokalnych cmentarzy. W końcu zrozpaczona wykopała dół w ogrodzie przed domem, licząc, że to tam, pochowa zmarłego na koronawirusa brata. Także w szpitalach brakuje miejsc dla osób najciężej przechodzących zakażenie. Peruwiańskie media donoszą, że krewni najciężej chorych desperacko oferują ziemię, samochody, a nawet swoje nerki w zamian za dostanie dla nich któregoś z 2,7 tys. wyposażanych łóżek na intensywnej terapii. Peru nie odnotowało w swojej najnowszej historii tak dużej liczby zgonów. Tylko od marca do kwietnia oficjalnie z powodu koronawirusa zmarło tu ponad 15,1 tys. osób. Eksperci podkreślają, że prawdziwa liczba ofiar pandemii w tej części Ameryki Południowej jest znacznie większa. Szczepionkę przyjęło do tej pory w Peru tylko 2 proc. obywateli.