marek suski (strona 2 z 4)

Zawrotne kariery rodzin polityków PiS? Marek Suski się zdenerwował. "Przegięcie"
WIDEO

Zawrotne kariery rodzin polityków PiS? Marek Suski się zdenerwował. "Przegięcie"

Nie ustaje szum wokół zawrotnej kariery żony Krzysztofa Sobolewskiego, posła i przewodniczącego Komitetu Wykonawczego PiS. Przed wyborami była szeregową pracownicą inspekcji handlowej w Szczecinie, tuż po nich, jeszcze jako narzeczona Krzysztofa Sobolewskiego, otrzymała awans - została wojewódzkim inspektorem Inspekcji Handlowej. Po ślubie trafiła do kilku rad nadzorczych. W trzech nadal jest zatrudniona. Zasiada m.in. w radzie nadzorczej Portu Lotniczego w Szczecinie, pracuje też w PKN Orlen. - Jeśli nie chcemy skończyć jak AWS, PO czy SLD, to pamiętajmy o wyborcach, którzy przy urnie nas rozliczą, jeżeli nie pozbędziemy się buty i arogancji - ostrzegał kilka dni temu w rozmowie z RMF FM europoseł PiS Joachim Brudziński. Teraz do sprawy odniósł się wiceszef klubu PiS Marek Suski. - Wszyscy mamy wady, również PiS, i czasem popełniamy błędy. Sami potrafimy je skrytykować i wyciągać z tego konsekwencje. To jest to, co nas odróżnia od poprzedników - przekonywał w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. - Jeśli ktoś ma kwalifikacje, nie może być potępiony i bezrobotny tylko dlatego, że jakiś członek rodziny jest posłem. To jest przegięcie. Oczywiście, tam, gdzie jest bezpośredni nadzór polityka, tam rodzina nie powinna pracować. Ale znaczną częścią polskiej gospodarki jest gospodarka państwowa, samorządowa. Gdzie członkowie rodzin radnych, polityków, posłów mieliby szukać pracy? - zastrzegł Suski. - Nie popadajmy w paranoję. Co my jesteśmy jakimiś przestępcami? Nawet skazanie wyrokiem nie powoduje, że żona czy dziecko nie może pracować. To absurd, robienie ludziom wody z mózgu. Jestem przeciwny takiemu potępianiu, że ktoś gdzieś pracuje - oznajmił polityk PiS.
Natalia Durman Natalia Durman
Marek Suski o Zbigniewie Ziobrze. Przytyk
WIDEO

Marek Suski o Zbigniewie Ziobrze. Przytyk

- Reforma wymiaru sprawiedliwości nie powiodła się w takim zakresie, w jakim oczekiwaliśmy - ocenił we wtorek w Radiu Plus wicemarszałek Sejmu, szef klubu PiS Ryszard Terlecki. - To nie jest oczywiście wina rządu, tylko wina rozmaitych okoliczności, w tym także, niestety, słabo przygotowanych ustaw ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości - wskazał. Co na to wiceszef klubu PiS Marek Suski? - Jeśli chodzi o ocenę skutków, to rzeczywiście widzimy, że te skutki nie są takie, jakie były oczekiwane. Zgadzam się z przewodniczącym Terleckim, że okoliczności są trudne - rzucanie kłód pod nogi, donoszenie na Polskę, naciski z zewnątrz, uliczne demonstracje. Z pewnością to nie pomogło. Natomiast te liczne nowelizacje, które ostatecznie jeszcze nie doprowadziły do oczekiwanej reformy sądownictwa, to też przedłuża tę sytuację. To na pewno nie jest sukces Zbigniewa Ziobry - komentował w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. Pytany o wypowiedzi Ziobry o odpowiedzialności premiera Mateusza Morawieckiego w tej kwestii, stwierdził: "To naturalne, nikt nie lubi się przyznawać do tego, że coś nie wyszło. Każdy lubi pokazać, że to kolega. Ja to tak odczytuję, że to próba przesunięcia odpowiedzialności, bo jednak te ustawy nie były, delikatnie mówiąc, doskonałe". Suski odniósł się również do wpisu posła Solidarnej Polski Mariusza Kałużnego, który oznajmił: "Gdyby minister Ziobro nie wziął się za przestępców vatowskich i innej maści oszustów, to na żadne 500+,13/14. emeryturę i wyprawki szkolne nie byłoby pieniędzy. To są fakty, nie opinie". - Gdyby nie Ziobro, nie byłoby pieniędzy na programy PiS? - pytał Michał Wróblewski. - Myślę, że by były - odparł z uśmiechem Suski. - Ale rzeczywiście wymiar sprawiedliwości zaczął ścigać przestępców, którzy wyłudzali VAT i to na pewno też miało wpływ na poprawę sytuacji finansów publicznych. Więc na pewno i jakaś zasługa w tym jest ministra sprawiedliwości - podsumował Suski.
Natalia Durman Natalia Durman