mon (strona 2 z 8)

Imigranci wiwatują w białoruskim magazynie. Tłum wykrzykuje jedno
WIDEO

Imigranci wiwatują w białoruskim magazynie. Tłum wykrzykuje jedno

Białoruskie służby przeniosły setki migrantów, w tym kobiety i dzieci, do hali magazynowej w pobliżu przejścia granicznego Bruzgi, ok. 500 metrów od granicy z Polską. W środę migranci otrzymali tam do dyspozycji część ogrzewanego budynku, żywność, wodę, materace i pomoc medyczną. Tłum opuścił obozowisko założone w pobliżu przejścia granicznego w Kuźnicy, kierując się w nieznane miejsce pod nadzorem strażników, co zarejestrowała polska Straż Graniczna. Na nagraniu jednego z migrantów z hali, zweryfikowanym i udostępnionym przez agencję Associated Press, widać setki osób skandujące "Białoruś, Białoruś". Według autora nagrania, irackiego Kurda o imieniu Miran Ali, tłum zareagował tak w podziękowaniu na informację o tym, że migranci nie będą zmuszani do powrotu na Bliski Wschód. Białoruskie służby miały zapewniać ludzi, że mogą pozostać w tym miejscu do momentu, "gdy Niemcy lub któreś z niemieckich miast ich przyjmie". Reżim Łukaszenki twierdzi, że w ten sposób Białoruś pomaga migrantom, zapewniając im dostęp do ciepłych i zamkniętych pomieszczeń po wielu nocach spędzonych na zewnątrz w namiotach. Białoruska agencja informacyjna BiełTA podała, że co najmniej 1000 osób zgodziło się na skorzystanie z pomocy Białorusi, by "poczekać na rozwiązanie sytuacji". Kilkanaście osób zdecydowało się pozostać bezpośrednio pod granicą. Potwierdziło to polskie Ministerstwo Obrony Narodowej, publikując nagranie, na którym widać pojedyncze namioty i ogniska z unoszącym się dymem. Kilka tysięcy migrantów z Bliskiego Wschodu utknęło na polsko-białoruskim przejściu granicznym 8 listopada. Ich celem jest przedostanie się do Niemiec lub innych krajów Europy Zachodniej. Polskie służby chronią granicę Polski i jednocześnie zewnętrzną granicę Unii Europejskiej przed jej nielegalnym przekroczeniem.
Migranci rozbili obóz na granicy Polski i Białorusi. "Nie mamy wody i jedzenia"
WIDEO

Migranci rozbili obóz na granicy Polski i Białorusi. "Nie mamy wody i jedzenia"

Ponad 2 tys. migrantów utknęło na granicy z zamiarem przedostania się do Polski – podał rzecznik białoruskich służb granicznych. Rosyjska telewizja państwowa wyemitowała reportaż z prowizorycznego obozu, który powstał na białorusko-polskiej granicy. Tłumy ludzi utknęły w tym miejscu z zamiarem przedostania się do Polski i Unii Europejskiej. Rosjanie podali, że większość z koczujących migrantów w tym miejscu to Kurdowie z Iraku. - Nie mamy wody, nie mamy jedzenia. Ile czasu mamy czekać? Nie wiemy. Nic nie wiemy. Ile czasu jeszcze? – pytał reporterkę rosyjskiej TV jeden z migrantów. - To nie jest taka sytuacja, jaką widzicie. Wszyscy prawie umierają tu z zimna, z głodu i wszystkiego – komentował inny Irakijczyk. Polski MON podał, że Straż Graniczna, policja i Wojsko Polskie skutecznie odparły pierwszą masową i siłową próbę nielegalnego przekroczenia granicy w rejonie Kuźnicy. Piotr Müller, rzecznik rządu podał, że bezpośrednio przy granicy znajduje się ok. 3-4 tys. osób. Służby opublikowały nagrania, na których widać agresywnych migrantów, którzy z nożycami do drutu i łopatami próbują forsować granice. Po nieudanej akcji tłumy pozostały w powstałym obozowisku. Strona polska podkreśla, że migranci są cały czas pilnowani przez białoruskie służby. Dziennikarze i organizacje społeczne mają ograniczone możliwości działania na Białorusi, a stan wyjątkowy w Polsce nie pozwala na przebywanie bezpośrednio w pobliżu polsko-białoruskiej granicy. Masowe pojawienie się tylu migrantów eskaluje trwający od miesięcy kryzys, w ramach którego reżim Łukaszenki zachęca migrantów z Bliskiego Wschodu i innych krajów do nielegalnego wjazdu do Unii Europejskiej, najpierw przez Litwę i Łotwę, a teraz głównie przez Polskę. Docelowym kierunkiem tych ludzi jest Europa Zachodnia, głównie Niemcy.
Nowy system rakietowy S-500 już działa. Nagranie testów z poligonu w Rosji
WIDEO

Nowy system rakietowy S-500 już działa. Nagranie testów z poligonu w Rosji

Rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało, że we wtorek 20 lipca na poligonie Kapustin Jar przeprowadzono testy nowego systemu rakiet przeciwlotniczych S-500. Ćwiczenia zakończyły się pełnym sukcesem i wszystkie cele zostały zniszczone z idealną precyzją. Rakiety zostaną rozmieszczone w jednostkach obrony przeciwlotniczej w obwodzie moskiewskim. W oświadczeniu urzędnicy ministerstwa stwierdzili, że S-500 będzie "zdolny do uderzenia w każdy istniejący środek ofensywy w przestrzeni powietrznej w dowolnym zasięgu i prędkości". S-500 Prometeusz (Triumfator-M) to najnowszy system obrony ziemia-powietrze. Posiada bardzo duży zasięg oraz wysokość przechwytywania celów. Promień rażenia S-500 według instrukcji ma wynosić ok. 600 kilometrów. Służył będzie nie tylko do przechwycenia pocisków balistycznych, lecz będzie zdolny także do zestrzelenia śmigłowców, samolotów oraz innych pojazdów powietrznych. Rosjanie chwalą się również, że ich system rakietowy będzie w stanie uderzyć jednocześnie aż w dziesięć balistycznych celów naddźwiękowych, które będą leciały z prędkością do 7 km na sekundę. Parametry systemu S-500 wykazują, że ma być znacznie lepszy od jego amerykańskiego konkurenta, czyli systemu Patriot Advanced Capability-3. Polski rząd zamówił od Stanów Zjednoczonych dwie baterie rakiet Patriot. Pierwsza z nich ma trafić do Polski pod koniec 2021 roku lub na początku 2022 roku.