ocieplenie klimatu

Rekordowe temperatury oceanów. Ostrzeżenie naukowców o nadciągającej katastrofie
1:53
WIDEO

Rekordowe temperatury oceanów. Ostrzeżenie naukowców o nadciągającej katastrofie

Międzynarodowy zespół naukowców opublikował w czasopiśmie naukowym Advances in Atmospheric Sciences raport ze swoich badań, z którego wynika, że temperatura oceanów rośnie w nadzwyczajnym tempie. Od sześciu lat, z każdym rokiem notowane są rekordowe pomiary temperatur wody w oceanach. Dotyczy to niestety każdego z czterech największych akwenów wodnych Ziemi: Oceanu Spokojnego, Atlantyckiego, Indyjskiego oraz Arktycznego. Powodem takiego stanu rzeczy jest stałe ocieplanie klimatu wynikające z działalności człowieka. - Dopóki nie osiągniemy zerowej emisji netto dwutlenku węgla, to wzrost temperatury będzie się utrzymywać i nadal będziemy bić rekordy zawartości ciepła w oceanach. Lepsza świadomość i zrozumienie tego problemu to podstawa działań na rzecz walki ze zmianami klimatu – powiedział klimatolog Michael Mann z Uniwersytetu w Pensylwanii. Coraz cieplejsze oceany to wzrastające zagrożenie wyginięcia dla wielu organizmów morskich, a także wzrost ryzyka występowania różnych anomalii pogodowych, na które mają wpływ prądy morskie wędrujące przez oceany. - Cieplejsze oceany w pewien sposób ''doładowują'' systemy pogodowe, tworząc potężniejsze burze i huragany, zwiększając w ten sposób opady i ryzyko powodzi — stwierdził Lijing Cheng z Chińskiej Akademii Nauk (CAS). Innym niekorzystnym skutkiem coraz cieplejszych oceanów jest także szybsze topnienie lodowców, co z kolei prowadzi do podnoszenia się poziomu wody w morzach i oceanach. Zdaniem naukowców, jeśli jak najszybciej nie zredukujemy na świecie poziom emisji dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych, to będziemy musieli przygotować się na katastrofę.
Niedźwiedzie polują na renifery. Normalne zachowanie czy efekt ocieplania klimatu?
0:45
WIDEO

Niedźwiedzie polują na renifery. Normalne zachowanie czy efekt ocieplania klimatu?

Norwescy naukowcy odnotowali na wyspie Svalbard w Arktyce coraz więcej ataków niedźwiedzi polarnych na renifery. Co więcej, byli nawet świadkami sytuacji, w której ten sam niedźwiedź w odstępie zaledwie kilkudziesięciu godzin upolował dwa duże renifery. Jest to niezwykła sytuacja, gdyż dotąd był to rzadki widok, aby niedźwiedzie polowały na renifery. W obecnie, gdy wody Arktyki są w dużej mierze zamarznięte, niedźwiedzie zwykle polują na foki. W lecie natomiast dodatkowo poszerzają swoją dietę o zwierzęta lądowe, np. małe ssaki i gryzonie. Niedźwiedzie nie lubią biegać za ofiarą, świetnie i chętnie natomiast poruszają się w wodzie. Skąd zatem zmiany w ich diecie i polowania na duże renifery? Naukowcy nie znają jeszcze dokładnej odpowiedzi, gdyż są zaskoczeni tym, co zaobserwowali. Jedna z hipotez zakłada, że odpowiadać za to mogą zmiany klimatyczne. Wiadomo, że niedźwiedzie polarne obecnie potrzebują coraz więcej pożywienia bogatego w tłuszcze. Wraz ze wzrostem temperatury na świecie, arktyczny lód morski topnieje znacznie wcześniej i zamarza później, niż dotychczas. A ponieważ okresy bez lodu wydłużają się, niedźwiedzie polarne spędzają więcej czasu na lądzie, nie mając dostępu do swojego podstawowego pożywienia, czyli fok, które są bogatym źródłem tłuszczu, potrzebnego do przetrwania w tak zimnym klimacie. To z kolei być może sprawiło, że niedźwiedzie musiały poszukiwać bardziej treściwego pożywienia na lądzie. Naukowcy już wcześniej zaobserwowali zmiany w masie niedźwiedzi. Na przestrzeni ostatnich dziesiątek lat, kolejne pokolenia tych drapieżników stały się mniejsze i lżejsze. Naukowcy przyznają, że potrzeba kolejnych badań i obserwacji, aby lepiej zrozumieć zachowania niedźwiedzi polarnych.
Renifery w Finlandii zagrożone wymarciem. Przyczyną zmiany klimatyczne
2:21
WIDEO

Renifery w Finlandii zagrożone wymarciem. Przyczyną zmiany klimatyczne

Eksperci alarmują, że renifery żyjące na północne części Europy, Azji oraz Ameryki Północnej, są w coraz większym stopniu zagrożone wyginięciem. Winę za to ponoszą zmiany klimatyczne i działalność człowieka w tym obszarze. Mieszkająca w Rovaniemi, na północy Finlandii, Anna Ollila, jest już dziewiątym pokoleniem hodowców reniferów w swojej rodzinie. Jest również przewodniczącą Stowarzyszenia Fińskich Hodowców Reniferów. Od wielu lat stara się zwrócić uwagę na problem coraz słabszej populacji tych ssaków, które kojarzą się nam* ze Św. Mikołajem oraz Świętami Bożego Narodzenia. - Martwię się, ale jestem też optymistką. Myślę, że znajdziemy rozwiązania. Nie będą one łatwe, ale uda nam się, bo nie mamy wyboru" – powiedziała w rozmowie z agencją Associated Press. Jednym z dowodów coraz gorszej sytuacji są badania naukowców z Instytutu Huttona, które trwały aż 20 lat. Analizowali i badali sytuację reniferów na norweskim archipelagu Svalbard. Okazało się, że ssaki te z każdym pokoleniem są coraz mniejsze, lżejsze i bardziej podatne na choroby. Arktyka ociepla się trzy razy szybciej niż pozostała część globu. Według Fińskiego Instytutu Meteorologicznego średnie temperatury w Laponii, czyli najbardziej wysuniętym na północ regionie administracyjnym tego kraju, wzrosły o 1,5 stopnia Celsjusza w ciągu ostatnich 150 lat. Naukowcy twierdzą, że zatrzymanie ocieplenia klimatu i obniżenie temperatury o 1,5 lub więcej, może pozwolić uniknąć lub przynajmniej zmniejszyć niektóre z najbardziej katastrofalnych szkód, związanych ze zmianami klimatu. Jeśli się nie uda, to wyginięcie niektórych gatunków, np. reniferów, w tym przypadku jest tylko jedną z wielu złych konsekwencji. Organizacja Narodów Zjednoczonych obliczyła, że aby ograniczyć ocieplenie klimatu do 1,5 stopnia, kraje rozwinięte muszą do 2030 r. zmniejszyć emisje dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych aż o połowę. Jednak od 2010 roku emisje te wzrosły, a nie spadły, o około 14 procent.
Rekordowa temperatura w Arktyce. Naukowcy o konsekwencjach upałów na Syberii
2:04
WIDEO

Rekordowa temperatura w Arktyce. Naukowcy o konsekwencjach upałów na Syberii

38 stopni Celsjusza – tyle odnotowano w rosyjskim Wierchojańsku 20 czerwca 2020 r., w trakcie fali upałów na Syberii. Światowa Organizacja Meteorologiczna (WMO) podała właśnie, że to nowa rekordowa temperatura odnotowana w Arktyce. Eksperci z WMO przyznali, że to temperatura "bardziej pasująca do Morza Śródziemnego niż Arktyki". Zarejestrowano ją w momencie, gdy fala upałów przetoczyła się przez Syberię, rozciągając na północ od koła podbiegunowego. Średnie temperatury w regionie były tu do 10 st. C wyższe niż zwykle. To odegrało kluczową rolę w pożarach lasów, utracie lodu morskiego i globalnych wzrostów temperatury, które doprowadziły do tego, że ubiegły rok był jednym z trzech najgorętszych w historii. - Arktyka, jak ciągle powtarza WMO, jest jedną z najszybciej ocieplających się części świata. Ociepla się ponad dwa razy szybciej, niż wynosi średnia globalna – powiedziała Clare Nullis ze Światowej Organizacji Meteorologicznej. WMO uważnie przygląda się wszelkim możliwym rekordom ciepła. W tym roku w kalifornijskiej Dolinie Śmierci w USA odnotowano 54,4 st. C, co może być światowym rekordem, a także 48,8 st. C latem na południowej wyspie na Sycylii we Włoszech, co może być najwyższą temperaturą odnotowaną kiedykolwiek w Europie. Tak ekstremalne temperatury są skutkiem zmian klimatu i postępującego globalnego ocieplenia.
Arktyka ociepla się jeszcze szybciej. Eksperci alarmują ws. zmian klimatu i groźnego zjawiska
1:03
WIDEO

Arktyka ociepla się jeszcze szybciej. Eksperci alarmują ws. zmian klimatu i groźnego zjawiska

Ocean Arktyczny zaczął ocieplać się już od początku XX wieku, czyli wcześniej, niż wskazywały na to dotychczasowe obserwacje – alarmują włoscy naukowcy z Instytutu Nauk Polarnych Narodowej Rady Badawczej w Bolonii. Do rekonstrukcji i analiz międzynarodowy zespół badaczy wykorzystał dane z mikroorganizmów morskich i osadów z ostatnich 800 lat. Badanie wykazało, że temperatura i zasolenie wody w Arktyce pozostawały stałe do ok. 1900 r. Po tym czasie ciepło i sól transportowane z Oceanu Atlantyckiego zaczęły gwałtownie wzrastać. Prawdopodobnie jest to związane z okresem, kiedy emisja dwutlenku węgla spowodowana działalnością człowieka, drastycznie wzrosła. Badacze sugerują, że Arktyka jest bardziej wrażliwa na gazy cieplarniane, niż wcześniej sądzono. Ocean Arktyczny znajduje się po wpływem silnego napływu wód atlantyckich. Cieplejsza woda i sól morska rozpuszczają lód i podnoszą temperaturę wód Oceanu Arktycznego. Naukowcy mówią tu o zjawisku tzw. atlantyzacji. Niebezpieczny wzrost temperatury w Arktyce okazuje się być trzykrotnie szybszy, niż w przypadku całej planety. Szybkie ocieplenie w Arktyce wzmacnia proces topnienia lodu, a jego brak nakręca podnoszenie się temperatury. Brak jasnego lub białego lodu, który odbija energię słoneczną doprowadza do tego, że ciemny ocean pochłania ją jako dodatkowe źródło ciepła. Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie "Science Advances".
Wielkie kratery w Rosji. Badacze odkrywają jeden po drugim
1:49
WIDEO

Wielkie kratery w Rosji. Badacze odkrywają jeden po drugim

W regionie Jamalsko-Nienieckim w północnej Syberii znajdują się ogromne skaliste kratery, które pojawiły się w wiecznej zmarzlinie. Pierwszy krater został odkryty w 2014 r. przez helikopter przelatujący w pobliżu pola gazowego Bovanenkovo. Ostatni, nazwany C17 – który ma do 33 metrów głębokości i około 25 metrów średnicy – został odkryty w sierpniu 2020 roku, co daje łączną liczbę 17 kraterów zaobserwowanych do tej pory na Półwyspie Jamalskim. Naukowcy twierdzą, że jest zbyt wcześnie, aby jednoznacznie określić przyczynę i wpływ kraterów na środowisko. Jedną z wiodących teorii jest to, że topnienie wiecznej zmarzliny spowodowane globalnym ociepleniem powoduje, że niegdyś twardy jak skała grunt mięknie, umożliwiając bąbelkom metanu i innym gazom zbierać się i pchać w górę. Gazy te powodują gromadzenie się kopców ziemi, które następnie eksplodują, wystrzeliwując gaz. Według danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) Rosja wyprodukowała 12 897 t metanu, co odpowiada 16,9 procent światowych emisji w 2020 roku. Podczas niedawnej ekspedycji geolodzy z Tomskiego Uniwersytetu Państwowego pobrali próbki mchu z ogromnego bagna Vasyugan, największego bagna na półkuli północnej. Ogromnym problemem jest topnienie rozległego systemu zamarzniętych bagien w północnej Syberii Zachodniej w wyniku gwałtownie rosnących temperatur. Według naukowców, gdy te bagna topią się, uwalniają do atmosfery dużą liczbę szkodliwych gazów, takich jak metan i dwutlenek węgla. Eksperci szacują, że rezerwy metanu na tych bagnach mogą wynieść około 70 miliardów ton.
Nobel z fizyki 2021. Ekspert tłumaczy, jakie ma znaczenie
4:55
WIDEO

Nobel z fizyki 2021. Ekspert tłumaczy, jakie ma znaczenie

Odkrycia Syukuro Manabe (Amerykanin japońskiego pochodzenia), Klausa Hasselmanna (Niemiec) i Giorgio Parisi (Włoch) mają kluczowe znaczenie dla klimatu - przyznał w programie "Newsroom" w WP prof. Mirosław Miętus z IMGW. Amerykanin i Niemiec zostali uhonorowani za "fizyczne modelowanie klimatu Ziemi", które pozwala na "wiarygodne przewidywanie globalnego ocieplenia". Z kolei nagroda Nobla dla Włocha to wyraz uznania dla jego odkrycia wzajemnego oddziaływania zakłóceń i fluktuacji w układach fizycznych. - Sukcesem Manabe było to, że udowodnił obliczeniowo, że wraz ze wzrostem koncentracji dwutlenku węgla, temperatura powietrza przy ziemi i w całej troposferze (...), będzie wzrastać. Co więcej, pokazał, że temu wzrostowi będzie towarzyszyć spadek temperatury w stratosferze. (...) Ochłodzenie głównie związane jest z tym, że sukcesywnie niszczymy warstwę ozonową - tłumaczył w programie Miętus. Jak dodał, Amerykanin umożliwił rozróżnienie wpływu procesów naturalnych od procesów uruchomionych przez człowieka. - Klaus Hasselmann z kolei pokazał, że istnieje związek między krótkotrwałymi procesami pogodowymi a długofalowymi zmianami klimatu. Jego model wiązał ze sobą procesy oceaniczne z procesami atmosferycznymi i dał podstawę współczesnym modelom klimatycznym - wyjaśniał ekspert IMGW. Laureaci podzielą się nagrodą w wysokości 10 mln koron szwedzkich (4,5 mln zł) - połowę kwoty otrzymają Manabe i Hasselmann, połowę - Parisi.
Po 2060 roku Europę może czekać katastrofa. Ostrzeżenie od naukowców z USA
1:24
WIDEO

Po 2060 roku Europę może czekać katastrofa. Ostrzeżenie od naukowców z USA

Naukowcy z Uniwersytetu w Arizonie na podstawie swoich badań dowiedzieli się, że do 2060 roku w wyniku dalszego ocieplania klimatu, Prąd Północnoatlantycki może zmienić swoje położenie na północny zachód. Obecnie porusza się w kierunku północno-wschodnim przez Ocean Atlantycki, dociera zachodnich granic Wysp Brytyjskich, a następnie stamtąd kieruje się nad północną Skandynawię, gdzie jego wody oddają ciepło do atmosfery. Sytuacja, w której ta droga byłaby zaburzona, miałaby katastrofalne skutki dla Europy, ponieważ prąd ten reguluje poziom temperatury, kształt pogody oraz sumy opadów dla Starego Kontynentu. Zdaniem naukowców, po 2060 roku anomalie pogodowe takie jak powodzie, trąby powietrzne, gwałtowne burze, susze, będą znacznie częstsze, niż miało to miejsce do tej pory. Specjaliści swoje wnioski oparli na badaniach lądolodu na Grenlandii. Zbadali jego zmiany z ostatnich 1250 lat oraz porównali je do zmian klimatycznych obecnie panujących. Skonfrontowali te wyniki także ze zmianami w sumach opadów i suchych dni w Europie oraz zmian temperatur. - Nasze analizy są ostrzeżeniem - powiedział klimatolog Matthew Osman z Uniwersytetu Arizony. Prąd Północnoatlantycki odgrywa bardzo znaczącą rolę w kształtowaniu pogody w Europie. Zdaniem ekspertów, fale upałów oraz gwałtowne powodzie w ostatnich miesiącach w Europie były również powiązane z działaniem tego prądu. Pełne wyniki badań zostały opublikowane w czasopiśmie naukowym Proceedings of the National Academy of Sciences.
Raport ONZ ws. klimatu a pożary w Turcji. Klimatolog: ''Te informacje są przerażające''
2:05
WIDEO

Raport ONZ ws. klimatu a pożary w Turcji. Klimatolog: ''Te informacje są przerażające''

W poniedziałek 9 sierpnia Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu przy ONZ (ang. IPCC) opublikował 42-stronicowe streszczenie raportu, dotyczącego zmian klimatycznych, których jesteśmy świadkami w ciągu ostatnich dziesięcioleci. Pełny raport ma ukazać się w 2022 roku. Naukowcy mówią wprost o katastrofie, która nas czeka, jeśli natychmiast nie podejmiemy działania. Turecki klimatolog – prof. Levent Kurnaz z Uniwersytetu Boğaziçi w Stambule w rozmowie z Associated Press określił informacje zawarte w raporcie jako ''przerażające''. Ekspert wskazuje, że w raporcie pojawiło się wiele nowych informacji, które rzucają nowe światło na wiele kwestii związanych z zagrożeniem dla środowiska. - Dzieją się zmiany, których nie możemy obliczyć i te zmiany mogą być bardzo, bardzo niebezpieczne dla ludzkości – powiedział prof. Kurnaz. Naukowiec odniósł się także do aktualnych pożarów i susz, które mają miejsce na terenie Turcji. Są one według niego jasnym sygnałem, że ostrzeżenia zawarte w raporcie się realizują na naszych oczach. - Te wszystkie pożary lasów i susze, które mamy, są istotnymi sygnałami, że mamy kłopoty, wtedy podejmiemy nieco lepsze kroki w tym kierunku – podsumował klimatolog. Pożary ogromnych terenów pustoszą Turcję od przeszło dwóch tygodni. Pożary rozpoczęły się pod koniec lipca po gwałtownej fali upałów. Zginęło osiem osób oraz niezliczona liczba zwierząt. Z bardzo wielu znanych kurortów turystycznych trzeba było ewakuować ludzi, ponieważ ogień zbliżał się już do osiedli mieszkalnych.