pandemia (strona 2 z 18)

Fatalne wiadomości z Rosji. Szpitale walczą z rekordowym wzrostem COVID
WIDEO

Fatalne wiadomości z Rosji. Szpitale walczą z rekordowym wzrostem COVID

Europa zmaga się z IV falą COVID-19 Coraz więcej państw odnotowuje rekordowe liczby zakażeń. Również Rosja zgłosiła największą dzienną liczbę nowych infekcji koronawirusem. Według oficjalnych danych liczba zakażonych wzrosła o ponad 70 procent względem poprzedniego miesiąca. W niedzielę (17 października) służby odnotowały 34 303 nowe infekcje oraz 999 przypadków śmiertelnych. Zaledwie dzień wcześniej Rosja odnotowała najwyższą liczbę zgonów. W sobotę (16 października) 1002 osoby zmarły z powodu wirusa i zgłoszono 20 174 przypadków zakażeń. Kraj zmaga się ze z systematycznie rosnącą ilością chorych, a szpitale stają się przepełnione. – Jesteśmy zmuszeni przyjmować pacjentów na korytarzach - mówi w rozmowie z agencją Associated Press kierownik Miejskiego Szpitala Klinicznego w regionie regionu Saratowa, Raisa Polikarpova. Rosyjskie władze próbowały przyspieszyć tempo szczepień za pomocą loterii oraz premii, jednak obywatele pozostają bierni. Rząd poinformował, że zaledwie 43 miliony Rosjan (około 29 procent) z prawie 146 milionów mieszkańców kraju, zostało w pełni zaszczepionych. W celu usprawnienia walki z pandemią część regionów Rosji wprowadziły ograniczenia. Ograniczono liczbę osób mogących wchodzić do restauracji, teatrów i biorących udział w imprezach masowych. Jednak największe miasta Moskwa i Sankt Petersburg nie wprowadziły obostrzeń. Według przekazu Associated Press największe ogniska zachorowań występują głównie w zachodniej Rosji oraz w miejscowościach leżących wzdłuż wybrzeża Pacyfiku, takich jak Władywostok i Chabarowsk. Specjalna grupa zadaniowa ds. koronawirusa zarejestrowała w Rosji do tej pory ponad 7,99 miliona potwierdzonych przypadków i 223 312 zgonów. To najwyższy wskaźnik zgonów w Europie. Te dane plasują kraj jako piąty pod względem liczby zgonów związanych z pandemią na świecie. Rosja znajduje się na liście zaraz po Stanach Zjednoczonych, Brazylii, Indiach i Meksyku.
Lockdown w Australii. Sydney luzuje obostrzenia i świętuje wysoki poziom wyszczepienia
WIDEO

Lockdown w Australii. Sydney luzuje obostrzenia i świętuje wysoki poziom wyszczepienia

Strzelające korki od szampanów i powszechna radość – tak mieszkańcy i przedsiębiorcy w Sydney, w Australii, świętowali luzowanie obostrzeń po miesiącach lockdownu. Fryzjerzy, siłownie, restauracje, bary i inne usługi zostały otwarte bez ograniczeń dla osób w pełni zaszczepionych przeciwko koronawirusowi. To pierwsza taka decyzja od ponad 100 dni po tym, jak największe miasto Australii osiągnęło zakładany poziom wyszczepienia. 73,5 proc. mieszkańców stanu Nowa Południowa Walia powyżej 16. roku życia jest już w pełni zaszczepionych. Ponad 90 proc. otrzymało tu co najmniej jedną dawkę szczepionki. Niektóre z firm otwierały się o północy w oczekiwaniu na zniecierpliwionych klientów. Kolejne ograniczenia pandemiczne mają zostać zniesione 1 grudnia, po przekroczeniu progu 80 proc. w pełni zaszczepionych. Nowa Południowa Walia odnotowała 496 nowych infekcji w ciągu ostatniej doby i osiem zgonów z powodu COVID-19. Eksperci podkreślają, że na obszarze stanu może nastąpić wzrost liczby zakażeń i osób hospitalizowanych. Będzie to skutek tego, że mieszkańcy Sydney wychodzą z domów, wracają do biur i zaczynają się częściej przemieszczać. Jednak Dominic Perrottet, premier Nowej Południowej Walii, z dumą poinformował, że wskaźniki zakażeń i hospitalizowanych pacjentów z COVID-19 są niższe od przewidywań. Sytuacja w pozostałych australijskich metropoliach wygląda nieco gorzej. Stolica kraju, Canberra, ma znosić pierwsze ograniczenia pandemiczne w piątek. Ponad 95 proc. populacji otrzymało tam co najmniej jedną dawkę szczepionki, a 72,8 proc. mieszkańców jest w pełni zaszczepione. Godzina policyjna i obostrzenia mogą za to przeciągnąć się o ok. dwa tygodnie w Melbourne, drugim największym mieście Australii. Powód? Tylko 58,6 proc. mieszkańców jest tam w pełni zaszczepionych. Lockdown w Sydney rozpoczął się 26 czerwca a w Melbourne 5 sierpnia. Z kolei w stolicy, Canberry, obostrzenia wprowadzono 12 sierpnia.
Eksperci ostrzegają przed "bliźniaczą pandemią". Liczba zachorowań na grypę i COVID-19 może gwałtownie wzrosnąć
WIDEO

Eksperci ostrzegają przed "bliźniaczą pandemią". Liczba zachorowań na grypę i COVID-19 może gwałtownie wzrosnąć

Szpitale w Europie i w Stanach Zjednoczonych biją na alarm w związku z wrastającą liczbą przypadków COVID-19 i przestrzegają przed nadchodzącym sezonem grypowym. Eksperci z Laboratorium Dynamiki Zdrowia Publicznego (PHDL) na Uniwersytecie w Pittsburghu ostrzegają przed tegoroczną zimą i zapowiadają, że może nas czekać "bliźniacza pandemia" (twindemia). Naukowcy uważają, że zeszłoroczny, stłumiony sezon grypowy, może doprowadzić do gwałtownego wzrostu infekcji w nadchodzącym sezonie. Szczyt zarażeń może się zbiec z apogeum IV fali koronawirusa. Laboratorium przygląda się rozwojowi grypy od ponad dekady. Według analizy specjalistów, zeszłoroczne stłumienie choroby miało związek z nałożonymi obostrzeniami. Stany Zjednoczone odnotowały ogromny spadek zachorowalności na grypę w 2020 roku, kiedy wprowadzono ograniczenia, mające na celu zatrzymanie COVID-19, takie jak ograniczenia podróży, noszenie masek, dystans społeczny czy lekcje zdalne. Co roku liczbę pacjentów trafiających do szpitali w USA w wyniku grypy podaje się w setkach tysięcy. Wstępne badanie wykazało, że w tym roku może nastąpić aż ponad 100 tys. dodatkowych przypadków potrzebujących hospitalizacji. Należy zaznaczyć, że opieka medyczna w Stanach Zjednoczonych jest bardzo droga, co oznacza, że nie wszyscy chorzy trafiają do szpitali. Analiza została przeprowadzona przez tradycyjne narzędzie do modelowania chorób zakaźnych, które dzieli populację na osoby podatne na infekcje, zakażone, wyleczone, hospitalizowane i zmarłe. Według ekspertów, na skutki "bliźniaczej pandemii" najbardziej narażone są małe dzieci. Wynika to z tego, że miały one mniejszą styczność z wirusem, więc nie rozwinęły wystarczającej odporności. Zagrożone są również osoby starsze, zwłaszcza dziadkowie, którzy mają częsty kontakt z wnukami. Przeprowadzone badania wykazały, że zwiększenie liczby szczepień przeciwko grypie wśród dzieci może zmniejszyć u nich liczbę infekcji o połowę. Naukowcy apelują więc o przyjmowanie dawek leku w celu złagodzenia "bliźniaczej pandemii”. Według przekazu PHDL, typowy sezon grypowy zwykle powoduje od 30 do 40 milionów przypadków choroby objawowej, od 400 000 do 800 000 hospitalizacji i od 20 000 do 50 000 zgonów.
Czwarta fala pandemii. Szef dowie się o szczepieniu? "Wiedza nie zaszkodzi, ale pytanie, co zrobi się z tą wiedzą"
WIDEO

Czwarta fala pandemii. Szef dowie się o szczepieniu? "Wiedza nie zaszkodzi, ale pytanie, co zrobi się z tą wiedzą"

Nadchodzi czwarta fala pandemii koronawirusa. Jak na nią przygotowuje się biznes? - Robimy to, co prawo pozwala. Z jednej strony zachęcaliśmy pracowników do szczepień, zorganizowaliśmy szczepienia w zakładzie pracy. Poza tym, zapewne, bo nie jesteśmy w stanie tego sprawdzać, wielu pracowników zaszczepiło się jeszcze wcześniej. Wdrożyliśmy też odpowiednie procedury, zmiany, które wprowadzaliśmy na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy, czyli płyny do dezynfekcji, maseczki i tak dalej. To jesteśmy w stanie zrobić i to zrobiliśmy - powiedział w programie "Money. To się liczy" Maciej Herman, dyrektor zarządzający Lotte Wedel. Był też pytany o słuszność wprowadzania przepisów, które pozwolą na możliwość uzyskiwania informacji o szczepieniu pracowników. - Taka wiedza na pewno nikomu nie zaszkodzi. Inna sprawa to co się z tą wiedzą robi. W naszym przypadku, poza oczywiście fabryką, przeszliśmy na pracę zdalną, czy bardziej hybrydową. Pracownicy mogą pracować zarówno z biura, jak i z domu. Nie mamy jeszcze wewnętrznych regulacji, czy osoby niezaszczepione będą wysyłane na pracę zdalną w sposób dyrektywny. Będziemy o tym rozmawiać, wszystko zależy od procenta zaszczepionych, a myślę, że ten odsetek mamy bardzo wysoki, choć na pewno nie jest to 100 procent. W naszym przypadku raczej żadne drastyczne zmiany nie będą potrzebne - dodał.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Gdzie jest COVID-19. Przełomowe badania naukowców
WIDEO

Gdzie jest COVID-19. Przełomowe badania naukowców

Noś maseczkę, dezynfekuj ręce, płać bezgotówkowo, zakupy rób w rękawiczkach - to typowe wytyczne w czasach pandemii. I o ile badania potwierdzają, że noszenie maseczki znacznie redukuje roznoszenie się wirusa, a mycie rąk to po prostu podstawa higieny, to dwa ostatnie punkty zdają się być właśnie podważane. Naukowcy z Imperial College London opublikowali właśnie wyniki badań dokonanych na stacjach kolejowych. Pobrali próbki z miejsc najczęściej dotykanych przez pasażerów, by ustalić, czy są one skażone COVID-19. Testy wykazały, że ani na powierzchniach, ani w pociągach, ani w powietrzu nie było koronawirusa. Z kolei eksperci z Europejskiego Banku Centralnego i naukowcy z Ruhr-Universität ustalili, że płacenie gotówką nie stwarza istotnego ryzyka zakażenia wirusem. Zanieczyścili banknoty, monety i podobne do kart kredytowych płytki PCV nieszkodliwymi koronawirusami, a w warunkach wysokiego poziomu bezpieczeństwa również Sars-Cov-2. Powierzchnie te były następnie dotykane przez badane osoby, gdy były jeszcze mokre lub już po wysuszeniu. Okazało się, że po wyschnięciu płynu praktycznie nie doszło do przeniesienia zakaźnego wirusa. - W realistycznych warunkach infekcja Sars-Cov-2 z gotówki jest bardzo mało prawdopodobna - mówi Daniel Todt z Ruhr-Universität. Jak donosi serwis "Nauka w Polsce", badania te są zgodne z wcześniejszymi. W zdecydowanej większości przypadków do zakażenia dochodzi poprzez areozole lub drogą kropelkową. Infekcje, do których doszłoby na skutek dotykania powierzchni wspólnych prawie nie istnieją.
Polacy chętnie latają na wakacje. "Wszystko wróciło do czasów sprzed pandemii"
WIDEO

Polacy chętnie latają na wakacje. "Wszystko wróciło do czasów sprzed pandemii"

Polacy chętnie wyjeżdżają na wakacje, a środkiem lokomocji, który najchętniej wybierają na dalsze podróże, są samoloty. Takie informacje przekazała Marzena German z portalu Wakacje.pl, która była gościem programu "Newsroom WP". - Moglibyśmy stwierdzić, że wszystko wróciło do czasów sprzed pandemii i bardzo dobrze, bo chodzi o to, aby turyści mieli świadomość, że podróżować można - powiedziała Marzena German. Kontynuując swoją wypowiedź, wspomniała o obowiązkowych procedurach bezpieczeństwa, które zostały wprowadzone na czas podróży, lecz dodała, że nie stanowią one jednak dużego problemu podczas organizacji wycieczki. Mają one służyć temu, aby wakacje mogły się odbyć w bezpieczny sposób oraz kojarzyły się później tylko z pozytywnymi wspomnieniami. - Są eksperci, którzy mówią, że dzisiaj to podróżowanie jest nawet bezpieczniejsze i zdrowsze, niż w okresie przed pandemią - dodała Marzena German. Zapytana o to, czy Polaków trzeba jednak zachęcać do korzystania z samolotów, odpowiedziała jednoznacznie. - Polacy są przekonani. To jest jednak najwygodniejsza forma podróży. Jeżeli mówimy o wyjeździe do tych troszkę dalszych krajów, [...] np. o basenie Morza Śródziemnego, gdzie samochodem jechalibyśmy półtora, dwa dni, a samolotem dotrzemy tam w 2-3 godziny - powiedziała w programie "Newsroom WP".