rosja (strona 16 z 77)

Wojna na Ukrainie. W ostrzeliwanej wsi pozostała garstka ludzi. "To nie jest życie"
2:30

Wojna na Ukrainie. W ostrzeliwanej wsi pozostała garstka ludzi. "To nie jest życie"

Znajdują się w pobliżu linii frontu. Ostrzał wspieranych przez Rosję separatystów na wschodzie Ukrainy zniszczył ich domy. Mieszkańcy wsi Newelske na Ukrainie, położonej 25 km na północny zachód od centrum Doniecka, w ciągu ostatniego miesiąca byli dwukrotnie ostrzeliwani. 16 z 50 domów zostało tu zrujnowanych lub poważnie uszkodzonych. Przed konfliktem w małej miejscowości żyło 286 osób. Wszyscy mieszkańcy, z wyjątkiem 5 osób, opuścili wieś. - To nie jest życie. My nie mamy dokąd pójść. Gdybyśmy byli młodsi, moglibyśmy gdzieś wyjechać, zamiatać ulice, myć podłogi, ale jak teraz gdziekolwiek wyjechać – pyta w rozmowie z agencją Associated Press Kateryna Shklyar, 75-letnia mieszkanka Newelska. Krwawy konflikt w Donbasie trwa już ponad 7 lat. Ukraina i część państw Europy Zachodniej obawiają się wzrostu sił zbrojnych po rosyjskiej granicy, co może doprowadzić do inwazji lub wznowienia działań wojennych na pełną skalę. Porozumienie z 2015 r., w którym pośredniczyły Francja i Niemcy, zakończyło najcięższe walki. Często dochodzi tu jednak do mniejszych ostrzałów. Mieszkańcy, którzy pozostali w zrujnowanej wiosce zbierają deszczówkę do picia i gotowania, suszą chleb, który jedzą maczany w wodzie w przerwach dostaw pomocy humanitarnej. Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE), która monitoruje teoretyczne zawieszenie broni, odnotowuje rosnącą liczbę niepokojących incydentów. Obie strony konfliktu wzajemnie obarczają się winą za naruszanie rozejmu. - Codziennie wieczorem czuję tutaj w duszy ból. Wychodzę na zewnątrz, a tam nie ma z kim porozmawiać. Jak można żyć na starość, nie widząc nikogo i niczego – pyta Halyna Moroka, 84-letnia mieszkanka wsi Newelske. Stany Zjednoczone i sojusznicy ostrzegli Rosję przed konsekwencjami możliwego ataku na Ukrainę. Moskwa zaprzecza, oskarżając Kijów o planowanie kontroli na terytorium zajętym przez prorosyjskich rebeliantów.
Opcje
Rekordowy mróz w grudnia w Szwecji. Ekspert IMGW: my dostajemy rykoszetem
2:12

Rekordowy mróz w grudnia w Szwecji. Ekspert IMGW: my dostajemy rykoszetem

W ostatnich dniach w Szwecji notuje się rekordowo niskie temperatury jak na grudzień. Prawie -38 stopni Celsjusza pokazały termometry w niektórych miejscowościach. Skąd takie rekordowe mrozy i czy w Polsce również możemy spodziewać się takich wyników? Na to i inne pytania odpowiadał w programie ''Newsroom WP'' Grzegorz Walijewski z IMGW-PIB. - Tam po prostu oddziałuje powietrze, które dopływa z północy naszego globu. Jest to bardzo chłodne powietrze. Jest to rzadka sytuacja, wręcz w Szwecji pierwszy raz się spotykamy z tym że są aż tak niskie wartości w grudniu. Redaktor prowadząca dopytała zatem eksperta o Polskę. - my dostajemy można powiedzieć rykoszetem. To, co dzisiaj w nocy było notowane na naszym tzw. ''biegunie zimna'', czyli Suwałki, te -13 wczoraj, -14 stopni, to jest efekt właśnie napływu tego chłodniejszego powietrza - powiedział gość programu ''Newsroom WP''. Jakie zatem czekają nas kolejne dni pod względem temperatur? - Od zachodu napływa do nas już zdecydowanie cieplejsze powietrze, no więc nie będzie już tak chłodno, ale jest to bardzo duży problem dla kierowców. Lekko na plusie, lekko na minusie, to są oblodzenia i tzw. ''czarny lód''. Proszę uważać, bo przy np. padającym lekkim deszczu, mżawce, możemy tego nie zauważyć, że ta powierzchnia drogi zamarza. Bądźmy czujni - ostrzegł na koniec Grzegorz Walijewski.
Opcje
Rosyjskie rakiety na wyspie na Pacyfiku. Zdecydowany ruch Moskwy w sporze
1:24

Rosyjskie rakiety na wyspie na Pacyfiku. Zdecydowany ruch Moskwy w sporze

Rosyjskie wojsko rozmieściło systemy rakietowe obrony wybrzeża w pobliżu wysp Pacyfiku, do których pretensje rości Japonia. Ten ruch ma podkreślić zdecydowane stanowisko Moskwy w sporze terytorialnym z Krajem Kwitnącej Wiśni. Systemy zostały umieszczone na Matua, bezludnej wyspie wulkanicznej w środku łańcucha Wysp Kurylskich. Rosyjskie Ministerstwo Obrony opublikowało w czwartek (2 grudnia) nagranie przedstawiające sprzęt wojskowy. Rozmieszczenie obejmowało utworzenie pomieszczeń mieszkalnych dla personelu, hangarów dla pojazdów i innej infrastruktury. Broń jest zdolna do uderzenia w cele morskie w zasięgu do 500 kilometrów. Akcja nastąpiła po serii posunięć Rosji w celu wzmocnienia obecności wojskowej na Wyspach Kurylskich. W 2016 roku na dwóch z czterech najbardziej wysuniętych na południe Wysp Kurylskich umieściła systemy rakietowe obrony wybrzeża Bal i Bastion. W kolejnych latach wysyłała tam najwyższej klasy systemy rakiet przeciwlotniczych i tworzyła bazę lotniczą na wyspie Iturup, gdzie rozmieszczono myśliwce. Japonia rości prawa terytorialne do czterech najbardziej wysuniętych na południe wysp łańcucha Kurylskiego i nazywa je Terytoriami Północnymi. Związek Radziecki zajął te wyspy w ostatnich dniach II wojny światowej, a spór powstrzymał kraje od podpisania traktatu pokojowego, formalnie kończącego działania wojenne. Na owalnej, 11-kilometrowej wyspie, na której rozmieszczono rosyjskie pociski, podczas II wojny światowej znajdowała się japońska baza wojskowa. Po przejęciu Wysp Kurylskich przez ZSRR, Matua była miejscem sowieckiej bazy wojskowej, która została zamknięta z powodu braku funduszy po upadku Związku Radzieckiego w 1991 roku.
Opcje
Ławrow: Kijów jest coraz bardziej bezczelny. Szef MSZ Rosji o mobilizacji wojskowej Ukrainy
1:26

Ławrow: Kijów jest coraz bardziej bezczelny. Szef MSZ Rosji o mobilizacji wojskowej Ukrainy

Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji wyraziło zaniepokojenie faktem gromadzenia się wojsk Ukrainy na wschodzie kraju. Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow podczas przemówienia w wyższej izbie rosyjskiego parlamentu stwierdził, że mobilizacja ukraińskich wojsk wygląda ''niepokojąco'' i dodał, że poruszy tę kwestię podczas czwartkowego spotkania ministerialnego Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie w Sztokholmie. Ławrow podkreślił również, że Ukraina nie wywiązuje się z zobowiązań wynikających z podpisanego w 2015 roku w Mińsku porozumienia w sprawie zawieszenia działań militarnych. Szef rosyjskiego MSZ będzie prawdopodobnie rozmawiał również na ten temat sekretarzem stanu USA, Antonym Blinkenem. Oświadczenie rosyjskiej dyplomacji jest następstwem niepokoju ukraińskich i zachodnich przywódców o rosyjską mobilizację wojsk w pobliżu granicy z Ukrainą, która może sygnalizować plany Moskwy dotyczące inwazji na swojego sąsiada. Ministrowie spraw zagranicznych krajów członkowskich NATO ostrzegli we wtorek (30 listopada) Rosję, że każda próba dalszej destabilizacji Ukrainy będzie dla nich kosztownym błędem. Kreml upiera się, że nie ma takiego zamiaru i oskarża Ukrainę oraz jej zachodnich sojuszników o wysuwanie tych roszczeń w celu ukrycia własnych rzekomo, agresywnych planów. Ławrow powiedział w swoim wystąpieniu, że Rosja zachowa opanowanie wobec agresywnych zachowań Ukrainy.
Opcje
Łukaszenka grozi Polsce rozmieszczeniem rosyjskiej broni jądrowej. "Jesteśmy na to gotowi"
0:47

Łukaszenka grozi Polsce rozmieszczeniem rosyjskiej broni jądrowej. "Jesteśmy na to gotowi"

Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka udzielił we wtorek wywiadu rosyjskiej państwowej agencji informacyjnej "RIA Nowosti". Autorytarny przywódca Białorusi poinformował, że zwróciłby się do prezydenta Rosji Władimira Putina o rozmieszczenie broni jądrowej na Białorusi, blisko granicy z Polską, jeśli USA i NATO zdecydują się na analogiczny krok w Polsce. - Jeśli USA rozmieszczą rakiety jądrowe w Polsce, to zaproponuję Putinowi rozlokowanie broni jądrowej na Białorusi – powiedział Łukaszenka. Prowadzący dopytywał o jakie pociski nuklearne chodzi. - Pomyślimy jakie. Na pewno takie, które byłyby najbardziej skuteczne. Nieprzypadkowo mówię, że na Białorusi jesteśmy już na to gotowi – stwierdził Łukaszenka. W trakcie wywiadu poruszono także wątek rosyjskiej aneksji Krymu. Łukaszenka pierwszy raz tak otwarcie przyznał, że w sensie prawnym Krym jest terytorium rosyjskim. Do tej pory Białoruś oficjalnie nie uznawała aneksji Krymu przez Rosję w 2014 r. - Krym jest de facto Rosji, mówiłem to od początku. Po referendum Krym stał się rosyjski również de iure. Mam wszelkie prawo do odwiedzenia Krymu, niezależnie od tego, pod czyją jest ochroną, pod czyim rządem lub do kogo należy. Krym jest również mój. Pierwszy raz pojechałem nad morze właśnie na Krym, kiedy moje starsze dzieci były jeszcze małe – wspominał przywódca Białorusi. - Powiedziałam prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi, że pojedziemy na Krym, gdy zostanę zaproszony. Postawiłem mu jednak drugi warunek, że wylądujemy samolotem w Sewastopolu. Status Krymu nie jest tajemnicą ani dla mnie, ani dla Putina – dodał Łukaszenka.
Opcje
Rosja gromadzi siły przy Ukrainie. Szef NATO: każda agresja Rosji będzie miała wysoką cenę
1:15

Rosja gromadzi siły przy Ukrainie. Szef NATO: każda agresja Rosji będzie miała wysoką cenę

Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO, wezwał Rosję do "deeskalacji i zmniejszenia napięcia". Powodem jest koncentracja wojsk rosyjskich na granicy z Ukrainą. Szef NATO wyliczył, że Rosja już drugi raz w tym roku przerzuciła na granicę ciężką broń, artylerię, drony, systemy elektroniczne i "dziesiątki tysięcy żołnierzy gotowych do walki". W trakcie wizyty na Łotwie, Stoltenberg zapewniał, że zachowanie Rosji na granicy z Ukrainą jest "niesprowokowane i niewyjaśnione". - Każda przyszła agresja Rosji przeciwko Ukrainie będzie miała wysoką cenę, poważne konsekwencje polityczne i gospodarcze dla Rosji – ostrzegał na konferencji Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO. Ukraina wyraziła zaniepokojenie w obliczu rosyjskich działań wojskowych blisko granicy obu krajów. Według naszego wschodniego sąsiada, może to sygnalizować plany Moskwy dotyczące inwazji na fragment Ukrainy. Kreml zaprzecza tym doniesieniom, oskarżając Kijów i zachodnich sojuszników Ukrainy o snucie takich teorii, w celu ukrycia własnych rzekomo agresywnych planów. W piątek 26 listopada prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) prowadzi postępowanie w związku z planowanym zamachem stanu w kraju, który miał się odbyć na początku grudnia. W sprawę miał być zaangażowany jeden z najbogatszych ukraińskich oligarchów oraz Rosjanie. Obie oskarżone strony zaprzeczyły.
Opcje
Katastrofa w kopalni w Rosji. Wdowa po górniku: mąż mówił, że to się źle skończy
1:44

Katastrofa w kopalni w Rosji. Wdowa po górniku: mąż mówił, że to się źle skończy

W czwartek (25 listopada) w rosyjskiej kopalni Listwiażnaja znajdującej się w regionie Kemerowskim doszło do ogromnego pożaru. Potwierdzono jak dotąd śmierć 52 górników, lecz bilans ofiar może być jeszcze większy. Przyczyną pożaru był najprawdopodobniej wybuch metanu. Wiadomo było, że w kopalni szwankowały systemy bezpieczeństwa i władze kopalni przymykały na to oko. Dyrektor kopalni Listwiażnaja został aresztowany. Pożar wybuchł na głębokości ok. 250 metrów. Pod ziemią znajdowało się wówczas 285 osób. Na pomoc ruszyło im 11 oddziałów ratowników. Na powierzchnię udało się wydobyć 239 górników. Wielu z nich ma ciężkie obrażenia. Na miejscu katastrofy wciąż pracują ekipy ratunkowe. Szanse na to, że ktoś jeszcze przeżył, są jednak bardzo niewielkie. Rozpoczęto już śledztwo w celu wyjaśnienia pełnych okoliczności katastrofy. Rosyjska agencja prasowa TASS przekazała, że kontrola systemów bezpieczeństwa w kopalni Listwiażnaja z października tego roku wykazała aż 139 naruszeń, w tym również przy tych związanych z systemem przeciwpożarowym. W raporcie była mowa o tym, że nie działają czujniki przy bramie wentylacyjnej nr 823. To przy tej bramie zauważono najpierw dym, a następnie pojawienie się ognia. Dramat w kopalni Listwiażnaja jest najbardziej tragiczną katastrofą w kopalni w Rosji od 2010 roku, kiedy to dwa wybuchy metanu i pożar zabiły aż 91 osób w kopalni Raspadskaya. Znajduje się ona w tym samym regionie, czyli Kemerowo.
Opcje
Ukraina: Rosja może zaatakować w styczniu. "Niestety wiemy, jaka jest forma polskiej dyplomacji"
3:33

Ukraina: Rosja może zaatakować w styczniu. "Niestety wiemy, jaka jest forma polskiej dyplomacji"

Rosja w styczniu będzie gotowa by zaatakować Ukrainę - poinformował naczelnik głównego zarządu wywiadu ministerstwa obrony Ukrainy Kyryło Budanow. Czy Moskwa zamierza przy tym wykorzystać kryzys na granicy polsko-białoruskiej? - Tutaj są rozgrywane dwie sprawy. Na pewno kwestia gazu i kwestia Ukrainy. Dołożyłbym też kwestię Białorusi. Na ile Białoruś będzie państwem niezależnym lub też kwaziniezależnym. Na ile Rosja będzie coraz bardziej ten kraj pochłaniać, ze szkodą strategiczną dla Polski - powiedział w rozmowie z "Newsroom WP" ppłk Marcin Faliński, były oficer Agencji Wywiadu. Dodał jednak, że Kijów ma duże wsparcie ze strony USA i Brytyjczyków. - Jeżeli Ukraińcy to czują, i my też powinniśmy zdecydowanie udzielać takiego wsparcia, tym trudniej będzie Rosji zdecydować się na jakiekolwiek ruchy. To jest taka analogia - czym więcej zaangażowania międzynarodowego, czym więcej poparcia dla Polski w przypadku kryzysu granicznego, tym trudniej jest operować reżimowi w Mińsku jak i w Moskwie - mówił podpułkownik. Podkreślił jednocześnie, że Polska powinna w tej sprawie działać zgodnie z wytycznymi NATO, bo "Polska jest mocna na tyle, ile jest mocna w strukturach północnoatlantyckich". Na pytanie, czy nasz kraj w odpowiedni sposób reprezentuje interes Ukrainy, powiedział: niestety wiemy, jaka jest forma polskiej dyplomacji. - Jeżeli porównamy nasze możliwości z okresem "pomarańczowej rewolucji" na Ukrainie i teraz, to niestety to porównanie wypada na niekorzyść Polski - podsumował Faliński.
Opcje
Eksplozja rosyjskiej satelity. Ekspert ds. kosmosu o wielkim problemie blisko ISS
1:22

Eksplozja rosyjskiej satelity. Ekspert ds. kosmosu o wielkim problemie blisko ISS

15 listopada Amerykanie przekazali, że na orbicie okołoziemskiej wykryto nowe kosmiczne szczątki. Okazało się, że to Rosja zniszczyła jeden ze swoich satelitów w ramach testu broni antysatelitarnej. To bezpośrednio zagraża bezpieczeństwu członków Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). - Federacja Rosyjska lekkomyślnie przeprowadziła niszczycielski test satelitarny pocisku antysatelitarnego – powiedział na konferencji prasowej Ned Price, rzecznik prasowy Departamentu Stanu USA. Zachowanie Rosji określił jako "niebezpieczne i nieodpowiedzialne", podkreślając, że "zagraża ono długoterminowej równowadze przestrzeni kosmicznej". Rzecznik Departamentu Stanu USA mówił też w kontekście Rosjan o "braku szczerości i działaniach pełnych hipokryzji". Rosja użyła broni kinetycznej - rakiety wystrzeliwanej z ziemi lub powietrza, która z dużą prędkością bezpośrednio uderza w cel. Teraz powstała chmura gruzu będzie zalegać na orbicie przez lata, zderzając się z innymi rozpędzonymi satelitami. Kosmiczne śmierci stanowią poważny problem. To dlatego ostatnie działanie Rosjan są tak niebezpieczne. Według prof. Wendy Whitman Cobb z US Air Force School of Advanced Air and Space Studies, tysiące metalowych odłamków mogą uszkadzać przy dużej prędkości statki kosmiczne i satelity. Tak było już w latach 80. XX w. z jednym radzieckim obiektem. W lipcu 2021 r. metalowy śmieć uderzył w jedno z ramion Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, powodując małą dziurę w ramieniu. Amerykańska ekspertka ds. kosmosu zwraca uwagę na to, że kawałki mniejsze niż 10 cm trudno wyśledzić, a i one bywają groźne. Wokół Ziemi krążą obecnie tysiące kosmicznych śmieci. To stare satelity, części rakiet, szczątki po poprzednich kolizjach i zagubione przedmioty astronautów. Poszczególne kraje niechętnie chcą je sprzątać. USA i prywatne firmy śledzą niektóre odłamki. Załoga ISS otrzymała ostatnio rozkaz zamknięcia modułów, którym bezpośrednio zagrażają przelatujące odłamki.
Opcje
Recepta na kryzys. Co zrobić, by ustabilizować sytuację na granicy?
9:47

Recepta na kryzys. Co zrobić, by ustabilizować sytuację na granicy?

Podczas Debaty Wirtualnej Polski: Kryzys na granicy, eksperci zastanawiali się nad kierunkiem, jaki powinny objąć polskie władzę, by zapanować nad sytuacją związaną z działaniami reżimu Alaksandra Łukaszenki. Wszyscy goście Patrycjusza Wyżgi zgodzili się, że Polska musi zadbać nie tylko o zażegnanie kryzysu politycznego, ale również o powstrzymanie dramatu wykorzystywanych przez białoruskie służby migrantów. - Nie powinniśmy marginalizować tego co się dzieje w głębi kraju i tego z czym się spotykamy. Do tego można zaangażować organizacje pozarządowe, można zaangażować Kościół, który zdeklarował już pomoc i tutaj bym zalecał rządzącym, aby się nie bali tej pomocy - mówił generał Mirosław Różański. Dr Piotr Łukasiewicz z Collegium Civitas apelował, by państwo Polskie pokazało swoje miłosierne oblicze. - Ja bym pragnął, żeby ludzie przestali umierać na polskiej granicy - mówił. - Żeby polskie państwo, które jest państwem bogatym z odpowiednimi instytucjami, mogło działać wielopłaszczyznowo. Mogło blokować granicę i strzec granicy, ale również, żeby było państwem miłosiernym - dodał. Anna Maria Dyner z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych podkreślała rolę edukacji społecznej w przeciwdziałaniu atakom hybrydowym. - Oprócz recept, które pojawiły się tutaj na rozwiązanie tej sytuacji, zwłaszcza humanitarnej, warto pomyśleć o budowaniu odporności państwa, o budowaniu odporności społecznej i to jest kwestia edukacji przez media, jak również przez komunikowanie strategiczne ze strony rządzących - mówiła.

M. Drzażdżewski

Opcje