władimir putin (strona 5 z 16)

Paweł Szrot o przemówieniu Putina: to było horrendalne. Zakwestionował sam sens istnienia Ukrainy
3:02

Paweł Szrot o przemówieniu Putina: to było horrendalne. Zakwestionował sam sens istnienia Ukrainy

Przemówienie Władimira Putina skomentował Paweł Szrot, szef gabinetu prezydenta RP. – Ono ma charakter horrendalny. Ja sobie nie przypominam drugiego takiego wystąpienia, które byłoby nacechowane taką wrogością, takimi uprzedzeniami, wobec sąsiedniego kraju od czasów... może nie przywołujemy tych czasów. To było po prostu przemówienie wrogie Ukrainie, kwestionujące sam sens istnienia tego państwa – jego tradycję, kulturę, sposób powstania – i tak to oceniamy – stwierdził gość programu "Newsroom", przekazując stanowisko Kancelarii Prezydenta. Przekazał, że w nocy Andrzej Duda łączył się także z prezydentem Zełenskim, aby zapewnić o wsparciu Polski dla Ukrainy. – Deklaracje padły te same, co podają od wielu miesięcy. Polska popiera Ukrainę, popiera w formie wsparcia polityczno-dyplomatycznego. Popiera również, wspierając ją sprzętem obronnym wojskowym i to będzie na pewno kontynuowane – zapowiedział Szrot. Przekazał także, jakie są najbliższe plany prezydenta Dudy w kontekście rozwoju sytuacji na Ukrainie. – Myślę, że spotka się w najbliższym czasie z ministrami rządu odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo i sprawy międzynarodowe. Myślę też, że będą kolejne rozmowy międzynarodowe. Nie będę tutaj mówił o szczegółach, bo rzeczywiście sytuacja się zmienia czasem nawet nie z godziny na godzinę, tylko z minuty na minutę – powiedział gość WP.
Opcje
Orędzie prezydenta Ukrainy po decyzji Putina. Zełenski: nie boimy się nikogo i niczego
1:37

Orędzie prezydenta Ukrainy po decyzji Putina. Zełenski: nie boimy się nikogo i niczego

- Jesteśmy na swojej ziemi, nie boimy się niczego i nikogo. Nie jesteśmy nikomu nic winni. Nikomu też niczego nie oddamy. Jesteśmy tego pewni – podkreślił w swoim wystąpieniu Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy. Jego kancelaria opublikowała nagranie, w którym Zełenski odniósł się do decyzji Władimira Putina o uznaniu niepodległości dwóch separatystycznych republik. - Ukraina uważa ostatnie działania Rosji za naruszenie suwerenności i integralności terytorialnej naszego kraju. Cała odpowiedzialność za wszystkie konsekwencje tej decyzji spoczywa na rosyjskim kierownictwie politycznym – ogłosił ukraiński przywódca. - Uznanie niepodległości okupowanych terenów obwodów ługańskiego i donieckiego może oznaczać jednostronne wycofanie się Rosji z porozumień mińskich. Prezydent Ukrainy podkreślił, że nie ma powodów do "chaotycznych działań", a jego kraj będzie "trzymał się pokojowej i dyplomatycznej drogi". - Tymi decyzjami Rosja legalizuje swoje wojska, które od 2014 roku są de facto obecne na okupowanych terenach Donbasu. Kraj, który przez osiem lat wspierał wojnę, nie może utrzymać pokoju – dodał w opublikowanym orędziu. Władimir Putin ogłosił, w poniedziałek 21 lutego, podjęcie decyzji ws. uznania niepodległości tzw. Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej. W trakcie telewizyjnego orędzia Putin oznajmił, że to "konieczne". Decyzja prezydenta Rosji natychmiast została potępiona przez wielu liderów państw z całego świata.
Opcje
Putinowi chodzi tylko o panikę? Ekspertka o Europie Zachodniej
5:17

Putinowi chodzi tylko o panikę? Ekspertka o Europie Zachodniej

Czego można spodziewać się dziś po Władimirze Putinie? Czy możliwa jest militarna agresja na Rosji na Ukrainę? Te pytania zadaliśmy analityczce Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Annie Marii Dyner. - Wcale nie musi być to inwazja w rozumieniu takim, że zacznie się klasyczna wojna pancerna i bardzo dużo sił i środków, które są zgromadzone wokół granic Ukrainy, zostanie użytych. Równie dobrze możemy sobie wyobrazić kierowane ataki lotnicze i ataki bombowe plus np. cyberatak na infrastrukturę energetyczną Ukrainy - powiedziała. W jej ocenie Rosja nie zdecyduje się na regularną wojnę przy użyciu środków zgromadzonych u granic Ukrainy, bo są one niewystarczające. - Ukraina też dysponuje dużymi siłami i środkami i w zasadzie Rosja powinna mieć tego zaplecza jeszcze więcej, dlatego, że zawsze strona atakująca powinna zgromadzić większe siły niż strona, która się broni - powiedziała. Ekspertka odniosła się również do sprawy relacji Rosji z krajami zachodnimi. Podkreśliła, że obecna potęga Kremla jest możliwa dzięki licznym umowom wiążącym Rosję z Zachodem. - Za te zbrojenia od lat płaci Europa Zachodnia, która kupuje węglowodory od Rosji, bo dzięki tym pieniądzom Rosjanie byli w stanie przezbroić swoją armię - stwierdziła. Zdaniem Anny Marii Dyner Putin mógł już osiągnąć swój cel, ponieważ Moskwa znów zaczęła się liczyć na arenie międzynarodowej, a obecnie zależeć mu może jedynie na podtrzymywaniu napięcia. - Wywołanie tego napięcia nie ma na celu uderzać w społeczeństwo ukraińskie (…), natomiast to, co jest ważne, to wywoływanie paniki wśród państw zachodnich i zwiększanie presji na władze w różnych stolicach europejskich, żeby rozmawiać z Moskwą - oceniła ekspertka.

M. Drzażdżewski

Opcje
Władimir Putin o Polsce. Generał reaguje
14
3:22

Władimir Putin o Polsce. Generał reaguje

Prezydent Rosji Władimir Putin stwierdził, że rozszerzenie NATO na wschód, m.in. o Polskę, było "oszustwem" wobec Moskwy. Jego wypowiedź komentował w programie "Newsroom" WP gen. prof. Bogusław Pacek, dyrektor Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego. - To nie jest nowa informacja. To jest wciąż ten sam język, te same żądania. Żądania, o których - jestem absolutnie o tym przekonany - Putin od początku wiedział, że nie będą spełnione, bo nie mogą być spełnione - podkreślił. Generał przypomniał, że Rosja już wiele tygodni temu sformułowała żądania pod adresem USA i NATO. - Te, które dotyczą NATO, mówią, że Rosja żąda, aby Sojusz Północnoatlantycki wycofał wszelkie instalacje natowskie, żeby zostawił tylko to, co było na rok 1997. Nazywam to żądaniem nie do spełnienia, ponieważ to jest czas, w którym do NATO została przyjęta większość państw, które wcześniej były pod wpływami Związku Radzieckiego, w tym także Polska - wyjaśnił. W ocenie generała "prawdziwa odpowiedź Putina nastąpi wraz z oficjalną odpowiedzią na stanowisko USA". - Wszyscy czekają i się obawiają, co to może być. Na dzień dzisiejszy, poza bardzo silnym oddziaływaniem propagandowym i zwiększaniem przygotowania sił wojskowych Rosji, nic innego nie ma - wskazał. Pacek odniósł się również do innej wypowiedzi Putina. - Wyobraźmy sobie, że Ukraina wchodzi do NATO i zaczyna operację wojskową na Krymie, tymczasem Rosja uważa Krym za własne terytorium. Czy w tej sytuacji Rosja ma walczyć z NATO? - pytał prezydent Rosji na konferencji prasowej w Moskwie. - Po pierwsze Rosja nie ma prawa twierdzić, że Krym stanowi integralną część Federacji Rosyjskiej. To jest argument demagogiczny. W ten sam sposób możemy mówić o Białorusi. Jeżeli na Białorusi pojawiają się rakiety, jeśli trwają tam ćwiczenia z bardzo groźnymi rodzajami broni, które mogą być niebezpieczne dla państw NATO, to co - my mamy to samo powiedziec? Proszę od jutra wycofać się z Białorusi całkowicie? - mówił Pacek.
Natalia Durman

N. Durman

Opcje
Ukraińcy gotowi na atak Rosji. Napięta sytuacja na terenach przygranicznych
2:00

Ukraińcy gotowi na atak Rosji. Napięta sytuacja na terenach przygranicznych

Ukraińcy deklarują gotowość na ewentualny atak ze strony Rosji. Siły wojskowe na terenach przygranicznych zostały wzmocnione. Ukraińska Państwowa Straż Graniczna również została wyposażona w dodatkowy sprzęt do monitorowania granicy, w ściśle strzeżony obszar skierowano również kolejne oddziały. Mieszkańcy okolic Charkowa na wschodzie Ukrainy są również mentalnie przygotowani na nadejście najgorszego. Wiktor Pichugin mieszkający w Charkowie powiedział w wywiadzie dla brytyjskiej telewizji Sky News, że ''jest przerażony i czuje, że Ukraina jest na krawędzi czegoś strasznego''. Inna mieszkanka Charkowa, Julia Napolska stwierdziła, że ''jeśli ktoś spróbuje znowu odebrać im wolność, to będą walczyli''. Rosja zgromadziła w ostatnich tygodniach ponad 100 tys. żołnierzy oraz setki czołgów i jednostek artylerii. Utrzymują w niepewności Ukrainę oraz jej zachodnich sojuszników. Napięcie pomiędzy Ukrainą a Rosją stale rośnie. Obydwa kraje deklarują, że nie zależy im na konflikcie zbrojnym. Zachowanie Kremla jednak wskazuje na coś zupełnie innego. W ostatnim czasie Rosja zorganizowała także duże manewry wojskowe blisko granicy z Ukrainą, co z pewnością nie służy stabilności w relacjach między obydwoma sąsiadami. Stany Zjednoczone oraz Unia Europejska zaapelowały do Władimira Putina, o zaniechanie dalszych działań prowokacyjnych i militarnych. Padły z ich strony nawet groźby o sankcjach, które miałaby otrzymać Rosja w razie ataku na Ukrainę. Kreml odpowiedział zgromadzeniem dodatkowych sił przy granicy z Ukrainą, ogłoszeniem, że ich wojska mogą wrócić na Karaiby, a także stwierdzeniem, że próba odzyskania przez Ukrainę kontroli nad obszarami na wschodzie, kontrolowanymi przez wspieranych przez Rosję separatystów, będzie miała ''poważne konsekwencje dla ukraińskiej państwowości''.
Opcje
Wiceminister uderza w USA. Zaskakująca reakcja europosła PiS
2
3:43

Wiceminister uderza w USA. Zaskakująca reakcja europosła PiS

We wtorek odbyło się wirtualne spotkanie prezydentów Joe Bidena i Władimira Putina dotyczące napięcia na granicy z Ukrainą. W oświadczeniu opublikowanym przez Biały Dom czytamy, że Stany Zjednoczone skonsultowały swoje stanowisko z przywódcami Niemiec, Francji, Włoch i Wielkiej Brytanii - "kluczowymi sojusznikami w Europie". - Pomijanie Ukrainy, a także innych państw Europy Środkowo-Wschodniej w rozmowach USA-Rosja oceniamy negatywnie. To po prostu błąd. Decyzje dotyczące bezpieczeństwa całego regionu powinny być podejmowane w szerszym gronie - stwierdził w rozmowie z WP wiceszef MSZ Paweł Jabłoński. Czy Biden pominął Polskę? - Nie pominął. Kilka dni temu odbyła się rozmowa Blinken-Rau. Blinken był w Europie, był na spotkaniu szefów MSZ NATO, OBWE - wszędzie tam polski głos był wypowiedziany, słyszany. Nie bardzo rozumiem takie uwagi, zastrzeżenia. Jesteśmy w Sojuszu, jesteśmy konsultowani tak jak wiele innych państw - komentował tymczasem w programie "Tłit" Wirtualnej Polski były szef MSZ, europoseł PiS Witold Waszczykowski. - Być może ministrowi chodziło o bezpośrednią rozmowę prezydentów Biden-Duda. Ale my nie jesteśmy w tak tragicznej, beznadziejnej sytuacji jak wiele innych państw na wschodniej flance, szczególnie państwa bałtyckie. Nie koncentrujmy się na tym, bo to nie jest dzisiaj istotnym problemem. Dziś istotnym problemem jest agresywna polityka Putina i Łukaszenki, który rozgrywa jego scenariusz - jak się wspólnie temu przeciwstawić, a nie jak wygląda kuchnia, kulisy naszej części świata - dodał Waszczykowski.
Natalia Durman

N. Durman

Opcje
Łukaszenka grozi Polsce rozmieszczeniem rosyjskiej broni jądrowej. "Jesteśmy na to gotowi"
0:47

Łukaszenka grozi Polsce rozmieszczeniem rosyjskiej broni jądrowej. "Jesteśmy na to gotowi"

Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka udzielił we wtorek wywiadu rosyjskiej państwowej agencji informacyjnej "RIA Nowosti". Autorytarny przywódca Białorusi poinformował, że zwróciłby się do prezydenta Rosji Władimira Putina o rozmieszczenie broni jądrowej na Białorusi, blisko granicy z Polską, jeśli USA i NATO zdecydują się na analogiczny krok w Polsce. - Jeśli USA rozmieszczą rakiety jądrowe w Polsce, to zaproponuję Putinowi rozlokowanie broni jądrowej na Białorusi – powiedział Łukaszenka. Prowadzący dopytywał o jakie pociski nuklearne chodzi. - Pomyślimy jakie. Na pewno takie, które byłyby najbardziej skuteczne. Nieprzypadkowo mówię, że na Białorusi jesteśmy już na to gotowi – stwierdził Łukaszenka. W trakcie wywiadu poruszono także wątek rosyjskiej aneksji Krymu. Łukaszenka pierwszy raz tak otwarcie przyznał, że w sensie prawnym Krym jest terytorium rosyjskim. Do tej pory Białoruś oficjalnie nie uznawała aneksji Krymu przez Rosję w 2014 r. - Krym jest de facto Rosji, mówiłem to od początku. Po referendum Krym stał się rosyjski również de iure. Mam wszelkie prawo do odwiedzenia Krymu, niezależnie od tego, pod czyją jest ochroną, pod czyim rządem lub do kogo należy. Krym jest również mój. Pierwszy raz pojechałem nad morze właśnie na Krym, kiedy moje starsze dzieci były jeszcze małe – wspominał przywódca Białorusi. - Powiedziałam prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi, że pojedziemy na Krym, gdy zostanę zaproszony. Postawiłem mu jednak drugi warunek, że wylądujemy samolotem w Sewastopolu. Status Krymu nie jest tajemnicą ani dla mnie, ani dla Putina – dodał Łukaszenka.
Opcje