władimir putin (strona 5 z 15)

Władimir Putin o Polsce. Generał reaguje
WIDEO

Władimir Putin o Polsce. Generał reaguje

Prezydent Rosji Władimir Putin stwierdził, że rozszerzenie NATO na wschód, m.in. o Polskę, było "oszustwem" wobec Moskwy. Jego wypowiedź komentował w programie "Newsroom" WP gen. prof. Bogusław Pacek, dyrektor Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego. - To nie jest nowa informacja. To jest wciąż ten sam język, te same żądania. Żądania, o których - jestem absolutnie o tym przekonany - Putin od początku wiedział, że nie będą spełnione, bo nie mogą być spełnione - podkreślił. Generał przypomniał, że Rosja już wiele tygodni temu sformułowała żądania pod adresem USA i NATO. - Te, które dotyczą NATO, mówią, że Rosja żąda, aby Sojusz Północnoatlantycki wycofał wszelkie instalacje natowskie, żeby zostawił tylko to, co było na rok 1997. Nazywam to żądaniem nie do spełnienia, ponieważ to jest czas, w którym do NATO została przyjęta większość państw, które wcześniej były pod wpływami Związku Radzieckiego, w tym także Polska - wyjaśnił. W ocenie generała "prawdziwa odpowiedź Putina nastąpi wraz z oficjalną odpowiedzią na stanowisko USA". - Wszyscy czekają i się obawiają, co to może być. Na dzień dzisiejszy, poza bardzo silnym oddziaływaniem propagandowym i zwiększaniem przygotowania sił wojskowych Rosji, nic innego nie ma - wskazał. Pacek odniósł się również do innej wypowiedzi Putina. - Wyobraźmy sobie, że Ukraina wchodzi do NATO i zaczyna operację wojskową na Krymie, tymczasem Rosja uważa Krym za własne terytorium. Czy w tej sytuacji Rosja ma walczyć z NATO? - pytał prezydent Rosji na konferencji prasowej w Moskwie. - Po pierwsze Rosja nie ma prawa twierdzić, że Krym stanowi integralną część Federacji Rosyjskiej. To jest argument demagogiczny. W ten sam sposób możemy mówić o Białorusi. Jeżeli na Białorusi pojawiają się rakiety, jeśli trwają tam ćwiczenia z bardzo groźnymi rodzajami broni, które mogą być niebezpieczne dla państw NATO, to co - my mamy to samo powiedziec? Proszę od jutra wycofać się z Białorusi całkowicie? - mówił Pacek.
Natalia Durman Natalia Durman
Ukraińcy gotowi na atak Rosji. Napięta sytuacja na terenach przygranicznych
WIDEO

Ukraińcy gotowi na atak Rosji. Napięta sytuacja na terenach przygranicznych

Ukraińcy deklarują gotowość na ewentualny atak ze strony Rosji. Siły wojskowe na terenach przygranicznych zostały wzmocnione. Ukraińska Państwowa Straż Graniczna również została wyposażona w dodatkowy sprzęt do monitorowania granicy, w ściśle strzeżony obszar skierowano również kolejne oddziały. Mieszkańcy okolic Charkowa na wschodzie Ukrainy są również mentalnie przygotowani na nadejście najgorszego. Wiktor Pichugin mieszkający w Charkowie powiedział w wywiadzie dla brytyjskiej telewizji Sky News, że ''jest przerażony i czuje, że Ukraina jest na krawędzi czegoś strasznego''. Inna mieszkanka Charkowa, Julia Napolska stwierdziła, że ''jeśli ktoś spróbuje znowu odebrać im wolność, to będą walczyli''. Rosja zgromadziła w ostatnich tygodniach ponad 100 tys. żołnierzy oraz setki czołgów i jednostek artylerii. Utrzymują w niepewności Ukrainę oraz jej zachodnich sojuszników. Napięcie pomiędzy Ukrainą a Rosją stale rośnie. Obydwa kraje deklarują, że nie zależy im na konflikcie zbrojnym. Zachowanie Kremla jednak wskazuje na coś zupełnie innego. W ostatnim czasie Rosja zorganizowała także duże manewry wojskowe blisko granicy z Ukrainą, co z pewnością nie służy stabilności w relacjach między obydwoma sąsiadami. Stany Zjednoczone oraz Unia Europejska zaapelowały do Władimira Putina, o zaniechanie dalszych działań prowokacyjnych i militarnych. Padły z ich strony nawet groźby o sankcjach, które miałaby otrzymać Rosja w razie ataku na Ukrainę. Kreml odpowiedział zgromadzeniem dodatkowych sił przy granicy z Ukrainą, ogłoszeniem, że ich wojska mogą wrócić na Karaiby, a także stwierdzeniem, że próba odzyskania przez Ukrainę kontroli nad obszarami na wschodzie, kontrolowanymi przez wspieranych przez Rosję separatystów, będzie miała ''poważne konsekwencje dla ukraińskiej państwowości''.
Wiceminister uderza w USA. Zaskakująca reakcja europosła PiS
WIDEO

Wiceminister uderza w USA. Zaskakująca reakcja europosła PiS

We wtorek odbyło się wirtualne spotkanie prezydentów Joe Bidena i Władimira Putina dotyczące napięcia na granicy z Ukrainą. W oświadczeniu opublikowanym przez Biały Dom czytamy, że Stany Zjednoczone skonsultowały swoje stanowisko z przywódcami Niemiec, Francji, Włoch i Wielkiej Brytanii - "kluczowymi sojusznikami w Europie". - Pomijanie Ukrainy, a także innych państw Europy Środkowo-Wschodniej w rozmowach USA-Rosja oceniamy negatywnie. To po prostu błąd. Decyzje dotyczące bezpieczeństwa całego regionu powinny być podejmowane w szerszym gronie - stwierdził w rozmowie z WP wiceszef MSZ Paweł Jabłoński. Czy Biden pominął Polskę? - Nie pominął. Kilka dni temu odbyła się rozmowa Blinken-Rau. Blinken był w Europie, był na spotkaniu szefów MSZ NATO, OBWE - wszędzie tam polski głos był wypowiedziany, słyszany. Nie bardzo rozumiem takie uwagi, zastrzeżenia. Jesteśmy w Sojuszu, jesteśmy konsultowani tak jak wiele innych państw - komentował tymczasem w programie "Tłit" Wirtualnej Polski były szef MSZ, europoseł PiS Witold Waszczykowski. - Być może ministrowi chodziło o bezpośrednią rozmowę prezydentów Biden-Duda. Ale my nie jesteśmy w tak tragicznej, beznadziejnej sytuacji jak wiele innych państw na wschodniej flance, szczególnie państwa bałtyckie. Nie koncentrujmy się na tym, bo to nie jest dzisiaj istotnym problemem. Dziś istotnym problemem jest agresywna polityka Putina i Łukaszenki, który rozgrywa jego scenariusz - jak się wspólnie temu przeciwstawić, a nie jak wygląda kuchnia, kulisy naszej części świata - dodał Waszczykowski.
Natalia Durman Natalia Durman
Łukaszenka grozi Polsce rozmieszczeniem rosyjskiej broni jądrowej. "Jesteśmy na to gotowi"
WIDEO

Łukaszenka grozi Polsce rozmieszczeniem rosyjskiej broni jądrowej. "Jesteśmy na to gotowi"

Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka udzielił we wtorek wywiadu rosyjskiej państwowej agencji informacyjnej "RIA Nowosti". Autorytarny przywódca Białorusi poinformował, że zwróciłby się do prezydenta Rosji Władimira Putina o rozmieszczenie broni jądrowej na Białorusi, blisko granicy z Polską, jeśli USA i NATO zdecydują się na analogiczny krok w Polsce. - Jeśli USA rozmieszczą rakiety jądrowe w Polsce, to zaproponuję Putinowi rozlokowanie broni jądrowej na Białorusi – powiedział Łukaszenka. Prowadzący dopytywał o jakie pociski nuklearne chodzi. - Pomyślimy jakie. Na pewno takie, które byłyby najbardziej skuteczne. Nieprzypadkowo mówię, że na Białorusi jesteśmy już na to gotowi – stwierdził Łukaszenka. W trakcie wywiadu poruszono także wątek rosyjskiej aneksji Krymu. Łukaszenka pierwszy raz tak otwarcie przyznał, że w sensie prawnym Krym jest terytorium rosyjskim. Do tej pory Białoruś oficjalnie nie uznawała aneksji Krymu przez Rosję w 2014 r. - Krym jest de facto Rosji, mówiłem to od początku. Po referendum Krym stał się rosyjski również de iure. Mam wszelkie prawo do odwiedzenia Krymu, niezależnie od tego, pod czyją jest ochroną, pod czyim rządem lub do kogo należy. Krym jest również mój. Pierwszy raz pojechałem nad morze właśnie na Krym, kiedy moje starsze dzieci były jeszcze małe – wspominał przywódca Białorusi. - Powiedziałam prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi, że pojedziemy na Krym, gdy zostanę zaproszony. Postawiłem mu jednak drugi warunek, że wylądujemy samolotem w Sewastopolu. Status Krymu nie jest tajemnicą ani dla mnie, ani dla Putina – dodał Łukaszenka.
Szpiedzy z Rosji udają dyplomatów. "Polska odgrywa bardzo ważną rolę"
WIDEO

Szpiedzy z Rosji udają dyplomatów. "Polska odgrywa bardzo ważną rolę"

- Nawet niemal połowa personelu rosyjskich placówek dyplomatycznych to szpiedzy - ocenił Wiktor Suworow, mieszkający w Wielkiej Brytanii rosyjski pisarz, były oficer sowieckiego wywiadu wojskowego. Czy to prawda? Z takim pytaniem Patrycjusz Wyżga, prowadzący program "Newsroom" WP, zwrócił się do Vincenta Severskiego, byłego pułkownika Agencji Wywiadu i pisarza. - Myślę, że nie docenia Rosjan. Ja bym wyszedł z założenia, że cała ambasada rosyjska działa w niektórych krajach na rzecz wywiadu - odparł z uśmiechem gość "Newsroomu". - A poważnie, myślę, że w różnych krajach różnie to wygląda, w zależności od tego, jakie Rosja ma interesy. Ale z całą pewnością duża część personelu dyplomatycznego rosyjskich ambasad to są kadrowi oficerowie wywiadu - dodał. - Szpiegiem się jest, a tylko udaje się dyplomatę. Oczywiście, wypełniają pewne czynności przypisane do stanowiska, które pełnią w ambasadzie, natomiast ich podstawowym zajęciem jest szpiegowanie - tłumaczył. - Obsada kadrowa szpiegów w ambasadach jest dostosowana do znaczenia kraju, jaki ma on w polityce rosyjskiej - stwierdził były funkcjonariusz Agencji Wywiadu. Pytany, ilu z rosyjskich dyplomatów w warszawskiej ambasadzie Rosji to szpiedzy, odparł: "Myślę, że Polska odgrywa dzisiaj bardzo ważną rolę w polityce Rosji w stosunku do Unii Europejskiej, w związku z tym typuję na bardzo wysoki odsetek szpiegów pod przykryciem dyplomatycznym w Warszawie". - Dokładną liczbę na pewno zna nasz kontrwywiad - dodał Vincent Severski.
Violetta Baran Violetta Baran