wielka brytania (strona 2 z 18)

Bekon, który jest zdrowy. Przełomowe badania naukowców z Wielkiej Brytanii
WIDEO

Bekon, który jest zdrowy. Przełomowe badania naukowców z Wielkiej Brytanii

Brytyjscy naukowcy z Uniwersytetu w Reading w Anglii stworzyli znacznie zdrowszą wersję produktów z przetworzonego mięsa, dzięki użyciu ekstraktu z rośliny – rdestowca japońskiego. Dzięki temu produkty mięsne, np. szynka, bekon, kiełbasy, będą zawierały bardzo ograniczoną ilość związków chemicznych, które odpowiadają za powstawanie m.in. komórek nowotworowych. Sekret tkwi w organicznym związku chemicznym, który posiada rdestowiec. Nazywa się resweratrol i w badaniach naukowców, skutecznie zastąpił azotyny, które są konserwantami używanymi w mięsie. To właśnie nadmiar tych konserwantów sprawia, że w mięsie powstają rakotwórcze związki – nitrozoaminy. To one odpowiadają np. za zachorowania na raka jelit. Naukowcy w swoich badaniach dodali do mięsa ekstrakt z rdestowca japońskiego, co sprawiło, że znacznie zredukowana została ilość wytwarzanych azotynów. W sumie 63 zdrowych uczestników badania spożywało 300 g mięsa dziennie przez dwa tygodnie w następującej kolejności - zwykłe przetworzone mięso oraz produkty z mięsa z dodatkiem resweratrolu. Pod koniec okresu badawczego, naukowcy szukali wyraźnych oznak obecności azotynów w ślinie, kale i moczu uczestników. Naukowcy odkryli, że azotyny w próbkach uczestników były znacznie niższe zarówno w przypadku gotowanych, jak i peklowanych na sucho mięs, które zawierały ekstrakt z rdestowca japońskiego. Resweratrol występuje w wielu produktach spożywczych, takich jak czerwone wino, owoce czy orzechy, jednak badacze zdecydowali się na rdestowiec japoński jako źródło tego związku, ponieważ nie zmienił on konsystencji i smaku produktu mięsnego. Nie stanowił też potencjalnego alergenu. Badania są prowadzone w ramach projektu PHYTOME, który uzyskał wsparcie Unii Europejskiej. Wyniki mogą stanowić prawdziwy przełom w wytwarzaniu produktów np. z wieprzowiny lub wołowiny, które staną się znacznie zdrowsze.
Starożytne kule. Tajemnicze znalezisko w grobowcu w Wielkiej Brytanii
WIDEO

Starożytne kule. Tajemnicze znalezisko w grobowcu w Wielkiej Brytanii

Dwie wypolerowane kamienne kule sprzed około 5500 lat znaleziono w starożytnym grobowcu na wyspie Sanday, na północych wodach Szkocji. Według Live Science są one wielkości piłek do baseballu, a podobne artefakty już wcześniej były widziane na stanowiskach neolitycznych. głównie w Szkocji i na Orkadach, ale także w Anglii, Irlandii i Norwegii. Pierwsi badacze sugerowali, że kule były używane jako broń, dlatego czasami nazywano je „głowami maczugi”. Część z przedmiotów było rzeźbionych, przez co niektórzy naukowcy skłaniali się ku teorii, że wokół żłobień wiązano linę, aby nimi rzucać. Dziś większość archeologów sądzi, że kamienne kule zostały wykonane głównie do celów artystycznych. Badaczka Vicki Cummings z University of Central Lancashire w Anglii uważa, że przedmioty mogły pełnić ważną funkcję w społeczeństwie. Ekspertka podejrzewa, że kule być wykorzystywane do oznaczenia statusu danej osoby w ich społeczności lub upamiętnienia ważnej fazy życia. Cumming podejrzewa, że tajemnicze obiekty są znacznie starsze od tych znajdowanych wcześniej. Archeolog przekazała, że rzeźbienie kul pojawiało się później, w okresie neolitu, podczas gdy ich polerowanie było na ogół wcześniejszą praktyką. Badaczka dodała również, że to jeden z nielicznych przypadków, w których kamienne kule zostały znalezione w ich prawdziwym kontekście archeologicznym, co może rzucić światło na przeznaczenie tajemniczych obiektów. Każda z kul została znaleziona w narożnikach grobowca, natomiast inne przedmioty – zwłaszcza kawałki ceramiki – odnaleziono wzdłuż ścian. Wewnątrz grobowca archeolodzy znaleźli również pozostałości po skremowanych ludzkich kościach, a także kilka noży "łuskowych”, które zostały wykonane przez rozbijanie kamyków plażowych o ostrych krawędziach. Narzędzia mogły służyć do oddzielania ciała od kości zmarłych. Wykopaliska w Sanday były prowadzone przez zespół University of Central Lancashire, pod kierownictwem Cumming, oraz archeologów z National Museums Scotland, który prowadził Hugo Anderson-Whymark.
Inclisiran na podwyższony cholesterol. Innowacyjny lek zatwierdzony w Wielkiej Brytanii
WIDEO

Inclisiran na podwyższony cholesterol. Innowacyjny lek zatwierdzony w Wielkiej Brytanii

Brytyjski Narodowy Instytut Zdrowia dopuścił do stosowania w podstawowej opiece zdrowotnej innowacyjnego leku firmy Novartis, o nazwie Inclisiran, który ma pomóc pacjentom z podwyższonym poziomem cholesterolu. W ciągu 3 lat ok. 300 tys. chorych ma otrzymać dwa razy w roku środek w postaci zastrzyku. Chodzi konkretnie o pacjentów z chorobą genetyczną, która wywołuje wysoki poziom cholesterolu u osób, które przeszły zawał serca lub udar mózgu oraz tych, u których leczenie podwyższonego cholesterolu statynami nie przyniosło rezultatów. Z zastosowaniem tego środka medycznego wiąże się ogromne nadzieje, gdyż wykorzystuje on technikę ‘’wyciszania genów’’, która była dotąd używana tylko w przypadku rzadkich chorób genetycznych. Metoda ta polega na skupieniu się na przyczynach choroby, a nie łagodzeniu jej objawów. W przypadku leczenia podwyższonego cholesterolu tą techniką chodzi o dotarcie do konkretnego, uszkodzonego genu i uniemożliwienie mu wytwarzania białka PCSK9, które produkuje. Bierze ono udział w regulacji poziomu cholesterolu w naszym organizmie. Niestety występuje w nadmiarze u osób z wysokim poziomem cholesterolu LDL (tzw. złego cholesterolu). Zapobieganie produkcji tego białka pomoże obniżyć poziom cholesterolu. - Posiadanie szybszego i szerszego dostępu do leku takiego jak Inclisiran, który oferuje kombinację wygodnego schematu dawkowania, jedynie dwa razy w roku, a także możliwość stosowania w podstawowej opiece zdrowotnej, jest kamieniem milowym w opiece nad pacjentem – stwierdził prof. Kausik Ray z uniwersytetu Imperial College London. Naukowcy już pracują nad możliwością wykorzystania techniki ''wyciszenia genów'' w leczeniu innych chorób, np. choroby Alzheimera i nowotworów. Sukces tej metody w przypadku leczenia podwyższonego cholesterolu z pewnością przybliży do osiągnięcia celu.
Dwie dawki Pfizera i AstraZeneca skuteczne na Deltę. Najnowsze ustalenia brytyjskich naukowców
WIDEO

Dwie dawki Pfizera i AstraZeneca skuteczne na Deltę. Najnowsze ustalenia brytyjskich naukowców

Brytyjscy naukowcy z Public Health England – agencji rządowej zajmującej się zdrowiem publicznym - opublikowali w środę, 21 lipca, raport ze swoich badań nad skutecznością szczepionek Pfizera i AstraZeneca na wariant Delta COVID-19. Z ich ustaleń wynika, że przyjęcie dwóch dawek szczepionki daje niemal taką samą skuteczność w ochronie przed wariantem Delta, jak wcześniej w przypadku wariantu Alfa. Z raportu opublikowanego w czasopiśmie naukowym "New England Journal of Medicine" można się dowiedzieć, że przyjęcie dwóch dawek szczepionki Pfizera, daje skuteczną ochronę przed objawami infekcji Deltą na poziomie 88 procent. Wcześniej ustalono, że ta skuteczność na wariant Alfa wynosiła 93,7 proc. Preparat AstraZeneca z kolei według analiz naukowców, daje skuteczność na wariant Delta na poziomie 67 procent. Dla porównania, na wariant Alfa koronawirusa ta sama szczepionka dawała ochronę w granicach 74,5 procent. Przyjęcie tylko jednej z dwóch dawek tych szczepionek nie dawało satysfakcjonujących rezultatów. Ochrona przed wirusem Delta była widoczna w przypadku Pfizera na poziomie 36 proc., natomiast u AstraZeneca zaledwie na 30 procent. Brytyjscy naukowcy w podsumowaniu swoich badań wskazali, że istnieje potrzeba przyjęcia jak najszybciej dwóch dawek szczepionek Pfizera lub AstraZeneca, aby móc mieć realne zabezpieczenie przed wariantem Delta COVID-19.
Sensacyjne znalezisko w polu. Naukowcy podekscytowani skałą sprzed 4,6 mld lat
WIDEO

Sensacyjne znalezisko w polu. Naukowcy podekscytowani skałą sprzed 4,6 mld lat

W marcu na polu w Gloucestershire w Wielkiej Brytanii znaleziono niewielki fragment skały, który okazał się meteorytem sprzed 4,6 miliarda lat. Ta mała część ciała niebieskiego, której nadano nazwę Winchcombe na cześć pobliskiego miasteczka, według najnowszych analiz może mieć większe znaczenie dla świata nauki, niż przypuszczano. Naukowcy z Loughborough University wraz z organizacją ERRARO (The East Anglian Astrophysical Research Organisation), prowadzą obecnie badania w celu określenia dokładnego składu znaleziska. Chcą dowiedzieć się więcej o jego pochodzeniu. Wygląda na to, że Winchombe jest obiektem sprzed powstania planet - liczy 4,6 miliarda lat, czyli mniej więcej tyle samo, ile Układ Słoneczny. Utworzył się z tych samych gazów i pyłów co planety i Słońce. Wyjątkowość tego znaleziska podkreśla fakt, że jest to chondryt węglowy, czyli meteoryt składający się z węgla i krzemu. Ma bardzo kruchą budowę, przez co przeważnie rozpadają się w trakcie przelotu przez ziemską atmosferę. Dodatkowo obiekt, przemierzył ponad 177 mln km i nigdy nie przeszedł gwałtownych zderzeń. Badacze uważają, że to niezwykłe znalezisko może dużo powiedzieć na temat początków życia. Chondryty węglowe zawierają bowiem związki, takie jak aminokwasy. Ze względu na to, że znajdują się one we wszystkich żywych organizmach, naukowcy z Londynu wierzą, że ich identyfikacja w starożytnej skale z kosmosu będzie przełomowym odkryciem na temat narodzin życia na Ziemi. Badacze analizują skład meteorytu z Gloucestershire przy pomocy m.in. rentgenografii strukturalnej i spektroskopii. Słynna już skała pochodzi spoza orbity Marsa i znajdowała się w pasie kosmicznym między Czerwoną Planetą a Jowiszem. Musiała zostać wyrzucona przez oddziaływania grawitacyjne lub zderzenia między asteroidami. Na teren Wielkiej Brytanii spadł w lutym. Był to pierwszy upadek meteorytu od 30 lat na terenach Królestwa. Odnalazł go chemik Derek Robson z Wydziału Chemii Loughborough University. - To naukowa baśń. Jednego dnia twój przyjaciel znajduje meteoryt, a drugiego daje ci do analizy pozaziemski materiał. Istnieje ogromna szansa, by dowiedzieć się więcej o sobie i Układzie Słonecznym – skomentowała chemiczka, Sandie Dann, która należy do zespołu badającego Winchcombe.
Tysiące ludzi i dziesiątki okrętów na dnie. Niezwykłe zdjęcia bitwy jutlandzkiej
WIDEO

Tysiące ludzi i dziesiątki okrętów na dnie. Niezwykłe zdjęcia bitwy jutlandzkiej

Dokładnie 31 maja 1916 roku miała miejsce bitwa jutlandzka – największa bitwa morska I wojny światowej i jedna z największych bitew morskich w historii. Floty Niemiec oraz Wielkiej Brytanii spotkały się na Morzu Północnym. W działania wojenne zaangażowane zostało ponad 250 okrętów różnego rodzaju oraz ponad 105 tysięcy marynarzy. Cesarstwo niemieckie wysłało 99 okrętów. Wśród nich było kilkadziesiąt krążowników, niszczycieli,16 drednotów, 6 przeddrednotów oraz 5 krążowników liniowych. Brytyjczycy na spotkanie wysłali z kolei wszystkie siły Grand Fleet. Stanowiły one 151 okrętów, w tym 28 drednotów i 9 krążowników liniowych. Walka rozpoczęła się o 14:29. Wymiana ognia trwała wiele godzin. Niemcy po bitwie zakończonej na drugi dzień, ponieśli mniejsze straty niż Brytyjczycy: 2 pancerniki, 9 mniejszych okrętów i 2,5 tys. zabitych. Brytyjczycy stracili 2 pancerniki, 11 mniejszych okrętów i 6 tys. zabitych. Spór o to, kto wówczas wygrał bitwę, toczy się nieprzerwanie do dzisiaj. Zarówno Niemcy jak i Wielka Brytania krótko po walce ogłosiły się zwycięzcami. Historycy uważają, że w bitwie taktyczny sukces odnieśli Niemcy. Nie dali się zniszczyć liczniejszym siłom Brytyjczyków i zadali im większe straty. Politycznie jednak była to porażka Niemców. Ich flota budowana za ogromne pieniądze, która miała być potęgą światową, okazała się bezużyteczna. Niemcy po podpisaniu traktatu wersalskiego, który był dla nich hańbą, byli tak rozczarowani, że postanowili zniszczyć pozostałe, największe okręty swojej floty. Rozpoczęli tworzenie jej na nowo i podczas II wojny światowej ich okręty były już bardzo mocne. Bitwa jutlandzka była największym testem dla marynarki wojennej mocarstw i dała niewątpliwie impuls do kolejnych zmian w budowaniu okrętów.
Zmarł książę Filip. Mąż królowej Elżbiety II miał 99 lat
WIDEO

Zmarł książę Filip. Mąż królowej Elżbiety II miał 99 lat

Agencja Associated Press udostępniła archiwalne nagrania w związku ze śmiercią księcia Filipa. Mąż królowej Elżbiety II zmarł w piątek (09.04) w Windsorze pod Londynem. Urodził się w 1921 roku na wyspie Korfu w greckiej i duńskiej rodzinie królewskiej. W wieku 18 lat wstąpił do Royal Navy. Już od 1939 roku korespondował ze swoją przyszłą żoną Elżbietą, którą poznał kilka lat wcześniej. W czerwcu 1942 został przydzielony do służby na niszczycielu typu V/W – HMS "Wallace", który brał udział w zadaniach eskortowych konwojów na wschodnim wybrzeżu Wielkiej Brytanii, a także w operacji "Husky". Pięć lat później po uzyskaniu obywatelstwa brytyjskiego, porzucił rodowe miano Schleswig-Holstein-Sonderburg-Glücksburg, przyjął nazwisko matki Battenberg w zanglicyzowanej formie Mountbatten, a także zrzekł się wszelkich tytułów grecko-duńskich. Zmienił także religię z prawosławia na anglikanizm i tym samym spełnił wszystkie wymogi, by móc ożenić się z Elżbietą. 20 listopada 1947 roku odbył się ich ślub, a Filip został mianowany księciem Edynburga. Był patronem ponad 800 organizacji, w większości zajmujących się środowiskiem, przemysłem, sportem i edukacją. W 2011 r. na swoje 90. urodziny otrzymał od swojej małżonki tytuł Lorda Wielkiego Admirała Marynarki. Był najdłużej żyjącym męskim członkiem brytyjskiej rodziny królewskiej.