Rośliny nie dla wszystkich. Sprawdź, których gatunków lepiej unikać i dlaczego
Nie wszystkie domowe rośliny są bezpieczne. Duża część z nich jest trująca m.in. dla psów i kotów. Może być też niebezpieczna dla małych dzieci. Pamiętajmy, by zwrócić na to uwagę przy zakupie. Jedną z silnie trujących roślin jest difenbachia o atrakcyjnych liściach, pochodząca z tropikalnej części Ameryki Płd. - Alternatywą dla niej może być calathea, gatunek bezpieczny dla domowników i zwierząt, również pochodzący z tropikalnych obszarów Ameryki Płd. - tłumaczy Rafał Mgłosiek, współwłaściciel warszawskiego "Domu Roślin". Jakich roślin powinniśmy jeszcze unikać? Według ekspertów, w przypadku dużego nasłonecznienia zamiokulkasa, sansewierii czy popularnej monstery. One będą idealne do miejsc o mniejszej ilości bezpośredniego światła. Do mieszkań o dużym nasłonecznieniu śmiało sięgajmy po kaktusy i sukulenty. Unikamy ich z kolei, jeśli w naszym mieszkaniu panuje duża wilgotność. - Jest też grupa roślin, których nie poleca się do sypialni, miejsca gdzie wypoczywamy. To przede wszystkim fikusy i difenbachie. Będą one pobierały nam więcej tlenu, niż produkowały, co może wpływać na jakość snu - tłumaczy Damian Kohyt, współwłaściciel "Domu Roślin". - Świetnym wyborem jeśli chodzi o sypialnię, oczyszczanie powietrza i produkcję tlenu będą skrzydłokwiaty, monstery czy draceny - wylicza ekspert.