ewakuacja

Dramatyczna relacja ewakuacji z Afganistanu. Kluzik-Rostkowska: ''Nie mieliśmy pewności, czy dzieci dotrwają do rana''
3:06

Dramatyczna relacja ewakuacji z Afganistanu. Kluzik-Rostkowska: ''Nie mieliśmy pewności, czy dzieci dotrwają do rana''

Poseł Platformy Obywatelskiej, Joanna Kluzik-Rostkowska, brała czynny udział w pomocy Polakom oraz Afgańczykom, współpracującym z rządem w Polsce, w ewakuacji z Afganistanu, po zdobyciu kraju przez Talibów. W programie Newsroom WP opowiedziała o dramatycznych okolicznościach, w których musiała działać. - Ewakuowaliśmy afgańskiego dyplomatę z żoną i czwórką dzieci. Na lotnisku zgubił nam się dyplomata. Później znaleźliśmy dyplomatę, ale zgubiła się żona z tymi dziećmi. Kłopot był taki, że jedno z dzieci zostało poturbowane, musiało trafić do szpitala. Drugie dziecko dostało gazem po oczach. Musieli pojechać do szpitala, ale poprosiliśmy, aby wrócili na lotnisko. Dziecko z kłopotami doszło do bramy Brytyjczyków 2 minuty po zamknięciu lotniska - wspominała poseł. Dalej przedstawiła dalsze losy tej rodziny, które na szczęście skończyły się dobrze. - Nie udało nam się przekonać Brytyjczyków, aby otworzyli to lotnisko dla tej kobiety i dla tych dzieci. Nie mieliśmy żadnej pewności, czy te dzieci dotrwają do rana. Szczęśliwie, tak się okazało - powiedziała poseł PO. Inną historią, którą zapamiętała z tamtego ciężkiego czasu, była próba ewakuacji afgańskiej kobiety w zaawansowanej ciąży, która na lotnisku zaczęła rodzić. Musiała zostać przewieziona do szpitala i tam urodziła. - Z takim dzieckiem trzydniowym postanowili jednak dojść do lotniska. Ja im mówiła, że to ich ryzyko. Miałam w głowie przeświadczenie, co oni tam robią. Teraz w rozmowach wyszło, że doszli, pojechali i są w Polsce - przekazał gość Newsroom WP. Ostatnia przytoczona historia dotyczyła ojca z synem. Byli oni na liście poseł Kluzik-Rostkowskiej do pomocy. - Oni mi się zgubili dwa razy. [...] W niedzielę się odnaleźli. [...] Ja do szefa operacji, aby ich szukał na lotnisku. Padła komórka i znowu ich nie ma. Minął dzień albo dwa, brat mi pisze, są, znaleźli się w Ugandzie. Okazało się, że Amerykanie poprosili Ugandyjczyków, aby zabrali im 2 tys. ludzi i te samoloty z Ugandy wylądowały i pytali ludzi, czy polecą z nimi. Zamiast w Warszawie, wylądowali w Ugandzie. Skończyło się dobrze - powiedziała na koniec Joanna Kluzik-Rostkowska.
Afgański krajobraz po wycofaniu się USA. Talibowie wiwatują
1:42

Afgański krajobraz po wycofaniu się USA. Talibowie wiwatują

Nocne salwy z karabinów i wystrzały pocisków – tak talibowie świętowali przejęcie kontroli nad międzynarodowym portem lotniczym w Kabulu. W nocy z poniedziałku na wtorek, dokładnie minutę przed północą, z pasu startowego oderwał się ostatni amerykański samolot. Amerykańscy żołnierze zakończyli tym samym ewakuację z Afganistanu - poinformował gen. Frank McKenzie, szef Centralnego Dowództwa USA. Talibowie we wtorek w nocy triumfalnie przejęli kontrolę nad ostatnim strategicznym punktem miasta. Bojownicy symbolicznie przeszli przez płytę lotniska i pozowali do zdjęć. To wszystko obserwowali pozostali na terenie lotniska Afgańczycy, którzy do ostatnich chwili liczyli na ewakuację. Część portu lotniczego w Kabulu przypomina pobojowisko. Są porzucone samochody i dziesiątki bagaży, porozrzucane ubrania. Talibowie w trakcie nocnej "rewizji" zwiedzili hangary w wojskowej części lotniska. Minęli m.in. siedem śmigłowców CH-46, których Amerykanie używali do ewakuacji, a które są niezdolne już do służby. 31 sierpnia dla żołnierzy USA skończyła się najdłuższa misja wojskowa – trwająca niemal 20 lat. W Kabulu wciąż pozostało ok. 100-250 amerykańskich dyplomatów. Wielu ma podwójne obywatelstwo lub afgańskie korzenie. Te osoby nie skorzystały z możliwości ewakuacji. Lotnisko w Kabulu przez ostatnie dwa tygodnie, od momentu przejęcia kontroli nad stolicą, było miejscem wstrząsających scen – chaosu i prób ucieczki tysięcy osób, które chciały opuścić kraj. W ciągu dwóch tygodni zorganizowano tu pośpieszny i ryzykowny transport lotniczy dla Afgańczyków, Amerykanów i obywateli innych państw, którzy w obawie przed represjami, chcieli uciec. W ciągu dwóch tygodni Amerykanie ewakuowali ponad 79 tys. cywilów, co jest największą taką operacją w historii. W zamachu zorganizowanym przez odłam ISIS w trakcie ewakuacji, zginęło ponad 180 Afgańczyków i 13 członków amerykańskich służb. "Afganistan stał się całkowicie wolny i niepodległy" – podsumowali na Twitterze swój triumf przedstawiciele talibów.