katastrofa (strona 2 z 9)

Prawdziwe źródło katastrofy w Czarnobylu.
2:16

Prawdziwe źródło katastrofy w Czarnobylu.

- Reaktor w Czarnobylu był budowany z m.in. z myślą o zastosowaniach wojskowych. Jego konstrukcja łamała przepisy i była utajniona – mówi inżynier jądrowy prof. dr inż. Andrzej Strupczewski w rozmowie z portalem "Nauka w Polsce". Zdaniem polskiego eksperta, była to jedna z przyczyn katastrofy. Reaktor w Czarnobylu, prócz energii elektrycznej dla mieszkańców Ukrainy, mógł produkować również pluton. Ten radioaktywny pierwiastek używany jest przy produkcji broni jądrowej. W związku z zastosowaniami wojskowymi reaktora, jego konstrukcja była nietypowa i ściśle tajna. W przeciwieństwie do zachodnich reaktorów, ten w Czarnobylu był niestabilny. W przypadku awarii układu chłodzenia moc reaktora zamiast spadać, samoczynnie rosła. Błędnie zaprojektowane zostały również pręty bezpieczeństwa, wykonane częściowo z grafitu. W krytycznym momencie, zamiast zmniejszyć moc reaktora i temperaturę, grafit jeszcze bardziej ją zwiększył. Prof. Strupczewski nie neguje winy operatorów elektrowni, podkreśla jednak, że te same błędy popełnione w reaktorze zbudowanym zgodnie z przepisami doprowadziłyby jedynie do wyłączenia go. Ekspert podkreśla, że wszystkie współczesne konstrukcje reaktorów są jawne, mogą więc zostać ocenione i poddane krytyce na długo przed budową. - Tej kontroli w przypadku Czarnobyla nie było – mówi Strupczewski.

"Concordski". Historia spektakularnej porażki

Wszyscy słyszeli o Concorde, czyli o ponaddźwiękowym samolocie pasażerskim produkcji francusko-brytyjskiej. Niewielu jednak wie, że rok przed nim powstała w ZSRR bardzo podobna maszyna. Nazywano ją "Concordski". Tu-144 został stworzony przez biuro konstrukcyjne Tupolewa i był łudząco podobny do zachodniego odpowiednika. Na paryskim Air Show w 1971 r., gdzie pokazano Tu-144, przykuł uwagę. Posądzano Rosjan, że "Concordski" jest plagiatem, że plany z Francji musieli wywieźć rosyjscy szpiedzy. Z drugiej strony to właśnie Rosjanom udało się wtedy dokonać m.in. pierwszego lądowania sondą na Marsie. Niestety szybko okazało się, że Tu-144 to spektakularna porażka. Dwa lata po premierze na Air Show, "Concordski" pojawił się we Francji drugi raz. Doszło wtedy do katastrofy. Maszyna rozleciała się w powietrzu. Zginęło 6 osób na pokładzie i 8 na ziemi. Później pojawiła się nawet teoria spiskowa, jakoby T-144 rozbił się, bo próbował uniknąć zderzenia z myśliwcem Mirage. 9 lat po pierwszym oblocie Tu-144 jednak rozpoczął loty pasażerskie. Wtedy szybko okazało się, że maszyny często się psują, a zużycie paliwa powoduje, że loty są bardzo drogie. Pasażerowie chcąc się porozumieć musieli pisać do siebie na kartkach, bo hałas wewnątrz był tak duży. W 1978 r. samolot zapalił się pod Moskwą. Maszyna lądowała awaryjnie. Zginęło dwóch inżynierów lotnictwa. Ta druga katastrofa, podczas lotu doświadczalnego, była gwoździem do trumny idei ponaddźwiękowego Tu. I nawet nie chodzi tu o zakaz przeprowadzania lotów pasażerskich, a o brak zainteresowania władz. Koniec Tu-144 nastąpił ostatecznie w 1984 r. Powstało 16 maszyn. Ostatni przelot odbył się dzięki NASA w 1999 r.