kijów (strona 2 z 5)

Poruszająca relacja dziennikarza WP z Ukrainy. "Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem"
5:12

Poruszająca relacja dziennikarza WP z Ukrainy. "Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem"

- Mieszkańcy Ukrainy mierzą się z potężnym stresem i potężnym zagrożeniem. CNN informuje o rannych w całym kraju. Te doniesienia, które się pojawiają, cały czas są weryfikowane. W takiej sytuacji panuje duży chaos informacyjny - relacjonował dziennikarz WP Patryk Michalski w specjalnym wydaniu programu "Newsroom" WP, poświęconym atakowi Rosji na Ukrainę. - Ta noc była całkowicie bezsenna. Śledząc to, co się dzieje, nie byłem w stanie zmrużyć oka nawet na minutę. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem. Z minuty na minutę wiadomo było, podczas tej bezsennej nocy, że wszystko zmierza do inwazji na pełną skalę. Wszyscy czekali tutaj, aż wzejdzie słońce, bo wydawało się, że jeśli do świtu ta inwazja nie nastąpi, to być może będą to kolejne niespełnione proroctwa. Tak się jednak nie stało. Nagle w centrum Kijowa można było usłyszeć wybuchy - ja też je słyszałem. Długo się wstrzymywałem z podaniem tych informacji, bo nikomu nie chciało się wierzyć, że kilkadziesiąt minut po słowach Putina ostrzał słychać było również w Kijowie. Miałem przeświadczenie, że być może to jest taki dźwięk, który przypominał wybuch, ale okazało się, że te wybuchy rzeczywiście były słyszane także w Kijowie. Informacje, które do nas napływają, świadczą o tym, że ten dźwięk nadchodził z okolic lotniska Boryspol - przekazał Patryk Michalski. Jak dodał, "zalecany jest spokój, przebywanie w domu, a na wypadek, kiedy w miastach zawyją syreny, trzeba udać się do najbliższego schronu".
Natalia Durman

N. Durman

Opcje

Na przedmieściach Kijowa stoi hangar. Kryje radzieckie arcydzieło

Na przedmieściach Kijowa stoi ponury, przemysłowy budynek. Można przejechać obok niego nawet sto razy i nie zorientować się, jaka tajemnica tkwi w środku. Otóż hangar kryje niedokończony rozdział w książce o największych osiągnięciach radzieckiego lotnictwa. Jedyną wskazówką z zewnątrz, że w środku utkwiło coś potężnego, jest rozmiar budowli. Od 25 lat w hangarze znajduje się bowiem drugi, nigdy nie dokończony egzemplarz samolotu An-225. Powstawał w późnych latach 80. ubiegłego wieku w ramach Radzieckiego Programu Kosmicznego. Miał przenosić wahadłowiec Buran oraz części rakiety Energia. Jednak program kosmiczny w 1991 r. zamknięto. Pełna nazwa samolotu brzmi An-225 Mrija. To ostatnie słowo znaczy "marzenie". Sześciosilnikowe "Marzenie" pochodzi z biura konstrukcyjnego Antonowa. Jest największym i najcięższym samolotem w historii lotnictwa. Rozpiętość An-225 to ponad 88 m. To prawie tyle, co długość boiska do piłki nożnej. Do dzioba do ogona ma 84 m. Można w nim upchać 250 tys. kg ładunku. Jego wysokość sięga ponad 18 m. Wielu liczy na to, że maszyna wkrótce oderwie się od ziemi. Starania trwają już od 13 lat. Wszystko jednak wskazuje, że tym razem się uda. umowę na dokończenie budowy z Antonov Corporation podpisał w sierpniu 2016 r. chiński koncern lotniczy Airspace Industry Corporation of China.
Opcje