koronawirus w Polsce (strona 8 z 15)

Dr Sutkowski o szczepionce na COVID-19: "Powstawała 17 lat"
WIDEO

Dr Sutkowski o szczepionce na COVID-19: "Powstawała 17 lat"

Dr Michał Sutkowski, Prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych, był gościem programu Newsroom. Lekarz odniósł się do pytań czytelników Wirtualnej Polski dotyczących szczepionki na COVID-19 i rozwiał wątpliwości na jej temat. \- Szczepionka nie zawiera wirusa. Zawiera fragment materiału genetycznego, który będzie powodował replikację białka. To nie jest to samo, co wirus. Wirus to nie jest to samo, co materiał genetyczny całego wirusa. Nie będziemy podawali całego wirusa, bo wtedy byłaby możliwość, gdybyśmy podawali go aktywnego, że choroba by się rozwinęła. Są szczepionki, gdzie wirusy są atenuowane, zabijane i podawane, ale to nie jest ta metoda - wyjaśnia lekarz. Prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych uspokaja - szczepionka mRNA nie wchodzi w reakcje z ludzkim DNA. \- Tą metodą podajemy fragment DNA, który wytworzy białko i to mRNA za chwileczkę ginie. Nie wchodzi zresztą do jądra komórkowego i nie działa na nasze DNA - rozwiewa wątpliwości dr Sutkowski. Lekarz podkreśla także, że szczepionka na COVID-19 nie powstała tak naprawdę naprędce, jak mogłoby się wydawać, lecz pracowano nad nią od 17 lat. Ponadto, w pracach nad szczepionką na koronawirusa SARS-CoV-2 wykorzystano potężne technologie medyczne, a także współpracowano ze specjalistami z różnych dziedzin - medycyny, matematyki czy informatyki. \- To tak, jakby porównywać kolej sprzed stu lat, do obecnych lotów w kosmos - obrazowo porównuje dr Sutkowski.
Koronawirus w Polsce. Prof. Matyja o szczepieniach. "Nie wolno nam słuchać szamanów" (WIDEO)
WIDEO

Koronawirus w Polsce. Prof. Matyja o szczepieniach. "Nie wolno nam słuchać szamanów" (WIDEO)

Profesor Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, był gościem programu Newsroom. Ekspert przyznał, że największym zmartwieniem są obecnie ludzie, którzy nie wierzą w bezpieczeństwo szczepionki na COVID-19 i są utwierdzani w tym przekonaniu przez osoby publiczne. - Nie wolno nam słuchać szamanów, ludzi, którzy kierują się nie nauką, ale jakimiś nie wiadomo skąd wziętymi teoriami. My powinniśmy słuchać ludzi, którzy używają rozumu - przekonuje prof. Matyja. Profesor Andrzej Matyja odniósł się do słów Michała Dworczyka, szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, który stwierdził, że jeżeli Pfizer - producent szczepionki na COVID-19 - dopełni wszelkich wymaganych formalności, to jeszcze w grudniu odbędzie się pierwsze szczepienie personelu medycznego w Polsce. \- Wszyscy na to czekamy. Nie tylko personel medyczny - powiedział prof. Matyja. Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej uważa jednak, że ważniejsze od przyspieszonego szczepienia personelu medycznego będzie przekonanie sceptyków szczepień do podania wakcyny. \- Według mnie ważniejszą rzeczą jest przekonać nieprzekonanych (...) Ludzie niemądrzy nie wiedzą, że są niemądrzy. Jeżeli widzimy osoby publiczne z pierwszych stron gazet, ministrów, którzy sieją taki zamęt, jeżeli telewizja publiczna sieje taki zamęt, a jeden z redaktorów telewizji publicznej mówi, że “słyszał, że szczepionka powstała na bazie abortowanych płodów ludzkich, to czy to wymaga komentarza? (...) - pyta retorycznie prof. Matyja. Ekspert nawiązuje do wypowiedzi dziennikarza Jana Pospieszalskiego oraz posła Janusza Kowalskiego, którzy podważyli bezpieczeństwo podania szczepionki na COVID-19. \- Osoby publiczne powinny być przez inne osoby publiczne demaskowane. Takie słowa nie przystoją ludziom, którzy akurat teraz pełnią funkcje publiczne - twierdzi prof. Matyja. Profesor uważa, że zachęcić do wakcyny może przekazywanie wiedzy o procesie szczepień w sposób prosty, co nie wyklucza mówienia o wątpliwościach - te należy rozwiewać. Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej nawiązał także do słów prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, któremu podziękował za nakłanianie do szczepień. \- Takich słów nam trzeba. Nie wolno nam słuchać szamanów, ludzi, którzy sieją niepewność, ludzi, którzy kierują się nie nauką, ale jakimiś nie wiadomo skąd wziętymi teoriami. My powinniśmy słuchać ludzi, którzy używają rozumu - zakończył prof. Matyja.
Prof. Flisiak o leczeniu COVID-19: "Brak jakichkolwiek przesłanek na skuteczność amantandyny"
WIDEO

Prof. Flisiak o leczeniu COVID-19: "Brak jakichkolwiek przesłanek na skuteczność amantandyny"

Profesor Robert Flisiak, epidemiolog i prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych był gościem programu Newsroom. Lekarz odniósł się do skuteczności podawania pacjentom chorym na COVID-19 amantadyny - leku, o którym zrobiło się głośno za sprawą wiceministra sprawiedliwości Marcina Warchoła, który zażył ją nielegalnie i twierdzi, że dzięki niej wyzdrowiał. Zdaniem prof. Roberta Flisiaka przekonanie wiceministra sprawiedliwości Marcina Warchoła o skuteczności amantadyny w leczeniu COVID-19 jest bezzasadne. \- Znam wielu pacjentów, którzy mogą powiedzieć podobne rzeczy, mówiąc o przyjęciu zupełnie innej rzeczy. Ja mogę powiedzieć, że od dziesięciu miesięcy pomimo pracy w klinice chorób zakaźnych nie uległem zakażeniu i że prawdopodobnie powodem tego jest to, że wypijam dwa espresso codziennie i że zjadam niestety bardzo późno kolacje. Być może jest to powód, dla którego nie zachorowałem. W ten sposób można różne rzeczy poopowiadać, ale myślę, że żaden człowiek rozsądny nie powinien takich bzdur mówić - komentuje prof. Flisiak. Profesor twierdzi, że za plotkę o rzekomej skuteczności amantandyny w leczeniu pacjentów zakażonych koronawirusem odpowiedzialne są media. Tymczasem doniesienia te nie mają pokrycia w wynikach badań naukowych. Jak dodaje, przeprowadzono dotychczas 3 badania nad amantadyną w kontekście leczenia COVID-19. \- Na tę chwilę mamy dwie publikacje kazuistyczne - jedną z Polski, drugą z Meksyku. W jednej z nich były osoby zdrowe, które nie zachorowały, i z tego wniosek wyciągnięto, że amantadyna je chroniła, bo przyjmowały te amantadynę z powodu choroby Parkinsona. 90 proc. zakażonych nie ma objawów zakażenia. Druga praca z Meksyku, to są osoby o łagodnym przebiegu, kilkanaście osób, które otrzymały amantadynę i nie trafiły do szpitala. I to ma być dowód na to, że ona cudownie działa? - pyta retorycznie prof. Flisiak. Epidemiolog twierdzi, że jest jedna wiarygodna praca naukowa, która obala skuteczność amantadyny w leczeniu COVID-19. \- Jest duża praca, również z Meksyku, bazująca na 300 pacjentach, w której zdecydowanie powiedziano, że amantadyna nie działa. Ta praca została przeprowadzona w miarę rzetelnie, w przeciwieństwie do tych prac kazuistycznych, w związku z tym konkluzja jest taka, że na tę chwilę brak jakichkolwiek przesłanek o skuteczności działania amantadyny - wyjaśnił profesor.
Marcin Warchoł przyznaje, dlaczego leczył się amantadyną i skąd ją pozyskał
WIDEO

Marcin Warchoł przyznaje, dlaczego leczył się amantadyną i skąd ją pozyskał

Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości był gościem programu Newsroom. Polityk zachorował na COVID-19 i bez konsultacji z lekarzem przyjął amantadynę. - Wiedziałem wcześniej, że ten lek zadziałał u rodziny mojej żony, zadziałał u znajomych z Przemyśla, więc ja też po niego sięgnąłem - wyjaśnił Warchoł. \- Jesteśmy zamknięci od czwartku całą rodziną. Moja żona straciła smak i węch, ja się czuję dobrze. Mam w tej chwili tylko kaszel. To, co najgorsze na szczęście minęło. Trwało dobę. To prawdziwy koszmar i naprawdę, nie życzę tego nikomu (...) to było jak tsunami - opisywał swoje doświadczenia polityk. Marcin Warchoł wymienił objawy, jakie towarzyszyły mu podczas choroby i przyznał, że na własną odpowiedzialność przyjął amantadynę. \- Gorączka 38,5 stopnia, do tego niesamowity ból całego ciała, nie mogłem się podnieść z łóżka, dreszcze. (...) Nie działały takie leki, jak ibuprofen, paracetamol, polopiryna. (...) W pewnym momencie sięgnąłem po lek, który zadziałał. Sam nie wierzę własnym oczom. Powiem szczerze, że zrobiłem to na własną odpowiedzialność, bez konsultacji z jakimkolwiek lekarzem - relacjonował wiceminister sprawiedliwości. Polityk dodał, że dr Włodzimierz Bodnar leczył pacjentów z COVID-19 amantadyną, dlatego zdecydował się na takie rozwiązanie. \- Wiedziałem wcześniej, że ten lek zadziałał u rodziny mojej żony, zadziałał u znajomych z Przemyśla, więc ja też po niego sięgnąłem - wyjaśnił Warchoł. Polityk nie zgodził się ze zdaniem profesora Roberta Flisiaka, epidemiologa i prezesa Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, który w listopadzie w rozmowie z Polską Agencją Prasową powiedział, że “Nie ma żadnych podstaw merytorycznych ani naukowych do stosowania amantadyny w zakażeniach wywołanych przez koronawirusa SARS-CoV-2”. W jaki sposób polityk pozyskał lek, który został wycofany 30 listopada? Zobacz w WIDEO
Koronawirus w Polsce. Dr Grzesiowski mówi co zrobić, aby święta Bożego Narodzenia spędzić bezpiecznie (WIDEO)
WIDEO

Koronawirus w Polsce. Dr Grzesiowski mówi co zrobić, aby święta Bożego Narodzenia spędzić bezpiecznie (WIDEO)

Dr Paweł Grzesiowski, immunolog i ekspert w dziedzinie zdrowia publicznego był gościem programu Newsroom. Zdaniem lekarza jest sposób na to, aby bezpiecznie spędzić święta Bożego Narodzenia, spędzając je z rodziną. \- To jest pytanie o to, czy jesteśmy w stanie bezpiecznie zorganizować święta, jeśli zaczniemy jeździć po całej Polsce i tworzyć jakieś większe grupy rodzinne czy bliskich znajomych podczas świąt. Co do zasady, przemieszczanie się wiąże się z pewnym ryzykiem. Nawet jeśli jedziemy samochodem, to zwykle zabieramy jeszcze kogoś, gdzieś się tankuje, gdzieś się musimy zatrzymać. Każda sieć kontaktów generuje ryzyko - nie ma wątpliwości ekspert. Dr Grzesiowski radzi, co zrobić, aby święta Bożego Narodzenia - mimo podróżowania i spotkań z rodziną - były bezpieczne. \- Trzeba to zrobić w warunkach superbezpiecznych. Podróżować w maseczce, nie jeść i nie pić na stacji benzynowej - radzi lekarz. Dr Grzesiowski zaleca także, aby tradycyjny obyczaj dzielenia się opłatkiem z każdym osobno zastąpić prostym sposobem. \- Znam obyczaj dzielenia się opłatkiem, gdzie jedna osoba trzyma talerzyk z opłatkiem, a cała reszta bierze swój fragment i składamy sobie życzenia. Bez przytulania, bez całowania. Myślę, że na ten rok, byłby to obyczaj do przyjęcia - twierdzi immunolog. Dr Grzesiowski uspokaja i dodaje, że nawet osoba, która nie wie, że ma koronawirusa i przechodzi go bezobjawowo, nie musi zarazić innych osób, które z nią przebywają. \- Nie chcę przez to zachęcać do podróży, ale też nie możemy żyć w wirtualnej rzeczywistości. Każdy z nas może zadbać o swoje bezpieczeństwo. Po pierwsze 7-10 dni przed świętami zastosować auto kwarantannę. Czyli: od dziś spotykam się tylko z osobami, które znam, a z tymi, których nie znam, kontaktuje się tylko, będąc w maseczce i z dystansem dwóch metrów. Jeżeli tak się będziemy zachowywać, nikogo nie zarazimy - przekonuje dr Grzesiowski.