odkrycie (strona 3 z 18)

Starożytne kule. Tajemnicze znalezisko w grobowcu w Wielkiej Brytanii
WIDEO

Starożytne kule. Tajemnicze znalezisko w grobowcu w Wielkiej Brytanii

Dwie wypolerowane kamienne kule sprzed około 5500 lat znaleziono w starożytnym grobowcu na wyspie Sanday, na północych wodach Szkocji. Według Live Science są one wielkości piłek do baseballu, a podobne artefakty już wcześniej były widziane na stanowiskach neolitycznych. głównie w Szkocji i na Orkadach, ale także w Anglii, Irlandii i Norwegii. Pierwsi badacze sugerowali, że kule były używane jako broń, dlatego czasami nazywano je „głowami maczugi”. Część z przedmiotów było rzeźbionych, przez co niektórzy naukowcy skłaniali się ku teorii, że wokół żłobień wiązano linę, aby nimi rzucać. Dziś większość archeologów sądzi, że kamienne kule zostały wykonane głównie do celów artystycznych. Badaczka Vicki Cummings z University of Central Lancashire w Anglii uważa, że przedmioty mogły pełnić ważną funkcję w społeczeństwie. Ekspertka podejrzewa, że kule być wykorzystywane do oznaczenia statusu danej osoby w ich społeczności lub upamiętnienia ważnej fazy życia. Cumming podejrzewa, że tajemnicze obiekty są znacznie starsze od tych znajdowanych wcześniej. Archeolog przekazała, że rzeźbienie kul pojawiało się później, w okresie neolitu, podczas gdy ich polerowanie było na ogół wcześniejszą praktyką. Badaczka dodała również, że to jeden z nielicznych przypadków, w których kamienne kule zostały znalezione w ich prawdziwym kontekście archeologicznym, co może rzucić światło na przeznaczenie tajemniczych obiektów. Każda z kul została znaleziona w narożnikach grobowca, natomiast inne przedmioty – zwłaszcza kawałki ceramiki – odnaleziono wzdłuż ścian. Wewnątrz grobowca archeolodzy znaleźli również pozostałości po skremowanych ludzkich kościach, a także kilka noży "łuskowych”, które zostały wykonane przez rozbijanie kamyków plażowych o ostrych krawędziach. Narzędzia mogły służyć do oddzielania ciała od kości zmarłych. Wykopaliska w Sanday były prowadzone przez zespół University of Central Lancashire, pod kierownictwem Cumming, oraz archeologów z National Museums Scotland, który prowadził Hugo Anderson-Whymark.
Eksperci rozszyfrowują 700-letni manuskrypt opowiadający historię Camelotu. Tekst mógł być podstawą legendy o królu Arturze
WIDEO

Eksperci rozszyfrowują 700-letni manuskrypt opowiadający historię Camelotu. Tekst mógł być podstawą legendy o królu Arturze

Naukowcy z biblioteki w Bristolu w Wielkiej Brytanii podjęli się analizy znalezionego w 2019 roku manuskryptu. Tajemnicze pismo liczy ponad 700-lat i mogło stanowić podstawę słynnej legendy o królu Arturze i Camelocie. Średniowieczne francuskie pismo przetłumaczono na język angielski, a po dwóch latach badań manuskryptu wnioski naukowców zostały przedstawione w książce "The Bristol Merlin: Revealing the Secrets of a Medieval Fragment”. Eksperci uważają, że te siedem kawałków pergaminu zostało poddanych ówczesnemu recyclingowi. Profesor Tether twierdzi, że wklejono je do czterotomowej kopii dzieł francuskiego filozofa Jeana Gersona, wydanej w latach 1494–1502. Manuskrypt posłużył jako oprawa, ponieważ w tamtych czasach pisma były cenione nie ze względu na treść, ale pergamin. Zespół badaczy wykorzystał zaawansowane techniki obrazowania, aby odkryć uszkodzone fragmenty tekstu niewidoczne gołym okiem, a także zidentyfikował używany atrament. Nie jest jasne, dlaczego rękopis został poddany recyklingowi i uznany za "odpad”. Mogło to być spowodowane dostępnością anglojęzycznych powtórzeń legendy o królu Arturze w druku. Leah Tether z Uniwersytetu w Bristolu określiła znalezisko jako jedną z pierwotnych narracji opowieści o Camelocie. Na oficjalnej stronie uczelni ekspertka podsumowała analizę badań. - Byliśmy w stanie datować rękopis, z którego pobrano fragmenty, na lata 1250-1275 dzięki analizie paleograficznej (pismo ręczne), i zlokalizowaliśmy go w północnej, prawdopodobnie północno-wschodniej Francji, za pomocą badań lingwistycznych- czytamy w wywiadzie. Poprzez przepisanie manuskryptu na język angielski, naukowcy byli w stanie zidentyfikować subtelne, ale znaczące różnice w opowiadaniach. Opisy działań różnych postaci są miejscami bardziej szczegółowe, romans Merlina z czarodziejką Viviane jest ukazany jako mniej erotyczny i powściągliwy.
Nazistowski "kamieniołom śmierci". Makabryczne odkrycie w południowej Rosji
WIDEO

Nazistowski "kamieniołom śmierci". Makabryczne odkrycie w południowej Rosji

Przerażające odkrycie rosyjskich archeologów. Szczątki ok. 3,5 tys. osób, pochowane w masowym grobie, odkryli badacze na terenie cegielni w Salsku (obwód rostowski) w południowo-wschodniej Rosji. Miejsce to nazwano nazistowskim "kamieniołomem śmierci". Ofiary to cywile, miejscowa ludność, którą wojska Hitlera zmasakrowały w latach 1942-43, w trakcie bitwy stalingradzkiej. Archeologów szczególnie zszokowała liczba zamordowanych dzieci, w tym niemowląt. Zabijano także kobiety w ciąży. Niemcy oszczędzali amunicję lub zabrakło im naboi. Dzieci miały roztrzaskane głowy o glinę kamieniołomu. Kopano je butami lub okładano pięściami po głowie. Badacze przekazali, że kaci mieli tu bardzo dużo pracy. Ludzie byli zabijani kolbami karabinów, bagnetami. Wszystkich wrzucano do ogromnych dołów. Obszar ten był wcześniej słabo zbadany, dopiero najnowsze wykopaliska ujawniły szokującą prawdę. Na miejsce masowej zbrodni z II wojny światowej Rosjanie trafili dopiero teraz, po odnalezieniu i odtajnieniu dokumentów z archiwów KGB. Badacze twierdzą, że wśród zabitych są Rosjanie, Żydzi i Cyganie. Są tu też szczątki kilku jeńców wojennych Armii Czerwonej. Większość to jednak kobiety i małe dzieci, wśród nich starcy i młode osoby. Salsk był kluczowym rosyjskim węzłem kolejowym, który obsługiwał Stalingrad (obecnie Wołgograd). Niedaleko rozegrała się bitwa stalingradzka – jedna z najważniejszych bitew II wojny światowej, stoczona na froncie wschodnim przez Niemcy i ich sojuszników przeciwko ZSRR o kontrolę nad Stalingradem.
Cztery tarany rzymskich statków znalezione u wybrzeży Sycylii. Wyjątkowe odkrycie na Morzu Śródziemnym
WIDEO

Cztery tarany rzymskich statków znalezione u wybrzeży Sycylii. Wyjątkowe odkrycie na Morzu Śródziemnym

Cztery starożytne tarany z brązu pochodzące z 241 roku p.n.e. zostały znalezione u wybrzeży Sycylii. Pochodzą one z rzymskich wraków okrętów wojennych, gdzie były przymocowane do ich dziobów i służyły do walk na morzu. Tarany miały na celu zniszczenie floty przeciwnika. Były wyposażone w trzy ostrza, dzięki którym jedno mocne uderzenie tworzyło dziurę w burcie i kadłubach wroga, co doprowadzało do zatonięcia. Odnalezione artefakty są wykonane z brązu i każdy z nich waży ok. 204 kilogramów. Były one użyte podczas bitwy morskiej koło Wysp Egadzkich, w czasie I wojny punickiej, która toczyła się między Kartaginą i Rzymem. Podczas tej najdłuższej w historii starożytności batalii na wodach śródziemnych wykorzystywanie taranów było bardzo popularne. Szacuje się, że w ten sposób Rzymianie zatopili około 50 kartagińskich statków. Tarany nie były jedynymi podwodnymi znaleziskami z tego obszaru tego lata – znaleziono również wraki trzech statków handlowych, wszystkie załadowane ceramicznymi słojami. Badania były prowadzone przez Sycylijską Jednostkę Archeologii Morskiej we współpracy z amerykańską organizacją non-profit RPM Nautical Foundation. Na podstawie znalezisk badacze sugerują, że Rzymianie mogli być bardziej zdyscyplinowani, jeśli chodzi o konstruowanie swojej broni. - Kartagińskie tarany, mają na sobie inskrypcje boga Baala i są gorzej wykonane niż te rzymskie – powiedziała magazynowi The Times Valeria Livigni, szefowa sycylijskiego oddziału archeologii morskiej.
Odkryli "zaginioną stolicę Celtów". Sensacja archeologiczna we Francji
WIDEO

Odkryli "zaginioną stolicę Celtów". Sensacja archeologiczna we Francji

To jedno z najbogatszych w artefakty z epoki brązu miejsc, jakie odkryto w Europie. Naukowcy z Uniwersytetu w Tuluzie odkryli "zaginioną stolicę Celtów" w pobliżu miejscowości Gannat w środkowej Francji. W trakcie wykopalisk ujawniono tu 30-hektarowe ufortyfikowane "osiedle", które okalał podwójny rząd wałów obronnych i wysokie na 6 metrów kamienne mury. Grodzisko może liczyć niecałe 3 tys. lat. Spośród odkrytych we Francji 327 wzgórz z epoki brązu, to odkrycie jest największe. Do tej pory ujawniono tu setki bezcennych skarbów, w tym broń (noże, włócznie, miecze, sierpy) i biżuterię (m.in. liczne obrączki). Do tego wykopano przedmioty związane z rolnictwem, produkcją ceramiki, obróbką drewna i metalu. Ujawniono także elementy rydwanów i uprzęże koni. To wszystko jest dowodem istnienia w tym miejscu złożonego i hierarchicznego społeczeństwa. Część metalowych przedmiotów zakopano ok. 800 r. p.n.e. w ramach rytuału religijnego. Naukowcy uratowali bezcenne przedmioty w ostatnim momencie. Od 2017 r. to miejsce regularnie zaczęli plądrować z wykrywaczami metali poszukiwacze skarbów. Wykopaliska wciąż trwają. Do tej pory wydobyto ponad 800 artefaktów - w większości w stanie nienaruszonym. Zdobienia i symbole na niektórych przedmiotach nawiązują do kultu słońca, które było ważnym bóstwem w tym czasie, podobnie jak w Egipcie. Odkrycie może pomóc zrozumieć naukowcom, jak wyglądało życie w celtyckim społeczeństwie ok. 2,8 tys. lat temu. Bezcenne artefakty trafią do Museum Anne de Beaujeu w Moulins, w środkowej Francji.
Tajemniczy obiekt w kosmosie. Eksperci o nowym ramieniu Drogi Mlecznej
WIDEO

Tajemniczy obiekt w kosmosie. Eksperci o nowym ramieniu Drogi Mlecznej

To może być kosmiczna sensacja. Chińscy astronomowie z Uniwersytetu Nankińskiego odkryli nowe, ogromne włókno gazu i pyłu na zewnętrznej stronie naszej galaktyki. Tajemniczą strukturę nazwano "Cattail" ("Koci Ogon"). Obiekt nie został jeszcze w pełni zmapowany, ale naukowcy twierdzą, że może być to nieznane dotąd ramię spiralne naszej Drogi Mlecznej. Droga Mleczna jest galaktyką spiralną o czterech znanych ramionach, które są domem dla formujących się w nich gwiazd. Do odkrycia być może nowego ramienia wykorzystano radioteleskop Five-hundred-meter Aperture Spherical radio Telescope (FAST). Prowadzono nim, w prowincji Guizhou w Chinach, badania poszukiwania obłoków gazu zawierających wodór. W ten sposób zauważono gigantyczne włókno gazowe na krańcach galaktyki. Uznano, że jest najbardziej odległym, jakie kiedykolwiek zaobserwowano. Obserwacje FAST zestawione z danymi z teleskopów w Niemczech i Australii pozwoliły stworzyć niepełną mapę obiektu. "Cattail" znajduje się na obrzeżach Drogi Mlecznej, ok. trzy razy dalej od centrum galaktyki, niż my. To dlatego wciąż jest tak dużą zagadką dla naukowców. Oszacowano, że tajemnicze ramię spiralne rozciąga się na blisko 3,6 tys. lat świetlnych, a jego odległość od Ziemi wynosi ok. 68 tys. lat świetlnych. "Cattail" może być samodzielnym włóknem gazowym, może też owijać się lub łączyć z główną częścią Drogi Mlecznej. Eksperci nie wykluczają, że może to być także jedna z gałęzi czterech znanych ramion głównych. Szczegółowe wyniki dotychczasowych badań opisano w The Astrophysical Journal Letters.
Ofiara dla bogów sprzed 1,8 tys. lat. Niezwykłe odkrycie pod piramidą w Meksyku
WIDEO

Ofiara dla bogów sprzed 1,8 tys. lat. Niezwykłe odkrycie pod piramidą w Meksyku

To archeologiczna sensacja z czasów prekolumbijskich. Cztery zachowane bukiety kwiatów odkryli pod ziemią archeolodzy z Narodowego Instytutu Antropologii i Historii w Meksyku (INAH). Badacze trafili na nie przypadkowo w trakcie eksploracji tunelu pod piramidą boga Quetzalcoatla, na terenie starożytnego stanowiska archeologicznego Teotihuacan. Eksperci twierdzą, że to kwiaty składane w ofierze jednemu z najważniejszych bogów plemion Mezoameryki. Quetzalcoatl był współtwórcą świata i człowieka – to on miał dać ludzkości m.in. kukurydzę. Przedstawiano go jako pierzastego węża. Eksperci INAH nie zdążyli jeszcze dokładnie przebadać odkrycia, ale szacują, że bukiety pochodzą sprzed 1,8-2 tys. lat. Cztery kompozycje suszonych kwiatów i roślin zachowały się w bardzo dobrym stanie. Są nadal związane oryginalnymi bawełnianymi sznurkami. Stanowisko Teotihuacan było wielkim prekolumbijskim centrum religijnym kultury ludów Mezoameryki. Aztecka nazwa miasta oznacza "miejsce bogów". Kompleks położony na północny wschód od Mexico City składa się z ogromnych piramid, labiryntu pałaców, świątyń, domów, rynków i alei. Miasto istniało do 8 wieku. W szczytowym momencie zamieszkiwało je nawet 200 tys. osób. Badania w tym miejscu trwają od lat. W tym czasie odkryto tu tysiące starożytnych artefaktów. Kwiaty ofiarne są pierwszym takim odkryciem.