odkrycie (strona 2 z 18)

Niezwykła mumia odkryta w Peru. Czegoś takiego archeolodzy jeszcze nie widzieli
2:03

Niezwykła mumia odkryta w Peru. Czegoś takiego archeolodzy jeszcze nie widzieli

Niezwykłe odkrycie w Peru. Archeolodzy odkryli dobrze zachowaną mumię, którą wyróżnia nietypowe położenie ciała - ręce zakrywające twarz. Oryginalnego odkrycia dokonano na stanowisku archeologicznym Cajamarquilla, na obrzeżach stolicy kraju Limy, w trakcie projektu badawczego Uniwersytetu Świętego Marka w Peru. Mumia została przewiązana linami, znajdowała się w podziemnej strukturze (komorze grobowej), do której prowadziły siedmiopoziomowe schody. Badacze przyznali, że mumię wyróżnia kilka rzeczy - skulona pozycja pochówku, związanie linami i ułożenie ciała z rękoma zasłaniającymi całą twarz. Jej dłonie przypominają charakterystyczny gest "facepalm", który współcześnie jest przejawem wstydu, sarkazmu lub frustracji, popularnym w internetowej kulturze memów. Dlaczego mumia sprzed niemal 2000 lat ułożona jest w takim geście, tego jeszcze nie wiadomo. Archeolodzy uważają, że mumia pochodzi z okresu cywilizacji przedinkaskiej - kultury Wari lub Chaclla i jest datowana na okres między 800 a 1200 r. n. e. Cajamarquilla było jednym z większych miast starożytnego Peru. Już w czasach przedinkaskich szybko stało się centrum kulturalnym, administracyjnym, wojskowym. Znajdowało się na szlaku handlowym. W szczytowym momencie zamieszkiwało je ok. 15 tys. osób. Peru jest popularnym miejscem odkryć archeologicznych z czasów Inków lub wcześniejszych okresów. Inkowie zostali podbici przez Hiszpanów w XVI w.
Wisiorek z jaskini Stajnia sprzed 41,5 tys. lat. Odkrycie z Polski światową sensacją
1:01

Wisiorek z jaskini Stajnia sprzed 41,5 tys. lat. Odkrycie z Polski światową sensacją

To międzynarodowa sensacja prosto z Jury Krakowsko-Częstochowskiej. W jaskini Stajnia na Śląsku odkryto naszyjnik z kości słoniowej, który okazał się być najstarszym przykładem zdobionej biżuterii w Eurazji. Obok cennego wisiorka znajdowały się kości zwierzęce i kamienne narzędzia. Szybko ustalono, że to wytwory Homo sapiens, którzy zajmowali jaskinię po wyginięciu neandertalczyków. Bezcennego odkrycia dokonano w 2010 r. Do tej pory międzynarodowy zespół naukowców prowadził badania. Eksperci skorzystali z datowania radiowęglowego, by dokładnie określić wiek niezwykłego odkrycia. Właśnie ujawniono, że naszyjnik pochodzi sprzed 41,5 tys. lat i jest najstarszą biżuterią zdobioną w tej części kontynentu. Dzięki wykorzystaniu nowoczesnej technologii, naukowcy byli w stanie zgłębić także strukturę i sam projekt wisiorka. Ustalono, że zdobienia (50 nakłuć) oznaczają liczbę upolowanych zwierząt lub cykle księżycowe. - Ten element biżuterii świadczy o wielkiej kreatywności i niezwykłych zdolnościach manualnych członków grupy Homo sapiens, która zajmowała to miejsce – skomentowała współautorka pracy, dr Wioletta Nowaczewska z Uniwersytetu Wrocławskiego. – Grubość wisiorka to zaledwie 3,7 mm. Zdobienie go wymagało wielkiej precyzji – dodała. Poprzednie badania wykazały, że zarówno neandertalczycy, jak i Homo sapiens zamieszkiwali kiedyś jaskinię Stajnia. Naukowcy sugerują, że wisior został tam pozostawiony, gdy jego twórca opuścił grotę podczas wyprawy łowieckiej. Eksperci mają nadzieję, że wyniki badań pomogą im lepiej poznać proces pojawiania się Homo Sapiens na terenach dzisiejszej Polski. Wiek wisiorka to jasny dowód na to, że Człowiek rozumny pojawił się w Polsce tak samo wcześnie, jak w Europie Zachodniej. W 2008 r. w jaskini Stajnia odkryto najstarsze w Europie Środkowej szczątki neandertalczyków. Wśród autorów najnowszych badań znaleźli się międzynarodowi eksperci m.in. z Uniwersytetu Wrocławskiego, Państwowego Instytutu Geologicznego w Warszawie, Instytutu Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN w Krakowie i Instytutu Maxa Plancka Antropologii Ewolucyjnej w Lipsku. Szczegółowe wyniki badań opublikowano w czasopiśmie "Scientific Reports".
Odkrycie na dnie oceanu. Naukowcy o tajemniczych formach życia
1:01

Odkrycie na dnie oceanu. Naukowcy o tajemniczych formach życia

Ekstremalne warunki panujące w najgłębszych częściach oceanów mogą stwarzać możliwości dla życia na naszej planecie i innych światach oceanicznych w kosmosie. Do takich wniosków doszli badacze z Arizona State University w USA i Central South University w Chinach. Eksperci badali głębinowe otwory wentylacyjne (czarne i białe kominy) i ekstremalne warunki panujące setki metrów pod powierzchnią oceanu. Okazuje się, że życie jest w stanie przetrwać nawet w najciemniejszych szczelinach pod wodą. Wulkaniczne otwory wentylacyjne składające się z krzemionki pozwalają mikroskopijnym formom życia rozwijać się. Dochodzi do tego, gdy ciepła woda z komina hydrotermalnego (szczeliny w powierzchni planety), miesza się z wodą morską. Otwory wentylacyjne są szczególnie przyjazne powstawaniu życia, ponieważ skały z których są zbudowane produkują duże ilości wodoru. Są bogate w cenne minerały. Do badań wykorzystano modelowanie termodynamiczne oraz dane od Methanocaldococcus jannaschii – jednokomórkowego organizmu, który został odkryty w głębinach oceanu przy wulkanicznym otworze wentylacyjnym. Wyniki badań amerykańskich i chińskich naukowców mogą odegrać ważną rolę dla analiz NASA i badań agencji kosmicznych nad innymi światami oceanicznymi w Układzie Słonecznym – np. księżycami Saturna: Enceladusem i Tytanem czy Europie – księżycu Jowisza. W 2020 r. brytyjscy naukowcy stwierdzili, że ocean księżyca Europa "zawiera wszystkie składniki potrzebne do życia".
Pierwsze takie odkrycie w kosmosie. Najszybciej obracający się biały karzeł
1:00

Pierwsze takie odkrycie w kosmosie. Najszybciej obracający się biały karzeł

25 sekund – zaledwie tyle potrzebuje pewien biały karzeł na wykonanie pełnego obrotu wokół własnej osi. Dla porównania Ziemi zajmuje to 24 godziny, a Słońcu 25-31dni. Obiekt J0240+1952 został właśnie okrzykniętym najszybciej wirującym białym karłem. Jego tempo rotacji to najnowszy rekord. Za niezwykłym odkryciem stoją astrofizycy z Uniwersytetu Warwick w Wielkiej Brytanii. Wykazali oni, że badana gwiazda kręci się ok. 20 proc. szybciej od najszybszego dotąd znanego wirującego białego karła, którego pełny obrót wokół własnej osi trwał 29 sekund. J0240+1952 znajduje się w odległości 2,15 tys. lat świetlnych od nas. Jej rozmiar jest porównywalny do Ziemi, ale masa jest już co najmniej 200 tys. razy większa. Ten wirujący biały karzeł pobiera plazmę z gwiazdy obok. Jednak pole magnetyczne działa jak bariera i wyrzuca ją z prędkością do nawet 3 tys. km/s. Niewielka ilość plazmy opada na gwiazdę, co pozwoliło badaczom zmierzyć tempo jej rotacji. To właśnie plazma nieustannie rozpędza J0240+1952. - Rotacja tej gwiazdy jest tak szybka, że biały karzeł musi mieć ponadprzeciętną masę, by pozostać razem i nie zostać rozerwanym – tłumaczyła w opracowaniu główna autorka badań Ingrid Pelisoli z Uniwersytetu Warwick. "J0240+1952 wykona kilka już obrotów w czasie, jaki ludzie poświęcają na czytanie o niej. To naprawdę niesamowite" – dodała astrofizyczka. Biały karzeł jest emitującym promieniowanie obiektem, pozostałością po małej lub średniej masie gwieździe, w której ustały reakcje jądrowe. Wyniki najnowszych badań opublikowano w "Monthly Notices of the Royal Astronomical Society: Letters".
Remont torowiska w Pabianicach. Zaskakujące odkrycia wydłużają prace
1:00

Remont torowiska w Pabianicach. Zaskakujące odkrycia wydłużają prace

W Pabianicach (woj. łódzkie) trwa duży remont torowiska. Budowlańcy dokonują tu kolejnych ciekawych odkryć. Najnowszym z nich są podziemne sieci telekomunikacyjne, energetyczne i wodno-kanalizacyjne sprzed lat, które zaskakują swoim położeniem i wykonaniem. Okazuje się, że instalacje kładziono zbyt płytko i niezgodnie z mapami geodezyjnymi, co utrudnia ich zlokalizowanie. To pozostałość po budowie z lat 60. i 70. XX w. "Byle jak i byle gdzie - tak w ostatnich dziesięcioleciach budowano w ul. Zamkowej sieci telekomunikacyjne, energetyczne i wodno-kanalizacyjne" – podsumowuje na Facebooku Wydział Infrastruktury Technicznej i Komunikacji przy Urzędzie Miejskim w Pabianicach. Prace nie tylko wstrzymuje zła i stara infrastruktura, ale i liczne artefakty zakopane pod torowiskiem. Do tej pory w ciągu kilku miesięcy w Pabianicach odkryto pozostałości ponad 200-letniego cmentarza. Archeolodzy wykopali ponad 100 trumien. Pod częścią drogi i torów znaleziono fragmenty ceramiki i monet z XVIII i XIX w. Wśród odkryć są także relikty drogi wymoszczonej dranicami z przełomu XIX i XX w., o szerokości ok. 4 m. Budowlańcy natrafili także na jeden niewybuch (bombę lotniczą) z czasów II wojny światowej. Na miejscu regularnie pracują archeolodzy, co opóźnia prace budowlane. Planowany remont linii tramwajowej w Pabianicach ma zakończyć się w połowie 2022 r.
Skrzynia z wraku niemieckiego "Karlsruhe”. Niezwykłe odkrycie w Tczewie
1:31

Skrzynia z wraku niemieckiego "Karlsruhe”. Niezwykłe odkrycie w Tczewie

W czwartek (4 listpoada) Centrum Konserwacji Wraków Statków w Tczewie przedstawiło drewnianą skrzynię, którą odkryto na wraku niemieckiego parowca "Karlsruhe”, z czasów II wojny światowej. Tajemnicze znalezisko ma 36 cm szerokości, 112 cm długości i 31 cm wysokości. Skrzynia jest wypełniona różnymi przedmiotami wykonanymi z metalu, jak i tworzywa sztucznego. Według oficjalnego przekazu zawartość nie ma raczej charakteru wojskowego. - Widać m.in. jakieś kable, kołowrotki, elementy metalowe, jest prawdopodobnie towotnica. Wydobyliśmy zaledwie kilka przedmiotów, które dalej będą badane" – przekazał mediom zastępca dyrektora NMM ds. merytorycznych Marcin Westphal. Po wstępnej analizie i wykonanych zdjęciach rentgenowskich ustalono, że w skrzyni znajdują się również szklane słoiki zawierające płynne substancje. "Karlsruhe" spoczywa na dnie Morza Bałtyckiego, na głębokości 88 metrów od powierzchni. Wrak został odkryty jesienią 2020 roku przez grupę nurków "Baltictech" z Trójmiasta. "Karlsruhe" został zatopiony 13 kwietnia 1945 roku przez sowieckie siły lotnicze. Istnieje hipoteza, że na statku znajdowała się bursztynowa komnata, czyli pozostałości po sali z Pałacu Jekatierinskiego, która została zrabowana przez Niemców w 1941 roku. Była ona pełna drogocennych ornamentów, włoskich mozaik, a także wyłożona sześcioma tonami bursztynu.
Topnienie Grenlandii. Naukowcy szukają pomocy w odkrytych rdzeniach lodowych
2:48

Topnienie Grenlandii. Naukowcy szukają pomocy w odkrytych rdzeniach lodowych

Grenlandii zagrażają rosnące temperatury i zmiany klimatu, dlatego Instytut Nielsa Bohra na Uniwersytecie Kopenhaskim jest domem dla grenlandzkich rdzeni lodowych (wieloletnich próbek śniegu i lodu z różnych okresów). To tutaj składowane jest unikatowe archiwum lądolodu Grenlandii. Naukowcy badają próbki z historią przeszłości Ziemi, szukając w nich wskazówek dla rosnących zagrożeń związanych z ociepleniem klimatu. Rdzenie składają się nie tylko z zamrożonych kawałków lodu, ale także ze zmrożonych złóż błotnistych osadów i kamyków, które kiedyś znajdowały się 1,4 km pod powierzchnią pokrywy lodowej. Wydobyli je amerykańscy naukowcy w latach 60. XX w. w trakcie prac nad budową bazy wojskowej w okresie zimnej wojny. Próbki leżały "zapomniane" w chłodni przez dziesięciolecia. Trzy lata temu międzynarodowy zespół naukowców zaczął je badać. - Te rdzenie lodowe są jak kapsuły czasu z przeszłości. Kiedy je oglądamy, możemy dowiedzieć się, jak było kiedyś. Jakie rodzaje roślin tu występowały, jak ciepło mogło być w przeszłości i o ile mniejsza była pokrywa lodowa Grenlandii – tłumaczy Andrew Christ, geomorfolog z Uniwersytetu w Vermont. - Otwierając te próbki po raz pierwszy, jesteśmy w stanie dowiedzieć się więcej o tym, jak to było w przeszłości – dodaje. Badacze chcą m.in. ustalić temperatury, które doprowadziły po raz ostatni do stopienia lądolodu Grenlandii. Wstępne wyniki sugerują, że pokrywa lodowa nie istniała w ciągu ostatniego miliona lat. - Informacje, które dostarczamy teraz jako naukowcy, są czymś w rodzaju instrukcji obsługi – tego jak działa Ziemia – podkreśla Andrew Christ. - Jeśli dodamy zbyt dużo węgla do atmosfery, zrobi się zbyt ciepło, roztopią się wtedy pokrywy lodowe i zmienią wzorce pogodowe, a to bardzo utrudni życie ludziom. Możemy spojrzeć w kierunku innej ścieżki z mniejszą ilością CO2 w atmosferze i przyszłością, która nie jest dla nas tak niepewna i tak trudna – podsumowuje ekspert z Uniwersytetu w Vermont.
Starożytne mumie mogą być nawet 1000 lat starsze, niż zakładano. Rewolucyjne odkrycie w Kairze
2:10

Starożytne mumie mogą być nawet 1000 lat starsze, niż zakładano. Rewolucyjne odkrycie w Kairze

Najnowsze badania naukowców z American University w Kairze sugerują, że techniki balsamowania wykorzystywane przez starożytnych Egipcjan mogą być znacznie starsze, niż do tej pory zakładano. Analiza mumii Khuwy wskazuje, że mumifikacja ciał przy pomocy opatrunków mogła mieć już miejsce nawet 1000 lat wcześniej, niż dotychczas sądzili badacze. Sarkofag został odkryty w 2019 roku podczas wykopów na południu Kairu. Znajdująca się mumia w środku utrzymała się w znakomitym stanie. Jednak dopiero badania nekropolii rzuciły nowe spojrzenie na analizę prowadzoną przez ekspertów. Według naukowców Khuwy był wysoko postawionym urzędnikiem państwowym, a odczytane hieroglify w grobowcu wskazują, że mężczyzna mógł być spokrewniony z V dynastią władców Egiptu z 2500- 2300 r.p.n.e. Do tej pory uważano, że mumifikacje z tego okresu polegały na najprostszym zasuszeniu ciała. Oznaczać to może, że wysokiej jakości lniane opatrunki i żywica były używane znacznie wcześniej. Badania starożytnego grobowca wykazały, że do dekoracji pochówku zmarłego wykorzystano barwniki uznawane za królewskie. Może to sugerować, że Khuwy był krewnym faraona Dżedkare, co potwierdziłoby nową teorię. Naukowcy biorą pod uwagę jednak wszystkie inne możliwości, między innymi to, że mumia mogła zostać przeniesiona do innego grobowca. Planowane jest przeprowadzenie datowania węglem, które może rozwiać wszelkie wątpliwości i rzucić nowe światło na historie Starożytnego Egiptu.
Tajemnica Czarnego Księcia. Niezwykłe odkrycie w grobie następcy angielskiego tronu
1:53

Tajemnica Czarnego Księcia. Niezwykłe odkrycie w grobie następcy angielskiego tronu

Ponad 600 lat po śmierci Czarnego Księcia naukowcy po raz pierwszy zajrzeli do wnętrza jego wspaniałego grobowca w katedrze w Canterbury. Przeanalizowali grób i jego wizerunek. Jak wykazały badania, podobizna średniowiecznego rycerza w kaplicy Trinity została zamówiona dopiero 10 lat po jego śmierci w 1376 roku. Wcześniej sądzono, że zarówno grób, jak i zdobiący go wizerunek zostały wykonane natychmiast, ponieważ projekt grobowca jest ściśle zgodny z instrukcjami zawartymi w testamencie rycerza. Nowe badania podważają tę teorię. Eksperci poprzez zamontowanie w podobiźnie specjalnej kamery, są niemal pewni, że wizerunek nagrobny powstał nie tylko dekadę później, ale też syn księcia Ryszard II, zamówił jednocześnie drugi, ukazujący jego dziadka. Nowe badanie zostało przeprowadzone pod nadzorem dr Jessici Barker, starszego wykładowcy sztuki średniowiecznej w Courtauld Institute of Art i opublikowane w magazynie "Burlington". Edward z Woodstock żył w latach 1330–1376. Określany jest jako Czarny Książę, ze względu na legendarną czarną zbroję, która miał nosić. Był najstarszym synem króla Anglii Edwarda III. Miał być następcą tronu angielskiego, jednak zmarł przed swym ojcem w wieku 45 lat. Nie na polu bitwy, ale na dyzenterię w Westminsterze 8 czerwca 1376 r. Syn Czarnego Księcia Ryszard II został królem w 1377 roku.
Podwójne odkrycie na rynku w Kraśniku. "Tego się nie spodziewaliśmy"
1:04

Podwójne odkrycie na rynku w Kraśniku. "Tego się nie spodziewaliśmy"

Odkryli jedną drogę - zaczęli kopać głębiej i trafili na drugą, starszą. Na rynku w Kraśniku (woj. lubelskie) w trakcie prac ziemnych dokonano niezwykłego, podwójnego odkrycia. To m.in. drewniana droga sprzed kilkuset lat. O wyjątkowym odkryciu poinformował dr Dominik Szulc, Społeczny Opiekun Zabytków Powiatu Kraśnickiego. "Tego się nie spodziewaliśmy" – skomentował ekspert na swoim profilu na facebooku. Pod kostką granitową znajdował się bruk kamienny prawdopodobnie z XIX w. Głębiej było jeszcze ciekawiej. Dalszy wykop odsłonił kilkanaście bierwion (pni oczyszczonych z kory i gałęzi) o niedużej średnicy. Eksperci doliczyli się aż trzech rzędów. Zbutwiałe belki to pozostałość drogi, prowizorycznie utwardzanej. "Położono ją prawdopodobnie w II połowie XVII-I połowie XVIII wieku" – oszacował dr Dominik Szulc. Jak podkreślił, najciekawszy jest jej układ. Nie pokrywa się on z obecną drogą, a po tak małym fragmencie trudno ustalić jej dawny przebieg. Same bierwiona nie są w dobrym stanie. Ich stan wyklucza ich ekspozycję lub możliwe przeniesienie – zawilgocone pod naciskiem zachowują się jak gąbka. Przybyły na miejsce archeolog odkrył w hałdzie odkrytej ziemi także ceramikę i kafle datowane na okres od II połowy XVI do XVIII w. Znaleziono tu również kości zwierzęce oraz boratynkę – szeląg miedziany Jana II Kazimierza bity od 1659 r.
Niezwykły średniowieczny grób w Bawarii. Badacze o odkryciu "brodatego hipstera"
1:03

Niezwykły średniowieczny grób w Bawarii. Badacze o odkryciu "brodatego hipstera"

Subkultura tzw. "brodatych hipsterów" sięga już czasów średniowiecza – donoszą niemieccy naukowcy. Archeolodzy z Bawarskiego Urzędu Ochrony Zabytków (BLfD) analizowali grób zamożnego wojownika sprzed 1,5 tys. lat. Mężczyzna został pochowany m.in. z bronią, koniem i parą nożyczek. Niezwykłym przedmiotem, który znaleziono przy szczątkach był rzeźbiony grzebień z kości słoniowej, który prawdopodobnie służył do stylizacji brody. Odkrycie "hipstera" zaskoczyło naukowców. Na grzebieniu wykonanym ze szlachetnego materiału znajdują się prawdopodobnie gazele uciekające przed drapieżnikami. To rzadka w tamtym czasie forma dekoracji. Wojownik zmarł w wieku 40-50 lat ok. VI w. na terenie dzisiejszej Bawarii, w pobliżu starożytnego krateru w południowych Niemczech. Archeolodzy tłumaczą, że mężczyzna musiał być osobą niezwykle zamożną i ważną – o czym świadczą przedmioty złożone w jego grobie. Niedaleko odkryto pochówek kobiety, a także czerwoną ceramiczną misę w stylu śródziemnomorskim. Według ekspertów misa była w doskonałym stanie i pochodziła z terenów dzisiejszej Tunezji. Grzebień z kości słoniowej do stylizacji brody i misa były "prawdziwymi dobrami luksusowymi w tamtych czasach" – podsumował Mathias Pfeil, jeden z badaczy. Znaki wyryte na brzegu naczynia mogą być inicjałami właściciela.
Sensacja archeologiczna na Lubelszczyźnie. Przypadkowe odkrycie rolników sprzed 4 tys. lat
1:03

Sensacja archeologiczna na Lubelszczyźnie. Przypadkowe odkrycie rolników sprzed 4 tys. lat

Krzemienna siekierka, która może liczyć nawet 4 tys. lat. Ten bezcenny zabytek przypadkowo odkryto w trakcie prac rolnych w małej miejscowości Majdan Sopocki Pierwszy w gminie Susiec (Lubelszczyzna). Miejscowi rolnicy na zaoranym polu zauważyli dziwny przedmiot. Natychmiast poinformowali o nim służby konserwatorskie. Szybko okazało się, że to niewielka krzemienna siekierka o wymiarach 8,5 cm długości i 2,5 cm grubości. Jest datowana na koniec epoki neolitu lub początek brązu. Drewniany trzonek nie zachował się, ale siekierka jest w niemal idealnym stanie. Przedmiot uratowali spostrzegawczy mieszkańcy. Eksperci z Instytutu Archeologii UMSC w Lublinie określili, że narzędzie może być powiązane z kręgiem kulturowym społeczności kultury ceramiki sznurowej. Pochodzi z trzeciego lub drugiego tysiąclecia przed naszą erą. Wysoka jakość wykonania sugeruje, że przedmiot mógł być częścią zniszczonego grobu kurhanowego. Badania terenowe nie potwierdziły tego – archeolodzy nie odkryli śladów mogiły w kształcie kopca ani innych podobnych przedmiotów. Pochodzenie małego toporka pozostaje więc dalej tajemnicą. Prehistoryczny przedmiot wkrótce zostanie dokładniej zbadany. O niezwykłym odkryciu poinformował Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków. Urząd przypomina przy okazji, że każde odkrycie przedmiotu, który może być zabytkiem, zgodnie z prawem, należy natychmiast zgłosić i przekazać lokalnej służbie konserwatorskiej lub wójtowi (burmistrzowi).