Tajemnica Przełęczy Diatłowa. Nowe fakty w sprawie tej tragedii
Najnowsze odkrycia szwajcarskich naukowców sugerują, że za tragedię na Przełęczy Diatłowa w 1959 roku odpowiadał nietypowy rodzaj lawiny. W 1959 kilkoro studentów wybrało się w zimie na wycieczkę w góry Ural. Wkrótce odkryto ich półnagie i okaleczone ciała: każdy z uczestników zmarł z wyziębienia. Rząd ZSRR długo ukrywał tragedię, co spowodowało, że wokół niej narosło mnóstwo teorii spiskowych. O śmierć studentów oskarżono yeti, kosmitów, syberyjskich kanibali oraz wojsko, które miało testować na Uralu nową broń. Jednak symulacje komputerowe, wykonane przez ekspertów ze Szwajcarii, sugerują, że przyczyną tragedii mogła być nietypowa lawina. Studenci rozbijając obóz, spłaszczyli kawałek śnieżnego zbocza, aby ten chronił ich przed mroźnym wiatrem. Kombinacja tego czynnika i warunków atmosferycznych spowodowała, że na studentów osunęła się tzw. lawina płytowa. Przestraszeni studenci zaczęli w popłochu uciekać z namiotu i zostawili swoje rzeczy, jednak nie udało im się uciec przed śniegiem. Szwajcarzy przynają jednak, że nie mają pojęcia dlaczego władze ZSRR ukrywały tragedię na przełęczy.