Radioaktywny miód w USA. Przypadkowe odkrycie zaszokowało naukowców
Badania Uniwersytetu w Williamsburgu ujawniły, że ślady opadu radioaktywnego z prób jądrowych z lat 50. i 60. wciąż można znaleźć w amerykańskim miodzie. Przekracza on dopuszczalny poziom ponad stokrotnie. Eksperci podają, że amerykańskie testy sprawiły, iż izotop radioaktywny o nazwie cez-137 przez lata rozkładał się, wnikając w małych ilościach do pożywienia. Jednak przez przypadek odkryto, że miód z pasieki w Północnej Karolinie ma w sobie ponad 100 razy więcej cezu, niż inne produkty spożywcze z tego regionu. Analiza wykazała, że poziom cezu jest większy na obszarach, gdzie gleba ma w sobie mniej potasu. Ponieważ rośliny pochłaniają potas jako składnik odżywczy, tam, gdzie jest go mniej, zostaje on zastąpiony przez radioaktywny cez. Następnie trafia on do pyłków roślin, skąd zbierają go pszczoły. Badacze będą teraz przeprowadzać kolejne analizy, żeby dowiedzieć się, czy cez wpływa na zmniejszenie światowej populacji pszczół. Większość jądrowych detonacji miała miejsce nad Wyspami Marshalla na Oceanie Spokojnym i Nowej Ziemi, archipelagu arktycznym w północnej Rosji, a inne testy przeprowadzono w Nowym Meksyku i Nevadzie. Jednak lata deszczy i wiatrów rozprowadziły radioaktywny opad po całym świecie.