owady

Cała prawda o szerszeniach. Podpowiadamy, jak ustrzec się spotkania z owadem
1:18

Cała prawda o szerszeniach. Podpowiadamy, jak ustrzec się spotkania z owadem

Szerszeń to największy w Polsce owad z rodziny osowatych, który ma opinię bardzo niebezpiecznego. Na świecie występuje w 26 gatunkach, w naszym kraju żyje odmiana europejska. Szerszenie są bardzo podobne do os. Tak jak swoi kuzyni, posiadają pancerze w charakterystyczne żółto-czarne pasy i silne odcięcie między tułowiem a odwłokiem – tak zwana talia. Są jednak znacznie większe od os. Samce i robotnicy osiągają wielkość 24 mm, natomiast królowa potrafi urosnąć nawet do 35 mm. Wbrew powszechnej opinii, dla większości ludzi nie stanowią większego zagrożenia. Ich użądlenie jest bolesne, jednak jad szerszenia nieróżni się wiele od tego, które posiadają osy. U osoby dorosłej może wystąpić zaczerwienienie i opuchlizna. Atak szerszenia może spowodować większe problemy u alergików, jednak przy szybkiej reakcji, w większości przypadków, nie powinno dojść do zagrożenia życia. Są one bardzo terytorialne - w momencie napotkania gniazda najlepiej spokojnie i bez gwałtownych ruchów się oddalić. Dodatkowo warto zasłonić najdelikatniejsze miejsca ciała takie jak: szyja, okolice ust i nosa, ponieważ przy ataku większej grupy osobników może dojść do poważnych powikłań, takich jak problemy z oddychaniem. Szerszenie można spotkać wszędzie. Owadom tym nie przeszkadza bliskość ludzi. Swoje gniazda lubią budować w zakamarkach, przez co wszelkie budynki zarówno na wsiach, jak i w mieście, mogą być dla nich idealne. Aby uniknąć spotkania z owadami zaleca się montaż moskitier na drzwi i okna. Dobrze też sprawdzą się domowe sposoby. Zapach czosnku, lawendy, bratków i pelargonii podziała na nie odstraszająco. Od paru lat w Polsce można sporadycznie spotkać szerszenie azjatyckie. Są to największe tego rodzaju owady na świecie, które potrafią być nawet dwa razy większe od tych europejskich. Są również znacznie bardziej agresywne i niebezpieczne dla człowieka. Ich jad jest na tle silny, że jedna dawka jest zabójcza dla alergików. Ta odmiana występuje jednak niezmiernie rzadko na ternach naszego kraju.
Bąk kontra trzmiel. Przestawiamy różnice między owadami
1:42

Bąk kontra trzmiel. Przestawiamy różnice między owadami

Wiosną i latem często możemy na swojej drodze napotkać baki i trzmiele. Okazuje się, że te owady znacząco się od siebie różnią, a wielu z nas używa niepoprawnie ich nazwy. Duże, "puchate" pszczoły z charakterystycznymi żółtymi liniami to trzmiele. Ich wielkość może sięgać 30 milimetrów. Mimo faktu, że posiadają żądło, to nie są one agresywne i stanowią zagrożenia dla człowieka. Używają go jedynie w sytuacji zagrożenia. Trzmiele spotkamy w pobliżu kwiatów, na otwartych przestrzeniach takich jak łąki, ogrody czy donicach z kwiatami na balkonach. Bąki za to pochodzą z rodziny muchówek. Wizualnie przypominają zwykłe muchy domowe, jednak są znacznie większe. Mogą mieć nawet 20-25 milimetrów. Bąki bydlęce nie posiadają żądła, jednak mogą być bardzo niebezpieczne. Samice żywią się krwią ssaków. Atakują więc zwierzęta i ludzi. Ich ugryzienie jest nie tylko bolesne, ale i niebezpieczne. Mogą przenosić wiele chorób i pasożytów. Samce bąków są niegroźne i żywią się nektarem i pyłkiem kwiatowym. Bąki spotkamy na polach, łąkach, pastwiskach czy w stajniach. Błędne nazewnictwo tych owadów sprawia, że wiele osób w ataku paniki odgania trzmiele. Warto umieć odróżnić je od bąków, ponieważ pełnią bardzo ważną funkcję w przyrodzie i od lat ekolodzy walczą o wzrost liczby pszczół na świecie.
Plaga ''latających kleszczy''. Ich ukąszenie jest bardzo groźne i bolesne
2:13

Plaga ''latających kleszczy''. Ich ukąszenie jest bardzo groźne i bolesne

Wybierając się na spacer do lasu lub na łąki, trzeba wziąć pod uwagę spotkanie nie tylko z kleszczami, ale także z tzw. ''latającymi kleszczami''. Mowa o strzyżaku jelenim, który w ostatnich latach stał się prawdziwą zmorą dla odwiedzających łono natury. Leśnicy z Lasów Państwowych wydają oficjalne ostrzeżenia przed tymi groźnymi owadami. W tym roku jest podobnie. Ich potoczna nazwa ''latające kleszcze'' nie wzięła się przypadkowo. Mają one sporo wspólnego z dobrze znanymi nam pajęczakami. Podobnie jak one żywią się krwią ofiary, a gdy już się wczepią, są bardzo trudne do wyciągnięcia. Innym podobieństwem jest także fakt, że strzyżaki również przenoszą bakterie, które wywołują groźne choroby, np. anaplazmozę lub boreliozę. Nie ma jednak potwierdzonych przypadków, aby strzyżak zaraził boreliozą człowieka. U alergików ukąszenie może wywołać dodatkowo problemy z oddychaniem i silne reakcje alergiczne skóry. Samo ukłucie jest bardzo bolesne i pojawia się w tym miejscu spora, swędząca grudka. Utrzymuje się przez ok. tydzień lub dwa tygodnie, a w niektórych przypadkach nawet do roku. Strzyżak jeleni jest groźny także z uwagi na to, że nie jest płochliwy. Próby odganiania go skutkują jeszcze bardziej zaciekłym atakiem. Owad chętnie wybiera też najmniej oczywiste miejsca do ataku. Zamiast siadać na ręce, wlatuje np. we włosy lub próbuje się dostać do uszu lub nawet nosa. Niestety nie ma stu procentowej możliwości ochrony przed ''latającymi kleszczami''. Można próbować używać środków chemicznych do odstraszania tradycyjnych kleszczy, lecz nie potwierdzono ich skuteczności wobec strzyżaka. Wiadomo jednak, że owady te skupiają swoją uwagę na ciemnym ubarwieniu swoich ofiar. Warto zatem zakryć nogi, ręce, mieć nakrycie głowy, oraz wybrać ubrania o jasnym kolorze.