WAŻNE
TERAZ

Korki strzelą na Kremlu? Faworyt w Bułgarii patrzy na Wschód

policja (strona 9 z 128)

Przyszła do banku bez maseczki. Nie spodziewała się tego, co się stanie
WIDEO

Przyszła do banku bez maseczki. Nie spodziewała się tego, co się stanie

Do sieci trafiło nagranie z kamery osobistej funkcjonariusza policji z Teksasu w Stanach Zjednoczonych, który został wezwany do interwencji. Do jednego z oddziałów banku Bank of America w mieście Galveston przyszła 65-letnia kobieta, która nie miała maseczki zasłaniającej usta i nos. W związku z trwającą w USA pandemią koronawirusa, w miejscach publicznych obowiązuje właśnie nakaz zasłaniania ust i nosa. Gdy kobieta odmówiła założenia maseczki, pracownicy banku zadzwonili na policję. Funkcjonariusz na początku spokojnie prosił kobietę, aby założyła maseczkę, albo opuściła bank. „Proszę pani, poproszono panią o wyjście z banku, musi pani zatem wyjść” – powiedział policjant. Kobieta odpowiedziała, że w tym banku są jej pieniądze i chce je wypłacić. Policjant przekazał, że musi zatem zastosować się do wymogów banku. Kobieta odmówiła i tłumaczyła swoją wersję. Policjant w końcu ostrzegł kobietę: „Zrobimy to w łatwy czy trudny sposób?”. 65-latka odpowiedziała: „a co, aresztujesz mnie?”. Policjant przekazał, że zrobi to, gdyż sytuacja jest tożsama z nielegalnym wtargnięciem na teren prywatnej posesji. Kobieta zaczęła stawiać opór i krzyczeć. Wtedy policjant obezwładnił ją. 65-latka krzyczała o brutalności policji i wołała o pomoc. Inni klienci banku, którzy mieli maseczki, odpowiadali zatrzymanej, że trzeba było posłuchać funkcjonariusza. Na koniec 65-latka wykrzyczała do ludzi przed wyjściem, że są „bandą owiec”.
Nagle gość WP przeprosił za polską policję. Zaskakujący koniec rozmowy
WIDEO

Nagle gość WP przeprosił za polską policję. Zaskakujący koniec rozmowy

Mimo panujących obostrzeń pod stadionem Legii Warszawa pojawiło się kilka tysięcy kibiców, którzy dopingowali swoją drużynę w meczu z Wartą Poznań. Co więcej, wielu z nich nie miało nawet maseczek. Policja nie interweniowała. Sympatycy Legii skupili się w jednej, dużej grupie i w ścisku, bez zachowania dystansu pomiędzy sobą i obowiązkowych maseczek, prowadzili regularny doping. Doszło do tego w momencie, kiedy sytuacja epidemiczna w kraju jest coraz gorsza. Trzecia fala koronawirusa każdego dnia pochłania coraz więcej ofiar śmiertelnych. Policja mimo zgromadzonego przed stadionem tłumu i braku zachowania bezpiecznego dystansu przed kibiców, nie podjęła tak dużej interwencji, jakie podejmuje podczas Strajku Kobiet. - Nie dziwi mnie takie zachowanie. Im mniej profesjonalizmu, tym większy strach - stwierdził w rozmowie z Wirtualną Polską Ryszard Kalisz, adwokat, były szef MSWiA, który został zapytany o zachowanie policji. - Policja dzisiaj, a w szczególności jej szefowie, żyją w ciągłym strachu. Kibice warszawskiej Legii, którzy zebrali się na małej powierzchni przed stadionem nie mieli na sobie maseczek ochronnych - dodał. - Pomijając legalność przepisów pandemicznych, policja powinna być konsekwentna, wkroczyć w tłum, zrobić kordon, spisywać wszystkich i nikogo nie wypuszczać. A policja się schowała. I z przykrością muszę powiedzieć, że to "schowanie" policji świadczy o tym, że kierownictwo policji się boi - ocenił Ryszard Kalisz. - Kiedy protestują same kobiety, to kierownictwo policji potrafi wysłać na ulicę jednostki antyterrorystyczne z pałkami. A jak rośli mężczyźni nielegalnie się gromadzą, to policji nie ma. Wyrażam ubolewanie i przepraszam kobiety i wszystkich obywateli, że dzisiaj w Polsce pod PiS-em mamy taką policję - dodał.