policja (strona 9 z 128)

Przyszła do banku bez maseczki. Nie spodziewała się tego, co się stanie
2:55

Przyszła do banku bez maseczki. Nie spodziewała się tego, co się stanie

Do sieci trafiło nagranie z kamery osobistej funkcjonariusza policji z Teksasu w Stanach Zjednoczonych, który został wezwany do interwencji. Do jednego z oddziałów banku Bank of America w mieście Galveston przyszła 65-letnia kobieta, która nie miała maseczki zasłaniającej usta i nos. W związku z trwającą w USA pandemią koronawirusa, w miejscach publicznych obowiązuje właśnie nakaz zasłaniania ust i nosa. Gdy kobieta odmówiła założenia maseczki, pracownicy banku zadzwonili na policję. Funkcjonariusz na początku spokojnie prosił kobietę, aby założyła maseczkę, albo opuściła bank. „Proszę pani, poproszono panią o wyjście z banku, musi pani zatem wyjść” – powiedział policjant. Kobieta odpowiedziała, że w tym banku są jej pieniądze i chce je wypłacić. Policjant przekazał, że musi zatem zastosować się do wymogów banku. Kobieta odmówiła i tłumaczyła swoją wersję. Policjant w końcu ostrzegł kobietę: „Zrobimy to w łatwy czy trudny sposób?”. 65-latka odpowiedziała: „a co, aresztujesz mnie?”. Policjant przekazał, że zrobi to, gdyż sytuacja jest tożsama z nielegalnym wtargnięciem na teren prywatnej posesji. Kobieta zaczęła stawiać opór i krzyczeć. Wtedy policjant obezwładnił ją. 65-latka krzyczała o brutalności policji i wołała o pomoc. Inni klienci banku, którzy mieli maseczki, odpowiadali zatrzymanej, że trzeba było posłuchać funkcjonariusza. Na koniec 65-latka wykrzyczała do ludzi przed wyjściem, że są „bandą owiec”.
Nagle gość WP przeprosił za polską policję. Zaskakujący koniec rozmowy
2:20

Nagle gość WP przeprosił za polską policję. Zaskakujący koniec rozmowy

Mimo panujących obostrzeń pod stadionem Legii Warszawa pojawiło się kilka tysięcy kibiców, którzy dopingowali swoją drużynę w meczu z Wartą Poznań. Co więcej, wielu z nich nie miało nawet maseczek. Policja nie interweniowała. Sympatycy Legii skupili się w jednej, dużej grupie i w ścisku, bez zachowania dystansu pomiędzy sobą i obowiązkowych maseczek, prowadzili regularny doping. Doszło do tego w momencie, kiedy sytuacja epidemiczna w kraju jest coraz gorsza. Trzecia fala koronawirusa każdego dnia pochłania coraz więcej ofiar śmiertelnych. Policja mimo zgromadzonego przed stadionem tłumu i braku zachowania bezpiecznego dystansu przed kibiców, nie podjęła tak dużej interwencji, jakie podejmuje podczas Strajku Kobiet. - Nie dziwi mnie takie zachowanie. Im mniej profesjonalizmu, tym większy strach - stwierdził w rozmowie z Wirtualną Polską Ryszard Kalisz, adwokat, były szef MSWiA, który został zapytany o zachowanie policji. - Policja dzisiaj, a w szczególności jej szefowie, żyją w ciągłym strachu. Kibice warszawskiej Legii, którzy zebrali się na małej powierzchni przed stadionem nie mieli na sobie maseczek ochronnych - dodał. - Pomijając legalność przepisów pandemicznych, policja powinna być konsekwentna, wkroczyć w tłum, zrobić kordon, spisywać wszystkich i nikogo nie wypuszczać. A policja się schowała. I z przykrością muszę powiedzieć, że to "schowanie" policji świadczy o tym, że kierownictwo policji się boi - ocenił Ryszard Kalisz. - Kiedy protestują same kobiety, to kierownictwo policji potrafi wysłać na ulicę jednostki antyterrorystyczne z pałkami. A jak rośli mężczyźni nielegalnie się gromadzą, to policji nie ma. Wyrażam ubolewanie i przepraszam kobiety i wszystkich obywateli, że dzisiaj w Polsce pod PiS-em mamy taką policję - dodał.