rosja (strona 13 z 75)

Konflikt Rosja-Ukraina. Ekspert o pomocy militarnej USA po ewentualnej inwazji Moskwy
1:33

Konflikt Rosja-Ukraina. Ekspert o pomocy militarnej USA po ewentualnej inwazji Moskwy

Prezydent USA Joe Biden nie planuje odpowiedzieć na kolejną rosyjską inwazję na Ukrainę wysłaniem oddziałów bojowych. Mógłby zastosować szereg mniejszych, wciąż ryzykownych opcji militarnych, by wesprzeć Ukraińców po ewentualnym ataku. Tak twierdzi Robert Burns ekspert ds. bezpieczeństwa, redaktor agencji Associated Press. - W żadnym wypadku nie należy spodziewać się zaangażowania wojsk amerykańskich z wyjątkiem wsparcia dla form ruchu oporu. Można wyobrazić sobie, że wojska amerykańskie będą dostarczać sprzęt, transportować materiały na Ukrainę – prognozuje Burns. Jak podkreśla, powód, by nie włączać się bezpośrednio w rosyjsko-ukraińską wojnę jest prosty: Stany Zjednoczone nie mają żadnych zobowiązań traktatowych wobec Ukrainy, a wojna z Rosją* byłaby ogromnym ryzykiem. Robert Burns twierdzi, że amerykańskie operacje wojskowe na Ukrainie można podzielić na dwie kategorie: pomoc w powstrzymaniu możliwej inwazji i rzeczywistą odpowiedź. - W obu kategoriach nacisk położony jest na dyplomację oraz sankcje gospodarcze i finansowe. W każdej z nich możliwy jest także element militarny – zapewnia analityk Associated Press. Najbardziej prawdopodobne jest dodatkowe wsparcie USA dla państw bałtyckich, będących członkami NATO. To wynika z zobowiązań Sojuszu i ostatnich zapowiedzi prezydenta USA. - Jedną z odpowiedzi na agresję, o której mówił prezydent Biden, było to, że USA mogą czuć się zobowiązane do pomocy lub wzmocnienia obrony członków NATO, państw bałtyckich, być może Polski. I to prawdopodobnie miałoby miejsce tylko w przypadku, gdyby rzeczywiście Rosja dokonała inwazji na Ukrainę - podsumowuje Robert Burns.
Czy Polska jest w stanie odeprzeć atak Rosji? "Taki scenariusz byłby dla nas niekorzystny"
3:54

Czy Polska jest w stanie odeprzeć atak Rosji? "Taki scenariusz byłby dla nas niekorzystny"

Minister Obrony Narodowej, Mariusz Błaszczak, umieścił na swoim koncie twitterowym post, w którym napisał "Zwiększenie liczebności Wojska Polskiego jest jednym z moich priorytetów. Już 113500 żołnierzy wojsk operacyjnych służy w Siłach Zbrojnych RP. Dzięki ustawie o obronie Ojczyzny wzrost liczebności będzie jeszcze większy". Do treści tych zapowiedzi odniósł się w programie "Newsroom WP" gen. broni rez. dr Mirosław Różański. -Potencjał wojska jest mierzony również liczbą żołnierzy, którzy służą w wojsku, ale nie jest to wyznacznik najważniejszy. Jeszcze ważniejsze jest wyposażenie, czyli sprzęt, jaki posiada armia. Pamiętajmy, że właśnie zostało uruchomionych kilka programów związanych z zakupem sprzętu, ale tego sprzętu jeszcze nie ma. Trzeba powiedzieć sobie wprost, że samodzielnie jako Polska nie reprezentujemy wysokiego poziomu, jeśli chodzi o wyposażenie armii. Marynarka wojenna "już utonęła" jak określili to komentatorzy. Jeśli chodzi o siły powietrzne to mamy tylko eskadry F-16. Wojska lądowe też nie wyglądają najlepiej. Także deklaracje o tym, że liczba żołnierzy jest gwarancją naszego bezpieczeństwa jest tylko takim sygnałem uspokajającym. Przez ostatnie sześć lat pojawiały się deklaracje, że potencjał armii będzie zwiększony, a tak naprawdę zwiększa się liczebność wojska, ale chyba nie też w takim wymiarze, jak to projektowano. - powiedział gen. Różański. Generał odniósł się także do tego, czy Polska byłaby w stanie samodzielnie odeprzeć atak rosyjskich sił. -Jeżeli mielibyśmy samodzielne podjąć jakiekolwiek działania wobec Rosji ten scenariusz byłby dla nas niekorzystny. Dzisiaj musimy liczyć na wsparcie NATO i tak naprawdę NATO jest gwarantem bezpieczeństwa - podsumował gen Różański.
Niepokojące doniesienia CNN ws. Rosji. Wiceszef MSZ o możliwych scenariuszach
3:49

Niepokojące doniesienia CNN ws. Rosji. Wiceszef MSZ o możliwych scenariuszach

Prezydent USA Joe Biden ocenił, że Władimir Putin "wejdzie na Ukrainę, bo musi coś zrobić". Jak podkreślił, atak ten będzie "największym kryzysem od czasu II wojny światowej". Co na to polskie MSZ? Na ile inwazja Rosji na Ukrainę jest, w ocenie resortu, prawdopodobna? - Możliwe są, według naszych informacji, różne scenariusze, na które trzeba być przygotowanym. Jesteśmy - i jako państwo, i jako państwo przewodniczące OBWE, i jako członek NATO - przygotowani na te różne scenariusze. Możliwy jest scenariusz najbardziej ofensywny, ale również działania pośrednie. Atak nie musi odbywać się w klasycznej formule, może obejmować działania hybrydowe, dezinformacyjne, destabilizujące państwo i region. Nie musi to być inwazja wprost. Jest też możliwość takiego działania, w którym wyeskaluje się sytuację w celu osiągnięcia jakichś konkretnych korzyści, po czym się ją zdeeskaluje - mówił wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk (PiS) w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. Polityk odniósł się również do doniesień CNN. Według amerykańskiej stacji możliwe jest zajęcie Kijowa i obalenie obecnych władz Ukrainy. - Moją rolą nie jest komentowanie sensacyjnych doniesień i publicystyka, tylko skupianie się na tym, by wspólnie z sojusznikami podejmować działania, które zminimalizują prawdopodobieństwo scenariuszy najbardziej niebezpiecznych z punktu widzenia Polski i regionu. I takie działania są podejmowane - oznajmił Szynkowski vel Sęk.
Natalia Durman Natalia Durman
Konflikt Rosja-Ukraina. We wsi na linii ostrzału pozostała garstka mieszkańców
1:53

Konflikt Rosja-Ukraina. We wsi na linii ostrzału pozostała garstka mieszkańców

W niemal opustoszałej wsi na wschodzie Ukrainy rośnie napięcie związane z zagrożeniem rosyjską inwazją w pobliżu granicy. Konflikt w Donbasie trwający od 2014 r. budzi obawy Ukrainy i Zachodu o wznowienie działań wojennych na pełną skalę. W centrum tych wydarzeń znajduje się wieś Nowoaleksandrówka. W ciągu dnia słychać tu strzały z broni ręcznej, po zmierzchu ustępują one hukowi sprzętu artyleryjskiego i ostrzałowi moździerzowemu. W wiosce mieszkało kiedyś 200 osób, po latach wojny pozostało tylko 11 mieszkańców. Wśród nich jest 73-letnia Hałyna, samotna staruszka. Kobieta w rozmowie z brytyjską telewizją Sky News przyznaje, że nie chce opuścić swojego domu. Wierzy, że Rosja nie dokona inwazji na Ukrainę. - Przyzwyczaiłam się do takiego życia tutaj... czuję się dobrze. Mało nas tu zostało, ale ludzie jeszcze są. Mnie u siebie dobrze – podkreśla mieszkanka Nowoaleksandrówki. Starszy lejtnant Wiktor Bieliekow z 24. Samodzielnego Batalionu Szturmowego cały czas obserwuje pobliskie pozycje separatystów. - Zawsze istnieje ryzyko, że nastąpi jakiś atak ze strony wroga. Dlatego tu jesteśmy. Prawdopodobieństwo ataku istnieje – twierdzi Bieliekow. Rosja zaprzecza doniesieniom o możliwym ataku. W trakcie niedawnego szczytu NATO-Rosja, Moskwa zażądała gwarancji od Sojuszu, że NATO nie rozszerzy się o Ukrainę lub inne kraje byłego Związku Radzieckiego. Te żądania zostały odrzucone. Rosja zaanektowała Półwysep Krymski należący do Ukrainy w 2014 r., a także wsparła prorosyjskich separatystów, którzy zajęli tereny przygraniczne na wschodzie tego kraju. W ciągu prawie ośmiu lat walk zginęło łącznie ponad 14 tys. osób.
Niepokój we wschodniej Ukrainie. Mieszkańcy obawiają się agresji ze strony Rosji
1:43

Niepokój we wschodniej Ukrainie. Mieszkańcy obawiają się agresji ze strony Rosji

Ukraińcy we wschodniej części kraju sceptycznie oceniają rozmowy na forum Rady NATO-Rosja. - Nie widzę powodu, by negocjować z krajem-agresorem (Rosją) i z tymi ludźmi, którzy teraz walczą przeciwko nam. Nie widzę w tym nic pozytywnego – komentuje Svitlana Pechena, mieszkanka miasta Zołote w obwodzie ługańskim. Jej 10-osobowa rodzina żyje zaledwie 2 km od linii ostrzału. Wszyscy przywykli tu do codziennych dzięków z okolicy. - Myślisz, czy to salwa honorowa czy gdzieś padł strzał. Dla dzieci i tak to nie jest komfortowe. Nie tu ma wolności, nie ma takich możliwości, jak w czasie pokoju – dodaje kobieta. Jej mąż mimo wszystko liczy na szybkie zakończenie konfliktu. - Mam nadzieję, że ta wojna się skończy. Mam nadzieję, że nasze terytoria zostaną zwrócone Ukrainie – podkreśla Yuriy Pechenyi. - Liczę, że nasi ludzie zaczną odbudowywać kraj. Kraj, który jest bardzo bogaty – dodaje mężczyzna. Podczas ostatnich rozmów NATO-Rosja odrzucono żądania Kremla. Rosja domagała się gwarancji braku rozszerzenia Sojuszu o kraje byłego ZSRR. Jens Stoltenberg, szef NATO, przekazał, że każdy kraj ma prawo do suwerennych decyzji. Rosyjska delegacja nie wycofała się jednak z rozmów, pozostając otwarta na przyszłe spotkania. Konflikt między Rosją a Ukrainą jest wciąż realnym zagrożeniem. – Jesteśmy obecnie w krytycznym momencie dla europejskiego bezpieczeństwa – podsumował rozmowy w piątek 14 stycznia Jens Stoltenberg.