rosja (strona 13 z 77)

Paweł Szrot o przemówieniu Putina: to było horrendalne. Zakwestionował sam sens istnienia Ukrainy
3:02

Paweł Szrot o przemówieniu Putina: to było horrendalne. Zakwestionował sam sens istnienia Ukrainy

Przemówienie Władimira Putina skomentował Paweł Szrot, szef gabinetu prezydenta RP. – Ono ma charakter horrendalny. Ja sobie nie przypominam drugiego takiego wystąpienia, które byłoby nacechowane taką wrogością, takimi uprzedzeniami, wobec sąsiedniego kraju od czasów... może nie przywołujemy tych czasów. To było po prostu przemówienie wrogie Ukrainie, kwestionujące sam sens istnienia tego państwa – jego tradycję, kulturę, sposób powstania – i tak to oceniamy – stwierdził gość programu "Newsroom", przekazując stanowisko Kancelarii Prezydenta. Przekazał, że w nocy Andrzej Duda łączył się także z prezydentem Zełenskim, aby zapewnić o wsparciu Polski dla Ukrainy. – Deklaracje padły te same, co podają od wielu miesięcy. Polska popiera Ukrainę, popiera w formie wsparcia polityczno-dyplomatycznego. Popiera również, wspierając ją sprzętem obronnym wojskowym i to będzie na pewno kontynuowane – zapowiedział Szrot. Przekazał także, jakie są najbliższe plany prezydenta Dudy w kontekście rozwoju sytuacji na Ukrainie. – Myślę, że spotka się w najbliższym czasie z ministrami rządu odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo i sprawy międzynarodowe. Myślę też, że będą kolejne rozmowy międzynarodowe. Nie będę tutaj mówił o szczegółach, bo rzeczywiście sytuacja się zmienia czasem nawet nie z godziny na godzinę, tylko z minuty na minutę – powiedział gość WP.
Opcje
Orędzie prezydenta Ukrainy po decyzji Putina. Zełenski: nie boimy się nikogo i niczego
1:37

Orędzie prezydenta Ukrainy po decyzji Putina. Zełenski: nie boimy się nikogo i niczego

- Jesteśmy na swojej ziemi, nie boimy się niczego i nikogo. Nie jesteśmy nikomu nic winni. Nikomu też niczego nie oddamy. Jesteśmy tego pewni – podkreślił w swoim wystąpieniu Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy. Jego kancelaria opublikowała nagranie, w którym Zełenski odniósł się do decyzji Władimira Putina o uznaniu niepodległości dwóch separatystycznych republik. - Ukraina uważa ostatnie działania Rosji za naruszenie suwerenności i integralności terytorialnej naszego kraju. Cała odpowiedzialność za wszystkie konsekwencje tej decyzji spoczywa na rosyjskim kierownictwie politycznym – ogłosił ukraiński przywódca. - Uznanie niepodległości okupowanych terenów obwodów ługańskiego i donieckiego może oznaczać jednostronne wycofanie się Rosji z porozumień mińskich. Prezydent Ukrainy podkreślił, że nie ma powodów do "chaotycznych działań", a jego kraj będzie "trzymał się pokojowej i dyplomatycznej drogi". - Tymi decyzjami Rosja legalizuje swoje wojska, które od 2014 roku są de facto obecne na okupowanych terenach Donbasu. Kraj, który przez osiem lat wspierał wojnę, nie może utrzymać pokoju – dodał w opublikowanym orędziu. Władimir Putin ogłosił, w poniedziałek 21 lutego, podjęcie decyzji ws. uznania niepodległości tzw. Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej. W trakcie telewizyjnego orędzia Putin oznajmił, że to "konieczne". Decyzja prezydenta Rosji natychmiast została potępiona przez wielu liderów państw z całego świata.
Opcje
"Kreml liczy się tylko z Waszyngtonem".  Analityk OSW: "Europejczyków uważają za mięczaków i frajerów"
6:26

"Kreml liczy się tylko z Waszyngtonem". Analityk OSW: "Europejczyków uważają za mięczaków i frajerów"

- Rosjanie niczego się nie obawiają. Są bezkarni. Cała historia relacji rosyjsko-zachodnich ostatnich 30 lat, zwłaszcza od 2008 roku, doprowadziła elitę rosyjską do przekonania, że mogą sobie pozwolić na prawie wszystko, a nie zapłacą za to żadnej realnej ceny - wskazał w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski analityk Ośrodka Studiów Wschodnich dr Witold Rodkiewicz. - W związku z tym realizują swój program imperialny, który polega na tym, aby obszar postsowiecki był bezpośrednio podporządkowany - wskazał gość WP. Zdaniem eksperta ostatnie poruszenie dyplomatyczne i obecność amerykańskich wojsk na terenie Polski to jest "konkretna odpowiedź". - Problem polega na tym, że to ciągle są takie doraźne działania - wskazał rozmówca Patrycjusza Wyżgi. - Moim zdaniem trzeba rozmawiać z nimi - dodał dr Rodkiewicz. Według gościa WP te sygnały w stronę Kremla są ciągle za słabe. - One sugerują, że jesteśmy gotowi iść na ustępstwa. Dopytywany o mocne sygnały, Rodkiewicz dodał, że rola Nord Stream 2 jest przesadzona, ale dobrym tropem byłoby wpłynięcie na życie oligarchów i ich rodzin. - To przesłanie powinno być przede wszystkim z Waszyngtonu - wskazał ekspert i dodał, że tylko z tą stolicą Kreml się liczy i traktuje poważnie. - Europejczyków uważają za mięczaków i frajerów, których można oszukiwać, oszwabiać i straszyć - podkreślił dr Rodkiewicz. - Są początki odpowiedzi, ale ona powinna być twardsza. Nie idziemy na ustępstwa - powtórzył analityk OSW. - Ta rozgrywka może trwać bardzo długo. Zwiększanie napięcia, zmniejszanie napięcia, grożenie wojną, organizowanie jakichś incydentów - wymieniał gość programu "Newsroom" WP.
Opcje
Putinowi chodzi tylko o panikę? Ekspertka o Europie Zachodniej
5:17

Putinowi chodzi tylko o panikę? Ekspertka o Europie Zachodniej

Czego można spodziewać się dziś po Władimirze Putinie? Czy możliwa jest militarna agresja na Rosji na Ukrainę? Te pytania zadaliśmy analityczce Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Annie Marii Dyner. - Wcale nie musi być to inwazja w rozumieniu takim, że zacznie się klasyczna wojna pancerna i bardzo dużo sił i środków, które są zgromadzone wokół granic Ukrainy, zostanie użytych. Równie dobrze możemy sobie wyobrazić kierowane ataki lotnicze i ataki bombowe plus np. cyberatak na infrastrukturę energetyczną Ukrainy - powiedziała. W jej ocenie Rosja nie zdecyduje się na regularną wojnę przy użyciu środków zgromadzonych u granic Ukrainy, bo są one niewystarczające. - Ukraina też dysponuje dużymi siłami i środkami i w zasadzie Rosja powinna mieć tego zaplecza jeszcze więcej, dlatego, że zawsze strona atakująca powinna zgromadzić większe siły niż strona, która się broni - powiedziała. Ekspertka odniosła się również do sprawy relacji Rosji z krajami zachodnimi. Podkreśliła, że obecna potęga Kremla jest możliwa dzięki licznym umowom wiążącym Rosję z Zachodem. - Za te zbrojenia od lat płaci Europa Zachodnia, która kupuje węglowodory od Rosji, bo dzięki tym pieniądzom Rosjanie byli w stanie przezbroić swoją armię - stwierdziła. Zdaniem Anny Marii Dyner Putin mógł już osiągnąć swój cel, ponieważ Moskwa znów zaczęła się liczyć na arenie międzynarodowej, a obecnie zależeć mu może jedynie na podtrzymywaniu napięcia. - Wywołanie tego napięcia nie ma na celu uderzać w społeczeństwo ukraińskie (…), natomiast to, co jest ważne, to wywoływanie paniki wśród państw zachodnich i zwiększanie presji na władze w różnych stolicach europejskich, żeby rozmawiać z Moskwą - oceniła ekspertka.

M. Drzażdżewski

Opcje
Generał o kolejnym kroku prezydenta Rosji. "Putin nie jest szaleńcem”
5:32

Generał o kolejnym kroku prezydenta Rosji. "Putin nie jest szaleńcem”

Bardzo dobrze, że Trójkąt Weimarski został ożywiony w tak trudnej sytuacji - mówi w programie "Newsroom" w WP gen. Mieczysław Bieniek, były zastępca dowódcy strategicznego NATO. W ten sposób ocenił wtorkowe spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem i kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem. - Myślę, że ta pogłębiona dyplomacja wsparta rozlokowaniem wojsk na wschodniej flance i pomocą wojskową dla Ukrainy (...) pomoc szkoleniowa, zapewnienie o tym, że gdyby nastąpiła inwazja, to dotkliwe sankcje zostaną wprowadzone, łącznie z odcięciem systemu finansowego SWIFT, to wszystko skłoni prezydenta Rosji od odstąpienia od agresywnych zachowań. Putin nie jest szaleńcem, choć 22 lata władzy może odebrać rozsądek - dodaje. Przyznał, że zgrupowanie rosyjskich wojsk na granicach z Ukrainą jest niepokojące. - To zgrupowanie przy granicy z Białorusią, jest o tyle istotne, że te wojska przybliżają się również do granic Polski i do granic państw bałtyckich. Z drugiej strony, uważam, że Putin ma jakiś ukryty cel, by pogłębić integrację Rosji z Białorusią lub całkowicie podporządkować sobie Białoruś - stwierdził gość programu "Newsroom". Zdaniem gen. Bieńka, jeśli ktoś zamierza zaatakować jakiś kraj, to "robi to znienacka, z ukrycia". - Taka wielka koncentracja służy do wywierania nacisku. Putin dąży do destabilizacji ukraińskiego systemu gospodarczego, ale również politycznego. Putin nie przyjmuje do wiadomości, że Ukraina jest niezależnym państwem. Twierdzi, że to jest część Rosji, a Krym od zawsze był rosyjski. On to wyraził, wyartykułował na szczycie NATO w Bukareszcie, mówiąc, że Ukraina nigdy nie była państwem i państwem nie będzie - dodał. - Wysuwając w grudniu te dwie absurdalne propozycje, aby NATO się nie rozszerzało i aby te państwa, które zostały do Paktu przyjęte po 1997 r. nie przyjmowały na swoje terytorium infrastruktury natowskiej, to były bezczelne propozycje, ale on wiedział, że nie zostaną one spełnione. Przedstawił również inne propozycje, które powoli zostają jakby negocjowane - ocenił gen. Mieczysław Bieniek.
Opcje
Nowy rozdanie dla Polski? Bartosiak: Trzeba bardzo uważać z sojuszami
6:20

Nowy rozdanie dla Polski? Bartosiak: Trzeba bardzo uważać z sojuszami

W obliczu kryzysu na wschodzie Europy coraz głośniej mówi się o sojuszu brytyjsko-polsko-ukraińskim. - To jest właśnie wynik kalkulacji. Brytyjczycy chcą przeciwdziałać konsolidacji kontynentalnej, uruchamiając klasyczne mechanizmy tworzenia koalicji antyhegemonistycznej w regonie - przekazał w programie "Newsroom" WP dr Jacek Bartosiak, prezes fundacji Strategy&Future. - Po to, aby powstrzymać potencjał rosyjskiego wpływu na system europejski, trzeba zbudować koalicję regionalną. Kto tam może być? Polacy, Ukraińcy, może Rumuni. (...) Ostatecznie żyrantem takiego porozumienia będzie ten najsilniejszy. Mam nadzieję, że Amerykanie też tam są i to oni są inicjatorami całego przedsięwzięcia. Trzeba bardzo uważać z sojuszami, bo w ostatnich 20 latach przyjęło się w Polsce, że sojusze są dobre. Są dobre, bo eksportowało to do nas bezpieczeństwo. Natomiast jeśli trzeba dawać komuś bezpieczeństwo i płacić za to, np. wejściem do wojny, trzeba się mocno zastanowić - tłumaczył ekspert. Prowadzący Patrycjusz Wyżga dopytywał o Trójkąt Weimarski. - Przed Polską są tylko dwa scenariusze i one wcale nie są takie pewnie. Pierwszy scenariusz przewiduje to, że jest silne NATO z Amerykanami. NATO reaguje, odstrasza i powstrzymuje Rosję i inwazję na Ukrainę. A drugi zakłada odejście Amerykanów i konsolidację kontynentalną. Oparcie się o Niemcy i budowę państwa federacyjnego w Europie. (...) Mamy taki wybór. Potrzebujemy mądrego nawigowania po tych wzburzonych wodach - wskazywał Bartosiak.
Opcje
Polska pomoże Ukrainie. Prof. Belka: Wreszcie poszliśmy po rozum do głowy
1
6:17

Polska pomoże Ukrainie. Prof. Belka: Wreszcie poszliśmy po rozum do głowy

Czy Polska prowadzi właściwą politykę międzynarodową ws. kryzysu wokół Ukrainy? - Po dużych wahaniach i okresie niezdecydowania wreszcie poszliśmy po rozum do głowy - ocenił w programie "Newsroom" WP prof. Marek Belka, europoseł i były premier. - Wydaje się, że polski rząd i cała klasa polityczna zdecydowała się poprzeć Ukrainę. Mówi się o pomocy militarnej. Wszystkim zależy na tym, żeby nie dopuścić do pogorszenia się sytuacji. (...) Zwiększając zdolności obronne Ukrainy, oddalamy możliwość i zwiększamy koszty agresji ze strony Rosji. W takiej sytuacji, jaką mamy dziś, w sytuacji - jak się wydaje - bezpośredniego zagrożenia militarnego, trzeba działać i reagować - wymieniał polityk. Prowadzący Mateusz Ratajczak przytoczył słowa Putina, który na Węgrzech mówił, że "rozszerzenie NATO o Polskę było oszustwem wobec Moskwy". - To słyszymy od Putina nie pierwszy raz, ale interesujące jest to, że przekazał to liderowi jednego z państw UE. Nie słyszałem, żeby Viktor Orban się jakoś postawił. (...) Polski rząd jest tak zmarginalizowany i osamotniony, że szukamy byle kogo. Znalazł się Orban, proszę bardzo. On zresztą wykorzystuje Polskę w sposób bezwzględny dla własnych celów - wskazywał Belka. W rozmowie poruszono też wątek pomocy finansowej, jaką Ukrainie zaoferowała Komisja Europejska. Belka zauważył, że pieniądze płyną do tego kraju również z sektora prywatnego. - Ostatnio zauważyliśmy, że Turcja jest jednym z największych, jeżeli nie największym inwestorem zagranicznym na Ukrainie, co oczywiście natychmiast oznacza, że Ukraina zyskuje nowego sojusznika w postaci, skądinąd, niezbyt przyjemnego reżimu Erdogana - powiedział.
Opcje
Władimir Putin o Polsce. Generał reaguje
14
3:22

Władimir Putin o Polsce. Generał reaguje

Prezydent Rosji Władimir Putin stwierdził, że rozszerzenie NATO na wschód, m.in. o Polskę, było "oszustwem" wobec Moskwy. Jego wypowiedź komentował w programie "Newsroom" WP gen. prof. Bogusław Pacek, dyrektor Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego. - To nie jest nowa informacja. To jest wciąż ten sam język, te same żądania. Żądania, o których - jestem absolutnie o tym przekonany - Putin od początku wiedział, że nie będą spełnione, bo nie mogą być spełnione - podkreślił. Generał przypomniał, że Rosja już wiele tygodni temu sformułowała żądania pod adresem USA i NATO. - Te, które dotyczą NATO, mówią, że Rosja żąda, aby Sojusz Północnoatlantycki wycofał wszelkie instalacje natowskie, żeby zostawił tylko to, co było na rok 1997. Nazywam to żądaniem nie do spełnienia, ponieważ to jest czas, w którym do NATO została przyjęta większość państw, które wcześniej były pod wpływami Związku Radzieckiego, w tym także Polska - wyjaśnił. W ocenie generała "prawdziwa odpowiedź Putina nastąpi wraz z oficjalną odpowiedzią na stanowisko USA". - Wszyscy czekają i się obawiają, co to może być. Na dzień dzisiejszy, poza bardzo silnym oddziaływaniem propagandowym i zwiększaniem przygotowania sił wojskowych Rosji, nic innego nie ma - wskazał. Pacek odniósł się również do innej wypowiedzi Putina. - Wyobraźmy sobie, że Ukraina wchodzi do NATO i zaczyna operację wojskową na Krymie, tymczasem Rosja uważa Krym za własne terytorium. Czy w tej sytuacji Rosja ma walczyć z NATO? - pytał prezydent Rosji na konferencji prasowej w Moskwie. - Po pierwsze Rosja nie ma prawa twierdzić, że Krym stanowi integralną część Federacji Rosyjskiej. To jest argument demagogiczny. W ten sam sposób możemy mówić o Białorusi. Jeżeli na Białorusi pojawiają się rakiety, jeśli trwają tam ćwiczenia z bardzo groźnymi rodzajami broni, które mogą być niebezpieczne dla państw NATO, to co - my mamy to samo powiedziec? Proszę od jutra wycofać się z Białorusi całkowicie? - mówił Pacek.
Natalia Durman

N. Durman

Opcje