słońce

Ziemia ściemnia się. Nowe i niepokojące skutki zmian klimatycznych
WIDEO

Ziemia ściemnia się. Nowe i niepokojące skutki zmian klimatycznych

Ziemia powoli przyciemnia się z powodu zmian klimatycznych – do takich wniosków doszli naukowcy z Instytutu Technologii w New Jersey. Ocieplenie oceanów powoduje, że mniej jasnych chmur odbija światło słoneczne w kosmosie, przez co zatrzymuje jeszcze więcej energii na Ziemi. W konsekwencji więcej promieniowania słonecznego dociera do Ziemi, dodatkowo ogrzewając powietrze. Amerykanie wykorzystali do swoich badań dziesiątki pomiarów światła popielatego – zjawiska, w którym światło odbija się od Ziemi na Księżyc i wraca z powrotem na Ziemię. Wykorzystano także pomiary satelitarne, które potwierdziły, że tylko w ciągu ostatnich dwóch dekad nastąpił "znaczny spadek współczynnika odbicia Ziemi". To inaczej albedo, czyli stosunek ilości promieniowania odbitego do padającego. Ziemia odbija teraz ok. pół wata mniej światła na m kw., niż 20 lat temu. Współczynnik odbijania światła przez Ziemię spadł o ok. 0,5 proc. w ciągu ostatnich trzech lat - obecnie odbija ona 29,5 procent całego światła słonecznego. Dodatkowo Ziemia boryka się z nierównowagą energetyczną, którą podwoiła się przez rosnącą emisję gazów cieplarnianych. Zanieczyszczenia także blokują promieniowanie cieplne Ziemi, zatrzymując ciepło w atmosferze. "To naprawdę niepokojące" – podsumowuje krótko dr Edward Schwieterman, naukowiec z Uniwersytetu Kalifornijskiegi w Riverside. Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie "Geophysical Research Letters".
Wraz z kolejną burzą słoneczną może nas czekać "internetowa apokalipsa". Sieć może zostać wyłączona na wiele miesięcy
WIDEO

Wraz z kolejną burzą słoneczną może nas czekać "internetowa apokalipsa". Sieć może zostać wyłączona na wiele miesięcy

Badaczka z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine podziela się wynikami swoich badań, które sugerują, że kolejna silna burza słoneczna może mieć bardzo mocny wpływ na działanie internetu. Burza słoneczne to nagłe i intensywne zmiany pola magnetycznego. Powstają podczas wyrzutów masy ze Słońca. Ma to miejsce w czasie trwania rozbłysków. Autorka tej teorii Sangeetha Abdu Jyoth twierdzi, że nagłe zmiany pola magnetycznego na Ziemi mogą sprawiać, że znaczna część społeczeństwa zostanie odcięta od sieci na tygodnie, a nawet miesiące. - Nasza infrastruktura nie jest przygotowana na duże wydarzenie związane z energią słoneczną – przekazała badaczka serwisowi WIERD. W historii odnotowano tylko dwie bardzo intensywne zmiany pól magnetycznych, powstałych wskutek rozbłysków na Słońcu. Miały one miejsce 1859 i 1921 roku, czyli na długi czas przed rozwojem Internetu. Ekspertka twierdzi, że ze względu na ogromną rzadkość zjawiska silnych burz magnetycznych współczesny świat może być nieprzygotowany na ich skutki. Jak dodaje badaczka, lokalne i regionalne połączenia internetowe nie są zagrożone uszkodzeniem, ponieważ same kable światłowodowe nie są podatne na prądy indukowane geomagnetycznie. Niepokój Sangeetha Abdu Jyoth budzą podmorskie kable internetowe łączące kontynenty. Są one wyposażone we wzmacniacze sygnału optycznego, które według teorii, są podatne na prądy geomagnetyczne. Badaczka twierdzi, że cała sieć kabli może stać się bezużyteczna, jeśli chociaż jeden wzmacniacz zostanie wyłączony. Oznacza to, że kontynenty mogą zostać od siebie odcięte sieciowo i w przypadku dużej burzy słonecznej, kraje takie jak USA i Wielka Brytania mogą pozostać bez Internetu. - Ekonomiczny wpływ jednego dnia przerwy w dostępie do Internetu w Stanach Zjednoczonych szacuje się na ponad 7 miliardów dolarów – dodaje ekspertka i ostrzega, jak duży wpływ taka burza może mieć na gospodarkę. Oddziaływanie wiatru słonecznego w mniejszej skali, nie jest niczym nadzwyczajnym. Słońce dość często zasypuje Ziemię mgiełką namagnesowanych cząstek i najczęściej tarcza magnetyczna naszej planety je blokuje. Cząsteczki wówczas kierują się w stronę biegunów, tworząc zorzę polarną.
Bezpieczne opalanie. Pamiętaj o tych kilku zasadach, by uniknąć oparzenia słonecznego
WIDEO

Bezpieczne opalanie. Pamiętaj o tych kilku zasadach, by uniknąć oparzenia słonecznego

Niezależnie od tego, czy jesteśmy nad morzem, nad jeziorem czy na własnej działce – pamiętajmy o kilku ważnych rzeczach w trakcie opalania. Podstawa to właściwy krem z odpowiednim filtrem. - Pierwszy raz używamy go ok. 20 minut przed wyjściem na słońce. Kremy ochronne nie są wodoodporne – po każdej kąpieli smarujemy skórę ponownie. Maksymalny czas działania kremu to 40-80 min., dlatego kolejne warstwy kremu nakładamy co ok. 2 godziny – wylicza w rozmowie z wideo.wp.pl prof. Irena Walecka, kierownik kliniki dermatologii Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie. Dermatolog przypomina o konieczności stosowania okularów przeciwsłonecznych lub czapki z daszkiem. W przypadku czapki - smarujemy kremem także powieki. – Powieki są bardzo wrażliwe, mają cienką skórę. Jeżeli dochodzi do poparzenia powiek, pacjent może mieć rano tak duży obrzęk, że nie będzie mógł otworzyć oczu – alarmuje ekspertka. Pamiętajmy o smarowaniu nosa, małżowin usznych i wszystkich wystających części skóry. Jaki filtr przeciwsłoneczny powinniśmy stosować? – W przypadku osób o jasnej karnacji, niebieskich oczach i jasnych włosach filtr 50 powinien być stosowany cały czas. To dotyczy większości Polaków. Taki rodzaj skóry się nie opala, tylko od razu ulega poparzeniu. Eksperymenty z niższymi filtrami u takich osób nie mają sensu. Zniszczymy sobie tylko wypoczynek – podsumowuje prof. Walecka.
Filtry przeciwsłoneczne, których lepiej unikać. O tym pamiętaj w trakcie upałów
WIDEO

Filtry przeciwsłoneczne, których lepiej unikać. O tym pamiętaj w trakcie upałów

Ochrona skóry na słońcu w trakcie upałów to podstawa. Pomóc w tym mogą kremy z filtrami. Osoby o jasnej karnacji, czyli statystycznie większość Polaków powinna sięgać po filtry 50. Używamy jednak najczęściej filtrów o niskim poziomie ochrony, nakładając zbyt mało kremu na skórę. - Filtry SPF poniżej 15 nie powinny w ogóle być w użyciu. Żeby filtr 15 skutecznie chronił skórę, powinien być nakładany w naprawdę dużej ilości – co dwie godziny 2 mg na cm kw. skóry, czyli 6 łyżeczek od herbaty na jedną aplikację. To duża ilość, której nie stosujemy – wyjaśnia prof. Aleksandra Lesiak z Kliniki Dermatologii, Dermatologii Dziecięcej i Onkologicznej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, dermatolog "Dermokliniki". - Jeśli pacjenci posmarują się filtrem 50 w mniejszej ilości, to protekcja będzie na poziomie filtra 15-20 – dodaje. Statystycznie stosujemy ok. 1/3 zalecanej dawki. W przypadku filtrów o niższym poziomie ochrony (SPF 15) i posmarowania się w niewłaściwy sposób – oparzenie słoneczne jest niemal pewne. – Pamiętajmy, że nie ma filtrów idealnych. Żaden w pełni nie zabezpieczy nas w 100 proc. przed działaniem promieniowania UV, promieniowania podczerwonego oraz niebieskiego - przestrzega w rozmowie z wideo.wp.pl ekspert "Dermokliniki". Polacy najczęściej wychodzą na plażę bez ochrony i zabezpieczenia, smarując się kremem z filtrem dopiero na miejscu. - To najczęstszy błąd. Pierwszą warstwę nakładamy przed wyjściem z domu, na spokojnie, żeby się wchłonęła. Kolejną na plaży i następne co dwie godziny, w tym po każdym wyjściu z wody – wylicza prof. Lesiak. Pamiętajmy, że elementem ochrony przed słońcem jest nie tylko krem z odpowiednim filtrem, ale także kapelusz, czapka, właściwe okulary i odzież ochronna.
Niezwykła mapa granicy Układu Słonecznego. Czegoś takiego jeszcze nie było
WIDEO

Niezwykła mapa granicy Układu Słonecznego. Czegoś takiego jeszcze nie było

To pierwsza taka mapa granic Układu Słonecznego. Udało się określić kształt przestrzeni międzygwiezdnej - heliosfery, czyli obszaru wokół Słońca i granicy oddziaływania wiatru słonecznego. Tworzy ona tzw. bąbel wyrzucanej przez Słońce materii w otaczającym ośrodku międzygwiazdowym. Heliosfera zawiera w sobie Słońce, wszystkie planety i większość małych ciał Układu Słonecznego. Jej trójwymiarową mapę stworzyli astronomowie z Los Alamos National Laboratory. Wykorzystano tu dane z satelity NASA Interstellar Boundary Explorer (IBEX) i obserwatorium, które mierzy cząstki wyrzucane z heliosfery. W ten sposób określono też heliopauzę, która jest krawędzią granicy heliosfery i ustalono jej kształt - jest podobny do komety lub bańki. W 2015 r. eksperci z University of Maryland sugerowali, że heliosfera ma kształt popularnego rogalika - croissanta. Do analizy i stworzenia trójwymiarowej mapy wykorzystano dane z pełnego cyklu słonecznego od 2009 do 2019 r. Na wysokich szerokościach geograficznych heliopauza rozciąga się do 150 do 175 jednostek astronomicznych. Jej kształt jest tam bardziej kulisty i zupełnie niezgodny z wcześniejszym modelem rogalika. Misja IBEX wciąż trwa i będzie kontynuowana co najmniej do 2025 r. Zespół ma nadzieję, że sonda dostarczy więcej danych, które pomogą doprecyzować kształt heliopauzy i heliosfery. Odkrycie ma pomóc lepiej zrozumieć środowisko Układu Słonecznego i jego interakcje z przestrzenią międzygwiezdną. Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie The Astrophysical Journal Supplement Series.