wypadek

Brytyjski F-35B runął do wody w trakcie startu. Wyciekło nagranie z momentu wypadku
1:01

Brytyjski F-35B runął do wody w trakcie startu. Wyciekło nagranie z momentu wypadku

Brytyjski myśliwiec F-35B spadł z końca pasa startowego lotniskowca i zatonął w Morzu Śródziemnym. Do sieci właśnie wyciekło nagranie z tego wypadku, do którego doszło na jednostce HMS Queen Elizabeth 17 listopada. Tajny dotąd obraz z kamery okrętu został skopiowany na telefon. Materiał z naruszeniem bezpieczeństwa pojawił się na Twitterze. W trakcie niewyjaśnionego dotąd incydentu warta 100 mln funtów maszyna zsunęła się z końca pasa startowego prosto do wody. Pilot odniósł niewielkie obrażenia. Zdążył katapultować się i został szybko wyciągnięty z wody. Przyczyna katastrofy jest wciąż badana, ale uważa się, że nie doszło do awarii technicznej. Prawdopodobnie zawinił człowiek. Pojawiły się głosy, że na maszynie leżała plastikowa osłona przeciwdeszczowa i po starcie została zassana do silnika. F-35B wciąż pozostaje na dnie morza. Trwa podwodny wyścig w celu odnalezienia wraku myśliwca i zabezpieczenia miejsca katastrofy pod wodą. Brytyjczycy chcą to zrobić, zanim na miejscu pojawią się rosyjscy nurkowie. Maszyna pozostaje na dnie Morza Śródziemnego już drugi tydzień. Problemem dla Brytyjczyków jest także sam wyciek nagrania momentu katastrofy. Tamtejsze służby próbują ustalić, kto odpowiada za telefoniczne nagranie i rozpowszechnienie klipu w sieci. Wiadomo, że dokonał tego członek załogi. Maszyna była jednym z ośmiu F-35 na pokładzie HMS Queen Elizabeth. Wielka Brytania ma łącznie 24 takie myśliwce. To pierwszy tak poważny incydent z udziałem któregokolwiek z nich. F-35B to najnowocześniejszy samolot bojowy i wywiadowczy, który może latać z prędkością naddźwiękową, będąc niewykrywalnym dla radarów. Rosja bacznie obserwuje brytyjski lotniskowiec HMS Queen Elizabeth. To jeden z dwóch największych okrętów zbudowanych dla brytyjskiej marynarki.
Atomowy okręt USA uderzył w "nieznany obiekt". Groźny incydent na Morzu Południowochińskim
1:04

Atomowy okręt USA uderzył w "nieznany obiekt". Groźny incydent na Morzu Południowochińskim

Co najmniej 11 marynarzy zostało rannych po tym, jak amerykański okręt podwodny, USS Connecticut, o napędzie atomowym uderzył w nieznany obiekt podwodny na Morzu Południowochińskim. Do incydentu doszło w trakcie działań na wodach międzynarodowych 2 października. Teraz ten szybki atakujący okręt (SSN-22), druga jednostka typu Seawolf, wraca do portu. Amerykanie poinformowali o zdarzeniu dopiero teraz, gdy wzrasta napięcie na linii Waszyngton-Pekin po licznych wtargnięciach Chin do strefy powietrznej Tajwanu. Wiadomo, że amerykański okręt pozostaje w "bezpiecznym i stabilnym stanie". Napęd jądrowy i pomieszczenia nie zostały uszkodzone. Nie ma też informacji o obrażeniach załogi zagrażających życiu. - Zakres uszkodzeń pozostałej części okrętu podwodnego jest w trakcie oceny. Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych nie zwróciła się o pomoc. Incydent zostanie zbadany – przekazał kpt. Bill Clinton, rzecznik Floty Pacyfiku Stanów Zjednoczonych. Jednostka kieruje się teraz do Guam - niewielkiej wyspy w Mikronezji na Pacyfiku. Ostatni taki przypadek, kiedy zanurzony amerykański okręt podwodny uderzył w inny obiekt podwodny, miał miejsce w 2005 roku. Wówczas USS San Franciso (SSN -711) z pełną prędkością uderzył w podwodną górę w pobliżu Guam. W wyniku tego incydentu zginął jeden marynarz.