badania

Skuteczność masek typu N95. Naukowcy z USA: ochraniają nawet po 25-krotnym odkażaniu
WIDEO

Skuteczność masek typu N95. Naukowcy z USA: ochraniają nawet po 25-krotnym odkażaniu

Nawet 25 razy – tyle może być używana maseczka typu N95 po właściwym odkażeniu. Tak wynika z najnowszych badań ekspertów z Centrum Medycznego Beth Israel Deaconess w Bostonie (BIDMC). Ze względu na Omikron, wyjątkowo zaraźliwy wariant koronawirusa, zaleca się stosowanie certyfikowanych maseczek typu N95 z filtrem, które są grubsze, skuteczniejsze w ochronie i ściślej przylegają do twarzy. Naukowcy z Bostonu przebadali ich "żywotność", wielokrotnie je odkażając. W badaniu sprawdzono, czy jakość tego typu maseczek pogarsza się po dekontaminacji – procesie usunięcia drobnoustrojów przy pomocy promieniowania UV lub nadtlenku wodoru (VHP). Dotychczasowe badania wskazywały, że maskę można odkazić i użyć ponownie kilka razy. Według najnowszych analiz maska nawet po 25 cyklach noszenia i odkażania tak samo przylega do twarzy i filtruje cząsteczki. Testy trwały od czerwca do sierpnia 2020 r. na siedmiu ochotnikach. Maseczki przetrwały rekordową liczbę cykli odkażania z kontrolą szczelności. W warunkach domowych nie ma możliwości przeprowadzenia sterylnej dekontaminacji. Pomóc jednak może… piekarnik. Inne badanie opublikowane niedawno w "PLOS One" wykazało bowiem, że suche ciepło (takie jak w piekarniku) może być również skuteczne. Przy temperaturze 100 stopni Celsjusza wystarczyło 30 minut, by zabić cząsteczki wirusa SARS-CoV-2, ale nie uszkodzić maski. Najnowsze wyniki badań poświęcone maskom typu N95 opublikowano w "American Journal of Infection Control".
Szczątki ofiar tsunami po erupcji Thery. Starożytne odkrycie u wybrzeży Turcji
WIDEO

Szczątki ofiar tsunami po erupcji Thery. Starożytne odkrycie u wybrzeży Turcji

Starożytne szkielety człowieka i psa, uciekających przed falą tsunami, ujawniono u wybrzeży Morza Egejskiego. Niezwykłego odkrycia dokonano w trakcie wykopalisk archeologicznych w Çeşme w południowo-zachodniej Turcji. Mężczyzna zginął przez falę uderzeniową po erupcji wulkanu Thera ok. 3,6 tys. lat temu. Wulkan Thera był centrum powstałego archipelagu wysp egejskich, znanych obecnie jako greckie Santorini. Do tej pory ślady tsunami z Thery odkryto tylko w sześciu miejscach na Morzu Egejskim, a Çeşme – oddalone od Santorini o 227 km - jest miejscem najbardziej wysuniętym na północ. Ofiara tsunami u wybrzeży Turcji miała ok. 17 lat. Szczątki psa znajdowały się obok. Szczegółowe badania i analizy DNA pozwolą uzyskać więcej informacji o ofiarach kataklizmu. Erupcja wulkanu Thera miała miejsce ok. 1600 r. p.n.e. Poprzedziło ją wielkie trzęsienie ziemi, które pozwoliło mieszkańcom miasta Akrotiri na greckiej wyspie ewakuować się. Wulkan zapadł się 300-400 m pod powierzchnię obecnego poziomu morza, powodując fale tsunami o wysokości do nawet 200 m. To była jedna z najgorszych katastrof naturalnych w historii ludzkości. Naukowcy NASA szacują, że wulkan wybuchł z siłą 2 mln razy większą, niż bomba atomowa w Hiroszimie. Pióropusz wulkanu mógł być widoczny w Egipcie. Pierwsze prace w Çeşme rozpoczęto już 10 lat temu, kiedy robotnicy budujący kompleks apartamentów odkryli ruiny z epoki brązu. Wyniki najnowszych analiz poświęconych temu i wcześniejszym odkryciom opublikowano właśnie w "Proceedings of the National Academy of Sciences". Nowe badania pozwolą lepiej poznać skalę zniszczeń i odtworzyć wydarzenia z epoki brązu.
Nowa Polska Stacja Antarktyczna. Niezwykły projekt w najbardziej niedostępnym miejscu na świecie
WIDEO

Nowa Polska Stacja Antarktyczna. Niezwykły projekt w najbardziej niedostępnym miejscu na świecie

Nowa Polska Stacja Antarktyczna. To wielki projekt naszych naukowców. Polacy budują nową siedzibę stacji polarnej w Antarktyce. Powstaje ona w jednym z najbardziej niedostępnych miejsc na świecie - nad Zatoką Admiralicji na Wyspie Króla Jerzego w archipelagu Szetlandów Południowych. Znajduje się ok. 120 km od wybrzeża Antarktydy i 14 tys. km od Polski. Jej patronem jest Henryk Arctowski, wybitny badacz Antarktyki. Dotychczasową bazą z 1977 r. zarządza Instytut Biochemii i Biofizyki Polskiej Akademii Nauk, który jest także inwestorem nowej siedziby. - To niezwykle trudna budowa. Wszystko, co tu powstaje musi być przywiezione z Polski i po pracy wywiezione. Tam po prostu nic nie ma - tłumaczy w rozmowie z wideo.wp.pl prof. dr hab. arch. Ewa Kuryłowicz, Generalny Projektant, wiceprezes pracowni architektonicznej Kuryłowicz & Associates. - Prąd pochodzi z agregatów olejowych, woda pitna przywożona jest w butelkach, które muszą zostać zabrane – wylicza. Problemem są niezwykle trudne warunki pogodowe – silne wiatry katabatyczne, ujemne temperatury i wysoki poziom opadów. Latem dodatkowym wyzwaniem jest także… mocno nieprzyjemny zapach zwierząt żyjących na wyspie, szczególnie pingwinów. To nie będzie przykład klasycznego budownictwa. Całość zostanie wykonana w Polsce w formie modułów i przetransportowana na statkach. Podróż gotowych elementów budynku z Polski potrwa ok. 50 dni. Na miejscu moduły z panelami samozatrzaskowymi zostaną złożone. W ten sposób powstanie nowoczesny budynek aerodynamiczny. Trójszybowe okna będą ochraniały go przed pędzącym wiatrem, uderzającymi kamieniami i śniegiem. W środku naukowcy i ich goście zyskają obszerną przestrzeń do pracy, odpoczynku i rozrywki. "Arctowski" to naukowa wizytówka Polski, ważny i uznany na arenie międzynarodowej ośrodek badawczy. Polacy prowadzą tu badania m.in. z dziedziny geologii, oceanografii, meteorologii, biologii i ekologii. Kompleks budynków pełni rolę schroniska dla naukowców i turystów. Jest stałą namiastką "domu na końcu świata" dla co najmniej 10 osób rocznie, które żyją i pracują tu w poczuciu izolacji. Nowa polska stacja polarna w Antarktyce ma być ukończona w 2024 r.
Viagra a kobiety. Oto co może stać się po zażyciu niebieskiej tabletki dla mężczyzn
WIDEO

Viagra a kobiety. Oto co może stać się po zażyciu niebieskiej tabletki dla mężczyzn

To lek znany jako popularna Viagra (nazwa handlowa twórców – koncernu Pfizer). Sildenafil, bo o nim mowa, to substancja stosowana w leczeniu zaburzeń erekcji. Popularną niebieską tabletkę dla mężczyzn wprowadzono na rynek w 1998 r. Odkryto ją w trakcie badań nad lekiem na serce i nadciśnienie płucne. Co, jeśli Viagrę zażyje kobieta? Istnieją badania dotyczące wpływu sildenafilu na kobiecy organizm. Wiadomo, że substancja powoduje zwiększony przepływ krwi m.in. do łechtaczki. W 2008 r. niewielkie badanie potwierdziło, że lek może pomóc kobietom, które doświadczają niskiego pobudzenia seksualnego z powodu przyjmowania leków antydepresyjnych. Dokładniejsze wyniki badań poświęcone wzmocnieniu niskiego libido u kobiet są jednak niespójne. Wcześniej w 2002 r. badano, czy sildenafil może pomóc w zaburzeniach podniecenia, ale lek nie wykazał znaczącego wpływu. Viagra u kobiet może za wywołać niepożądane skutki uboczne. To bóle głowy i zawroty, uderzenia gorąca, nudności, a nawet zaburzenia widzenia. Nie ma też jednoznacznych danych na temat tego, czy lek ten jest w ogóle bezpieczny dla kobiet. Viagra jest substancją wyprodukowaną z myślą o mężczyznach i to na nich ją testowano. Istnieje jednak konieczność dokładniejszego przebadania leku, bo daje on coraz więcej korzyści osobom z innymi schorzeniami. Udowodniono, że sildenafil może zmniejszyć ryzyko kolejnego ataku serca i pozytywnie wpłynąć na długość życia u mężczyzn. Najnowsze badania sugerują, że lek może być też skuteczny w walce z nieuleczalną chorobą Alzheimera. Czy istnieje na rynku "kobieca Viagra"? Tak, to lek o nazwie handlowej Vyleesi. Amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) dopuściła go dla kobiet z zaburzeniami pożądania seksualnego – np. brakiem libido przed menopauzą. W przeciwieństwie do męskiej Viagry, która działa czysto fizjologicznie, kobiecy odpowiednik wpływa na mózg (nastrój i myśli). Skuteczność substancji budzi jednak kontrowersje ze względu na niejednoznaczne wyniki badań i możliwe efekty uboczne.
Gorzka czekolada a samopoczucie. Zaskakujące wyniki badań Koreańczyków
WIDEO

Gorzka czekolada a samopoczucie. Zaskakujące wyniki badań Koreańczyków

Czekolada lekiem na poprawę nastroju? Tak, w końcu mamy na to naukowe dowody. Chodzi jednak wyłącznie o czekoladę gorzką o zawartości min. 85 proc. kakao. Naukowcy z Korei odkryli, że zdrowe i dorosłe osoby, które spożywały dziennie 30 g 85-proc. czekolady gorzkiej, były szczęśliwsze w porównaniu do osób, które jadły czekoladę z mniejszą zawartością kakao lub nie jadły jej wcale. Naukowcy z Narodowego Uniwersytety Seulskiego przeprowadzili szczegółowe analizy. Badanie dotyczyło 46 osób. Uczestnikom przez trzy tygodnie podawano 30 g dziennie czekolady gorzkiej (85 proc. kakao), tyle samo czekolady, ale o zawartości 70 proc. kakao lub nie podawano czekolady wcale. Słodkie i mleczne czekolady nie wchodziły w grę. Naukowcy twierdzą, że poprawa nastroju u badanych osób była związana ze zmianami mikrobiologicznymi w jelitach po spożyciu czekolady, co wykazały przebadane próbki kału. Ciemna czekolada od dawna jest uznawana za substancję poprawiającą nastrój. Jednak naukowe dowody dotyczące emocjonalnych skutków jej codziennego spożywania były ograniczone. Koreańczycy wykonali pierwsze takie badanie, które potwierdza wpływ 85-proc. gorzkiej czekolady na stany fizjologiczne i psychologiczne u człowieka. Produkty czekoladowe z wysokim procentem kakao w składzie zawierają mniej cukru, tłuszczu i innych dodatków, takich jak barwniki czy olej palmowy. Kakao używane do produkcji czekolady jest bogate w błonnik, żelazo i związki, które wspomagają m.in. układ odpornościowy i zmniejszają ryzyko chorób serca, nowotworów i demencji.
Viagra a choroba Alzheimera. Naukowcy o zaskakującym wpływie niebieskiej tabletki
WIDEO

Viagra a choroba Alzheimera. Naukowcy o zaskakującym wpływie niebieskiej tabletki

To nadzieja na walkę z chorobą Alzheimera. Zażywanie Viagry wiąże się z prawie 70 proc. niższym ryzykiem wystąpienia choroby Alzheimera. Wszystko za sprawą sildenafilu. To substancja czynna zawarta w lekach stosowanych na zaburzenie erekcji. Sildenafil trafił na rynek w 1998 r. To za sprawą koncernu Pfizer, który stworzył niebieską tabletkę. Według badań amerykańskich ekspertów z Kliniki Cleveland, przyjmowanie sildenafilu daje dużą szansę obniżenia ryzyka rozwoju postępującej choroby neurodegeneracyjnej (Alzheimera). Główna przyczyna starczego otępienia pozostaje dotąd nieuleczalna i jest przyczyną setek milionów zgonów na całym świecie. Najnowsze badanie opiera się o analizę wyników badań ponad 7,2 mln osób. Okazało się, że pacjenci przyjmujący Viagrę byli znacznie mniej narażani na rozwój choroby Alzheimera w ciągu 6 lat obserwacji, w porównaniu do osób, które nie stosowały sildenafilu. - Stosowanie sildenafilu zmniejszyło prawdopodobieństwo wystąpienia choroby Alzheimera u osób z chorobą wieńcową, nadciśnieniem tętniczym i cukrzycą typu 2, które są chorobami współistniejącymi, jak i u osób bez tych chorób – podsumował dr Feixiong Cheng, współautor badań z Kliniki Cleveland. Amerykanie podkreślają, że konieczne są badania kliniczne, które potwierdzą ich odkrycie. Do tej pory Viagra była skutecznym lekiem na zaburzenia erekcji, pierwotnie w nadciśnieniu płucnym i chorobach serca. Lek był już wcześniej badany w kontekście chorób nowotworowych czy malarii.
Topnienie Grenlandii. Naukowcy szukają pomocy w odkrytych rdzeniach lodowych
WIDEO

Topnienie Grenlandii. Naukowcy szukają pomocy w odkrytych rdzeniach lodowych

Grenlandii zagrażają rosnące temperatury i zmiany klimatu, dlatego Instytut Nielsa Bohra na Uniwersytecie Kopenhaskim jest domem dla grenlandzkich rdzeni lodowych (wieloletnich próbek śniegu i lodu z różnych okresów). To tutaj składowane jest unikatowe archiwum lądolodu Grenlandii. Naukowcy badają próbki z historią przeszłości Ziemi, szukając w nich wskazówek dla rosnących zagrożeń związanych z ociepleniem klimatu. Rdzenie składają się nie tylko z zamrożonych kawałków lodu, ale także ze zmrożonych złóż błotnistych osadów i kamyków, które kiedyś znajdowały się 1,4 km pod powierzchnią pokrywy lodowej. Wydobyli je amerykańscy naukowcy w latach 60. XX w. w trakcie prac nad budową bazy wojskowej w okresie zimnej wojny. Próbki leżały "zapomniane" w chłodni przez dziesięciolecia. Trzy lata temu międzynarodowy zespół naukowców zaczął je badać. - Te rdzenie lodowe są jak kapsuły czasu z przeszłości. Kiedy je oglądamy, możemy dowiedzieć się, jak było kiedyś. Jakie rodzaje roślin tu występowały, jak ciepło mogło być w przeszłości i o ile mniejsza była pokrywa lodowa Grenlandii – tłumaczy Andrew Christ, geomorfolog z Uniwersytetu w Vermont. - Otwierając te próbki po raz pierwszy, jesteśmy w stanie dowiedzieć się więcej o tym, jak to było w przeszłości – dodaje. Badacze chcą m.in. ustalić temperatury, które doprowadziły po raz ostatni do stopienia lądolodu Grenlandii. Wstępne wyniki sugerują, że pokrywa lodowa nie istniała w ciągu ostatniego miliona lat. - Informacje, które dostarczamy teraz jako naukowcy, są czymś w rodzaju instrukcji obsługi – tego jak działa Ziemia – podkreśla Andrew Christ. - Jeśli dodamy zbyt dużo węgla do atmosfery, zrobi się zbyt ciepło, roztopią się wtedy pokrywy lodowe i zmienią wzorce pogodowe, a to bardzo utrudni życie ludziom. Możemy spojrzeć w kierunku innej ścieżki z mniejszą ilością CO2 w atmosferze i przyszłością, która nie jest dla nas tak niepewna i tak trudna – podsumowuje ekspert z Uniwersytetu w Vermont.
Osadnictwo wikingów w Ameryce. Przełomowe odkrycie równo sprzed 1000 lat
WIDEO

Osadnictwo wikingów w Ameryce. Przełomowe odkrycie równo sprzed 1000 lat

Wikingowie żyli na terenie Ameryki Północnej już od co najmniej 1021 r. Tak wynika z najnowszych badań opublikowanych w magazynie "Nature". To pierwszy tak szczegółowy dowód już tysiącletniego osadnictwa Europejczyków w Ameryce. Odkrycie potwierdza, że wikingowie przypłynęli do nieznanego wówczas kontynentu z Grenlandii ok. 500 lat wcześniej od Krzysztofa Kolumba. Naukowcom z Uniwersytetu w Groningen udało się to ustalić na podstawie datowania radiowęglowego ściętych drzew w osadzie wikingów - L'Anse aux Meadows. Dodatkowo trzy badane fragmenty drewna zostały ścięte metalowym narzędziem, którego rdzenni mieszkańcy Ameryki nie potrafili jeszcze wytwarzać. Tak precyzyjne określenie wieku drzew było możliwe m.in. dzięki burzy słonecznej z 993 r., która wpłynęła na ich usłojenie. - Artykuł o odkryciu jest przełomowy, ponieważ jest pierwszą roczną datą, bardzo precyzyjną datą dotyczącą osadnictwa w L'Anse aux Meadows – tłumaczy w rozmowie z wideo.wp.pl dr Elżbieta Jaskulska z Katedry Bioarcheologii, Wydziału Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. - Nikt nie miał wątpliwości, że ta data jest prawidłowa i wiarygodna. To wszystko dzięki profilowi dendrochronologicznemu, czyli analizie przyrostów rocznych (słojów) drewna – dodaje. Badacze wzięli też pod uwagę, czy drewno na podstawie którego określono rok powstania osady, zostało od razu użyte przed Wikingów do budowy. Wiemy bowiem, że więźba dachu katedry Notre Dame była 300 lat starsza, niż sama budowla. Drzewo zostało tu ścięte dużo wcześniej i przechodziło naturalną impregnację w bagnach.
Uderzenie w asteroidę może ją zatrzymać. Najnowsze badania naukowców
WIDEO

Uderzenie w asteroidę może ją zatrzymać. Najnowsze badania naukowców

Naukowcy z Uniwersytetu w Maryland i z Lawrence Livermore National Laboratory sugerują, że uderzenie w asteroidę, zagrażającej Ziemi jest skuteczną strategią obronną. Ta metoda jest znana jako "late-time small-body disruption" (późne zakłócenie małego ciała). Jej celem jest rozerwanie na kawałki stosunkowo małych ciał niebieskich, które mogą pędzić w kierunku naszej planety. Badacze przekonują, że taka obrona może być bardzo skuteczna, gdy zapowiadany czas zderzenia się asteroidy z Ziemią jest krótszy niż rok. Eksperci przeanalizowali pięć różnych orbit tego typu ciał niebieskich. Do tych badań zespół wykorzystał wyspecjalizowane oprogramowanie o nazwie Spheral, aby dowiedzieć się, gdzie fragmenty skał byłyby przenoszone przez grawitację. Ustalono, że w niektórych przypadkach możliwe jest rozbicie ciała niebieskiego na kawałki do zaledwie 0,1 procent pierwotnej masy. Kolejny z wariantów sugeruje, że nawet jeśli asteroida jest większa, to nadal istnieje szansa na zmniejszenie masy uderzenia do zaledwie 1 procent. Pomimo tych wyników, naukowy chcą szukać dalszych rozwiązań, które pomogłoby uchronić Ziemię. Eksperci są zdania, że najlepszą metodą byłaby dużo wcześniejsza zmiana lotu asteroidy. NASA i inne agencje inwestują w planetarne systemy obronne, szczególnie jeśli chodzi o jak najszybsze wykrywanie potencjalnie niebezpiecznych asteroid.
Naukowcy ujawnili wygląd starożytnych mumii. Oszałamiająca rekonstrukcja 3D twarzy
WIDEO

Naukowcy ujawnili wygląd starożytnych mumii. Oszałamiająca rekonstrukcja 3D twarzy

To cyfrowa sensacja i narzędzie dla współczesnej kryminalistyki. Naukowcy zrekonstruowali twarze trzech mężczyzn, którzy żyli w starożytnym Egipcie ponad 2 tys. lat temu. Dzięki najnowszej technologii, na podstawie danych DNA pobranych z ich zmumifikowanych szczątków, udało się odtworzyć szczegółowy wygląd 25-latków. Mumie JK2911, JK2134 i JK2888 pochodzą z Abusir el-Melek, starożytnego egipskiego miasta, które dzisiaj jest także stanowiskiem archeologicznym. Zmumifikowane ciała młodych mężczyzn zostały pochowane między 1380 r. p.n.e. a 425 r. n.e. Niemieccy naukowcy z Max Planck Institute for the Science of Human History w Tybindze zsekwencjonowali ich DNA w 2017 r. To była pierwsza rekonstrukcja genomu u starożytnej mumii. Teraz Amerykanie z Parabon NanoLabs stworzyli modele 3D ich twarzy. Naukowcy wykorzystali do tego kryminalistyczne fenotypowanie DNA – metodę, dzięki której określili ich wygląd, rodowód i kolor skóry. Pierwszy raz udało się to wykonać na ludzkim DNA w takim wieku. Mapy cieplne pozwoliły dopracować szczegóły i podkreślić różnice w wyglądzie twarzy mężczyzn. Okazało się, że 25-latkowie mieli jasnobrązową skórę z ciemnymi włosami i oczami. Ich genetyczne cechy wyglądu były bliższe współczesnym mieszkańcom basenu Morza Śródziemnego, mniej samym Egipcjanom. Praca ze starożytnym ludzkim DNA jest niezwykle trudna. Wielowiekowy materiał jest często mocno zniszczony lub zmieszany z DNA bakterii. Niezwykła technologia przetestowana na starożytnych mumiach daje nadzieję. To świetne narzędzie przy odtworzeniu wyglądu lub identyfikacji współczesnych szczątków.
Tak poruszają się niesporczaki. Zaskakujące wyniki badań naukowców
WIDEO

Tak poruszają się niesporczaki. Zaskakujące wyniki badań naukowców

Od lat niezmiennie zaskakują i są przedmiotem licznych testów i badań. Niesporczaki, nazywane wodnymi niedźwiedziami, znane są z umiejętności przetrwania w ekstremalnych warunkach. Te mikroskopijne bezkręgowce były już testowane pod kątem kosmicznych podróży, a także wystrzeliwane z broni oraz poddawane ekstremalnym temperaturom. Naukowcy w końcu postanowili zbadać dość podstawową rzecz – jak poruszają się te jedne z najmniejszych zwierząt na świecie. Zbadano chód i koordynację nóg niesporczaków z gatunku Hypsibius dujardini. Naukowcy z Uniwersytetu Rockefellera ustalili, że niesporczaki charakteryzują się regularnym chodem, który przypomina ten u dużo większych owadów. W trakcie testów zwierzęta poruszały się po różnych powierzchniach – szkle oraz żelach o różnych poziomach sztywności. – Nie zmuszaliśmy ich do niczego, czasem spacerowały po podłożu, innym razem widziały coś, co im się podoba i biegły w tym kierunku – napisała na Twitterze biolog mechaniczna Jasmine Nirody z Uniwersytetu Rockefellera. – Ich chód to jedna z najciekawszych i początkowo najbardziej zaskakujących rzeczy dotycząca niesporczaków. Były w tym naprawdę dobre – podsumowała współautorka badań. To, dlaczego te mikroskopijne bezkręgowce poruszają się podobnie do owadów, pozostaje wciąż pytaniem. Badacze zastanawiają się, czy wynika to ze wspólnego przodka czy to cecha, która osobno wyewoluowała u obu organizmów. Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie PNAS.