japonia

Niespodzianka na dnie morza. Zwiedź wrak japońskiej łodzi podwodnej sprzed 80 lat
WIDEO

Niespodzianka na dnie morza. Zwiedź wrak japońskiej łodzi podwodnej sprzed 80 lat

Minęło 80 lat od zatopienia przez australijską marynarkę wojenną japońskiej łodzi podwodnej I-124. Po dekadach można ją nietypowo zwiedzić. To wszystko dzięki wirtualnej rzeczywistości. W rocznicę każdy może "zanurkować" i obejrzeć odtworzony wrak pierwszego japońskiego okrętu, zatopionego przez Australijczyków w trakcie II wojny światowej. I-124 był okrętem podwodnym należącym do Cesarskiej Marynarki Wojennej Japonii. Służył w trakcie drugiej wojny chińsko-japońskiej i podczas drugiej wojny światowej. W dramatycznej bitwie 20 stycznia 1942 r., miesiąc przed słynnym bombardowaniem australijskiego Darwin, japońska jednostka została zatopiona. Wrak od tamtej pory spoczywa na dnie morza u wybrzeży Australii. Archeolog morski dr John McCarthy z Flinders University, otrzymał zlecenie stworzenia niezwykłego projektu na podstawie danych, historycznych planów statku i jego fotografii. Badanie archeologiczne wykazało przy okazji, że spoczywający na dnie wrak jest w dobrym stanie. Jednostka posiada pewne oznaki degradacji zewnętrznego kadłuba. Wrak znajduje się ok. 65 km od portu w Darwin. I-124 został zbudowany w Japonii w 1926 r. i zwodowany rok później. Uzbrojenie okrętu stanowiło 12 torped, jedno działo i 42 miny. I-124 zatopił australijski HMAS Deloraine w trakcie detonacji kilkudziesięciu ładunków głębinowych podczas długotrwałego ataku. Japończycy stracili całą 80-osobową załogę.
Rosyjskie rakiety na wyspie na Pacyfiku. Zdecydowany ruch Moskwy w sporze
WIDEO

Rosyjskie rakiety na wyspie na Pacyfiku. Zdecydowany ruch Moskwy w sporze

Rosyjskie wojsko rozmieściło systemy rakietowe obrony wybrzeża w pobliżu wysp Pacyfiku, do których pretensje rości Japonia. Ten ruch ma podkreślić zdecydowane stanowisko Moskwy w sporze terytorialnym z Krajem Kwitnącej Wiśni. Systemy zostały umieszczone na Matua, bezludnej wyspie wulkanicznej w środku łańcucha Wysp Kurylskich. Rosyjskie Ministerstwo Obrony opublikowało w czwartek (2 grudnia) nagranie przedstawiające sprzęt wojskowy. Rozmieszczenie obejmowało utworzenie pomieszczeń mieszkalnych dla personelu, hangarów dla pojazdów i innej infrastruktury. Broń jest zdolna do uderzenia w cele morskie w zasięgu do 500 kilometrów. Akcja nastąpiła po serii posunięć Rosji w celu wzmocnienia obecności wojskowej na Wyspach Kurylskich. W 2016 roku na dwóch z czterech najbardziej wysuniętych na południe Wysp Kurylskich umieściła systemy rakietowe obrony wybrzeża Bal i Bastion. W kolejnych latach wysyłała tam najwyższej klasy systemy rakiet przeciwlotniczych i tworzyła bazę lotniczą na wyspie Iturup, gdzie rozmieszczono myśliwce. Japonia rości prawa terytorialne do czterech najbardziej wysuniętych na południe wysp łańcucha Kurylskiego i nazywa je Terytoriami Północnymi. Związek Radziecki zajął te wyspy w ostatnich dniach II wojny światowej, a spór powstrzymał kraje od podpisania traktatu pokojowego, formalnie kończącego działania wojenne. Na owalnej, 11-kilometrowej wyspie, na której rozmieszczono rosyjskie pociski, podczas II wojny światowej znajdowała się japońska baza wojskowa. Po przejęciu Wysp Kurylskich przez ZSRR, Matua była miejscem sowieckiej bazy wojskowej, która została zamknięta z powodu braku funduszy po upadku Związku Radzieckiego w 1991 roku.
Księżniczka Mako wyszła za mąż. Historię Japonki porównują do Megxitu
WIDEO

Księżniczka Mako wyszła za mąż. Historię Japonki porównują do Megxitu

Japońska księżniczka Mako poślubiła we wtorek (26 października) swojego wieloletniego partnera Keia Komurę. W ten sposób, zgodnie z wieloletnim obyczajem, utraciła swój tytuł i nie może przebywać w cesarskim pałacu. Dzieje się tak za każdym razem, gdy członek rodziny królewskiej decyduje się na ślub z kimś z ''ludu''. Księżniczka poznała swojego wybranka na Międzynarodowym Uniwersytecie Chrześcijańskim w Tokio. Para zaczęła się spotykać w 2017 roku, a ślub początkowo planowany był na 2018 rok. Zdecydowano jednak o jego przełożeniu, gdyż wokół wybranka księżniczki i jego rodziny rozpętała się medialna burza. Zarzucano im, że mają długi, są nieuczciwi, a Kei ma nawet nieodpowiednią fryzurę. Gdy przybył do Japonii z USA, gdzie mieszka i pracuje jako prawnik, media od razu wychwyciły, że ma dłuższe włosy, które są upięte z tyłu. Uznano to za obrazę dla powagi rodziny cesarskiej. Fryzury w rodzinie królewskiej są bowiem ściśle określone i podejście do nowych trendów jest wyjątkowo konserwatywne. Na ulicach Japończycy organizowali protesty sprzeciwiając się ślubowi. Awantura odbiła się na zdrowiu psychicznym Mako. Rozpoznano u niej stres pourazowy. Po kilku latach i wielu problemach, związek księżniczki i Keia przetrwał ciężki okres i para wzięła ostatecznie ślub. Planują teraz przeprowadzić się do Stanów Zjednoczonych, gdzie Kei będzie kontynuował swoją prawniczą karierę. Księżniczka zrezygnowała z przysługujących jej bagatela 1.3 miliona dolarów, które otrzymuje każda kobieta z rodziny cesarskiej, która traci tytuł. Odejście Mako spowodowało, że rodzina cesarska znowu się pomniejszyła. Obecnie dziedzicem tronu jest książę Hisahito, który urodził się w 2006 roku i jest jedynym synem następcy tronu księcia Akishino i księżnej Akishino. Historię księżniczki Mako oraz Keia Komury media porównują często do losów brytyjskiego księcia Harry’ego i Meghan Merkle. Młodszy brat następcy tronu, podobnie jak japońska arystokratka, zrezygnował ze statusu i tytułu oraz wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie prowadzi już ''zwykłe'' życie. Historie są podobne również z uwagi na wiele kontrowersji wokół wybranków członków rodziny królewskich. Zarówno Kei Komura jak i Meghan Merkle mają bardzo wielu zwolenników jak i przeciwników, a antagonizmy podsycają media.
Układ Słoneczny młodszy niż zakładano. Przełomowe badania naukowców z Japonii
WIDEO

Układ Słoneczny młodszy niż zakładano. Przełomowe badania naukowców z Japonii

Japońscy naukowcy z Instytutu Nauk Niskotemperaturowych Uniwersytetu Hokkaido opublikowali raport ze swoich najnowszych badań. Według nich, Układ Słoneczny jest młodszy, niż dotychczas sądzono. Nie liczy on 4,6 mld lat, a ok. 4,55 mld lat. Swoją teorię oparli na badaniach pól magnetycznych zawartych w meteorytach, które znalazły się na Ziemi. Do ich analiz użyli nowoczesnej technologii. Polega ona na wykorzystaniu falowej natury elektronów do dalszego badania ich interferencyjnych wzorów w postaci hologramu, w celu wydobycia informacji ze struktury meteorytów. Prof. Yuki Kimura określił meteoryty jako "kapsuły czasu z pierwotnymi materiałami". Meteoryty składają się z pól magnetycznych cząstek, które istnieją jako zapis historyczny. Badając te pola magnetyczne, naukowcy mogli określić zdarzenia, które napotkały meteoryt oraz czas, kiedy miały one miejsce. Dzięki temu mogli dowiedzieć się wiele na temat nie tylko samego meteoru, gdy przebywał w kosmosie, ale również tego, co się działo wokół niego. Jednym z przeanalizowanych dotąd meteorów jest Tagish Lake, który spadł na Ziemię 18 stycznia 2000 roku na powierzchnię zamarzniętego Jeziora Tagish w Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie. Badacze planują kolejne analizy z wykorzystaniem próbek z planetoidy Ryugu, której próbki pozyskała sonda Hayabusa 2. ta planetoida, która krąży wokół Słońca, zdaniem naukowców ujawni bardzo wiele na temat historii Układu Słonecznego oraz procesu jego tworzenia.
Radioaktywne dziki w Fukushimie. Zaskakujące odkrycie blisko elektrowni jądrowej
WIDEO

Radioaktywne dziki w Fukushimie. Zaskakujące odkrycie blisko elektrowni jądrowej

Radioaktywna hybryda dzików i świń w Fukushimie. Katastrofa w japońskiej elektrowni atomowej Fukushima Nr 1 z 2011 r. doprowadziła do powstania zaskakującej hybrydy. Połączyły się osobniki świni i dzika, tworząc nowy, unikatowy gatunek. Naukowcy podkreślają, że nie jest on bezpośrednim skutkiem radioaktywności. Badania potwierdziły, że samo promieniowanie nie miało negatywnego wpływu na genetykę nowo powstałej hybrydy gatunków. Dziki po prostu zaczęły się rozmnażać ze świniami, które uciekły z pobliskich pól uprawnych i pozostały same po ewakuacji rolników. Właśnie ujawnili to naukowcy z Uniwersytetu Fukushima, którzy zbadali DNA z mięśni zwierząt żyjących dookoła obszaru katastrofy. Badanie objęło 243 dzików, świń i hybryd. Te ostatnie okazały się być radioaktywne, a ich mięso nie nadaje się do spożycia. Od 2018 r. ludzie powoli wracają do strefy wykluczenia Fukushimy. Hybryda dzików i świń zdążyła się w tym miejscu inwazyjnie zadomowić. Przez dotychczasowy brak ludzi zwierzęta poczuły się tu pewnie i wykazują większą aktywność w ciągu dnia, niż w nocy. Katastrofa Elektrowni Atomowej w Fukushimie sprzed 10 lat była serią wypadków jądrowych, którą spowodowało tsunami po trzęsieniu ziemi u wybrzeży Honsiu. Stopienie się rdzeni reaktorów, uwolnienie radioaktywnej wody i skażenie środowiska materiałem promieniotwórczym wywołało katastrofalne skutki dla ludzi i środowiska.
Tajemnica II Wojny Światowej.  Prawda odkryta w ujawnionych dokumentach
WIDEO

Tajemnica II Wojny Światowej. Prawda odkryta w ujawnionych dokumentach

Jedna z największych zagadek II Wojny Światowej wreszcie została rozwiązana. Mowa o miejscu spoczynku szczątków Hideki Tojo - generale Cesarskiej Armii Japońskiej i 40. premierze Japonii. Aż do dzisiaj wiedzieliśmy, że dyktator został uznany za zbrodniarza wojennego, skazany na śmierć i stracony. Przez 73 lata było jednak tajemnicą, gdzie rozrzucono prochy Tojo. Profesor Hiroaki Takazawa z Uniwersytetu Nihon ujawnił nowe odtajnione dokumenty wojskowe USA, które rozwiązują sprawę. Skremowane prochy dyktatora, jednego z organizatorów ataku na Pearl Harbor, zostały rozrzucone z samolotu armii amerykańskiej nad Oceanem Spokojnym ok. 50 km na wschód od Jokohamy. W piśmie z 23 grudnia 1948 r., opatrzonym pieczęcią "tajne" - amerykański major - Luther Frierson - napisał: "Oświadczam, że otrzymałem szczątki, nadzorowałem kremację i osobiście rozrzuciłem na morzu prochy kolejnego straconego zbrodniarza wojennego. Misja była tajna. USA podjęły ekstremalne kroki, gdyż zwolennicy Tojo chcieli go czcić jako męczennika. Hideki Tojo był oddanym cesarzowi nacjonalistą. Nazywano go Tojo-brzytwa. W latach 1941-1944 był premierem Japonii, a w rzeczywistości dyktatorem. Był za ścisłym sojuszem z Państwami Osi oraz za wspólnym zwalczaniem międzynarodowego komunizmu. Tojo ponosi odpowiedzialność za dalszą politykę ekspansji oraz za masowe ludobójstwo i zbrodnie wojenne popełniane na terenach Azji oraz Pacyfiku, wskutek których śmierć poniosło 8 milionów ludzi. Popierał prowadzenie badań w obozach, takich jak Jednostka 731, w których przeprowadzano eksperymenty na ludziach. Po zakończeniu II wojny światowej próbował popełnić samobójstwo. W 1946 został postawiony przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym dla Dalekiego Wschodu w Tokio i oskarżony o udział w zbrodniach wojennych. W 1948 został uznany za winnego i został skazany na karę śmierci przez powieszenie.
Zaskakujące wyniki badań. Jedna filiżanka dziennie może uratować ci życie
WIDEO

Zaskakujące wyniki badań. Jedna filiżanka dziennie może uratować ci życie

Zaskakujące wyniki badań japońskich naukowców. Hiroyasu Iso, główny autor badań wspólnie z badaczami z Uniwersytetu Osaka w Suitcie przebadali 46 000 osób. Analiza stylu życia, historii chorób i dietę wykazała ciekawą zależność. Warto dodać, że grupa ochotników badana była dwukrotnie. Pierwszy raz pod koniec lat 80. oraz po okołu 20 latach. Naukowcy potwierdzają, osoby będące po udarze lub zawale serca, które piły regularnie zieloną herbatę miały o 62 proc. mniejsze szanse na śmierć. Dodatkowo te same osoby pijące jedną filiżankę kawy codziennie były o 22 proc. mniej narażone na śmierć, w porównaniu do tych, które jej nie piją. Ciekawą kwestią jest, że osoby zdrowe bez żadnych chorób w tym udaru lub zawału serca, które piły jedną lub więcej filiżanek kawy tygodniowo, miały o 14 proc. niższe ryzyko zgonu niż osoby, które w ogóle kawy nie piły. Hiroyasu zauważa, że badanie miało charakter obserwacyjny i zarówno on jak i jego koledzy nie są w stanie potwierdzić, dlaczego picie zielonej herbaty i kawy obniżyło ryzyko zawału i udaru mózgu. By, dowiedzieć się więcej potrzebne są bardziej szczegółowe badania. Być może kluczem do tego jest sposób, w jaki Japończycy piją zieloną herbatę i kawę. Mieszkańcy kraju kwitnącej wiśni piją zieloną herbatę bez cukru, a kawę głównie czarną i również bez cukru.